Zaczęło się od zakazu odwiedzania dziewczyn w akademiku. Skończyło na paraliżu całego kraju

W maju 1968 roku paryscy studenci wyszli na ulice i w ciągu kilku tygodni sparaliżowali kraj, w którym panował dobrobyt, a władzy prezydenta de Gaulle’a nic nie zagrażało – jak mogłoby się zdawać. W największym strajku generalnym w historii Francji wzięło udział około dziesięciu milionów ludzi, a de Gaulle zniknął z Paryża.
- Incydent na basenie
- Od Nanterre do Sorbony
- Noc barykad
- Kiedy do gry wchodzą fabryki
- Co na to generał?
- Po burzy
Incydent na basenie
Francja de Gaulle’a przeżywała w latach 60. wzrost gospodarczy, bezrobocie utrzymywało się na niskim poziomie i był to czas społeczeństwa konsumpcyjnego. Mimo to część młodych uważała ustrój V Republiki za przestarzały i represyjny. Takie opinie pojawiały się przede wszystkim na uniwersytetach, a zwłaszcza w nowo wybudowanym kampusie w Nanterre, na przedmieściach Paryża.
Kampus w Nanterre przypominał surowe szkoły z internatem. Ściśle regulowano między innymi godziny odwiedzin w akademikach żeńskich. Studenci się buntowali, a w styczniu 1968 roku, podczas otwarcia nowego basenu, uroczystość zakłócił niejaki Daniel Cohn-Bendit. Urodzony w 1945 roku w rodzinie niemieckich Żydów, którzy uciekli do Francji, był studentem socjologii. Zaczepił obecnego na otwarciu ministra młodzieży i sportu François Missoffe’a w sprawie przygotowanej przez jego resort „Białej księgi” o młodzieży: obszerny raport w ogóle nie wspominał o seksualności młodych ludzi. Dla Cohn-Bendita było to dowodem, że władze chcą decydować o życiu młodzieży, a jednocześnie ignorują jej rzeczywiste problemy, w tym absurdalne zakazy odwiedzin w akademikach. Minister odparł, że jeśli chłopak ma takie kłopoty, najlepiej będzie, jeśli ostudzi emocje, wskakując do basenu. Cohn-Bendit odciął się, że to odpowiedź godna Hitlerjugend, tym samym zarzucił władzy autorytarne i protekcjonalne podejście do młodych. Ta wymiana zdań, z pozoru błaha, zrobiła z Daniela bohatera studentów. Po incydencie na basenie dziekan Grappin zagroził Cohn-Benditowi relegowaniem i wydaleniem z Francji ze względu na niemieckie obywatelstwo. W kwietniu, gdy na kampusie działał już radykalny Ruch 22 Marca, rada wydziału powołała straż uniwersytecką podległą dziekanowi i radę dyscyplinarną, a policja mogła odtąd wkraczać na niezabudowany teren kampusu.
Od Nanterre do Sorbony
20 marca 1968 roku policja aresztowała francuskich działaczy komitetu przeciw wojnie w Wietnamie. Dwa dni później, 22 marca, grupa 142 studentów zajęła budynek administracji uniwersytetu w Nanterre. W każdym razie tak narodził się Ruch 22 Marca, a władze uczelni wezwały jego przywódców przed komisję dyscyplinarną.
2 maja dziekan zamknął wydział literatury w Nanterre. Następnego dnia studenci zebrali się na dziedzińcu Sorbony. Rektor wezwał policję, która aresztowała kilkuset studentów, a pierwsze kostki brukowe poleciały w stronę CRS (Compagnies Républicaines de Sécurité, czyli francuskie oddziały prewencji policji państwowej, wyspecjalizowane w utrzymywaniu porządku publicznego).
6 maja ulice Dzielnicy Łacińskiej zamieniły się w pole walki. Związek studentów UNEF i związek wykładowców zorganizowały marsz protestu, a następnego dnia około 30 tysięcy studentów przemaszerowało pod Łuk Triumfalny, a przy Grobie Nieznanego Żołnierza odśpiewali „Międzynarodówkę” – co jedni uznali za prowokację, inni za hołd. Żądano wycofania zarzutów wobec aresztowanych, odejścia policji z terenów uczelni oraz ponownego otwarcia Nanterre i Sorbony.
Noc barykad
W nocy z 10 na 11 maja tysiące studentów zebrały się w Dzielnicy Łacińskiej. Wzniesiono barykady, a policja szturmowała część z nich. W prasie porównywano tę noc do paryskich walk z czasów Komuny w 1871 roku.
Reakcja opinii publicznej była gwałtowna, bo brutalność policji przerażała wielu Francuzów. Następnego dnia premier Georges Pompidou zgodził się ponownie otworzyć Sorbonę i uwolnić aresztowanych. Centrale związkowe, które dotąd trzymały się z daleka od studentów, ogłosiły strajk generalny na 13 maja.
