Nauczyła Polaków charlestona. Była ikoną przedwojennej Warszawy

Jej wdzięk i seksapil podbił niejedno męskie serce. Jednocześnie miała zaraźliwe poczucie humoru. Jako nowoczesna kobieta swojej epoki łamała konwenanse i przekraczała granice. Przede wszystkim jednak zachwycała swoim oryginalnym talentem aktorskim i komediowym.
- Z utraty głosu zrobiła atut
- Tak się tańczy charlestona
- Niezapomniane szlagiery, które śpiewała cała Polska
- Nagły koniec kariery
- Bibliografia:
Z utraty głosu zrobiła atut
Zofia (Zula) Pogorzelska urodziła się prawdopodobnie na Krymie (lub w Wilnie) ok. 1898 roku. Jej ojciec był Polakiem, ale prowadził praktykę lekarską w Charkowie. Tam też Zula pobierała pierwsze nauki i zaczynała karierę kabaretową. (Mościcki T., 2010)
Po upadku Imperium Rosyjskiego i odzyskaniu przez Polskę niepodległości rodzina przeniosła się do Warszawy. Mając już doświadczenie i praktykę w teatrzykach rosyjskich Zula Pogorzelska rozpoczęła pracę w teatrze Bagatela. Wkrótce potem zaczęła grać w Qui Pro Quo, który powstał i rozrósł się w wyniku rywalizacji z innymi scenami warszawskimi. Później stał się modelowym kabaretem Polski międzywojennej, a gwiazdy tam występujące do dziś uchodzą za legendy. (Mieszkowska A., 2016: s. 51)
Oprócz krótkich skeczów Pogorzelska śpiewała i grała role w operetkach, do których libretta pisał m.in. Julian Tuwim. Jednak zmuszona była przejść operację strun głosowych, która nie pozwoliła jej dalej śpiewać sopranem. Jej głos nabrał charakterystycznej chrypki, przypominającej (jak to określił Tadeusz Boy-Żeleński) „głos wiedeńskiego fiakra”. (Mościcki T., 2010) Nie zrażona tą zmianą Zula zaczęła wykorzystywać przypadłość jako atut. Dzięki temu mogła swobodnie grać bardziej charakterne, komediowe role. Do tego była zgrabna, miała wiele kobiecego wdzięku, ale z nieco łobuzerską przekorą. Oprócz talentu i wdzięku podziwiano zwłaszcza jej nogi, które jako kobieta nowoczesna, pokazywała chętnie i bez problemu.
Tak się tańczy charlestona
W latach 1920-tych, kiedy w Warszawie kwitło życie kabaretowe, amerykańskie lokale, zwłaszcza te nielegalnie serwujące alkohol, zaczął podbijać nowy taniec. Charleston, którego nazwa nawiązuje do miejscowości w Południowej Karolinie, wywodził się z tańców społeczności afroamerykańskiej. W 1923 roku został wypromowany przez czarnoskórego kompozytora Jamesa P. Johnsona dzięki utworowi „The Charleston”. (Larkin C., 1998: s. 5004) Uznany za wyuzdany i dziki stał się manifestacją nowej, wyzwolonej obyczajowości „ryczących dwudziestek”.
W Polsce nowy taniec zaczęła promować właśnie Zula Pogorzelska. Wykonała go pierwszy raz w 1926 roku na scenie Perskiego Oka – kabaretu, który założyła razem z mężem, Konradem Tomem, po nieporozumieniach z częścią zespołu Qui Pro Quo. (Mieszkowska A.: s. 162) Nogi Pogorzelskiej były wręcz stworzone do charakterystycznych kroków tego tańca, koniecznie wykonywanego w krótkiej sukience i butach na obcasie. Taniec nie tylko szybko zdobył sceny kabaretowe, ale przeniósł się na polskie parkiety.
Niezapomniane szlagiery, które śpiewała cała Polska
Z lubianej aktorki kabaretowej Zula Pogorzelska wyrosła na gwiazdę. Potrafiła zagrać z humorem i z charakterem każdą rolę – od dziecka lub niewinnej panienki po damę. Dużą popularność przyniosły jej też szlagiery, które w latach 1930-tych śpiewała cała Polska – „Ja się boję sama spać”, „Panna Mania gra na mandolinie”, „Sam mi mówiłeś”, „Czy pani mieszka sama” w duecie z Eugeniuszem Bodo i wiele innych. (Mieszkowska A.: s. 59) Piosenki zwykle były w rytmie tango, foxtrota lub shimmy, często z erotycznym lub towarzyskim podtekstem. Najczęściej nadawały się do zatańczenia, chociaż niektóre bardziej przypominały melodyjną narrację.
Zula Pogorzelska zagrała poza tym w kilku filmach. Zwykle były to role drugo- i trzecioplanowe, ale warte zapamiętania. Dzięki temu do dziś możemy podziwiać jej wdzięk i pełną energii ekspresję. Jednak ten rodzaj sztuki traktowała jako zajęcie dodatkowe, skupiając się przede wszystkim na rolach i piosenkach kabaretowych. (Mościcki T., 2010)

Nagły koniec kariery
Energetyczna osobowość i talent do ról komediowych mogły zapewnić Zuli Pogorzelskiej karierę na długie lata. Niestety nie mając jeszcze 40 lat zaczęła doświadczać bólów kręgosłupa, które uniemożliwiały jej granie. Ostatni raz zagrała w teatrze Cyganeria w 1934 roku. W tym samym roku musiała przerwać występy i udać się do sanatorium. Niedługo potem zmarła.
Chociaż choroba nie została rozpoznana, dziś przypuszcza się, że mogła cierpieć na jamistość rdzenia kręgowego – rzadką przypadłość, która zaburza czucie i upośledza możliwość chodzenia. (Mościcki T., 2010)
Mimo przedwczesnej śmierci Zula Pogorzelska zdobyła sobie miejsce w panteonie polskich przedwojennych aktorek. Zapamiętano ją przede wszystkim jako piękną, wesołą, nowoczesną kobietę, która wyróżniała się na tle innych artystek. Nie miała też w sobie zawiści ani zazdrości, która charakteryzowała wiele gwiazd. Dlatego poza popularnością łatwo zyskiwała sobie przyjaciół. (por. Mieszkowska A.: s. 200) Nawet jeżeli nie grała pierwszoplanowych ról, to dała przedwojennej Warszawie wiele szlagierów i nauczyła Polaków charlestona. Samo to wystarczyło, żeby została zapamiętana z sympatią przez swoje i następne pokolenia.
Bibliografia:
Tomasz Mościcki, Zula Pogorzelska, w: Culture.pl październik 2010 (https://culture.pl/pl/tworca/zula-pogorzelska, dostęp 19.05.2026)
Anna Mieszkowska, Bodo wśród gwiazd. Opowieść o losach twórców przedwojennych kabaretów, Warszawa 2016
Colin Larkin, The encyclopedia of popular music, London 1998
Adrian Adamczyk, Charleston - taniec, który narodził się z buntu i potrzeby wspólnoty. Co warto o nim wiedzieć? Dzień dobry TVN 5.02.2026 (https://dziendobry.tvn.pl/styl-zycia/charleston-co-to-za-taniec-do-jakiej-muzyki-sie-go-tanczy-st8886200, dostęp 19.05.2026)