Największa zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej. Miejsce pochówku setek ofiar wciąż nie jest znane

W lipcu 1945 roku wokół Puszczy Augustowskiej zaciskał się pierścień 50-tysięcznej armii. Ponad 7 tysięcy ludzi trafiło do obozów filtracyjnych. Około 600 Polaków wywieziono w nieznane – ich grobów nie znaleziono do dziś, a Rosja wciąż odmawia dostępu do dokumentów. To największa niewyjaśniona zbrodnia powojennej Polski i historia, która dla kilkuset rodzin wciąż nie ma finału.
- Na rozkaz Stalina
- Tortury, selekcja i depesza Abakumowa
- Niedoszacowana liczba ofiar
- Matki i żony, którym kazano milczeć
- Gdzie są groby?
- Walka o pamięć
- Bibliografia
Na rozkaz Stalina
12 lipca 1945 roku, tuż przed świtem, oddziały 50. Armii 3. Frontu Białoruskiego, dywizje NKWD i funkcjonariusze Smierszu zamknęły obszar ponad 3,5 tysiąca kilometrów kwadratowych. Tysiące żołnierzy szły przez lasy tyralierą – ramię w ramię, metr po metrze – sprawdzając każdą gęstwinę, każdą wieś i przysiółek. Do akcji dołączono również dwie kompanie polskiego wojska oraz funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, a jednym z gorliwych uczestników był późniejszy minister spraw wewnętrznych Mirosław Milewski.
Historycy są zgodni: rozkaz przeprowadzenia obławy wydał osobiście Józef Stalin. Jego pociąg zmierzał właśnie na konferencję poczdamską, a sowiecki dyktator chciał mieć pewność, że trasa przejazdu przez Polskę jest całkowicie „oczyszczona” z partyzantki. Na celowniku znalazła się Armia Krajowa, która wiosną 1945 roku rozbiła większość posterunków milicji w powiecie suwalskim i skutecznie paraliżowała instalującą się władzę komunistyczną. Sowieci przeszacowali jednak siły podziemia – stąd skala operacji, która miała zmiażdżyć opór raz na zawsze.
Tortury, selekcja i depesza Abakumowa
Zatrzymanych – mężczyzn i kobiet w wieku od 16 do 38 lat – kierowano do kilkudziesięciu punktów filtracyjnych. Przetrzymywano ich w piwnicach dawnych posterunków, w dołach zalanych wodą, często skrępowanych drutem kolczastym. Przesłuchania połączone z torturami miały wyłowić członków podziemia oraz osoby udzielające im wsparcia. Posługiwano się listami przygotowanymi wcześniej przez agenturę, ale pomyłki zdarzały się nagminnie.
Przez lata nie było wiadomo, co stało się z osobami uznanymi za „bandytów”. Przełom przyniósł rok 2011, gdy rosyjski historyk Nikita Pietrow opublikował szyfrogram szefa Smierszu, gen. Wiktora Abakumowa do Ławrientija Berii. Zapisano w nim bez ogródek: „592 ludzi zlikwidować”. Do Olecka ściągnięto specjalny batalion Smierszu, a dowodzić mieli „doświadczeni czekiści”. Ta sama depesza ujawniała, że los 828 kolejnych zatrzymanych miał zostać rozstrzygnięty w ciągu pięciu dni – ich dalsze losy do dziś pozostają nieznane.

Niedoszacowana liczba ofiar
Liczba 592, która na lata utrwaliła się w świadomości społecznej, pochodzi z pisma rosyjskiej prokuratury wojskowej do Ambasady RP z 1995 roku. Opisuje ona tylko osoby aresztowane do 19 lipca i wyłącznie obywateli polskich. Tymczasem szyfrogram Abakumowa mówi również o 262 Litwinach przekazanych litewskiemu NKWD oraz 514 zatrzymanych narodowości litewskiej ujętych podczas tej samej operacji. Ponadto część źródeł wskazuje, że aresztowania trwały do połowy sierpnia i objęły także powiaty ełcki, olecki i gołdapski.
Do pełnej liczby ofiar należy dodać osoby zabite podczas prób ucieczki, zatrzymane w trakcie powtórnego przeczesywania lasów oraz te, które zmarły w wyniku tortur. Historycy z IPN i niezależni badacze szacują, że łączna liczba zamordowanych mogła przekroczyć tysiąc. Jednak bez dostępu do archiwów Smierszu i bez ekshumacji potencjalnych miejsc pochówku są to wyłącznie szacunki oparte na relacjach świadków i strzępach sowieckich dokumentów.
