Niemiecka osada w sercu Chile udawała sielankę. Za drzwiami ukrywała katownię Pinocheta i sektę

Na terenie liczącym kilkanaście tysięcy hektarów, odgrodzonym, otoczonym przez uzbrojoną straż z psami, przez ponad trzy dekady funkcjonowała zamknięta niemiecka osada. Z zewnątrz prezentowała się jako wzorowa kolonia rolnicza. W rzeczywistości była to sekta rządzona żelazną ręką byłego żołnierza Wehrmachtu, w której krzywdzono dzieci, a w czasach dyktatury Augusta Pinocheta torturowano i mordowano przeciwników politycznych reżimu.
Uciekinier
Paul Schäfer urodził się 4 grudnia 1921 roku w Troisdorf w Niemczech. W młodości należał do Hitlerjugend, a podczas II wojny światowej służył jako sanitariusz. Po wojnie działał w kraju jako świecki kaznodzieja ewangelicki, prowadząc dom dziecka – już wtedy, według późniejszych ustaleń niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, dopuszczał się wobec podopiecznych wykorzystywania seksualnego. Gdy w RFN wszczęto wobec niego postępowanie w tej sprawie, uciekł z Niemiec.
Do Chile przybył w 1961 roku, za rządów prezydenta Jorge Alessandriego, który zgodził się na utworzenie przez Schäfera i grupę innych niemieckich emigrantów „Towarzystwa Dobroczynnego i Edukacyjnego Godność”. Organizacja stała się podstawą prawną dla osady, którą sami nazywali Villa Baviera, a która w powszechnym użyciu zyskała nazwę Colonia Dignidad.
Państwo w państwie
Z zewnątrz kolonia prezentowała się jako wzór niemieckiej pracowitości i porządku. Miała własny szpital (uznawany za jeden z najlepiej wyposażonych w regionie), szkołę oraz gospodarstwo rolne zaopatrujące okoliczne miasteczka w chleb, warzywa i sery. To właśnie ta fasada dobroczynności oraz umiejętnie budowana sieć wpływów wśród lokalnych władz (budowana poprzez prezenty, sponsoring i pielęgnowanie osobistych relacji z urzędnikami) pozwoliły Schäferowi przez lata skutecznie odsuwać od siebie wszelkie podejrzenia. Dziennikarzom, gdy w ogóle wpuszczano ich na teren kolonii, pokazywano starannie wyreżyserowany, iście sielankowy obraz.
Za ogrodzeniem panował jednak zupełnie inny reżim. Mieszkańcy – w tym dzieci sprowadzane lub urodzone w kolonii – poddawani byli stałej kontroli emocjonalnej i psychicznej, obowiązkowi pracy od najmłodszych lat. Panował system donosicielstwa, obowiązywały surowe, często brutalne kary za jakiekolwiek oznaki nieposłuszeństwa. Kontakty między płciami, a nawet między rodzicami a dziećmi, były ograniczane i kontrolowane przez samego Schäfera, co miało wzmacniać jego absolutną władzę nad wspólnotą. Według ustaleń chilijskiego wymiaru sprawiedliwości oraz zeznań byłych mieszkańców kolonii, w ramach tak zwanego Internatu Intensywnego, czyli ośrodka dla chłopców prowadzonego bezpośrednio przez Schäfera, przez dekady dochodziło do systematycznego wykorzystywania seksualnego dzieci przez samego przywódcę sekty. Wśród ofiar znajdował się między innymi Hartmut Hopp, który trafił do kolonii w 1961 roku jako siedemnastolatek i z czasem stał się jednym z najbliższych współpracowników Schäfera oraz oficjalnym lekarzem osady.
Sojusz z dyktaturą
Gdy w Chile rosły wpływy lewicowego rządu Salvadora Allende, Schäfer, obawiając się, że planowana reforma rolna doprowadzi do konfiskaty ziem kolonii, zaangażował się w kampanię dyskredytującą Allende, nawiązując kontakty z ultraprawicową organizacją Ojczyzna i Wolność oraz z częścią wojskowych przygotowujących zamach stanu. Po puczu z 11 września 1973 roku Colonia Dignidad szybko stała się jednym z filarów aparatu represji nowego reżimu.
Zgodnie z ustaleniami późniejszych oficjalnych chilijskich komisji zajmujących się prawami człowieka – mowa tu o raportach Rettiga i Valecha – już w listopadzie 1973 roku, niemal równocześnie z powstaniem tajnej policji politycznej DINA, kolonia nawiązała formalną współpracę z nowym reżimem. Sam Pinochet oraz szef DINA Manuel Contreras, bliski przyjaciel Schäfera, osobiście odwiedzali teren osady. Kolonia udostępniła swój teren zarówno bojówkom Ojczyzny i Wolności pod szkolenie paramilitarne, jak i agentom DINA – do szkolenia w technikach przesłuchań i tortur. Według świadectw ocalałych, w tak zwanej Piwnicy na Ziemniaki (Bodega de Papas) torturowano więźniów politycznych reżimu.
