Okrutny władca historyczny czy legenda? Kim tak naprawdę był Popiel

Okrutny książę, otruci krewni, ucieczka na wyspę i tysiące myszy, przed którymi nie było ratunku. Historia Popiela brzmi jak gotowy scenariusz średniowiecznego horroru. Według legendy władca został pożarty przez gryzonie, a jego śmierć zakończyła epokę poprzedzającą panowanie Piastów. Ile jednak jest w tej opowieści prawdy?
- Kim był Popiel?
- Otruci krewni i armia myszy
- Czy myszy naprawdę zjadły Popiela?
- Mysia Wieża nie jest wieżą Popiela
Kim był Popiel?
Popiel jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci związanych z początkami państwa polskiego. Według tradycji był władcą poprzedzającym Siemowita, uznawanego za pierwszego przedstawiciela dynastii Piastów. Problem w tym, że nie mamy pewności, czy książę rzeczywiście istniał.
Pierwszy znany zapis jego historii pojawił się u Galla Anonima na początku XII wieku. Kronikarz przedstawia Popiela jako złego władcę, którego panowanie miało zakończyć się wstydliwą śmiercią. Późniejsi kronikarze, między innymi Wincenty Kadłubek i Jan Długosz, rozbudowali tę opowieść o kolejne szczegóły.
Miał być wnukiem Leszka, legendarnego władcy Polski i jego żony Julii, siostry Juliusza Cezara. Już na początku historii Popiel otrzymuje jednak wyraźne ostrzeżenie. Podczas postrzyżyn jego synów na dwór przybywa dwóch tajemniczych gości. Książę odmawia im gościny, podczas gdy przyjmuje ich ubogi Piast.
U Piasta dzieje się coś niezwykłego. Mimo niewielkich zapasów jedzenia i napojów wystarcza dla wszystkich. Na dworze Popiela sytuacja wygląda odwrotnie. Dla średniowiecznego kronikarza jest to znak, że książę utracił przychylność losu.
Otruci krewni i armia myszy
Najbardziej makabryczna wersja historii pojawia się w późniejszych przekazach. Według niej Popiel wraz z żoną postanowił pozbyć się swoich krewnych, którzy mogli zagrozić jego władzy. Książę miał upozorować chorobę i zaprosić stryjów na ucztę. Przygotował dla nich zatrute wino. Goście kolejno pili z tego samego kielicha, nie podejrzewając podstępu. Wkrótce wszyscy zmarli.
Popiel nie pozwolił jednak na pochowanie ich ciał. I właśnie wtedy do opowieści wkraczają myszy. Według legendy z rozkładających się zwłok wylęgły się ogromne ilości gryzoni. Zwierzęta zaczęły ścigać księcia. Popiel próbował się bronić, ale nie pomagały ani rozpalane ogniska, ani kolejne próby ucieczki.
W końcu władca schronił się w drewnianej wieży stojącej na wyspie. Wydawało się, że woda będzie dla niego wystarczającą ochroną. Myszy miały jednak przepłynąć jezioro i dotrzeć również tam. W najbardziej rozbudowanej wersji opowieści gryzonie pożarły najpierw synów Popiela, potem jego żonę, a na końcu samego księcia.
Czy myszy naprawdę zjadły Popiela?
Tutaj kończy się legenda, a zaczynają pytania. Nie ma żadnego dowodu, który pozwalałby stwierdzić, że Popiel rzeczywiście zginął w taki sposób. Nie wiemy nawet, czy był prawdziwym władcą.
Trzeba pamiętać, że pierwsze informacje o Popielu zostały zapisane wiele pokoleń po czasach, w których miał żyć. Średniowieczni kronikarze nie byli współczesnymi historykami. Ich zadaniem nie było wyłącznie odtwarzanie faktów. Historie miały także pouczać, ostrzegać i tłumaczyć wydarzenia.
Myszy mogą być więc przede wszystkim symbolem sprawiedliwości. Popiel nie może uniknąć kary nawet wtedy, gdy ukrywa się za murami wieży.
Co ciekawe, podobne opowieści o władcach ginących za sprawą gryzoni znane były również poza ziemiami polskimi. Część badaczy uważała więc, że motyw ten mógł przywędrować do Polski z terenów niemieckich. Inni wskazywali na znacznie starsze, indoeuropejskie korzenie legendy. Nie da się dziś rozstrzygnąć tego sporu.
Mysia Wieża nie jest wieżą Popiela
Kiedy słyszymy o Popielu, niemal automatycznie pojawia się skojarzenie z Kruszwicą i Mysią Wieżą. To właśnie ona jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli legendy.
Jest tylko jeden problem. Dzisiejsza Mysia Wieża nie mogła być miejscem śmierci Popiela.
Budowla powstała dopiero w XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego, czyli setki lat po legendarnych wydarzeniach. Jest częścią zamku, którego budowę rozpoczęto w średniowieczu. Sama nazwa „Mysia Wieża” również pojawiła się dopiero znacznie później.
To średniowieczna tradycja zaczęła łączyć miejsce śmierci księcia z Kruszwicą. Później legenda coraz mocniej wrastała w lokalny krajobraz. Wieża stojąca nad Gopłem idealnie pasowała do opowieści o władcy, który schronił się na wyspie przed gryzoniami. Nie oznacza to jednak, że w okolicy nie było wcześniejszego grodu. Kruszwica ma bardzo długą historię i odgrywała ważną rolę w dziejach regionu. Nie mamy jednak dowodu, że właśnie tutaj zginął Popiel.
Najbardziej prawdopodobne jest więc to, że legenda została z czasem połączona z konkretnym miejscem. Czy Popiel naprawdę istniał? Tego również nie możemy potwierdzić. Być może opowieść zachowała bardzo odległe wspomnienie prawdziwego władcy. Być może jest jednak przede wszystkim symboliczną historią stworzoną po to, by wyjaśnić początek panowania Piastów.