Nieślubne dziecko i kradzieże. Warszawa aż huczała od plotek o córce Konopnickiej

Maria Konopnicka zapisała się w historii jako autorka „Roty” i jedna z najważniejszych polskich pisarek epoki pozytywizmu. Jej życie prywatne było jednak znacznie mniej uporządkowane, niż mógłby sugerować pomnikowy wizerunek poetki. Szczególnie trudne okazały się relacje ze średnią córką, Heleną. Kradzieże, konflikty z otoczeniem, interwencja policji i głośna sprawa sądowa sprawiły, że o rodzinnych problemach Konopnickiej zaczęła mówić cała Warszawa.
- Małżeństwo, które nie przyniosło Konopnickiej szczęścia
- Nieślubne dziecko i oskarżenia o kradzieże
- „Warszawa aż kipiała od tego”. Sprawa trafiła do sądu
- Próba samobójcza Heleny
- Wyjazd za granicę
Małżeństwo, które nie przyniosło Konopnickiej szczęścia
Maria wyszła za Jarosława Konopnickiego w 1862 roku. Miała wówczas 20 lat, a jej mąż był od niej o 12 lat starszy. Para doczekała się ośmiorga dzieci, jednak dwoje z nich zmarło krótko po narodzinach. Wychowanie pozostałej szóstki i zapewnienie rodzinie utrzymania stanowiły duże wyzwanie.
Z biegiem lat poetka coraz bardziej odczuwała ograniczenia związane z małżeństwem. Nie chciała podporządkowywać się oczekiwaniom męża i pragnęła samodzielności. W 1876 roku opuściła Jarosława i przeniosła się z dziećmi do Warszawy. Utrzymywała rodzinę między innymi dzięki pracy literackiej i udzielaniu lekcji.
Nie wszystkie dzieci przysparzały jej jednakowych zmartwień. Szczególnie trudne okazały się relacje z Heleną, której dokładna data urodzenia nie jest znana. Zachowana korespondencja nie pozwala dokładnie odtworzyć jej dzieciństwa ani ustalić, kiedy zaczęły się problemy. Wiadomo natomiast, że w dorosłości relacje matki i córki stały się wyjątkowo napięte. W listach Konopnickiej Helena pojawia się przede wszystkim w kontekście konfliktów, oskarżeń i kolejnych kryzysów rodzinnych.
Nieślubne dziecko i oskarżenia o kradzieże
W drugiej połowie lat 80. XIX wieku sytuacja Heleny jeszcze bardziej się skomplikowała. Młoda kobieta zaszła w ciążę, a około 1887 roku matka odesłała ją poza Warszawę. Wkrótce Helena urodziła dziecko, którego dalsze losy pozostają jednym z najmniej poznanych wątków historii rodziny. Niemowlę powierzono opiece mamki, a Konopnicka w korespondencji pisała o nim po prostu „dziecko”.
Po pewnym czasie Helena wróciła do stolicy i próbowała podjąć pracę jako nauczycielka. Nie utrzymała jednak posady u państwa Bobrowskich. Według relacji Konopnickiej córka miała zabrać z ich domu różne przedmioty, w tym kosztowny obrus. Kiedy właścicielka zwróciła jej uwagę, Helena miała zareagować oburzeniem i sama zakończyć współpracę.
Na tym problemy się nie skończyły. W listach do najstarszej córki, Zofii, Maria opisywała kolejne sytuacje, w których musiała pokrywać koszty związane z zachowaniem Heleny. Jedna z nich dotyczyła przejazdu dorożką. Córka miała kazać się obwozić po Warszawie, a następnie oddalić się bez zapłacenia za kurs. Rachunek ostatecznie obciążył matkę.
„Warszawa aż kipiała od tego”. Sprawa trafiła do sądu
W 1889 roku konflikty osiągnęły punkt kulminacyjny. Konopnicka pisała o zachowaniu córki, które interpretowała jako celowe wywoływanie awantur i kompromitowanie rodziny. Według jej relacji Helena miewała ataki przypominające napady padaczkowe, pojawiała się w domach znajomych matki i prosiła o pomoc finansową dla siebie oraz dziecka. Poetka zarzucała jej również kolejne kradzieże.
Z czasem sprawą zainteresowała się policja, a Helena stanęła przed sądem. Wówczas konflikt rodzinny przerodził się w publiczny skandal. Prasa opisywała wydarzenia, wymieniając nazwisko znanej pisarki. Konopnicka nie ukrywała przerażenia rozgłosem. W jednym z listów napisała, że „zrobił się niesłychany skandal w mieście, Warszawa aż kipiała od tego”.
Próba samobójcza Heleny
Dramatyczny przebieg miało również wydarzenie z listopada 1889 roku. Helena zażyła strychninę i trafiła do szpitala. W pozostawionym liście obwiniała matkę o swoje położenie. Według późniejszych relacji otrucie miało być upozorowane, co dodatkowo skomplikowało sprawę.
Kluczowe znaczenie miała ocena stanu psychicznego młodej kobiety. W ówczesnych realiach uznanie jej za poczytalną mogło oznaczać surową karę, a nawet zesłanie na Syberię. Orzeczenie niepoczytalności otwierało natomiast drogę do umieszczenia jej w zakładzie zamkniętym.
Konopnicka liczyła na takie rozwiązanie. W korespondencji wyrażała nadzieję, że córka zostanie uznana za niepoczytalną i będzie można zapewnić jej stałą opiekę poza domem. W marcu 1890 roku sąd rzeczywiście uznał Helenę za niepoczytalną.
Wyjazd za granicę
Maria Konopnicka nie czekała na ostateczne rozwiązanie wszystkich problemów rodzinnych w Warszawie. Wyjechała za granicę, a podróże stały się odtąd ważną częścią jej życia. Nie sposób jednak sprowadzać tej decyzji wyłącznie do konfliktu z Heleną. Poetka już wcześniej szukała niezależności i nowych możliwości, a jej wyjazdy miały również związek z pracą literacką oraz potrzebą życia poza dotychczasowym otoczeniem.
Dla Heleny rozpoczął się natomiast okres pobytów w kolejnych placówkach opiekuńczych i psychiatrycznych. Z opracowań biograficznych wynika, że przebywała między innymi w Górze Kalwarii, Tworkach i Drewnicy.
Konopnicka nie odbudowała relacji z córką. W jej korespondencji zachowała się jeszcze wzmianka z 1903 roku, w której dziękowała Janowi za umieszczenie Heleny w zakładzie w Drewnicy. Późniejsze losy kobiety przez długi czas pozostawały niejasne, a informacje o jej życiu i śmierci należy odtwarzać z ostrożnością.