Stalin wierzył, że może pokonać naturę. Jego szalone pomysły mają skutki do dzisiaj

Czy człowiek może zmienić klimat o 180 stopni w kilka lat? Dla władz Związku Radzieckiego odpowiedź była jednoznaczna – tak. W 1948 roku Józef Stalin ogłosił Stalinowski Plan Przeobrażnia Przyrody, który miał raz na zawsze rozwiązać problem suszy i nieurodzaju. Tysiące kilometrów pasów leśnych, sztuczne zbiorniki wodne i przebudowa krajobrazu miały uczynić z radzieckich stepów żyzne tereny rolnicze. Projekt był jednym z największych przedsięwzięć środowiskowych XX wieku, ale jednocześnie stał się symbolem wiary w to, że natura może zostać całkowicie podporządkowana decyzjom polityków.
- Skąd wziął się pomysł na przebudowę przyrody?
- Drzewa, kanały i sztuczne zbiorniki – jak miał działać plan?
- Między nauką a propagandą
- Natura podporządkowana człowiekowi
Skąd wziął się pomysł na przebudowę przyrody?
Pod koniec lat 40. Związek Radziecki wciąż odczuwał skutki II wojny światowej. Zniszczona gospodarka, problemy z zaopatrzeniem oraz regularnie występujące susze sprawiały, że produkcja żywności pozostawała jednym z największych wyzwań dla władz. Szczególnie dotkliwa była katastrofalna susza z 1946 roku, która doprowadziła do nieurodzaju i pogłębiła kryzys żywnościowy w wielu regionach kraju.
Dla Józefa Stalina nie był to jedynie problem rolniczy. W jego przekonaniu państwo socjalistyczne powinno być zdolne do pokonania wszelkich ograniczeń narzucanych przez naturę. W tym duchu w październiku 1948 roku ogłoszono Stalinowski Plan Przeobrażnia Przyrody – program, którego celem było trwałe zwiększenie plonów poprzez zmianę środowiska naturalnego.
Plan zakładał, że odpowiednio zaprojektowany krajobraz będzie w stanie wpływać na lokalny klimat. Inspiracją były wcześniejsze badania dotyczące ochronnych pasów leśnych, które ograniczały siłę wiatru i zmniejszały erozję gleby. Radzieckie władze postanowiły jednak przenieść tę ideę na niespotykaną wcześniej skalę.
Był to charakterystyczny przykład radzieckiego myślenia o gospodarce – jeśli problem wydawał się ogromny, odpowiedzią musiał być projekt jeszcze większy.
Drzewa, kanały i sztuczne zbiorniki – jak miał działać plan?
Najbardziej widowiskowym elementem programu było tworzenie ogromnych pasów leśnych. Zakładano posadzenie milionów drzew wzdłuż pól uprawnych oraz na terenach stepowych południowej Rosji, Ukrainy i regionu Wołgi. Łączna długość pasów ochronnych miała wynosić kilka tysięcy kilometrów.
Według ówczesnych założeń drzewa miały zatrzymywać śnieg zimą, ograniczać siłę suchych wiatrów latem oraz poprawiać wilgotność gleby. Wierzono również, że rozległe kompleksy leśne będą sprzyjać zwiększeniu opadów atmosferycznych, co z dzisiejszej perspektywy było zbyt daleko idącym uproszczeniem.
Program nie ograniczał się jednak wyłącznie do sadzenia drzew. Równolegle planowano budowę tysięcy stawów, zbiorników retencyjnych i systemów irygacyjnych. Miały one magazynować wodę na okresy suszy oraz poprawiać warunki dla rolnictwa. Wszystkie te działania wpisywały się w przekonanie, że człowiek – dysponując odpowiednią techniką – jest w stanie dowolnie kształtować środowisko.
Realizacja projektu angażowała setki tysięcy ludzi. W pracach uczestniczyli leśnicy, naukowcy, żołnierze, uczniowie oraz pracownicy kołchozów. Sadzenie drzew stało się nie tylko przedsięwzięciem gospodarczym, ale także elementem propagandy. Radziecka prasa przedstawiała plan jako dowód wyższości socjalizmu nad państwami Zachodu.