Szacuje się, że przez kolonię przeszło około 350 przeciwników dyktatury. Poddawani byli torturom, a nieznana do dziś liczba osób została na jej terenie zamordowana i pogrzebana w zbiorowych mogiłach. W 1978 roku, w obliczu rosnącej presji międzynarodowej związanej z ujawnianiem masowych grobów ofiar reżimu w ramach operacji Colombo, na polecenie władz szczątki części ofiar ekshumowano i spalono, by zatrzeć ślady zbrodni. Kolonia prowadziła też własne, liczące ponad 45 tysięcy dokumentów archiwum wywiadowcze na temat swoich przeciwników i sympatyków, funkcjonując de facto jako dodatkowa, prywatna agencja wywiadowcza działająca równolegle do DINA – czasem nawet wysyłając własnych informatorów do inwigilowania samej tajnej policji.
Upadek i ucieczka
Po powrocie Chile do demokracji w 1990 roku prezydent Patricio Aylwin cofnął kolonii status organizacji dobroczynnej. Decyzji tej formalnie sprzeciwiła się część prawicowych polityków, wciąż powiązanych z dawnym reżimem. Od 1995 roku chilijska policja i sądownictwo rozpoczęły śledztwa dotyczące działalności kolonii, a rok później Schäfer został pozwany przez chilijskich rodziców w sprawach dotyczących wykorzystywania ich dzieci. Sam Schäfer zbiegł jednak z kraju i przez blisko dekadę pozostawał poszukiwany listem gończym, ukrywając się ostatecznie w Argentynie, gdzie został zatrzymany i w marcu 2005 roku wydalony z powrotem do Chile.
W 2006 roku chilijski sąd skazał Schäfera na 20 lat pozbawienia wolności za wieloletnie wykorzystywanie seksualne nieletnich. Zmarł w areszcie szpitalnym w kwietniu 2010 roku, na skutek przewlekłej choroby serca, nie doczekawszy odrębnego procesu w sprawie swojej roli w zbrodniach popełnianych na terenie kolonii we współpracy z reżimem Pinocheta. Hartmut Hopp, jego były zastępca i lekarz kolonii, został w Chile skazany za współudział w tych czynach, jednak zdołał zbiec do Niemiec, które, powołując się na zasadę niewydawania własnych obywateli, odmówiły jego ekstradycji, mimo wieloletnich starań strony chilijskiej.

Rozliczenie
Dawna kolonia, przemianowana z powrotem na Villa Baviera, funkcjonuje dziś jako niewielka miejscowość turystyczna, próbująca zdystansować się od mrocznej przeszłości, choć część byłych mieszkańców i ich potomków wciąż tam mieszka. Niemieckie i chilijskie organizacje praw człowieka, w tym Europejskie Centrum na rzecz Praw Konstytucyjnych i Człowieka (ECCHR), od lat krytykują władze Niemiec za lata bierności wobec sprawy – w tym za wieloletnie ignorowanie sygnałów o przetrzymywaniu wbrew ich woli niemieckich obywateli oraz za odmowę ekstradycji Hoppa. Dopiero w ostatnich latach niemiecki rząd oficjalnie przeprosił ofiary za zaniedbania dyplomatyczne wobec sprawy Colonia Dignidad.
Do dziś nieznana pozostaje dokładna liczba ofiar zarówno wykorzystywania seksualnego dzieci w kolonii, jak i osób zamordowanych na jej terenie w czasach dyktatury – wiele ciał nigdy nie zostało odnalezionych, a spora część dokumentacji kolonii pozostaje częściowo utajniona lub rozproszona.
Colonia Dignidad pozostaje dziś dla Chile i Niemiec jednym z najbardziej niewygodnych rozdziałów wspólnej, powojennej historii. Jest przykładem tego, jak fasada porządku i dobroczynności mogła przez dekady maskować podwójną zbrodnię: pedofilię za drzwiami zamkniętej wspólnoty oraz bezpośrednią współpracę z aparatem represji jednej z najbrutalniejszych dyktatur Ameryki Południowej XX wieku. Przez to, że główny sprawca zmarł w areszcie, nie doczekawszy pełnego rozliczenia za obie te zbrodnie, a część jego najbliższych współpracowników nigdy nie stanęła przed sądem, sprawa do dziś pozostaje dla wielu ofiar i ich rodzin otwarta.
Źródła
- https://inkstickmedia.com/memory-and-impunity-clash-at-chiles-colonia-dignidad/
- https://discover.hubpages.com/politics/The-truth-behind-the-German-Sect-Colonia-Dignidad
- https://theamericanscholar.org/the-torture-colony/