Pierwszy most w Warszawie przetrwał zaledwie 32 lata. Miał prawie 800 metrów i był wielką dumą miasta

Każde duże miasto przecięte rzeką prędzej czy później staje przed tym samym wyzwaniem: trzeba zbudować most. Warszawa również nie mogła tego uniknąć. Tym bardziej że był to czas polskiego „złotego wieku” — stolica miała nie tylko działać sprawnie, ale i wyglądać jak na centrum potęgi przystało. Potrzebna była więc przeprawa przez Wisłę. Ruszyły przygotowania, zaczęły się prace, a po kilku latach drewniany most wreszcie połączył oba brzegi. Tyle że jego historia miała potoczyć się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał — i to w najmniej oczekiwany sposób.
- Pierwszy most w Warszawie: daty i spory
- Remont mostu i katastrofa na Wiśle w 1603
- Ile miał most Zygmunta Augusta?
Pierwszy most w Warszawie: daty i spory
W Warszawie potrzeba budowy mostu z czasem stawała się coraz bardziej paląca — i to nie wyłącznie z przyczyn transportowych czy handlowych. Wskazuje się, że Zygmunt II August mógł dostrzegać w tej inwestycji także znaczenie polityczne: most byłby kluczowy w razie elekcji oraz sejmów, na które przybywaliby również posłowie z Litwy. Król szukał więc specjalisty, który podjąłby się realizacji przedsięwzięcia, a jako odpowiedniego fachowca polecono mu Erazma z Zakroczymia. Przeprawę ulokowano u wylotu ulicy — nieprzypadkowo — Mostowej.
Spore wątpliwości budzą natomiast konkretne daty związane z powstawaniem mostu. Według jednego ze źródeł był on „realizowany” w latach 1557–1580, a więc przez 23 lata. Do tego na przełomie 1586/1587 przeprowadzono drobną modernizację — wymieniono dźwigary. Z przeprawy korzystano jednak dłużej: od 1573 do 1605 roku, co daje 32 lata (Mistewicz, s. 109). W tej kwestii przekazy nie są jednak zgodne. Sam rok 1557 bywa łączony z innym faktem: to wtedy Zygmunt August miał zawrzeć umowę z rodziną Jeżewskich, zajmującą się przewozami przez Wisłę. W zamian za rezygnację z tego prawa Jeżewscy mieli otrzymać rekompensatę „w wysokości dwustu czerwonych złotych rocznie, a także dwie wsie osiadłe Przekora i Dobra Wolia, las zwany Cisse, młyn Rajek i połowę młyna Czaczka” (Mistewicz, s. 107). Co istotne, nawet co do tej daty i zakresu odszkodowania źródła podają rozbieżne informacje. Według innego przekazu umowę zawarto już w 1549 roku, a Jeżewscy — poza połową młyna i wspomnianymi wsiami — mieli otrzymać 40 włók tego lasu oraz 200 florenów rocznie (Furman, Suchorzewski, s. 75).
To samo źródło precyzuje, że budowę mostu rozpoczęto 25 czerwca 1567 roku — właśnie wtedy w dno Wisły wbito pierwszy pal. Z kolei do użytku przeprawę oddano 5 kwietnia 1573 roku. W tym momencie nie była ona jednak w pełni ukończona. Pośpiech, jaki narzuciła Anna Jagiellonka, wynikał z planów zorganizowania w Warszawie sejmu konwokacyjnego. Zastosowano więc rozwiązanie bardziej tymczasowe: utrwalono nawierzchnię jezdni, nie wzmacniając jeszcze właściwej konstrukcji (Furman, Suchorzewski, s. 78–79). Z drugiej strony, wracając do niejasnej daty startu prac, w pamiętniku Martina Grunewega pojawia się informacja, że to właśnie w 1557 roku Zygmunt August rozpoczął budowę mostu.
Remont mostu i katastrofa na Wiśle w 1603
Wracając do wspomnianej prowizorki: już wtedy most był konstrukcją dość wrażliwą na zniszczenia, a pierwsze problemy pojawiły się jeszcze za panowania Henryka Walezego. Zachowane rachunki z 1576 roku, dotyczące spławu drewna znad Sanu na potrzeby mostu, sugerują, że rozważano wówczas jego naprawę. Do realnego remontu doszło jednak dopiero za Stefana Batorego, który zlecił prace Franciszkowi Wolskiemu. Najpewniej zakończono je w 1582 roku.