Kiedy do gry wchodzą fabryki
13 maja przez Paryż przeszła wielka manifestacja związkowa, a studenci zajęli Sorbonę, którą zamienili w forum permanentnych dyskusji. Dwa dni później, 15 maja, około 2,5 tysiąca osób zajęło teatr Odéon, a wieczorne debaty zamieniły się w happeningi. Do protestu dołączyły fabryki: pierwsze zakłady, między innymi w Sud Aviation i Renault w Cléon, zajęto 14–15 maja. 18 maja strajkowały blisko dwa miliony ludzi, a 20 maja około dziesięciu milionów, czyli dwie trzecie siły roboczej kraju. Francja stanęła.
Na murach pojawiły się hasła, które przetrwały dłużej niż sam bunt: „Sous les pavés, la plage” („pod brukiem plaża”), „Il est interdit d’interdire” („zabrania się zabraniać”), „Soyez réalistes, demandez l’impossible” („bądźcie realistami, żądajcie niemożliwego”) i „L’imagination au pouvoir” („wyobraźnia do władzy”). Filozof Jean-Paul Sartre przeprowadzał z Cohn-Benditem wywiad dla tygodnika „Le Nouvel Observateur”, a rząd odebrał liderowi buntu prawo pobytu we Francji, co wywołało kolejne demonstracje. 19 maja de Gaulle skomentował sytuację: reformy tak, ale „chienlit”, czyli bałagan, nie. W nocy z 24 na 25 maja doszło do najgwałtowniejszych starć: w samym Paryżu aresztowano blisko 800 osób, a ponad 450 zostało rannych. W Lyonie zginął komisarz policji René Lacroix.
Rząd próbował rozładować napięcie. 24 maja de Gaulle zapowiedział referendum, a w dniach 25–27 maja w Ministerstwie Spraw Społecznych przy rue de Grenelle zawarto porozumienie z centralami związkowymi i pracodawcami. Przewidywało ono między innymi podniesienie płacy minimalnej o 35 procent oraz podwyżkę płac o 7 procent od czerwca i o 10 procent od października 1968 roku, ale załogi fabryk, w tym zakładów Renault w Boulogne-Billancourt, odrzuciły je jako niewystarczające.

Co na to generał?
29 maja de Gaulle odwołał zaplanowane posiedzenie rządu i, nie uprzedzając premiera, opuścił Paryż. Odleciał do Baden-Baden w Niemczech, do dowódcy francuskich wojsk, generała Jacques’a Massu. Według późniejszego wyznania Massu, generał był wówczas naprawdę przygnębiony. Sam de Gaulle przyznał potem w telewizji, że rozważał wtedy rezygnację.
Jednak 30 maja wrócił, a w przemówieniu radiowym zapowiedział rozwiązanie Zgromadzenia Narodowego i przedterminowe wybory. To zmieniło układ sił: spór przeniósł się z ulic do urn. Strajki słabły, a studenckie barykady straciły sens, bo władza, która zdawała się chwiać, odzyskała inicjatywę.
Po burzy
Wybory 23 i 30 czerwca 1968 roku przyniosły gaullistom przytłaczające zwycięstwo. Według różnych źródeł obóz prezydencki zdobył około 354–360 z 487 mandatów, a opozycyjna Federacja Demokratycznej i Socjalistycznej Lewicy, która próbowała przejąć polityczny kapitał majowego kryzysu, straciła ponad połowę miejsc i zdobyła tylko 57. Był to najgorszy wynik francuskiej lewicy w okresie powojennym.
Mimo to bunt osłabił pozycję generała. W kwietniu 1969 roku de Gaulle poddał pod referendum reformę Senatu i decentralizację kraju. 27 kwietnia 52,4 procent głosujących powiedziało „nie”, a następnego dnia prezydent ustąpił. Po wyborach w 1969 jego następcą został Georges Pompidou.
Rewolucji więc nie było, ale maj 1968 wpłynął na francuską politykę, stosunki pracy i kulturę. Hasła z murów zostały w pamięci. Cohn-Bendit został później eurodeputowanym Zielonych, potem natomiast wrócił na uczelnię w Nanterre jako członek jej rady.
Rok 1968 przyniósł w Europie wiele burz: wydarzenia marcowe w Polsce, Praską Wiosnę i wiele innych. Jeden rok – wiele historii.
Źródła
- https://www.publicsenat.fr/actualites/politique/en-1969-le-referendum-qui-chasse-de-gaulle-de-l-elysee-140357
- https://www.encyclopedia.com/history/encyclopedias-almanacs-transcripts-and-maps/may-1968
- https://www.magellantv.com/articles/the-paris-student-rebellion-of-may-1968-%E2%80%93-sex-first-then-politics