To od jego nazwiska pochodzi słowo sadyzm. W pełni sobie na to zasłużył

Donatien-Alphonse-François de Sade. Arystokrata, którego nazwisko do dziś budzi niepokój i natychmiast przywołuje najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury. Dla jednych był bezwzględnym deprawatorem, dla innych — bezlitosnym w myśleniu prowokatorem, który rozbijał w pył świętości i obnażał hipokryzję epoki. Ponad 30 lat spędził za kratami, a od jego nazwiska narodziło się słowo „sadyzm”. Tylko czy to naprawdę cała prawda? Kim był markiz de Sade — i co takiego wydarzyło się w jego życiu, że do dziś brzmi jak gotowy scenariusz mrocznego skandalu?
- Skandale markiza de Sade: początki
- Skandal w La Coste i ucieczka de Sade'a
- Skandale de Sade’a: Bastylia i rewolucja
- Ostatnie lata de Sade’a i narastający mit
- Libertynizm de Sade’a i jego skandale
- Od markiza de Sade do sadyzmu
Skandale markiza de Sade: początki
Donatien de Sade urodził się w 1740 roku w jednym z najstarszych rodów francuskiej arystokracji, choć w tamtym czasie jego rodzina była już wyraźnie podupadła finansowo. Przyszły markiz odebrał solidne wykształcenie w kolegium jezuitów, a później trafił do gwardii królewskiej i brał udział w działaniach wojny siedmioletniej. Ojciec, coraz bardziej zaniepokojony rozwiązłym trybem życia syna, uznał, że najlepszym sposobem na „ustatkowanie” będzie małżeństwo. W 1763 roku Donatien poślubił Renatę Pelagię de Montreuil, pochodzącą z bogatej rodziny mieszczańskiej. Zamiast jednak go poskromić, ten związek tylko przyspieszył bieg wydarzeń, które wkrótce miały przerodzić się w jego największe kłopoty.
Co znamienne, już w roku ślubu de Sade po raz pierwszy znalazł się w więzieniu za „nadmierną rozwiązłość” — i był to dopiero początek długiej listy skandali. W 1768 roku prostytutka Rose Keller oskarżyła go, że ją wychłostał, zranił scyzorykiem, a rany polewał gorącym woskiem. Dzięki wpływom i pieniądzom teściowej udało się złagodzić zeznania poszkodowanej, jednak markiz i tak spędził za kratami pół roku. Od tego momentu jego życie coraz częściej układało się w powtarzalny schemat: głośne ekscesy, areszt, a potem krótki oddech wolności — do kolejnej afery.
Skandal w La Coste i ucieczka de Sade'a
Rodowa warownia w La Coste, położona w skąpanej słońcem Prowansji, pod rządami de Sade’a szybko zmieniła się w prawdziwą twierdzę libertynizmu. To właśnie tam markiz skupiał wokół siebie ludzi o podobnych przekonaniach i oddawał się skandalizującym praktykom seksualnym. Co ciekawe, de Sade „jako człowiek był wyraźnie lubiany przez ludzi, którzy go znali, którzy z nim współżyli, przez kobiety, nad którymi się znęcał”. W La Coste urządzał przedstawienia teatralne, które z czasem niemal rutynowo przeradzały się w seksualne orgie, ściągając coraz liczniejsze grono zwolenników libertyńskiego stylu życia.
Największy wstrząs przyszedł w 1772 roku, gdy wybuchła głośna afera, o której mówiła cała okolica. Markiz razem z lokajem podał czterem prostytutkom afrodyzjak na bazie kantarydyny, co doprowadziło do ciężkiego zatrucia. Oskarżono go o sodomię i usiłowanie zabójstwa, a sąd skazał go zaocznie na śmierć. De Sade uciekł do Włoch, jednak niedługo później wpadł w ręce władz i trafił do twierdzy w Miolan. Po kilku miesiącach dokonał brawurowej ucieczki i wrócił do ukochanego La Coste, gdzie kontynuował swoje ekscesy — tym razem w towarzystwie siostry żony, Anny Prospery, która została jego kochanką.
Przeczytaj również: Sadysta, paranoik i hulaka. Żona musiała uciec od najbogatszego magnata w Polsce.
