Ta Polka trzymała w garści europejską elitę. Jej majątek i osiągnięcia przyprawiają o zawrót głowy

Miała romans z synem króla, prowadziła tajne negocjacje z carem i gościła w swoich włościach przywódcę węgierskiego powstania. Elżbieta Sieniawska – jedna z najpotężniejszych kobiet ówczesnej Europy – przez lata trzymała w garści najważniejszych polityków swojej epoki, podczas gdy jej mąż niechętnie opuszczał rodzinne Brzeżany.
- Lwica salonowa
- Romans, który wstrząsnął Rzeczpospolitą
- Zbieg w gościnie
- Negocjatorka z charakterem
- Trzech władców na chrzcinach
- Bizneswoman czasów saskich
- Kolekcjonerka pałaców
Lwica salonowa
Adam Mikołaj Sieniawski nie przepadał za Warszawą. Wolał spokój ruskich majątków, z dala od dworskich intryg i królewskich bankietów. Jego żona – przeciwnie. Elżbieta, wychowana na dworze królowej Marii Kazimiery, w stołecznym wirze czuła się jak ryba w wodzie. Gdy mąż pisał do niej błagalne listy z prośbą o powrót, ona przeciągała pobyt w Warszawie tygodniami, tłumacząc się obowiązkami towarzyskimi i politycznymi.
Ta dynamika szybko stała się stałym elementem ich małżeństwa. Sieniawski narzekał, groził, czasem nawet próbował wydawać kategoryczne zakazy. Sieniawska ignorowała je z wdziękiem, a przy okazji rozbudowywała siatkę kontaktów, która wkrótce uczyniła z niej jedną z najważniejszych postaci stronnictwa profrancuskiego. To ona negocjowała warunki poparcia dla Augusta II Mocnego, ona spotykała się z dyplomatami i ona wreszcie – gdy sytuacja polityczna stawała się napięta – udzielała mężowi szczegółowych instrukcji, co powinien zrobić, aby nie stracić majątku i pozycji.
Romans, który wstrząsnął Rzeczpospolitą
Pod koniec 1694 roku warszawskie salony eksplodowały plotką: Elżbieta Sieniawska miała romans z Janem Stanisławem Jabłonowskim, wojewodą wołyńskim. Sprawa wyszła na jaw za sprawą miłosnych listów, które ktoś upublicznił. Adam Mikołaj wpadł w furię, a małżonkowie przez niemal rok żyli w separacji. W mediację zaangażowała się sama królowa Maria Kazimiera, a także stryj Elżbiety – Hieronim Augustyn Lubomirski.
Sieniawska jednak nie należała do kobiet, które łatwo rezygnują z miłosnych podbojów. Niedługo po pogodzeniu się z mężem jej uwagę przykuł królewicz Aleksander Sobieski, syn Jana III. Związek ten ciągnął się latami i był na tyle poważny, że opinia publiczna uznała Sieniawską za metresę królewicza. Gdy w 1702 roku Aleksander związał się z dawną kochanką Augusta II, hrabiną Anną Aloysią von Lamberg, Sieniawska poczuła się głęboko upokorzona. Nie zmieniło to jednak ani jej pozycji towarzyskiej, ani politycznej skuteczności.

Zbieg w gościnie
Jesienią 1701 roku w dobrach Sieniawskich pojawił się tajemniczy gość. Elżbieta pisała do męża, by przyjął „tego nieszczęśliwego księcia Rakoczego” i trzymał jego obecność w ścisłej tajemnicy. Franciszek II Rakoczy – przywódca węgierskiego powstania antyhabsburskiego – uciekł właśnie z cesarskiego więzienia i szukał schronienia w Rzeczypospolitej.
Sieniawska nie tylko udzieliła mu gościny w Brzeżanach i Skolem, ale też przez dwa lata wspierała go politycznie i finansowo. Pomagała w nawiązywaniu kontaktów z dworem francuskim, a latem 1703 roku – gdy Rakoczy wyruszał na Węgry wzniecić powstanie kuruców – uzbroiła jego oddziały w pierwszy tysiąc karabinów. Relacja między magnatką a księciem szybko wykroczyła poza politykę. Ich wzajemne uczucie było tajemnicą poliszynela, choć z czasem – wraz z pogarszającą się sytuacją militarną Rakoczego – ostygło na tyle, że Sieniawska zaczęła domagać się zwrotu pożyczonych pieniędzy.
Negocjatorka z charakterem
Po abdykacji Augusta II w 1706 roku sytuacja w Rzeczypospolitej stała się wyjątkowo chaotyczna. Część szlachty popierała Stanisława Leszczyńskiego, część szykowała nową elekcję, a car Piotr I coraz śmielej ingerował w polskie sprawy. W tym zamieszaniu Elżbieta Sieniawska podjęła się roli mediatorki między zwaśnionymi stronami.
