„Bogaćcie się!”. Jedno butne zdanie ministra, które zmiotło króla z tronu

Lutowa rewolucja we Francji nie była kolejną „zmianą na szczycie” — to był wybuch gniewu ludzi pracy, którzy mieli dość życia pod monarchią. Po raz kolejny Francuzi wyszli na ulice, pokazując, że coraz głośniej marzą o republice, a nie o koronie. Iskra? Postulat powszechnego prawa głosu, który brzmiał jak obietnica nowej epoki — choć szybko wyszło na jaw, kogo ta „powszechność” tak naprawdę obejmie. W tle narastał jednak problem, który dla robotników był sprawą życia i śmierci: bezrobocie. Gdy frustracja sięgnęła zenitu, tłum przestał czekać na decyzje władzy i sam przejął inicjatywę. Efekt okazał się nieunikniony: monarchia runęła po raz drugi, a przed Zgromadzeniem Narodowym stanęło zadanie, które miało przesądzić o przyszłości kraju — napisanie nowej konstytucji.
- Przed rewolucją: kryzys i korupcja
- Bankiety i barykady: rewolucja 1848
- Reformy we Francji: praca i wolność prasy
Przed rewolucją: kryzys i korupcja
Aby pojąć, co bezpośrednio doprowadziło do rewolucji lutowej we Francji, trzeba cofnąć się do kilku lat wcześniejszych i zobaczyć, w jakim stanie znalazło się państwo. Rząd miał serię niepowodzeń i szybko tracił wiarygodność. O korupcji mówiono niemal na każdym szczeblu: podejrzenia dotykały sekretarza premiera, ministrów (dwóch królewskich stanęło nawet z tego powodu przed sądem), sędziów, a także generałów. Co więcej, władza, próbując utrzymać większość w Izbie Deputowanych, miała sięgać po przekupywanie w kampaniach wyborczych. Do politycznego kryzysu dołożyły się problemy gospodarcze: słabe, utrzymujące się na niskim poziomie zbiory, dodatkowo pogorszone w 1846 roku przez niekorzystną pogodę. Rozprzestrzeniała się zaraza ziemniaczana, a działań spekulantów nikt nie potrafił skutecznie ograniczyć. Narastały też nierówności społeczne.
Władze próbowały sytuację opanować. Wprowadzono zakaz eksportu zboża i jednocześnie podejmowano próby sprowadzania go z Rosji, lecz w tych latach zbiory niemal wszędzie okazywały się słabe. Coraz częściej dochodziło do rozruchów, a rząd odpowiadał na nie użyciem wojska oraz wyjątkowo surowym wymiarem sprawiedliwości. Napięcie rosło z miesiąca na miesiąc i nie rozładowały go nawet bardzo dobre zbiory w 1847 roku, bo kryzys gospodarczy zdążył już rozlać się znacznie szerzej. Uderzył także w kolej i metalurgię, a w konsekwencji zaczęło szybko przybywać bezrobotnych.
Krytyka nie była jednak wymierzona wyłącznie w gabinet. Coraz częściej obrywało się również królowi Ludwikowi Filipowi, którego wielu Francuzów oskarżało o zbyt dalekie ingerowanie w politykę, prowadzenie nie do końca uczciwych gier i dopuszczanie się politycznej korupcji. Pojawiały się też bardziej „brukowe” zarzuty: wytykano mu skąpstwo i kpiąco nazywano dzieciorobem, bo doczekał się dziewięciorga dzieci. Zdarzało się, że gdy przejeżdżała królewska kareta, tłum gwizdał, a nawet pluto w jej stronę.
W takich warunkach opozycja zaczęła się coraz sprawniej organizować. Na pierwszy plan wysunęła postulaty stricte polityczne: przede wszystkim zakaz łączenia mandatu posła z funkcją publiczną (co wówczas wcale nie było oczywiste) oraz obniżenie cenzusu wyborczego. Ten ostatni w praktyce drastycznie ograniczał udział w wyborach. Wystarczy porównać liczby: przy około 35 milionach mieszkańców Francji w 1847 roku, uprawnionych do głosowania było mniej niż 240 000 osób. Dysproporcja była uderzająca. Szef rządu odpowiadał na to jedynie radą: „bogaćcie się przez pracę, to zostaniecie wyborcami” (Chwalba, s. 312). Domagano się także poszerzenia praw wyborczych, a nawet wprowadzenia powszechnego prawa głosu. Rząd nie zgodził się jednak na jakiekolwiek ustępstwa.
Bankiety i barykady: rewolucja 1848
W tych realiach opozycja postanowiła zmienić podejście. Aby ominąć zakaz zgromadzeń, zaczęto urządzać tzw. bankiety. Były kosztowne, ale miały wyraźne poparcie ulicy i nie wywoływały wśród mieszkańców niechęci. W trakcie spotkań padały wezwania do zjednoczenia sił przeciw królowi, przywoływano Robespierre’a, a czasem pojawiały się nawet polskie flagi. Te ostatnie wiązały się z wiadomością, która dotarła do Francji: o wybuchu powstania krakowskiego pod dowództwem Edwarda Dembowskiego w 1846 roku, trwającego zaledwie 9 dni. W jego następstwie Wolne Miasto Kraków zostało zlikwidowane i włączone do Austrii, co we Francji wywołało falę protestów. Bankiety odbywały się od lipca 1847 do lutego 1848 i było ich łącznie niemal 70. Uczestniczyło w nich około 17 000 osób. Ostatni z nich planowano w XII okręgu Paryża, lecz władze go zakazały, obawiając się, że po spotkaniu ruszy masowy pochód. Te obawy okazały się trafne: choć organizatorzy faktycznie odwołali bankiet, tłum i tak zaczął się gromadzić. Był 22 lutego 1848 roku.
