Jedna przeredagowana wiadomość rozpaliła Europę. Tak Bismarck sprowokował Francję

Otto von Bismarck uchodził za człowieka, który potrafił przesuwać pionki na europejskiej szachownicy jak nikt inny. I właśnie wtedy wykonał ruch, który wyglądał niepozornie — a jednak rozpalił kontynent. Wystarczyło kilka sprytnie zmienionych zdań w depeszy emskiej, by Francja poczuła się upokorzona i sama ruszyła ku wojnie, dokładnie tak, jak zakładał pruski plan. Jedna krótka wiadomość stała się iskrą, która wywołała konflikt wstrząsający Europą i przesądzający o przyszłości Napoleona III. Co dokładnie zostało dopisane, co przemilczane — i dlaczego świat uwierzył w tę wersję wydarzeń? Kulisy tej manipulacji pokazują, jak jedno zdanie w dyplomacji potrafi zmienić bieg historii.
- Hiszpania, Hohenzollernowie i depesza emska
- Depesza emska: jak Bismarck ją zmienił
- Bismarck i Sedan: wojna z Francją 1870
Hiszpania, Hohenzollernowie i depesza emska
Aby w pełni pojąć wagę depeszy emskiej i zrozumieć, czemu Bismarck zdecydował się ją przeredagować, trzeba uważniej przyjrzeć się stosunkom Prus i Francji w tamtym czasie — zwłaszcza temu, co działo się wokół Hiszpanii. U źródeł całej sprawy stała bowiem sukcesja na hiszpańskim tronie. Francja dążyła wówczas do tego, by traktować Hiszpanię — jeśli nie jako własną strefę wpływów — to przynajmniej jako obszar gwarantujący jej bezpieczeństwo. Tymczasem w Madrycie zaakceptowano jako kandydata do korony przedstawiciela rodu Hohenzollernów, Leopolda. Do politycznego przesilenia w Hiszpanii doszło po tym, jak tamtejsza armia doprowadziła do obalenia królowej Izabeli.
Gdy rozpoczęto poszukiwania nowego monarchy, uwagę skierowano na katolicką linię Hohenzollernów: Hohenzollern-Sigmaringen. Nie ma jednak pewności, czy Otto von Bismarck odegrał rolę w podsunięciu Hiszpanom tej kandydatury, choć część przekazów sugeruje, że to właśnie on miał wskazać księcia Leopolda von Hohenzollerna-Sigmaringen jako rozwiązanie. Pewne jest natomiast, że później z jednej strony zabiegał o poparcie dla tej kandydatury, a z drugiej — oficjalnie, m.in. w oświadczeniu skierowanym do państw europejskich — utrzymywał, iż sprawa nie stanowi elementu polityki Prus. Równolegle pruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło, że to wyłącznie osobista kwestia króla Prus Wilhelma I. Taki przekaz tłumaczy późniejsze działania Francji wobec pruskiego monarchy. Dla Paryża postawa Prus była jednak nie do przyjęcia i dodatkowo podnosiła temperaturę i tak już napiętych relacji między oboma państwami na wielu polach.
We Francji narastał wówczas strach przed „okrążeniem” przez dynastię Hohenzollernów — podobnym do tego, jakiego wcześniej obawiano się w kontekście Habsburgów. De facto oba państwa już wtedy brały pod uwagę wojnę, a nawet zaczynały się do niej przygotowywać. Trzeba jednak zauważyć, że Otto von Bismarck robił wiele, by przedstawiać Prusy jako państwo pokojowe, tak aby — w jego ujęciu — żaden obserwator z zewnątrz nie miał wątpliwości co do „kto jest stroną rozsądną” (choć jednocześnie wywierał naciski na inne kraje, jak choćby w relacjach z Austro-Węgrami), a zarazem by ukazać rządzoną przez Napoleona III Francję jako agresora. Właśnie temu miała później służyć słynna depesza emska, skonstruowana tak, by sprowokować Paryż. Francja zresztą nie ułatwiała Bismarckowi zadania, bo w tamtym okresie kierowała wyraźne groźby nie tylko wobec Prus, ale i wobec niego samego — szczególnie w związku ze sprawą hiszpańską. Bismarck natomiast konsekwentnie starał się dowodzić, że nie ma z nią nic wspólnego. Miał nawet skomentować ostre wystąpienia francuskiego ministra Gramonta słowami, że wszystko wygląda na nadchodzącą wojnę. Podobne oceny miał formułować także pruski attaché wojskowy w Paryżu, hrabia Alfred von Waldersee.
Depesza emska: jak Bismarck ją zmienił
Wincenty Benedetti u króla Wilhelma I
Depesza emska była bezpośrednim skutkiem wydarzeń, do których doszło w lipcu w uzdrowiskowym Ems. Właśnie tam kilkukrotnie spotkali się król Prus Wilhelm I, przebywający na kuracji, oraz francuski ambasador Wincenty Benedetti. Dyplomata – w sposób, który trudno nazwać taktem dyplomatycznym – próbował podczas serii rozmów prowadzonych między 3 a 9 lipca wymóc na pruskim monarsze wycofanie poparcia dla kandydatury Leopolda Hohenzollerna. Ostatecznie Wilhelm ustąpił.
Dodatkowo, pod wpływem narastającego napięcia, ojciec Leopolda, Karol Antoni von Hohenzollern-Sigmaringen, w imieniu syna zrezygnował z ubiegania się o tron Hiszpanii, o czym Benedetti został wówczas poinformowany. To jednak wciąż nie satysfakcjonowało strony francuskiej.
