Wymyślił kraj, język i krwawe rytuały. Przez lata elita naukowa wierzyła w jego bezczelny blef

U schyłku XVII wieku Europa żyła plotką, domysłem i mapami pełnymi białych plam. Gdy brakowało sprawdzonych źródeł, każda „relacja z dalekich stron” brzmiała jak prawda — nawet jeśli była sprytnie skrojoną fikcją. I właśnie na tym zagrał George Psalmanazar, człowiek, który doprowadził swój blef do perfekcji. Stworzył od zera nieistniejący kraj: nadał mu dzieje, obyczaje, religię, a nawet własny język. Tylko jakim sposobem przekonał do tego niemal całą Wielką Brytanię — i dlaczego nikt nie zorientował się wcześniej?
- George Psalmanazar i mistyfikacja Formozy
- Sensacja Psalmanazara i mity o Formozie
- Jak zdemaskowano George’a Psalmanazara?
George Psalmanazar i mistyfikacja Formozy
George Psalmanazar pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych postaci swojej epoki – do dziś nie wiemy, jak naprawdę się nazywał. Najpewniej przyszedł na świat około 1680 roku we Francji, a już jako dziecko zdradzał wyjątkowy dar do nauki języków. Nie pociągało go jednak spokojne życie w ojczyźnie – bardziej kusiły go drogi, ryzyko i opowieści z dalekiego świata. Czytaj także o jednym z najsłynniejszych podróżników tamtych czasów tutaj.
U schyłku XVII wieku Europa wciąż patrzyła na mapę jak na księgę pełną białych plam. Informacje o odległych krainach pochodziły głównie z relacji wędrowców i misjonarzy, często barwnych i trudnych do zweryfikowania. Tę lukę w wiedzy Psalmanazar postanowił przekuć w swoją przewagę. Początkowo udawał irlandzkiego pielgrzyma, lecz szybko ktoś przejrzał jego grę. Wtedy wpadł na pomysł śmielszy – postanowił wcielić się w kogoś z miejsca tak odległego, że niemal nikt nie mógł go sprawdzić.
W ten sposób narodził się „Formozanin” – rzekomo jedyny przybysz z tajemniczej Formozy (dzisiejszego Tajwanu), który dotarł do Europy. By nadać swojej historii pozory prawdy, Psalmanazar dopracował szczegóły do granic możliwości: przyjął osobliwe rytuały, oddawał cześć Słońcu i Księżycowi, jadł „egzotyczne” potrawy (na przykład surowe mięso doprawiane kardamonem) i prowadził rozmowy w języku, który sam wymyślił.
Sensacja Psalmanazara i mity o Formozie
Za sprawą szkockiego kapelana Aleksandra Innesa Psalmanazar dotarł do Anglii i już w 1703 roku wywołał tam prawdziwe poruszenie. Snując opowieści o Formozie, potrafił jednocześnie fascynować i przerażać słuchaczy. Według jego relacji była to kraina, w której:
- mieszkańcy zasłaniali genitalia wyłącznie złotymi lub srebrnymi płytkami,
- wielożeństwo uchodziło za normę, a niewiernych współmałżonków… pożerano,
- raz w roku kapłani mieli składać bóstwom ofiarę z serc osiemnastu tysięcy chłopców.
Swoje rewelacje Psalmanazar „podparł” drukiem, wydając książkę An Historical and Geographical Description of Formosa (1704). Zamieścił w niej rzekomo szczegółowy opis kultury i obyczajów, a nawet próbki języka „Formozańczyków”. Brzmiało to tak wiarygodnie, że przez długie lata uchodził za znawcę tej tajemniczej wyspy.
W Anglii, gdzie niechęć do katolików była silna, jego narracja trafiała na wyjątkowo podatny grunt: przedstawiał się jako ofiara jezuickich misjonarzy, którzy mieli go porwać i usiłować nawrócić. To tylko wzmacniało jego pozycję i przysporzyło mu zwolenników. Co więcej, był tak przekonujący, że nawet Royal Society – elitarne towarzystwo naukowe – rozważało powierzenie mu wykładów o dziejach Formozy.

Jak zdemaskowano George’a Psalmanazara?
Choć Psalmanazar imponował wyobraźnią, nie był w stanie zwodzić wszystkich bez końca. Z czasem coraz więcej uczonych zaczęło kwestionować jego relacje. Nawet znany astronom Edmund Halley próbował go przyłapać na nieścisłościach, zauważając, że w kraju o podzwrotnikowym klimacie mieszkańcy nie powinni mieć tak jasnej cery. Psalmanazar nie dał się jednak zbić z tropu – przekonywał, że Formozanie mieszkają pod ziemią, a ich domy mają spiralne kominy, które „odcinają” wnętrza od promieni słońca.
Z upływem lat ciekawość wokół jego osoby zaczęła przygasać. W końcu sam przyznał, że wszystko było mistyfikacją, a pełny obraz jego oszustwa wyszedł na jaw dopiero po śmierci, gdy ukazała się jego autobiografia *Memoirs of ***, commonly Known by the Name of George Psalmanazar (1763).
Dziś ta historia wciąż potrafi zaskoczyć – jak mogło się stać, że tylu ludzi uwierzyło w tak śmiałe zmyślenia? Warto jednak pamiętać, że ówczesna wiedza o odległych zakątkach świata była skromna, a publiczność chłonęła niezwykłe relacje, szczególnie te pachnące egzotyką i tajemnicą. Psalmanazar perfekcyjnie wykorzystał tę ciekawość, dzięki czemu do dziś uchodzi za jedną z najbardziej intrygujących postaci w dziejach wielkich mistyfikacji.
Źródła: Biblioteka szaleńca i historia oszustwa
E. Brooke-Hitching, Biblioteka szaleńca, Dom Wydawniczy Rebis 2020
Jak pewien Francuz nabrał XVIII-wieczny Londyn, [w:] https://buwlog.uw.edu.pl/jak-pewien-francuz-oszukal-xviii-wieczny-londyn/