Skandale de Sade’a: Bastylia i rewolucja
Seria kolejnych skandali skończyła się dla de Sade’a uwięzieniem w Bastylii na podstawie królewskiego listu opieczętowanego — dokumentu, który pozwalał zamknąć człowieka bez procesu i wyroku. Paradoksalnie właśnie za murami więzienia narodziły się jego najbardziej znane utwory: "Justyna, czyli nieszczęścia cnoty" oraz "120 dni Sodomy". Finał jego pobytu w Bastylii był równie dramatyczny, co symboliczny: krzycząc z okna celi "Na pomoc, mordują więźniów Bastylii!", nieświadomie podjudził tłum do zamieszek, które stały się jedną z iskierek prowadzących do wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej.
Obawiając się gniewu paryżan i tego, co może się wydarzyć, władze więzienia przeniosły go do zakładu dla obłąkanych w Charenton. Kiedy w 1790 roku odzyskał wolność, szybko stał się żarliwym zwolennikiem Rewolucji. W czasach terroru o włos uniknął gilotyny — ocalił go dopiero upadek rewolucyjnej dyktatury. Wtedy też jego pisma zyskały ogromny rozgłos, a on sam należał do najchętniej czytanych autorów rewolucyjnego Paryża.

Ostatnie lata de Sade’a i narastający mit
Kiedy Napoleon Bonaparte przejął stery państwa i zaostrzył cenzurę, de Sade ponownie znalazł się za kratami. Ostatni etap życia spędził w zakładzie w Charenton, gdzie zmarł w 1814 roku. Według przekazów, tuż przed śmiercią miał jeszcze jedną kochankę — nastoletnią córkę jednego z pracowników ośrodka.
Jego rękopisy skonfiskowano, a wszelką aktywność teatralną mu odebrano. Przez długie lata po jego odejściu celowo zacierano niemal każdy ślad po jego istnieniu — i właśnie to paradoksalnie pomogło narodzić się legendzie, która do dziś przyciąga uwagę.
Libertynizm de Sade’a i jego skandale
De Sade należał do libertynów — nurtu, który w swojej najbardziej radykalnej odsłonie zakładał, że człowiek może stawiać się ponad prawem, religią i moralnością. Pełnia wolności miała wynikać z bezwarunkowego podążania za własnymi pragnieniami oraz instynktami, bez oglądania się na ograniczenia narzucane z zewnątrz.
W swoich utworach, zwłaszcza w "Stu dwudziestu dniach Sodomy" i "Justynie...", de Sade z wyjątkową drobiazgowością przedstawił fundamenty tej wizji, zaglądając w najciemniejsze obszary ludzkiej natury. Libertynizm, który początkowo funkcjonował jako intelektualny kierunek podważający tradycję i autorytety, w interpretacji de Sade'a stał się niemal równoznaczny ze skrajną rozwiązłością. Jego książki do dziś wywołują spory i silne reakcje, a film "Salo" w reżyserii Piera Paolo Pasoliniego (luźno oparty na "Stu dwudziestu dniach Sodomy") w latach 70. rozpętał prawdziwy skandal w świecie kina.
Od markiza de Sade do sadyzmu
Biografia i dorobek markiza de Sade od dekad rozpalają wyobraźnię kolejnych pokoleń twórców — od pisarzy pokroju Georges’a Bataille’a po reżyserów takich jak Luis Bunuel czy Lars von Trier. Najbardziej intrygujące w jego spuściźnie jest jednak to, że to właśnie od jego nazwiska ukuto słowo "sadyzm" — określenie zaburzenia preferencji seksualnych, polegającego na odczuwaniu przyjemności z zadawania innym bólu i cierpienia. To prawdopodobnie najbardziej trwały ślad, jaki pozostawił w kulturze.
Źródła:
- Łojek J., Epoka markiza de Sade: szkice o dziejach obyczajów i literatury we Francji XVIII stulecia, Lublin 1975.
- Spink J.S., Francuski libertynizm od Gassendiego po Voltaire'a, Warszawa 1974.
- https://bibliotekanauki.pl/chapters/2080421.pdf
- https://www.britannica.com/biography/Marquis-de-Sade