Francja, działając przez Wincentego Benedettiego (do spotkania doszło 13 lipca), zażądała kolejnego kroku: formalnego zapewnienia i gwarancji ze strony Wilhelma I, że nigdy więcej nie poprze żadnego Hohenzollerna jako pretendenta do tronu hiszpańskiego. Wilhelm I odpowiedział za pośrednictwem adiutanta jedynie, że zgodził się na rezygnację Leopolda z objęcia tronu w Hiszpanii i w tej sprawie nie będzie już przyjmował posła francuskiego, mimo że Benedetti zabiegał o następną audiencję.
Redakcja depeszy emskiej, jej publikacja oraz skutki
Relację z tych rozmów sporządził radca ministerialny Heinrich Abeken i na polecenie króla przesłał ją telegramem do Otto von Bismarcka. Gdyby Wilhelm I przyjął w pełni francuskie żądania, do wojny między państwami najpewniej by nie doszło. Taki scenariusz nie był jednak tym, na czym zależało von Bismarckowi. Co więc zrobiono? Otto von Bismarck przerobił depeszę emską tak, by Francja wypadła w niej znacznie gorzej. Jednocześnie mocniej wyeksponowano sugestię, że naruszono godność króla Prus. Tekst odpowiednio skrócono, a sam opis zdarzenia – rozmowy – zasadniczo pozostawiono. Zmieniono jednak jego wymowę, zwłaszcza wątek odmowy ponownego przyjęcia Benedettiego przez Wilhelma I, tak że – jak ujął to feldmarszałek Helmuth von Moltke Starszy – jeśli wcześniej brzmiało to jak sygnał do odwrotu, to po modyfikacji stało się fanfarą rzuconą w odpowiedzi na wyzwanie. Tę zmianę tonu osiągnięto głównie przez usunięcie z treści informacji, że Benedetti prosił króla Prus o kolejną audiencję. Jeden z autorów przytacza poniższy tekst zmienionej depeszy, opublikowanej w prasie:
„Jak tylko wiadomość o zrzeczeniu się księcia Hohenzollerna została przez królewsko-hiszpański rząd oficjalnie zakomunikowana cesarsko-francuskiemu gabinetowi, zażądał ambasador francuski w Ems od Jaśnie Królewskiej Mości upoważnienia do depeszowania do Paryża, że Jaśnie Królewska Mość zobowiązuje się po wsze czasy nie dać nigdy swojego przyzwolenia w wypadku, jeżeli Hohenzollernowie zechcą powrócić do wysuwania swej kandydatury. Jaśnie Królewska Mość na to odmówił przyjęcia jeszcze raz ambasadora francuskiego i przez adiutanta urzędowo go zawiadomić polecił, że JKM nie ma nic więcej do zakomunikowania ambasadorowi” (Dzieszyński, s. 20).
Wilhelm I pozostawił Otto von Bismarckowi decyzję, czy ujawnić treść depeszy publicznie. W praktyce oddał mu do rozstrzygnięcia, czy informację o żądaniach Benedettiego i ich odrzuceniu należy przedstawić posłom oraz podać do wiadomości prasy. Premier skorzystał z tej możliwości bez wahania. Opublikowano wersję po przeróbkach. Miało to podwójny sens: zewnętrzny i wewnętrzny. Na zewnątrz celem było oczywiście sprowokowanie Francji. W polityce wewnętrznej von Bismarck chciał natomiast wzmocnić poparcie dla wojny z Francją wśród wszystkich rządów niemieckich, które w tej sytuacji miały wystąpić w obronie godności króla Wilhelma. Ten plan również się powiódł: po stronie rządu stanęła nie tylko opinia publiczna, oburzona po lekturze depeszy zachowaniem Wincentego Benedettiego, lecz także cztery państwa południowoniemieckie. Samemu królowi von Bismarck dodatkowo wysłał do Ems ostrzeżenie, by nie przyjmował już więcej francuskiego ambasadora (na wypadek, gdyby Wilhelm próbował szukać pokojowego rozwiązania lub podjąć inne kroki niewygodne dla von Bismarcka), a jeśli monarcha nie posłucha tej rady – zagroził dymisją.

Bismarck i Sedan: wojna z Francją 1870
Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie – dokładnie tak, jak zaplanował Otto von Bismarck. Sprowokowanie przeciwnika zadziałało w pełni. Francja odpowiedziała niemal natychmiast: już 19 lipca francuskie Zgromadzenie Narodowe uchwaliło deklarację wojny, a przy okazji podniosło wydatki na armię.
To więc Francja formalnie wypowiedziała wojnę Prusom, a nie odwrotnie – i właśnie na taki scenariusz liczył Bismarck. Sam konflikt miał potrwać zaledwie kilka miesięcy. Prusacy, lepiej przygotowani, sprawniej dowodzeni i lepiej zorganizowani, szybko zyskali przewagę nad francuskimi siłami. Punktem zwrotnym stały się wydarzenia pod Sedanem i jego oblężenie.
W Sedan przebywał wówczas cesarz Francuzów Napoleon III. Twierdza upadła 1–2 września 1870 roku, a sam Napoleon III dostał się do pruskiej niewoli i ogłosił kapitulację. Jakby tego było mało, 4 września – w wyniku wybuchu rewolty – został również pozbawiony tronu. Choć walki na terytorium Francji trwały jeszcze później, nie zmienia to faktu, że Otto von Bismarck odniósł bezdyskusyjne zwycięstwo.