Poszedł na nocną schadzkę do ukochanej, a w komnacie czekała królowa. Szokujące kulisy tajnego ślubu Sobieskiego

Jan Sobieski zakochał się w Marii Kazimierze d’Arquien jeszcze wtedy, gdy była młodą dwórką królowej Ludwiki Marii. Ich uczucie nie mogło jednak od razu zakończyć się małżeństwem. Marysieńka została żoną bogatego magnata Jana Sobiepana Zamoyskiego, a Sobieski przez lata pozostawał jej bliskim adoratorem. Kiedy w kwietniu 1665 r. Zamoyski niespodziewanie zmarł, przed zakochanymi otworzyła się droga do ślubu. Problem polegał na tym, że Marysieńka dopiero co została wdową, a jej pogrzebany mąż nie zdążył jeszcze ostygnąć w grobie.
- Miłość zaczęła się dziesięć lat wcześniej
- Sobieski nie spieszył się do Warszawy
- Nocna schadzka zamieniła się w pułapkę
- Tajemnica szybko wyszła na jaw
Miłość zaczęła się dziesięć lat wcześniej
Jan Sobieski poznał Marię Kazimierę d’Arquien w 1655 r. podczas pobytu w Warszawie. Marysieńka była wówczas młodą dwórką Ludwiki Marii Gonzagi. W stolicy odbywały się bale, zabawy i dworskie uroczystości, a przyszły król szybko zwrócił uwagę na piękną Francuzkę. Po latach sam wspominał, że zakochał się w niej właściwie od pierwszego spotkania.
Uczucie nie zakończyło się jednak małżeństwem. Marysieńka wkrótce znalazła się w orbicie wpływowego Jana Sobiepana Zamoyskiego, jednego z najbogatszych magnatów Rzeczypospolitej. W 1658 r. została jego żoną. Małżeństwo szybko okazało się nieudane. Zamoyski był znacznie starszy od żony, prowadził hulaszczy tryb życia i nie zapewniał jej takiego związku, jakiego oczekiwała. Jednocześnie Maria Kazimiera nie zerwała kontaktu z Sobieskim. Zachowana korespondencja pokazuje, że ich relacja z biegiem lat stawała się coraz bardziej zażyła, a zakochani posługiwali się nawet rozbudowanym systemem pseudonimów.
Wiosną 1665 r. sytuacja nagle się zmieniła. 7 kwietnia zmarł Zamoyski. Droga do małżeństwa z ukochanym była wreszcie otwarta, ale okoliczności wymagały ostrożności. Marysieńka była świeżo upieczoną wdową, a w ówczesnej obyczajowości pośpiech w zawieraniu kolejnego małżeństwa mógł wywołać ogromny skandal.
Sobieski nie spieszył się do Warszawy
Śmierć Zamoyskiego oznaczała dla Sobieskiego spełnienie wieloletniego marzenia, ale sytuacja wcale nie była prosta. Marysieńka musiała jeszcze zachować pozory żałoby, a sprawa jej majątku i praw do dóbr po zmarłym mężu miała znaczenie nie tylko prywatne. W grę wchodziły również interesy dworu królewskiego.
Sobieski znajdował się wtedy w szczególnym momencie kariery. Był już jednym z najważniejszych dowódców Rzeczypospolitej, a Ludwika Maria widziała w nim człowieka, którego można wykorzystać w swojej polityce. Królowa chciała pozyskać go dla dworu i wzmacniać jego pozycję. Kiedy wreszcie doszło do spotkania w Warszawie, Marysieńka miała przez kilka dni unikać ukochanego.
Chciała zachować pozory i nie dopuścić do powstania plotek. Po jakimś czasie jednak zaprosiła Sobieskiego na nocne spotkanie w królewskim pałacu. Mieli zjawić się tam późnym wieczorem, około jedenastej.

Nocna schadzka zamieniła się w pułapkę
Najbardziej sensacyjny opis wydarzeń pochodzi z listu Stefana Niemirycza do elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma. Według tej relacji Marysieńka spotkała się z Sobieskim w królewskim pałacu. Kochankowie mieli zostać przyłapani przez samą Ludwikę Marię.
Królowa miała postawić Sobieskiego przed dramatycznym wyborem: albo natychmiast poślubi Marysieńkę, albo poniesie śmierć. Według relacji ksiądz został sprowadzony na miejsce, a ślub miał odbyć się jeszcze tej samej nocy.
Historia brzmi niemal jak scena z powieści, dlatego trzeba zachować ostrożność. Sam tajny ślub jest potwierdzonym wydarzeniem, natomiast szczegóły dotyczące nocnej zasadzki i groźby śmierci pochodzą z relacji przekazanej przez Niemirycza. Nie ma więc podstaw, aby przedstawiać każdy element tej opowieści jako bezsporny zapis wydarzeń. Fakty są jednak wystarczająco niezwykłe nawet bez dramatycznych dodatków. 14 maja 1665 r., zaledwie pięć tygodni po śmierci Zamoyskiego, Jan Sobieski i Maria Kazimiera rzeczywiście zawarli tajny ślub w kościele Karmelitów w Warszawie.
Tajemnica szybko wyszła na jaw
Tajny ślub miał rozwiązać problem, ale w praktyce stworzył kolejny. W społeczeństwie, które przywiązywało ogromną wagę do obyczajów i opinii publicznej, małżeństwo wdowy zaledwie kilka tygodni po śmierci męża musiało wywołać komentarze. Tym bardziej że Sobieski był już ważną postacią polityczną.
Wiadomość szybko zaczęła krążyć po kraju. Pojawiły się plotki, złośliwe komentarze i utwory satyryczne. Jan Andrzej Morsztyn wykorzystał wydarzenie w swoim poemacie „Serenada północna na ślub niezwyczajny wielkiego stadła intonowana w Warszawie przy skończonej sprawie”. Sam tytuł wystarczał, by czytelnik wiedział, że chodzi o wyjątkowo głośne wydarzenie.
Co ciekawe, małżonkowie nie poprzestali na tajnej ceremonii. 5 lipca 1665 r. odbył się ich oficjalny ślub na Zamku Królewskim w Warszawie. Udzielił go nuncjusz papieski Antonio Pignatelli, późniejszy papież Innocenty XII. Tym razem uroczystość miała już odpowiednią oprawę i nie pozostawiała wątpliwości co do statusu związku.
Źródła:
- https://portalpolonii.pl/historia/artykuly_historia.php?id=1568&
- https://wilanow-palac.pl/sobiesciana/tajny-slub-jana-sobieskiego-z-maria-kazimiera-d-arquien-sobiesciana