Himmler wierzył, że był reinkarnacją średniowiecznego króla. Tak tłumaczył podbój Europy Wschodniej

Był jednym z największych zbrodniarzy w historii – zimnym biurokratą odpowiedzialnym za śmierć milionów ludzi. A jednak Heinrich Himmler, wszechpotężny szef SS, w zaciszu gabinetu konsultował się z astrologami, wierzył w reinkarnację i marzył o stworzeniu nowej religii opartej na germańskich mitach.
- Skromny agronom z wielkimi marzeniami
- Reinkarnacja króla z X wieku
- Zamek Wewelsburg
- Osobisty mag i duchy przodków
- Jednostka do spraw czarownic
- Nowa religia
- Bibliografia
Skromny agronom z wielkimi marzeniami
Himmler urodził się w 1900 roku w Monachium w konserwatywnej, mieszczańskiej rodzinie. Jego ojciec był dyrektorem szkoły, wychowanie otrzymał staranne i katolickie. Nic nie zapowiadało, że wyrośnie z niego jeden z najpotężniejszych ludzi w dziejach Niemiec. Jako młody człowiek studiował agronomię i marzył o własnym gospodarstwie. Ziemię uprawiał zresztą przez całe życie – nawet jako Reichsführer-SS hodował kurczaki na obrzeżach Monachium.
Równocześnie z przyziemnym życiem agronoma rozwijała się w Himmlerze głęboka fascynacja ideologiczna. Wychowany w duchu pangermanizmu – ruchu, który szukał korzeni narodu w heroicznych mitach starożytności – szybko trafił na zebrania Towarzystwa Thule. Ta nacjonalistyczna organizacja okultystyczna skupiała ludzi przekonanych, że Niemcy mają wyjątkowe, niemal mistyczne przeznaczenie. Tam Himmler nauczył się patrzeć na historię nie jak na ciąg zdarzeń, lecz jak na kosmiczny dramat rasowej walki.
Reinkarnacja króla z X wieku
Jedną z najdziwniejszych, a zarazem najważniejszych obsesji Himmlera była wiara w reinkarnację – nie tylko jako filozoficzny koncept, lecz jako osobiste przekonanie, że sam jest wcieleniem konkretnej historycznej postaci. Według niego postacią tą był król Henryk I Ptasznik, władca z X wieku, który podbił Słowian wschodnich i rozszerzył granice Niemiec na wschód. Dla Himmlera był to ideał: wojownik, założyciel dynastii, zdobywca.
To przekonanie nie było jedynie prywatną fantasmagorią. Himmler obchodził tysiąclecie śmierci Henryka I jako uroczystość państwową i wygłaszał przemówienia, w których przyrzekał wypełnić „nieukończoną misję" swojego poprzedniego wcielenia. W 1936 roku publicznie zaprzysiągł, że wyrwie wschód Europy ze słowiańskich rąk i zasiedli te ziemie „krwią niemiecką".

Zamek Wewelsburg
Każdy kult potrzebuje swojego świętego miejsca. Himmler wybrał zamek Wewelsburg – renesansową twierdzę w Nadrenii Północnej-Westfalii, niedaleko Lasu Teutoburskiego. To właśnie w tym lesie, w 9 roku naszej ery, germańskie plemiona rozbiły trzy legiony rzymskie. Dla pangermanistów bya to niemal mit założycielski narodu. Lepszego miejsca na sanktuarium nowej religii nie dało się znaleźć.
SS wydzierżawiła zamek na sto lat za symboliczną kwotę jednej reichsmarki rocznie. Przebudowę prowadzono z udziałem więźniów z pobliskiego obozu koncentracyjnego. W podziemiach urządzono kryptę – mieli tu spoczywać najwybitniejsi wojownicy SS, a do centralnego sarkofagu wrzucano sygnety z trupią czaszką należące do poległych esesmanów. Najsłynniejszym miejscem twierdzy jest sala z okultystycznym symbolem Czarnego Słońca. Gdy alianci zbliżali się do zamku, Himmler rozkazał go wysadzić. Brakowało jednak materiałów wybuchowych i twierdza przetrwała – dziś można ją zwiedzać.