Co istotne, zadbano też o lepszą ochronę przeciwpożarową — w końcu był to most drewniany. Od strony miasta wzniesiono więc murowaną basztę, w której umieszczono bramę mostową. W jej mur wmurowano tablicę upamiętniającą ukończenie budowy mostu. To właśnie ta baszta pozostaje dziś ostatnim widocznym śladem po moście Zygmunta Augusta. Po przeprowadzonych wzmocnieniach całość mogła sprawiać wrażenie konstrukcji naprawdę solidnej.
Na początku XVII wieku rzeczywistość szybko to zweryfikowała. Do katastrofy doszło w 1603 roku: nagromadzony na Wiśle lód doprowadził do poważnych uszkodzeń, a jedno z przęseł zostało wręcz zniesione. Niestety nie wykonano niezbędnych napraw, przez co most stopniowo popadał w ruinę. Relacja Martina Grunewega z 1605 roku wspomina nawet, że wcześniej konstrukcja miała zostać porwana przez wody Wisły. Ciekawostka: upadek mostu zestawiano wówczas z zawaleniem się dzwonnicy św. Jana (10 maja 1605 roku) i wyciągano z tego wniosek, że Polskę może czekać trzecie, jeszcze dotkliwsze nieszczęście. Jeśli szukasz więcej ciekawostek, sprawdź także ten artykuł o 10 najmniej znanych królach Polski.
Ile miał most Zygmunta Augusta?
Długość mostu Zygmunta Augusta da się odtworzyć, opierając się na zachowanych danych: przynajmniej w latach 1573–1586 „składał się z piętnastu nurtowych przęseł o konstrukcji wieszarowej ustawionych na przyczółku i na piętnastu filarach wyposażonych w izbice” (Mistewicz, s. 109). Przybliżenia można też szukać, wychodząc od prestiżowego charakteru tej przeprawy — skoro była to inwestycja królewska, zastosowane rozwiązania najpewniej należały do najlepszych dostępnych w epoce. Dla porównania: znany jest most w Toruniu z ok. 1500 roku, gdzie wieszary miały 36,6 m. Z kolei w Wenecji w 1570 roku, na moście nad rzeką Cismone, długość wieszarów wynosiła 29,6 m.
Można więc zakładać, że wieszary mostu Zygmunta Augusta mieściły się w podobnym przedziale. Marek Mistewicz, przyjmując 37 m, wylicza, że odcinek nad głównym nurtem Wisły mógł mieć ok. 550 m, a część przebiegająca przez teren zalewowy ok. 148 m — co łącznie daje ok. 700 m całkowitej długości. Co więcej, w latach 1587–1589 zwiększono liczbę przęseł do 18, a to musiało przełożyć się na dalsze wydłużenie konstrukcji. W źródle sporządzonym 13 lat po zniszczeniu mostu pojawia się natomiast informacja, że mierzył 1150 kroków. Ten sam autor dokonuje przeliczenia (1 krok ≈ 73,25 cm), co daje wynik ok. 842 m.
Trudniej uchwycić koszt budowy, ale jednemu z badaczy udało się go oszacować — i to w odniesieniu do współczesnych realiów. W jednej z prac pojawia się wyliczenie, że na wzniesienie mostu przeznaczono 83 200 złotych, przy czym chodziło o czerwone złote dzielone na 52 grosze. Były to w praktyce dukaty lub floreny o masie 3,5 g, bite ze złota próby 23,5 karata. Autor przeliczył te wartości według kursu złota z londyńskiej giełdy z 2010 roku (roku powstania opracowania) i otrzymał równowartość 38 448 000 zł. Policzył też koszt w przeliczeniu na metr kwadratowy, zakładając długość 700 m i szerokość 6 m, co dało 9 154 zł/m². Zwrócił przy tym uwagę na intrygującą zbieżność tej kwoty z cenami spotykanymi u bardziej współczesnych deweloperów.
Źródła:
- W. Dłubiak, Rzeka Wisła, „Na Powiślu”, Kwartalnik Towarzystwa Przyjaciół Warszawy Oddziału Powiśle, nr 41/2017.
- S. Furman, W. Suchorzewski, Pierwszy most warszawski, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, nr 1/1, 1956.
- M. Mistewicz, Jak naprawdę wyglądał most Zygmunta Augusta? Mniej znane relacje świadków naocznych, „Drogownictwo”, nr 3/2011.