Matki i żony, którym kazano milczeć
Obława augustowska to nie tylko liczby i szyfrogramy. To przede wszystkim historia rodzin – głównie kobiet – które przez dziesięciolecia dźwigały piętno „bandyckich rodzin”. Wdowom po zaginionych odmawiano prawa do renty, sieroty wychowywały się w poczuciu wstydu, a w lokalnych urzędach powtarzano im, że lepiej nie pytać o los bliskich. Mimo to niektóre podejmowały ciche, desperackie próby docieczenia prawdy.
Już jesienią 1945 roku delegacja gminy Giby pojechała do Warszawy, aby prosić Bolesława Bieruta o informacje. Potem listy z prośbą o pomoc wysyłano do Polskiego Czerwonego Krzyża, do premiera, do Ambasady RP w Moskwie. Pod koniec lat 50. dwaj posłowie PZPR – Jan Kłoczko i Adam Palczak – skompletowali listę zaginionych i interweniowali w Komitecie Centralnym partii. Bez skutku. Dopiero lata 80. i odwaga opozycjonistów, którzy założyli Obywatelski Komitet Poszukiwań, pozwoliły rodzinom przerwać zmowę milczenia.
Gdzie są groby?
Mimo dziesięcioleci poszukiwań nie odnaleziono żadnego masowego grobu ofiar. W 1987 roku w lesie pod Gibami odkryto zbiorową mogiłę – ekshumacja wykazała jednak, że spoczywają w niej szczątki żołnierzy Wehrmachtu. Nadzieja prysła, a rzecznik rządu Jerzy Urban publicznie zaprzeczył, jakoby jakakolwiek obława w ogóle miała miejsce. To wywołało oburzenie i falę artykułów w prasie zagranicznej, do czego przyczynił się m.in. prof. Bronisław Geremek.
Współczesne śledztwo IPN posiłkowało się analizą powojennych zdjęć lotniczych. Biegli wskazali kilkadziesiąt miejsc po białoruskiej stronie granicy – w rejonie wsi Kalety i leśniczówki Giedź – które wyglądają jak jamy grobowe. Polska wielokrotnie występowała o zgodę na prace archeologiczne, ale Mińsk i Moskwa konsekwentnie odmawiają. Po polskiej stronie znaleziono dotąd jedynie pojedyncze szczątki ludzkie, w tym szkielet Wacława Sobolewskiego, zastrzelonego podczas próby ucieczki z konwoju.
Walka o pamięć
Wśród tych, którzy nie pogodzili się z brakiem informacji o fiarach, był augustowski listonosz Michał Olechnowicz. Przez kilkadziesiąt lat na własną rękę spisywał personalia zaginionych – stworzył listę 500 nazwisk. Prawdziwy przełom nastąpił w 1987 roku, gdy grupa suwalskich opozycjonistów założyła Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku. Mimo szykan SB, jego członkowie jeździli od wsi do wsi, nagrywali świadków, gromadzili fotografie i kwestionariusze. Ich praca stała się fundamentem późniejszych śledztw IPN i publikacji historycznych.
Dziś pałeczkę przejął Instytut Pileckiego, który od 2021 roku przygotowuje Dom Pamięci Obławy Augustowskiej w dawnym „Domu Turka” – budynku, gdzie mieścił się areszt UB i gdzie w czasie remontu odkryto napisy pozostawione przez więźniów. W 2025 roku ukazała się pierwsza od dekady obszerna publikacja naukowa podsumowująca stan badań. Jednak kluczowe akta Smierszu wciąż leżą w rosyjskich archiwach, a pytanie o miejsca pochówku około 600 Polaków pozostaje jedną z wielu niezabliźnionych ran najnowszej historii Polski.
Bibliografia
- https://augustow.instytutpileckiego.pl/pl/idea/oblawa-augustowska
- https://dzieje.pl/wiadomosci/w-oblawie-augustowskiej-przepadlo-600-polakow-wciaz-nie-wiadomo-gdzie-sa-ich-groby
- https://muzhp.pl/kalendarium/co-dzis-wiemy-o-oblawie-augustowskiej-rozmowa-z-danuta-kaszlej
- https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/oblawa-augustowska/42979,Oblawa-Augustowska-zbrodnia-bez-przedawnienia.html