Uwięził żonę i dzieci, porywał młode dziewczyny. Co się działo w zamku polskiego magnata

Nazwisko Radziwiłł od wieków kojarzy się z ogromnymi majątkami, wpływami politycznymi i jedną z najpotężniejszych rodzin w historii Polski oraz Litwy. Wśród przedstawicieli tego rodu znalazł się jednak człowiek, którego współcześni wspominali z przerażeniem. Marcin Mikołaj Radziwiłł odziedziczył fortunę, piastował wysokie urzędy i należał do elity Rzeczypospolitej. Z czasem jego życie zamieniło się jednak w historię pełną przemocy, obsesji i coraz głębszego obłędu. To opowieść o magnacie, który zamiast budować potęgę swojego rodu, stał się symbolem upadku czasów saskich.
- Wielka fortuna i wielkie ambicje
- Dwór, który stał się miejscem grozy
- Alchemia, tajemnice i mroczne obsesje
- Upadek jednego z najpotężniejszych magnatów
Wielka fortuna i wielkie ambicje
Marcin Mikołaj Radziwiłł urodził się w 1705 roku jako przedstawiciel jednej z najbogatszych rodzin Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dziedzicząc rozległe dobra ziemskie, otrzymał wszystko, o czym większość szlachty mogła jedynie marzyć. Do jego majątku należały liczne wsie i folwarki, zapewniające wysokie dochody oraz ogromne wpływy.
Odebrał staranne wykształcenie. Interesował się językami klasycznymi, filozofią, medycyną i naukami przyrodniczymi. Jak wielu uczonych XVIII wieku fascynował się również alchemią – dziedziną znajdującą się na pograniczu nauki, religii i magii. Poszukiwanie kamienia filozoficznego czy recepty na przemianę metali w złoto nie należało wówczas do rzadkości, jednak Radziwiłł z czasem zaczął poświęcać tym eksperymentom coraz więcej uwagi.
Dzięki pozycji rodzinnej szybko rozpoczął karierę publiczną. Pełnił wysokie funkcje w Wielkim Księstwie Litewskim i uczestniczył w życiu politycznym państwa. Z zewnątrz wydawało się, że jest typowym przedstawicielem magnaterii czasów saskich – bogatym, wpływowym i dobrze wykształconym.
Pierwsze sygnały problemów psychicznych pojawiały się jednak już we wczesnej dorosłości. Z biegiem lat jego zachowanie stawało się coraz bardziej nieprzewidywalne, a otoczenie zaczęło dostrzegać, że ekscentryczność magnata przeradza się w coś znacznie poważniejszego.
Dwór, który stał się miejscem grozy
W połowie XVIII wieku posiadłość Radziwiłła zaczęła przypominać bardziej twierdzę niż magnacką rezydencję. Właściciel otaczał się zaufanymi ludźmi, którym bezgranicznie ufał, jednocześnie coraz bardziej podejrzliwie traktując rodzinę, służbę i sąsiadów.
Według relacji współczesnych cierpiał na urojenia prześladowcze. Był przekonany, że wokół niego działają spiskowcy, którzy chcą go otruć lub pozbawić majątku. Z tego powodu ograniczał kontakty z otoczeniem i coraz częściej podejmował decyzje podyktowane strachem.
Najtragiczniejsze skutki jego zachowania odczuła rodzina. Jego druga żona oraz czwórka dzieci przez długi czas były przetrzymywane w zamknięciu w dramatycznych warunkach. Świadkowie opisywali pomieszczenia pozbawione wychodka, a pamiętnikarze epoki wspominali o głodzie, brudzie i ciągłym strachu domowników.
Jednocześnie magnat coraz częściej wykorzystywał swoją pozycję do bezkarnego terroryzowania okolicy. Zdarzały się napady na majątki sąsiadów, rabunki oraz akty przemocy wobec poddanych. W czasach, gdy państwo przeżywało kryzys, a lokalni możnowładcy dysponowali prywatnymi oddziałami zbrojnymi, skuteczne pociągnięcie tak wpływowej osoby do odpowiedzialności było niezwykle trudne.
Alchemia, tajemnice i mroczne obsesje
Jednym z najbardziej zagadkowych aspektów życia Radziwiłła była jego fascynacja wiedzą tajemną. W swojej rezydencji urządził laboratorium, gdzie prowadził eksperymenty związane z alchemią. Interesował się również kabałą oraz judaizmem, utrzymując kontakty z żydowskimi uczonymi i kolekcjonując księgi poświęcone mistyce.
Sama alchemia nie była w XVIII wieku niczym niezwykłym. Wielu europejskich uczonych próbowało odkryć nowe związki chemiczne, poszukując jednocześnie legendarnego kamienia filozoficznego. W przypadku Radziwiłła zainteresowanie to zaczęło jednak przybierać coraz bardziej niepokojący charakter.
Już współcześni rozpowiadali, że w laboratorium przeprowadzał doświadczenia na ludzkich szczątkach. Część tych historii mogła być wyolbrzymiona przez plotki, jednak wiadomo, że po jego ubezwłasnowolnieniu wśród mieszkańców okolicy krążyły opowieści o makabrycznych znaleziskach odkrytych w pałacu. Prawdopodobnie preparował martwo urodzone noworodki, które miał wysyłać do kabalistów w Amsterdamie.
Miał także oddział żołdaków, którzy na jego rozkaz przeszukiwali okolicę w poszukiwaniu młodych dziewcząt, które kupowali lub siłą zabierali z domów. Porywali także dzieci, które latami były przetrzymywane w zamku, aż dorosną na tyle, by znaleźć się w sypialni magnata. Radziwiłł miał nazywać je „kadetkami”.
Upadek jednego z najpotężniejszych magnatów
Przez wiele lat majątek i nazwisko chroniły Radziwiłła przed konsekwencjami jego działań. Dopiero gdy skala nadużyć zaczęła zagrażać reputacji całego rodu, najbliżsi postanowili interweniować.
W 1748 roku przeprowadzono zorganizowaną akcję pojmania magnata. W przedsięwzięciu uczestniczyli członkowie rodziny oraz uzbrojeni ludzie, którzy otoczyli jego rezydencję i odebrali mu możliwość dalszego sprawowania władzy nad majątkiem. Podczas przeszukania dworu natrafiono na więzionych członków rodziny oraz osoby przebywające tam wbrew swojej woli. To właśnie wtedy opinia publiczna dowiedziała się o rozmiarach tragedii rozgrywającej się za murami magnackiej siedziby.
Mimo ogromnej liczby zarzutów Radziwiłł nie stanął przed sądem w taki sposób, jak zwykły szlachcic. Zdecydowano się uznać go za osobę niezdolną do samodzielnego funkcjonowania. Resztę życia spędził pod ścisłym nadzorem rodziny, odizolowany od świata i pozbawiony wpływu na własne dobra.