Między nauką a propagandą
Choć część założeń planu opierała się na rzeczywistych badaniach z zakresu leśnictwa i ochrony gleb, projekt szybko nabrał charakteru ideologicznego. W ZSRR panowało przekonanie, że przyroda jest kolejnym obszarem, który można całkowicie podporządkować planowaniu centralnemu.
Nie wszystkie decyzje konsultowano z naukowcami, a głosy krytyczne często ignorowano. W tamtym okresie radziecka nauka znajdowała się pod silnym wpływem polityki, czego najbardziej znanym przykładem była działalność Trofima Łysenki. Chociaż nie był on bezpośrednim autorem Planu Przeobrażenia Przyrody, klimat polityczny sprzyjał podejmowaniu decyzji bardziej na podstawie oczekiwań władz niż wyników badań.
W praktyce część pasów leśnych rzeczywiście spełniła swoje zadanie. Tam, gdzie drzewa odpowiednio dobrano do lokalnych warunków, udało się ograniczyć erozję gleby i poprawić warunki upraw. Jednak wiele nasadzeń prowadzono zbyt szybko lub bez uwzględnienia specyfiki regionu. W efekcie znaczna część młodych drzew obumarła już po kilku latach.
Po śmierci Stalina w 1953 roku zainteresowanie projektem zaczęło stopniowo maleć. Nowe kierownictwo ZSRR koncentrowało się na innych przedsięwzięciach, takich jak zagospodarowanie tzw. dziewiczych ziem. Wielki Plan Przekształcenia Przyrody przestał być priorytetem państwa.

Natura podporządkowana człowiekowi
Wielki Plan Przekształcenia Przyrody nie był odosobnionym eksperymentem. Wręcz przeciwnie – zapoczątkował sposób myślenia, który przez kolejne dekady towarzyszył radzieckim władzom. W Związku Radzieckim coraz częściej pojawiało się przekonanie, że przyroda jest przeszkodą, którą można usunąć za pomocą odpowiednio dużej inwestycji.
Jednym z najbardziej znanych przykładów takiego podejścia stała się decyzja o wykorzystaniu rzek Amu-darii i Syr-darii do nawadniania pól bawełny w Azji Środkowej. W latach 60. rozpoczęto budowę gigantycznego systemu kanałów irygacyjnych, który miał przekształcić pustynne tereny Uzbekistanu i Kazachstanu w jedno z największych na świecie centrów produkcji bawełny.
Początkowo projekt wydawał się sukcesem. Produkcja surowca gwałtownie rosła, a radziecka propaganda przedstawiała inwestycję jako kolejny dowód zwycięstwa człowieka nad naturą. Ceną tego sukcesu okazało się jednak niemal całkowite odcięcie dopływu wody do Jeziora Aralskiego.
Jeszcze w połowie XX wieku był to czwarty co do wielkości akwen śródlądowy na świecie. W ciągu kilku dekad jego powierzchnia zmniejszyła się o ponad 90 procent. Dawne porty znalazły się dziesiątki kilometrów od linii brzegowej, a statki, które niegdyś pływały po jeziorze, do dziś rdzewieją na pustyni jako symbol jednej z największych katastrof ekologicznych XX wieku. Z dna wyschniętego jeziora wiatr zaczął unosić ogromne ilości soli i pozostałości pestycydów wykorzystywanych w rolnictwie. Zanieczyszczenia rozprzestrzeniały się na setki kilometrów, pogarszając jakość gleby i wpływając na zdrowie mieszkańców regionu.
Na tym jednak ambicje radzieckich planistów się nie kończyły. W latach 70. powstał jeszcze bardziej śmiały projekt zakładający odwrócenie biegu części syberyjskich rzek i skierowanie ich na południe. To także o mało nie zakończyło się katastrofą.