CIA chciało zamienić kota w żywego szpiega. Szybko się okazało, że zwierzę chodzi własnymi ścieżkami

W czasach zimnej wojny służby wywiadowcze szukały coraz bardziej nietypowych sposobów zdobywania informacji. Jednym z pomysłów CIA było wykorzystanie zwierzęcia, które mogłoby niezauważenie zbliżyć się do ludzi prowadzących rozmowę. Tak powstał projekt Acoustic Kitty. Kot miał zostać wyposażony w ukryty mikrofon i nadajnik, a następnie wykorzystany jako ruchomy punkt podsłuchowy.
Kot z mikrofonem
Pomysł rozwijano od 1964 r. w ramach prac CIA nad wykorzystaniem zwierząt do celów wywiadowczych. Kot wydawał się idealnym kandydatem. Mógł swobodnie poruszać się po ulicach, parkach i w pobliżu budynków, nie wzbudzając podejrzeń. W założeniu mógł więc podejść znacznie bliżej osób, których rozmowę chciano przechwycić.
Wybrane zwierzę poddano zabiegowi, podczas którego wszczepiono mu niewielki mikrofon. Pod skórą umieszczono nadajnik, a element anteny poprowadzono przez sierść. Technologia działała, lecz szybko okazało się, że największym problemem nie jest elektronika, lecz sam kot. Zwierzę nie zamierzało podporządkować się planom swoich opiekunów.
CIA próbowała nauczyć kota poruszania się w określonym kierunku i przebywania w pobliżu wskazanych osób. Dokument z 1967 r. potwierdza, że udało się wykazać możliwość szkolenia kotów i kontrolowania ich ruchów na krótkich dystansach. Jednak koty są dość niezależne i trudno je wytresować tak, jak psy. Chodzą własnymi ścieżkami, więc pomysł od razu okazał się chybiony.
Miał podsłuchiwać rozmowy agentów
Założenie było proste. Kot miał zostać wypuszczony w miejscu, gdzie znajdowały się osoby będące przedmiotem zainteresowania CIA. Mógłby podejść do ławki w parku albo przejść obok rozmawiających ludzi, a ukryty sprzęt przekazywałby dźwięk do operatorów znajdujących się w pewnej odległości.
W praktyce trudno było przewidzieć zachowanie zwierzęcia. Kot mógł zmienić kierunek, zainteresować się innym bodźcem, odejść albo po prostu przestać wykonywać wyuczone zadanie. W przypadku operacji wywiadowczej, w której liczyły się sekundy i dyskrecja, taki brak kontroli stanowił poważną wadę.
Ostatecznie w marcu 1967 r. powstał raport oceniający przydatność całego rozwiązania. Dokument wskazywał, że choć osiągnięto interesujące rezultaty naukowe, wykorzystanie wyszkolonych kotów w rzeczywistych warunkach nie było praktyczne. Program zakończono w 1967 r., a Acoustic Kitty nigdy nie stał się regularnie wykorzystywanym narzędziem CIA.
Czy kota naprawdę potrąciła taksówka?
Najbardziej znana historia związana z Acoustic Kitty mówi, że podczas pierwszej próby terenowej kot został wypuszczony w pobliżu parku. Zanim jednak zdążył podejść do obserwowanych osób, miał zostać potrącony przez taksówkę. Historia przez lata była przedstawiana jako tragiczny finał eksperymentu.
Problem w tym, że nie ma pewności, czy rzeczywiście tak się wydarzyło. Opowieść pochodzi przede wszystkim od byłego pracownika CIA Victora Marchettiego, który wiele lat później twierdził, że podczas jednego z wywiadów przedstawił ją jako żart. CIA obecnie również określa historię o śmierci kota pod kołami samochodu jako mit.
Sam projekt nie jest jednak legendą. Jego istnienie potwierdzają odtajnione dokumenty CIA. Pokazują one, że w czasach zimnej wojny amerykański wywiad rzeczywiście rozważał wykorzystanie kota jako mobilnego urządzenia podsłuchowego. Ostatecznie okazało się, że nawet najbardziej zaawansowana technologia niewiele pomoże, gdy „agent” ma własne zdanie na temat tego, dokąd chce pójść.