Osobisty mag i duchy przodków
Himmler otaczał się ludźmi, których wiedza miała być dla niego duchową busolą. Jego osobistym magiem przez kilka lat był Karl Maria Wiligut – człowiek twierdzący, że posiada tajną, przekazywaną z pokolenia na pokolenie wiedzę o germańskiej prehistorii. Himmler traktował go jak wyrocznię. Dopiero w 1939 roku Wiligut musiał odejść – gdy wyszło na jaw, że przez lata przebywał w zakładzie psychiatrycznym.
Na zamku w Wewelsburgu gościł też Wilhelm Wulff, astrolog rzekomo nawiązujący kontakt z duchami przodków. Himmler był przekonany, że sam potrafi wywoływać duchy wybitnych zmarłych i zasięgać ich rad. Chętnie pytał: „Co by zrobili nasi przodkowie w tej sytuacji?". Nie była to retoryka – były to seanse spirytystyczne, w których uczestniczyli wysokiej rangi oficerowie SS.
Jednostka do spraw czarownic
W 1935 roku Himmler powołał tajną jednostkę SS – H-Sonderkommando. Liczyła zaledwie kilka osób i przez lata pozostawała ściśle zakonspirowana. Jej zadaniem było przebadanie akt procesów o czary z całej Europy – i nie tylko. Ekipy jednostki dotarły do ponad dwustu pięćdziesięciu archiwów, od Indii po Meksyk i zgromadziły dokumentację blisko trzydziestu czterech tysięcy przypadków. Dla każdej sprawy sporządzano formularz z rubrykami, takimi jak dane oskarżonej, jej majątek, zastosowane tortury, zeznania, wyrok.
To ogromne archiwum Himmler ukrył w pałacu w Sławie na Dolnym Śląsku. Wiosną 1945 roku historyk Ludwik Gocel, przysłany przez polską administrację, zastał kilkadziesiąt ton dokumentów – w tym właśnie tę kartotekę. Himmler planował wykorzystać te materiały jako broń ideologiczną: chciał udowodnić, że Kościół przez wieki terroryzował ludzi, palił niewinne kobiety i tępił pradawną germańską kulturę. Miał do tego też powody osobiste – jego kuzyn odkrył, że jedna z pierwszych kobiet spalonych na stosie w Niemczech mogła być praprababką samego Himmlera.
Nowa religia
Himmler nie tylko odrzucił katolicyzm, w duchu którego został wychowany. Chciał zastąpić chrześcijaństwo w całych Niemczech czymś, co dzisiaj nazwalibyśmy neopoganizmem. W jego wizji nowa wiara miała opierać się na germańskich mitach, runach, Thorze i Odynie. Dla Himmlera chrześcijaństwo było ideologią zdegenerowaną, niszczącą moralność i osłabiającą rasę.
SS miała stać się zalążkiem nowej elity – kapłanami i wojownikami nowego porządku. Każdy esesman zobowiązany był do posiadania przynajmniej czworga dzieci. Kobiety przed zamążpójściem przechodziły badania „czystości rasowej". Przygotowano ceremonie ślubów i pogrzebów odwołujące się do germańskich rytuałów. Weterani SS mieli po wojnie osiedlić się na Ukrainie i stworzyć tam osobne państwo. Himmler snuł też plany budowy gigantycznych posągów germańskich wojowników na szczytach Uralu.
Żaden z tych projektów nie doczekał się realizacji. Ich autor połknął cyjanek w brytyjskim areszcie w maju 1945 roku, zabierając ze sobą swoje obłąkane wizje do grobu.
Bibliografia
- Goodrick-Clarke N., Okultystyczne korzenie nazizmu, Warszawa 2022.
- Witkowski I., Kronika hitlerowskich tajemnic, Warszawa 2008.
- https://czasopisma.ujd.edu.pl/index.php/RP/article/view/1342
- https://www.national-geographic.pl/ludzie/czarownice-w-sluzbie-himmlera-po-co-hitlerowcy-studiowali-procesy-o-czary/