Błąd zakochanego monarchy czy perfekcyjnie zaplanowany spisek? Brutalna prawda o seansie Twardowskiego

Barbara Radziwiłłówna była miłością życia Zygmunta II Augusta — lecz ich związek od początku wisiał na włosku, a szczęście trwało zaledwie chwilę. Kiedy Barbara odeszła, król pogrążył się w rozpaczy i nie potrafił już wrócić do dawnego życia. Mówiono, że oddałby wszystko za jeden jedyny moment: jeszcze raz zobaczyć jej twarz. I właśnie wtedy miało dojść do wydarzenia, o którym do dziś krążą legendy… Jak król doprowadził do jednego z najbardziej tajemniczych seansów spirytystycznych w historii Polski?
- Miłość Zygmunta Augusta do Barbary
- Seans z Barbarą: tęsknota króla
- Oszustwo z duchem Barbary Radziwiłłówny
- Seans Twardowskiego i intryga Mniszchów
- Duch Barbary Radziwiłłówny i intryga
Miłość Zygmunta Augusta do Barbary
Zygmunt II August słynął z upodobania do kobiet. Choć miał za sobą kilka związków małżeńskich i liczne romanse, tylko jedną osobę nazywał miłością swojego życia – Barbarę Radziwiłłównę.
Spotkali się, gdy Barbara została wdową w 1543 r., mając około 20 lat (dokładna data jej urodzenia nie jest znana). Jej mąż był ostatnim potomkiem litewskiego rodu Gasztołdów, a po jego śmierci – zgodnie z prawem – majątek powinien przejść na Wielkiego Księcia Litewskiego. Tytuł ten należał wówczas do Zygmunta Augusta, który przyjechał do dóbr Gasztołdów, by dopilnować formalności. To wtedy zobaczyli się po raz pierwszy i wszystko wskazuje na to, że niemal natychmiast wybuchł między nimi romans. Uczucia nie mogli jednak okazywać publicznie. Do 1547 roku widywali się w Wilnie w tajemnicy. Gdy zmarła Elżbieta Austriaczka, żona władcy, ich relacja wciąż pozostawała nieoficjalna. Dopiero kiedy pojawiły się pogłoski, że Barbara może być w ciąży, Zygmunt zdecydował się poślubić swoją wieloletnią kochankę bez wahania. (Kuchowicz Z., 1989: s. 115)
Ślub zorganizowano w sekrecie. Choć Zygmunt August nosił tytuł Wielkiego Księcia, rządził jeszcze jako koregent u boku ojca. Rodzice wciąż żyli – i oboje byli wstrząśnięci wyborem syna. Związek wywołał też gwałtowny opór polskiej szlachty, tak duży, że na najbliższym sejmie domagano się jego unieważnienia. Decyzja jednak zapadła, a po śmierci ojca Zygmunt II August szybko stał się samodzielnym monarchą. Nie tylko nie zgodził się na unieważnienie małżeństwa, lecz dwa lata później doprowadził do koronacji Barbary na królową Polski.
Niestety ukochana żona, dla której król zaryzykował tak wiele, zmarła wkrótce potem – 8 maja 1551 roku. Podejrzewano u niej kiłę, lecz bardziej prawdopodobne, że cierpiała na raka szyjki macicy albo owrzodzenie narządów rodnych. (Janicki K., 2021)
Seans z Barbarą: tęsknota króla
Choroba, na którą cierpiała Barbara – bez względu na to, jaką dziś postawilibyśmy diagnozę – wyniszczała ją krok po kroku. Niedługo po ślubie coraz trudniej było jej nie tylko sprostać obowiązkom w alkowie, ale też normalnemu funkcjonowaniu w codzienności dworu. W efekcie małżonkowie ledwie zdążyli nacieszyć się sobą po zalegalizowaniu związku, a wkrótce przyszło im rozstać się na zawsze.
Zygmunt August bez trudu mógł znaleźć kolejną żonę. Nie brakowało mu też kochanek. A jednak ani oficjalne małżeństwo, ani potajemne romanse nie potrafiły uciszyć bólu i tęsknoty po Barbarze. Posunął się nawet do oskarżeń pod adresem własnej matki, zarzucając jej otrucie ukochanej, i przez długie miesiące nie odezwał się do niej ani słowem.
W tej atmosferze swoją szansę dostrzegli dworscy karierowicze – bracia Mniszchowie: Mikołaj i Jerzy. Jerzy był na królewskim dworze kuchmistrzem, Mikołaj pełnił funkcję pokojowca. Do grona osób, które chciały przekuć królewską rozpacz na własną korzyść, dołączył też sekretarz królewski, ksiądz Franciszek Krasiński. (Bugaj R., 2022: s. 306-307) Przekonali monarchę, że są w stanie zorganizować seans, podczas którego ujrzy zmarłą żonę. Do realizacji planu potrzebowali pomocy niejakiego Twardowskiego – człowieka, o którym mówiono, że zna się na tajemnych sztukach.
