Z polskiej szlachty na szczyty SS. Prawdziwe korzenie zbrodniarza, który zatopił Warszawę we krwi

Erich von dem Bach-Zelewski był jednym z największych zbrodniarzy III Rzeszy, odpowiedzialnym za śmierć setek tysięcy ludzi. Choć pochodził z polskiej rodziny z Kaszub, w nazistowskiej hierarchii zrobił zawrotną karierę. Po wojnie uniknął odpowiedzialności za ludobójstwo, a przed sądem stanął za zupełnie inne przewinienia.
- Niemiec z wyboru
- Najwierniejszy z wiernych
- Architekt Auschwitz
- Depresja zbrodniarza
- Kat Warszawy
- Do końca odddany nazizmowi
- Zbrodnie bez kary
Niemiec z wyboru
Erich Julius Eberhard von Zelewski urodził się w 1899 roku w Lęborku, w zubożałej rodzinie kaszubskiej szlachty. Jego przodkowie przez wieki byli katolikami i mówili po polsku. Matka Elżbieta z domu Szymańska pochodziła z Torunia, a w domu rodzinnym słychać było zarówno kaszubski, jak i polski. Po śmierci ojca dwunastoletni Erich trafił pod opiekę niemieckiego właściciela ziemskiego. W nowym otoczeniu szybko zrozumiał, że polskie pochodzenie może być dla niego przeszkodą w karierze.
Gdy wybuchła I wojna światowa, zgłosił się jako piętnastolatek na ochotnika do armii pruskiej. Walczył dzielnie, był dwukrotnie ranny, został odznaczony Żelaznym Krzyżem I i II klasy. W wieku siedemnastu lat został podporucznikiem. Po wojnie wstąpił do Freikorps i walczył przeciwko Polakom w powstaniach śląskich. To tam wypracował sobie opinię bezwzględnego żołnierza, którą później z powodzeniem wykorzystał w SS.
Najwierniejszy z wiernych
W 1925 roku dodał do nazwiska przydomek "Bach", podszywając się pod niemiecką rodzinę z powiatu wejherowskiego. W 1930 roku wstąpił do NSDAP, rok później do SS. Awansował błyskawicznie – w ciągu dwóch lat z porucznika został generałem brygady. W 1934 roku podczas "nocy długich noży" bezwzględnie rozprawił się z przeciwnikami Hitlera, za co zyskał miano "najwierniejszego z wiernych". Sam Hitler mówił o nim: "Bach-Zelewski jest jednym z najinteligentniejszych ludzi, jakich znam".
W 1940 roku w liście do Himmlera ostatecznie zerwał z polskimi korzeniami, pisząc, że chce "przestać nosić drugie polsko brzmiące nazwisko". Jego synowie mieli wstąpić do SS i "w każdej chwili wykazać działania swego przodka przeciwko Polsce". Odtąd podpisywał się już tylko jako Erich von dem Bach.

Architekt Auschwitz
Po wybuchu II wojny światowej von dem Bach został pełnomocnikiem Himmlera do spraw umacniania niemczyzny na Górnym Śląsku. Od września do grudnia 1940 roku w ramach tzw. Saybuscher Aktion wypędził z Żywiecczyzny około 17,5 tysiąca Polaków. Niemieccy osadnicy przejmowali ich gospodarstwa z całym dobytkiem. To właśnie on wystąpił z propozycją utworzenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. W czerwcu 1940 roku powstał Auschwitz-Birkenau. Gdy z obozu uciekł pierwszy więzień, von dem Bach osobiście nakazał wysiedlenie okolicznej ludności i odwetowe egzekucje.
Na wschodzie kontynuował dzieło zniszczenia. Jako wyższy dowódca SS i Policji na tyłach Armii "Środek" kierował masakrami Żydów w Mińsku, Mohylewie, Słonimie i Rydze. Himmler wydał mu rozkaz: "Wszyscy Żydzi muszą zostać rozstrzelani". Von dem Bach wykonał go sumiennie.
