Niemieccy generałowie czuli się tu bezpiecznie. Nie wiedzieli, że ściany mają uszy

Trent Park wyglądał jak miejsce, w którym wojna nie miała prawa istnieć. Elegancka rezydencja pod Londynem, rozległy park, wygodne pokoje i jeńcy traktowani znacznie lepiej, niż mogliby się spodziewać. Niemieccy generałowie mieli jednak nie wiedzieć o najważniejszym szczególe. W ścianach, meblach i innych elementach posiadłości ukryto mikrofony, a rozmów słuchali ludzie znajdujący się piętro niżej. Wśród nich byli niemieckojęzyczni żydowscy uchodźcy, którzy uciekli przed nazistowskimi prześladowaniami. To, co usłyszeli, stało się jednym z niezwykłych źródeł informacji o funkcjonowaniu III Rzeszy.
- Arystokratyczna rezydencja zamieniona w tajny ośrodek
- Mikrofony były niemal wszędzie
- Ludzie, którzy uciekli przed Hitlerem
- Rozmowy o zbrodniach
- Największy sukces operacji
Arystokratyczna rezydencja zamieniona w tajny ośrodek
Historia Trent Park zaczęła się na długo przed pojawieniem się tam niemieckich jeńców. Posiadłość w północnym Londynie należała do Sir Philipa Sassoona, polityka, milionera i człowieka należącego do brytyjskiej elity. W latach 30. jego dom był miejscem wystawnych spotkań, na których pojawiali się politycy, przedstawiciele arystokracji i znane osobistości.
Po wybuchu II wojny światowej sytuacja zmieniła się całkowicie. Brytyjskie władze przejęły posiadłość i zaczęły wykorzystywać ją do prowadzenia operacji wywiadowczych. Już wcześniej Brytyjczycy przekonali się, że schwytani Niemcy mogą mówić znacznie więcej między sobą niż podczas oficjalnego przesłuchania. Rozmowa z kolegą z wojska nie przypominała przecież zeznania składanego przed oficerem wywiadu.
Trent Park został więc przygotowany w taki sposób, aby stworzyć więźniom poczucie względnej swobody. Szczególne znaczenie miało to w przypadku wysokich rangą oficerów, którzy trafili tam od 1942 r. Nie byli traktowani jak zwykli szeregowi jeńcy. Odpowiednio dobrane otoczenie miało sprawić, że poczują się jak wojskowi dżentelmeni oczekujący na koniec wojny.
Mikrofony były niemal wszędzie
Brytyjczycy wyposażyli budynek w system ukrytego podsłuchu. Mikrofony umieszczano w miejscach, w których rozmowy mogły odbywać się najbardziej naturalnie. Urządzenia znajdowały się m.in. w ścianach i listwach, a także w elementach wyposażenia domu i na terenie posiadłości.
Pod budynkiem znajdowały się specjalne pomieszczenia oznaczane jako M Rooms, od angielskiego „miked”. To właśnie tam pracowali ludzie odpowiedzialni za słuchanie rozmów. Operacja wymagała nie tylko techniki, ale również ogromnej pracy przy odsłuchiwaniu, zapisywaniu i tłumaczeniu materiału.
Rozmowy nie kończyły się na samym nagraniu. Zarejestrowane fragmenty były przepisywane, sprawdzane, tłumaczone i przygotowywane w formie raportów dla brytyjskiego wywiadu. W ten sposób zwykła rozmowa dwóch niemieckich oficerów mogła zostać przekształcona w dokument analizowany przez ludzi zajmujących się wojskowym wywiadem.
Ludzie, którzy uciekli przed Hitlerem
Wśród Secret Listeners, czyli tajnych słuchaczy, znalazło się wielu niemieckojęzycznych uchodźców. Szczególnie cenni byli żydowscy uchodźcy, którzy opuścili Niemcy i inne kraje znajdujące się pod nazistowską kontrolą.
Ich znajomość języka była ogromnym atutem. Potrafili rozumieć nie tylko standardowy niemiecki, lecz także wojskowe określenia, skróty, slang i sposób mówienia poszczególnych środowisk. Dzięki temu mogli wychwycić szczegóły, które mogły umknąć osobom znającym język jedynie z podręczników.
Jednym z takich ludzi był Eric Mark, urodzony jako Erich Meyer Mark w Magdeburgu. Jego rodzice wysłali go do Wielkiej Brytanii w 1935 r., aby uchronić go przed prześladowaniami. W czasie wojny trafił do brytyjskiej służby i ostatecznie został skierowany do Trent Park.
Jeszcze bardziej niezwykła była historia Ernsta Lederera. Pochodził z Czech, a do Wielkiej Brytanii przyjechał w 1939 r. Został zwerbowany przez Intelligence Corps i pracował nie tylko jako słuchacz, ale również jako tak zwany stool pigeon. Jego zadaniem było przebywanie wśród niemieckich generałów i umiejętne kierowanie rozmów na interesujące Brytyjczyków tematy.
Rozmowy o zbrodniach
Podsłuchiwane rozmowy dotyczyły niemal wszystkich najważniejszych problemów, które interesowały aliancki wywiad. Niemieccy oficerowie rozmawiali o sytuacji na frontach, strategii, uzbrojeniu, polityce i swoich doświadczeniach z wojny.
Niektóre rozmowy dotyczyły również niemieckich zbrodni. W zachowanych stenogramach znalazły się wypowiedzi odnoszące się do egzekucji, traktowania jeńców, przemocy wobec ludności cywilnej oraz prześladowań i zagłady Żydów. Historyk Sönke Neitzel, który opracował część zachowanych stenogramów, zwrócił uwagę, że rozmowy obejmowały również reakcje niemieckich oficerów na zamach z 20 lipca 1944 r. i próbę zabicia Hitlera.
Operacja dostarczyła informacji dotyczących m.in. niemieckiej broni i programu rakietowego. Szczególne znaczenie przypisuje się rozmowom, z których Brytyjczycy uzyskali informacje dotyczące niemieckich prac nad rakietami V-1 i V-2 oraz ośrodka w Peenemünde.
Największy sukces operacji
Największym sukcesem operacji było przekonanie niemieckich generałów, że ich rozmowy pozostają prywatne. Brytyjczycy dbali o to, aby jeńcy czuli się możliwie swobodnie. Zapewniano im warunki odpowiadające ich randze, organizowano posiłki i pozwalano na kontakty towarzyskie.
Przez lata historia Trent Park pozostawała szerzej nieznana. Dziś zachowane dokumenty, wspomnienia i badania historyków pozwalają odtworzyć działanie całej operacji. Rezydencja, która przed wojną była symbolem luksusu brytyjskiej elity, stała się jednym z miejsc, w których aliancki wywiad próbował zajrzeć do środka niemieckiego aparatu wojennego.
Źródła:
- https://trentparkhouse.org.uk/pages/secret-listeners
- https://wm.awm.gov.au/read/walls-have-ears
- https://www.tygodnikpowszechny.pl/skazani-na-niepamiec-135635