Oszustwo z duchem Barbary Radziwiłłówny
Z dostępnych przekazów można wyciągnąć wniosek, że od samego początku była to misternie przygotowana mistyfikacja. W rolę Barbary podczas seansu miała wcielić się Barbara Giżanka.
Urodziwą mieszczkę, przebywającą w klasztorze bernardynek, jako pierwszy miał zauważyć Mikołaj Mniszech. Niewykluczone, że została nawet jego kochanką. Szybko jednak postanowił przekuć jej uderzające podobieństwo do zmarłej królowej w konkretny plan. Wspólnie z bratem oraz kanclerzem Krasińskim opracowali intrygę: przekonają króla, że da się przywołać ducha Barbary, Twardowski przeprowadzi „właściwe” rytuały, a Barbara Giżanka wejdzie we właściwej chwili — odpowiednio ubrana i ucharakteryzowana na zmarłą monarchinię. Jeśli przedstawienie się powiedzie, będzie można podsunąć królowi mieszczkę jako kochankę i dzięki jej wpływowi zyskać realną przewagę na dworze.
Co więcej, wszystko miało pójść zaskakująco gładko. Król słynął z zainteresowania sztukami tajemnymi, które w renesansie nie były niczym niezwykłym na wielu europejskich dworach. (Bugaj R.: s. 315) Z jego perspektywy ryzyko było niewielkie — a szansa, by choć raz jeszcze „zobaczyć” zmarłą żonę, zdawała się bezcenna.
Seans Twardowskiego i intryga Mniszchów
Cały scenariusz przeprowadzono bez większych komplikacji. Najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń mówi, że uczestniczyli w nim Twardowski, Giżanka, Mikołaj Mniszech oraz wtajemniczeni dworzanie. Według innego przekazu na miejscu mogła pojawić się także „baba czarownica”, która miała udzielić królowi wskazówek. Mimo to rolę prowadzącego musiał pełnić Twardowski. To on stanowczo zakazał władcy wstawać z krzesła i odzywać się do zjawy. Nietrudno było przewidzieć, że bez kontroli król spróbuje rzucić się ukochanej w ramiona. Twardowski miał dość autorytetu — i najpewniej naprawdę musiał przytrzymać Zygmunta Augusta w trakcie seansu.
Widok rzekomego ducha rozpalił na nowo uczucia Zygmunta Augusta do zmarłej żony. To był idealny moment, by podsunąć mu kobietę, która „przypominała ducha Barbary”. Giżanka rzeczywiście została królewską nałożnicą i urodziła mu nawet córkę.
Po śmierci Zygmunta II Augusta zaczęto jednak oskarżać grupę możnych — z Mniszchami na czele — o to, że umiejętnie sterowali podupadającym z wiekiem monarchą. Ostatecznie zdołali uniknąć konsekwencji. Co więcej, kilka lat później Jerzego Mniszcha znów widać na pierwszym planie: bierze udział w Dymitriadzie i próbuje osadzić własną córkę na tronie jako carową u boku Dymitra Samozwańca.

Duch Barbary Radziwiłłówny i intryga
Seans z „duchem” Barbary Radziwiłłówny w relacjach współczesnych bywał przedstawiany na wiele sposobów. Jedni byli przekonani, że Twardowski rzeczywiście przywołał zjawę. Inni dopatrywali się sprytnie przygotowanej mistyfikacji – od wykorzystania latarni magicznej po grę światłem i lustrami. Sama historia niezwykłego uczucia monarchy do litewskiej szlachcianki z czasem urosła do rangi legendy, inspirując pisarzy i artystów oraz powracając w kolejnych obrazach i opowieściach.
Dzisiaj częściej przyjmuje się, że całe przedstawienie zostało wyreżyserowane przez ludzi z najbliższego kręgu króla. Jego fascynacja magią i skłonność do wiary w niezwykłe zjawiska otwierały drogę do wpływów osobom, które poza umiejętnością robienia wrażenia niewiele miały do zaoferowania. W efekcie wydarzenie to odcisnęło piętno na ocenie rządów ostatniego męskiego przedstawiciela dynastii Jagiellonów.
Źródła:
1. Kamil Janicki, Choroba Barbary Radziwiłłówny. Co tak naprawdę doprowadziło do śmierci prześladowanej królowej? W: Wielka Historia Polski, (https://wielkahistoria.pl/choroba-barbary-radziwillowny-co-naprawde-zabilo-zaszczuta-krolowa dostęp 29.08.2025)
2. Roman Bugaj, Nauki tajemne w dawnej Polsce. Mistrz Twardowski, Replika 2022
3. Zbigniew Kuchowicz, Barbara Radziwiłłówna, Wydawnictwo Łódzkie 1989