Depresja zbrodniarza
W styczniu 1942 roku von dem Bach trafił do szpitala psychiatrycznego z powodu załamania nerwowego. Naczelny lekarz SS informował Himmlera: "Pacjent krzyczy po nocach, cierpi na urojenia, dręczony poczuciem winy w związku z kierowanymi przez niego osobiście rozstrzeliwaniami Żydów". To właśnie jego cierpienia stały się jednym z impulsów do szukania innych metod zabijania – gazu cyklon B.
Po powrocie do służby został pełnomocnikiem Himmlera do spraw zwalczania partyzantki. Pod pozorem walki z "bandami" przeprowadzał krwawe akcje na Białorusi i w Polsce. Szacuje się, że jest odpowiedzialny za śmierć około 230 tysięcy cywilów.
Kat Warszawy
1 sierpnia 1944 roku, gdy wybuchło powstanie w Warszawie, Himmler mianował go dowódcą oddziałów do stłumienia polskiego zrywu. Rozkaz Hitlera był jednoznaczny: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców". Von dem Bach złagodził go, zakazując 5 sierpnia mordowania kobiet i dzieci, a 12 sierpnia – mężczyzn-cywilów. Nie wynikało to z jego humanitaryzmu – wiedział, że terror podsycający opór uniemożliwia skuteczne działania, a zburzona Warszawa blokuje szlaki zaopatrzeniowe na front.
Mimo to podległe mu oddziały – brygada SS RONA czy pułk Dirlewangera – dokonywały mordów na szeroką skalę. Sama rzeź Woli, której apogeum przypadło na 5-7 sierpnia, pochłonęła nawet do około 65 tys. ofiar, co czyni ją największą jednostkową masakrą ludności cywilnej dokonaną w Europie w czasie II wojny światowej oraz największą w historii jednostkową zbrodnię popełnioną na narodzie polskim.
Do końca odddany nazizmowi
Aresztowany przez Amerykanów w 1945 roku, von dem Bach szybko zaoferował swoje usługi jako świadek koronny. W zamian za zeznania obciążające byłych przełożonych uzyskał status świadka oskarżenia w procesie norymberskim. Polska i ZSRR domagały się jego ekstradycji, ale Amerykanie odmówili – wiedział zbyt wiele. Przesłuchiwany przez polskiego prokuratora mówił o swoim słowiańskim pochodzeniu i rzekomym ratowaniu warszawiaków. Jego zeznania pełne były konfabulacji i sprzeczności.
Po zwolnieniu wiódł spokojne życie w Bawarii, pracując jako nocny stróż. Dopiero w 1961 roku stanął przed sądem – za udział w zabójstwach podczas "nocy długich noży" dostał 4,5 roku więzienia. Rok później skazano go na dożywocie za morderstwa niemieckich komunistów. Do końca pozostał wierny Hitlerowi, mówiąc: "Jestem człowiekiem Hitlera. Do dziś jestem przekonany o jego niewinności".
Zbrodnie bez kary
Erich von dem Bach zmarł 8 marca 1972 roku w szpitalu więziennym w Monachium. Za zbrodnie wojenne – za śmierć setek tysięcy Polaków, Żydów i wschodnich Słowian – nigdy nie został osądzony. Jego nazwisko nie pojawiło się na liście oskarżonych żadnego trybunału. W archiwach w Koblencji przechowywany jest jego "Dziennik wojenny" – makabryczny zapis ludobójstwa, który nigdy nie został wykorzystany przeciwko niemu.
Von dem Bach przechytrzył wszystkich – swoich dawnych zwierzchników, aliantów i historię. Ale pamięć o jego ofiarach wciąż domaga się sprawiedliwości, której nigdy nie otrzymały.
Źródła:
- Davies N., Powstanie '44, Kraków 2004.
- Dzięcielski M., Pomorskie sylwetki, Toruń 2002.
- https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/204303,Upamietnilismy-ofiary-niemieckich-zbrodni-na-Woli.html
- https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/74927,Erich-von-dem-Bach-Zelewski.html
- https://www.1944.pl/artykul/bestie-na-sluzbie-zbrodni-erich-von-dem-bach,5139.html