W 1707 roku spotkała się z carem Piotrem w Żółkwi, żeby negocjować warunki rozejmu między Rosją a Szwecją. Równolegle prowadziła rozmowy z przedstawicielami Karola XII, dyplomatami francuskimi i stronnikami Leszczyńskiego. Gdy latem tego roku konfederaci sandomierscy ogłosili bezkrólewie, Sieniawscy wsparli kandydaturę Franciszka Rakoczego do polskiej korony. Sama Elżbieta – jak podejrzewali niektórzy współcześni – celowo dała się aresztować Szwedom w listopadzie 1707 roku, aby bez wzbudzania podejrzeń kontynuować negocjacje z Karolem XII. Wypuszczona po kilku tygodniach, przypłaciła tę przygodę poważną chorobą i poronieniem.
Trzech władców na chrzcinach
W 1711 roku Sieniawska postanowiła urządzić chrzciny swojej jedynej żyjącej córki – Zofii Marii – z rozmachem, który przeszedł do historii. Na rodziców chrzestnych zaprosiła cara Piotra I, króla Augusta II i Franciszka Rakoczego. Trzech władców (byłych, obecnych i niedoszłych) przy jednym stole – to było coś, o czym plotkowano w całej Europie. Uroczystość w Jarosławiu była demonstracją siły politycznej Sieniawskich i dowodem na to, że Elżbieta potrafi zjednać sobie nawet najbardziej skłóconych graczy.
Zofia Maria – pieszczotliwie nazywana Zosią – była oczkiem w głowie matki. Gdy dorosła, Sieniawska z równą energią, co polityczne intrygi, poprowadziła kampanię matrymonialną. Kandydatów było wielu – od królewicza Konstantego Sobieskiego, przez ministra saskiego Jakuba Henryka Flemminga, po polskich magnatów. Ostatecznie, po latach komplikacji i pod presją ciężko chorego męża, Zofia Maria wyszła za Stanisława Ernesta Denhoffa. Małżeństwo nie trwało długo – Denhoff zmarł w 1728 roku, a Zofia po trzech latach wdowieństwa poślubiła Augusta Aleksandra Czartoryskiego.
Bizneswoman czasów saskich
Polityka i romanse nie przeszkadzały Sieniawskiej w budowaniu ekonomicznej potęgi. Zarządzała ogromnym majątkiem – od dóbr tenczyńskich pod Krakowem, przez Puławy i Końskowolę, po Oleszyce i Międzyrzec Podlaski. W dobrach zakrakowskich rozwijała wydobycie galmanu i hutnictwo ołowiu, które eksportowała do Gdańska, a stamtąd – przy pomocy zaprzyjaźnionych kupców – do Anglii i Holandii. Sprowadzała specjalistów ze Śląska i Szwecji, poszukiwała srebra i rud żelaza, zakładała papiernie, młyny i tartaki.
Dbała o poddanych. Uwalniała chłopów od podatków w czasach nieurodzaju, wznosiła chaty, darowała inwentarz i surowo karała nieuczciwych zarządców. Wysoko ceniła gospodarczą aktywność Żydów, osiedlając ich w zniszczonych wojnami majątkach i powierzając im funkcje zarządców oraz arendarzy. Nie wahała się też upominać o odszkodowania za straty wyrządzone przez przemarsze obcych wojsk – interweniowała w tej sprawie nawet u samego cara Piotra I.
Kolekcjonerka pałaców
Największym architektonicznym triumfem Elżbiety Sieniawskiej okazał się zakup podupadłego Wilanowa od królewicza Konstantego Sobieskiego w 1720 roku. Królewska rezydencja, zaniedbana przez poprzednich właścicieli, miała podkreślić polityczne ambicje kasztelanowej i stać się godną oprawą dla jej jedynej córki Zofii. Sieniawska bez zwłoki zatrudniła sprawdzonych artystów – Giovanniego Spazzia, Giuseppe Fontanę i rzeźbiarza Johanna Georga Plerscha – którzy w ciągu kilku lat dobudowali boczne skrzydła i przywrócili pałacowi dawny blask. Równolegle przebudowywała Puławy zniszczone przez Szwedów, odrestaurowywała Łubnice, kupiła Olesko, Tarnopol i Wysock, a przy okazji fundowała kościoły krakowskich Pijarów, lwowskich Kapucynów oraz warszawskich Wizytek. Z zagranicy sprowadzała angielską porcelanę, francuskie zegary, tureckie dywany i chińską lakę, tworząc w swoich rezydencjach iście królewski przepych.
Adam Mikołaj Sieniawski zmarł w 1726 roku, zostawiając żonie pełną kontrolę nad rodzinnym imperium. Elżbieta przetrwała go zaledwie o trzy lata, ale do ostatnich dni pozostała w ruchu – nadzorowała majątki, wygrywała procesy trybunalskie i śledziła polityczne nowiny. Odeszła 21 marca 1729 roku, przekazując córce fortunę budowaną przez dekady.
Źródła:
- Popiołek B., Królowa bez korony, Kraków 1996.
- https://wilanow-palac.pl/pasaz-wiedzy/elzbieta-z-lubomirskich-sieniawska-polityk-fundator-patron
- https://womenscourt.uken.krakow.pl/womencourt/sieniawska-elzbieta-z-lubomirskich/