„Babka Europy” była wyrodną matką. Macierzyństwo było dla niej koszmarem

Nazywano ją „babką Europy" – jej potomkowie zasiadali na tronach Niemiec, Rosji, Grecji i Rumunii. Opiewano ją jako wzór rodzinnych cnót i uosobienie mieszczańskiego ideału żony. Prawda okazuje się jednak znacznie bardziej złożona. Królowa Wiktoria przez większość życia traktowała macierzyństwo jako obowiązek, który odbierał jej wolność i ukochanego męża.
- Dzieciństwo w złotej klatce
- Obsesyjna miłość
- „Małe roślinki”
- Ukochany mąż, surowy ojciec
- Królowa i matka
- Symbol epoki
Dzieciństwo w złotej klatce
Alexandrina Victoria przyszła na świat 24 maja 1819 roku jako jedyne dziecko księcia Edwarda i księżnej Wiktorii z Saxe-Coburg-Saalfeld. Ojciec zmarł, gdy miała zaledwie osiem miesięcy. Matka, wspierana przez ambitnego doradcę Johna Conroya, wprowadziła surowy „System Kensington", który zakładał niemal całkowitą izolację dziewczynki od świata zewnętrznego.
Księżniczka spała w sypialni matki, nie mogła samodzielnie schodzić po schodach, a każdy moment dnia – od nauki po zabawę – był szczegółowo zaplanowany. Po wstąpieniu na tron w 1837 roku Wiktoria natychmiast odsunęła matkę i Conroya. Zerwała ciążące jej więzy, ale nie uwolniła się od doświadczenia młodości: dorastała bez czułości, która uczyłaby ją, jak kochać własne dzieci.
Obsesyjna miłość
W 1840 roku Wiktoria poślubiła kuzyna, księcia Alberta z Saxe-Coburg-Gotha. Małżeństwo zawarte z powodów dynastycznych szybko zamieniło się w głęboką, niemal obsesyjną miłość. Alberta nazywała swoim „Aniołem" – był dla niej nie tylko mężem, ale także mentorem, doradcą politycznym i opoką emocjonalną.
Wiktoria chciała spędzać z nim każdą wolną chwilę. Ciąże odbierała jako przeszkodę, która odrywała ją od ukochanego na długie miesiące. W ciągu siedemnastu lat urodziła dziewięcioro dzieci: pięć córek i czterech synów. Macierzyństwo nie było dla niej spełnieniem, lecz przykrym obowiązkiem, który trzeba było jakoś przetrwać.

„Małe roślinki”
Wiktoria wcale nie kryła niechęci do stanu błogosławionego. Gdy dowiedziała się o pierwszej ciąży, zapisała w dzienniku, że była „wściekła". Ciążę opisywała jako czas, w którym czuła się „brzydka i ogromnie gruba, bardziej jak beczka niż cokolwiek innego". Po narodzinach córki Vicky wyraziła rozczarowanie, że nie był to chłopiec – tron potrzebował przecież męskiego następcy.
Karmienie piersią uważała za praktykę niegodną królowej i zawsze korzystała z usług mamek. Dzieci nazywała „małymi roślinkami", które przez pierwsze pół roku życia nie są szczególnie interesujące. Nie potrafiła ich odróżnić od siebie, a ich towarzystwo ją męczyło. W listach szczerze przyznawała, że czuje się niezręcznie w ich obecności i nie wie, jak się nimi zajmować.
Ukochany mąż, surowy ojciec
Podczas gdy Wiktoria unikała bliskości z dziećmi, Albert poświęcał im uwagę z pedantyczną starannością. To on spędzał z nimi godziny, opracowywał programy edukacyjne i egzekwował dyscyplinę. W letniej rezydencji Osborne House na Wyspie Wight dzieci uczyły się gotowania, ogrodnictwa, a nawet stolarstwa – wszystko po to, żeby były przygotowane do wysokich ról w europejskiej socjecie.
Albert nie unikał kar cielesnych, a dzieci bały się jego surowości. Mimo to to właśnie on dawał im namiastkę ciepła i zainteresowania. Gdy zmarł w 1861 roku, Wiktoria pogrążyła się w żałobie, z której nigdy w pełni nie wyszła. Dzieci straciły nie tylko ojca, ale i jedyną osobę, która potrafiła złagodzić chłód matki.
Królowa i matka
Każde z dzieci Wiktorii zmagało się z dziedzictwem matki na swój sposób. Najstarsza Vicky była zdolna, ale wyniosła. Bertie, przyszły Edward VII, uczył się słabo i rozczarowywał matkę. Leopold cierpiał na hemofilię, Louise była niezależna i artystyczna, a Beatrice matka przeznaczyła na swą osobistą towarzyszkę i sekretarkę.
Po śmierci Alberta Wiktoria zamieniła obojętność w kontrolę. Dorosłym dzieciom nieustannie przypominała, że jest nie tylko matką, ale i monarchinią – a przeciwko królowej buntować się nie wolno. Ta mieszanka wyniosłej władzy nad potomstwem władzy i emocjonalnego chłodu tworzyła więzi pełne napięcia, które nigdy nie stały się prawdziwie bliskie.
Symbol epoki
Czy można winić Wiktorię za to, kim się stała? Odpowiedź nie jest prosta. Nie miała wzorców, z których mogłaby czerpać. Jej matka była nadzorczynią majątku, nie czułą opiekunką, a ojciec zmarł, zanim Wiktoria mogła go poznać. Wychowanie przygotowało ją do tronu, nie do życia rodzinnego. Jej chłód wobec własnych dzieci był być może skutkiem ran, których nigdy nie przepracowała.
Królowa Wiktoria zmarła w 1901 roku, pozostawiając po sobie imperium, dziewięcioro dzieci i wizerunek matki narodu. Prywatnie była kobietą sprzeczności: potężną i kruchą jednocześnie, obsesyjnie oddaną ukochanemu mężczyźnie żoną i pełną obojętności matką.
Mimo tych rodzinnych zawirowań Wiktoria stała się symbolem całej epoki. To jej imieniem nazwano dziesięciolecia panowania – wiek wiktoriański, kojarzony z imperium, industrializacją, surową moralnością i kultem rodziny. Wizerunek królowej-matki, stojącej na czele dynastii i narodu, idealnie pasował do czasów, w których skrywane pozory znaczyły często więcej niż szczera prawda. Paradoks polega na tym, że kobieta, która nie odnalazła się w roli rodzica, stała się ikoną macierzyństwa i rodzinnych wartości.
Źródła:
- https://bibliotekanauki.pl/articles/2044145
- https://www.bbc.com/news/magazine-20782442
- https://www.theguardian.com/commentisfree/2013/jan/09/queen-victoria-tyrant-honest-children-sex
- https://www.townandcountrymag.com/society/tradition/a25835359/queen-victoria-children/