Na placu Zgody zebrały się tłumy, wsparte przez studentów oburzonych zawieszeniem wykładów poświęconych rewolucji. Doszło do pierwszych starć z armią i pojawiły się pierwsze barykady. Wkrótce splądrowano sklepy z bronią. Jeszcze bardziej napięta sytuacja nadeszła następnego dnia, gdy po stronie ludu opowiedziała się Gwardia Narodowa, stając nawet przeciw regularnemu wojsku. Król Ludwik Filip, który wcześniej lekceważył narastający kryzys, tym razem zareagował: zdymisjonował dotychczasowego szefa rządu Françoisa Guizota, co wywołało wśród demonstrantów euforię. To jednak nie zakończyło zamieszek — pod domem Guizota doszło do manifestacji, na którą wojsko odpowiedziało siłą. Padły strzały w tłum, zginęło około 40 osób. Zabici szybko stali się męczennikami, których ciała obnoszono po mieście.
Król odpowiedział kolejnym ruchem, powierzając misję utworzenia rządu opozycjoniście Thiersowi. Równocześnie marszałek Bugeaud, weteran kampanii algierskiej i współtwórca jej podboju, otrzymał zadanie stłumienia buntu. Plan jednak się rozsypał: mieszkańcy wznosili następne barykady (było ich niemal 1500), a żołnierze regularnej armii zwlekali z działaniami — nie chcieli walczyć z rodakami i obawiali się otwartego starcia z Gwardią Narodową. Ludwik Filip zaczął rozumieć, że to finisz jego panowania. Abdykował, a potem uciekł do Anglii, natomiast nowym monarchą miał zostać jego wnuk — zaledwie dziesięcioletni hrabia Paryża.
Monarchia jednak i tym razem nie miała przetrwać we Francji. Powstańcy wtargnęli na obrady Izby Deputowanych i narzucili deputowanym własny porządek. W efekcie Izba nie przeforsowała uznania wspomnianego dziesięciolatka i przekazała władzę Rządowi Tymczasowemu. Skład gabinetu był mieszaniną różnych nurtów ówczesnej sceny politycznej, bez jednego, spójnego programu, ale jedną decyzję podjęto bez wahania: 24 lutego 1848 roku przywrócono ustrój republikański — w dziejach Francji była to republika numer dwa. Początkowo planowano jeszcze skonsultować tę sprawę z narodem, lecz ten wypowiedział się wyjątkowo jednoznacznie, paląc tron Ludwika Filipa. Jak miały pokazać kolejne tygodnie, nie uspokoiło to sytuacji na długo, choć sama republika zyskała poparcie z wielu stron: bonapartystów, orleanistów, generalicji, a nawet kleru. Duchowieństwo nie widziało w tym problemu, ponieważ robotniczy zryw nie był wymierzony w religię ani w Kościół. Mimo to lud, pamiętając wcześniejsze rozczarowania i lekceważenie jego interesów, zamierzał pilnować nowej władzy — a w razie potrzeby wykorzystać broń zdobytą podczas rewolucji.
Reformy we Francji: praca i wolność prasy
Wkrótce jednak sytuacja zaczęła wyglądać inaczej. Przeprowadzono cały pakiet reform. Zniesiono karę śmierci, dzięki czemu Francja stała się pod tym względem drugim krajem w Europie — po San Marino. Zlikwidowano także wszelkie formy cenzury: w praktyce zaczęły w pełni obowiązywać wolność prasy oraz prawo do zrzeszania się. W koloniach francuskich zniesiono niewolnictwo. Równolegle próbowano opanować kryzys gospodarczy, a największym wyzwaniem okazało się masowe bezrobocie. Uruchomiono program, który zakładał zapewnienie zatrudnienia każdemu obywatelowi, finansując go milionami pochodzącymi z dawnej listy cywilnej króla Ludwika Filipa. Wydano też dekret ustanawiający prawo do pracy.
Jak to jednak bywa, kluczowe okazały się szczegóły — i szybko wyszło na jaw, że program jest słabą odpowiedzią na realne potrzeby. Miał on opierać się na utworzeniu tzw. warsztatów narodowych, gdzie nawet wykwalifikowanych robotników kierowano choćby do robót ziemnych w Paryżu i okolicach. Do tego same prace były źle zaplanowane i chaotycznie prowadzone. Jednocześnie odrzucono postulat robotników dotyczący powołania ministerstwa pracy.
Pewne jest tylko to, że w ramach warsztatów zatrudnienie znalazło łącznie kilkaset tysięcy osób, a w samym Paryżu około 100 000. Jeśli chodzi o sprawy polityczne: 2 marca przyjęto zasadę powszechnego głosowania, choć obejmowała ona wyłącznie mężczyzn. Francja była pierwszym państwem, które uchwaliło takie rozwiązanie. W ten sposób miano wyłonić nowe Zgromadzenie Narodowe, którego głównym zadaniem było przygotowanie nowej konstytucji Francji.

Źródła:
- J. Baszkiewicz, Dzieje Francji, Ossolineum, Warszawa 1999.
- A. Chwalba, Historia powszechna. XIX stulecie, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008.
- M. Żywczyński, Historia powszechna (1789–1870), Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997.