Andrea Yates – matka, która utopiła pięcioro dzieci, by „uratować je od piekła”

Houston, Teksas, 20 czerwca 2001 roku.</strong> <strong>Russell Yates odbiera telefon od żony, Andrei. „Musisz natychmiast wrócić do domu” – mówi kobieta spokojnym, niemal robotycznym głosem. Gdy pyta, co się stało, słyszy tylko: „Tak. Dzieci. Wszystkie”. W wannie domowej łazienki leży ciało siedmioletniego Noaha. Na łóżku, pod prześcieradłem ułożone jak do snu, leżą ciała czworga pozostałych dzieci: pięcioletniego Johna, trzyletniego Paula, dwuletniego Luke’a i sześciomiesięcznej Mary. Andrea Yates przyznaje się do zabicia całej piątki
- Świetlana przyszłość
- Rusty
- „Ile Bóg da”
- Ojciec wie lepiej
- „Satan kazał mi to zrobić”
- Proces, kłamstwo i zmiana
- Życie po
- Pytania bez odpowiedzi
Świetlana przyszłość
Andrea Pia Kennedy przyszła na świat 3 lipca 1964 roku w Houston w Teksasie. Była najmłodszą z pięciorga dzieci Jutty Karin Koehler – imigrantki z Niemiec, oraz Andrew Emmetta Kennedy’ego – potomka irlandzkich imigrantów. Była to przeciętna, pozornie normalna rodzina amerykańskiej klasy średniej.
W liceum Andrea była wzorową uczennicą. W 1982 roku ukończyła Milby High School jako najlepsza w klasie – valedictorian. Była liderką drużyny pływackiej i członkinią National Honor Society. Wszystko wskazywało na świetlaną przyszłość.
Andrea ukończyła dwuletni program przygotowawczy do zawodu pielęgniarki na University of Houston, a następnie studia na University of Texas Health Science Center. Przez lata pracowała jako pielęgniarka w prestiżowym M.D. Anderson Cancer Center w Houston. Była postrzegana jako sumienna profesjonalistka – ani przełożeni, ani współpracownicy nie mieli żadnych zastrzeżeń.
Jednak panna Kennedy miała swoje tajemnice. Już jako nastolatka zmagała się z bulimią i depresją. W wieku siedemnastu lat zwierzyła się przyjaciółce z myśli samobójczych. Nikt nie potraktował tego poważnie. Jej rodzeństwo też miało swoje problemy – u jednego z braci zdiagnozowano chorobę afektywną dwubiegunową, drugi – podobnie zresztą jak ojciec - cierpiał na depresję. Podłoże genetyczne było więc wyraźne. Ale nikt nie wiedział, że te predyspozycje połączą się kiedyś z innymi czynnikami i doprowadzą do tragedii.
Rusty
W 1989 roku Andrea poznała Russella „Rusty’ego” Yatesa, inżyniera pracującego dla NASA. Rusty był inteligentny, ambitny, pochodził z dobrej rodziny. 17 kwietnia 1993 roku wzięli ślub. Andrea porzuciła karierę pielęgniarki, by poświęcić się życiu rodzinnemu. To była jej świadoma decyzja – chciała być „prawdziwą matką”, według najbardziej tradycyjnego wzorca.
Tu warto wspomnieć o jeszcze jednym czynniku, który rzadko pojawiał się w głównych mediach opisujących sprawę. Otóż Rusty Yates jeszcze przed poznaniem Andrei nawiązał kontakt z wędrownym kaznodzieją, Michaelem Woronieckim. Poznali się w połowie lat osiemdziesiątych, gdy Woroniecki głosił swoje apokaliptyczne kazania na kampusie Auburn University.
Woroniecki nie był przeciętnym duchownym. Ten masywny mężczyzna o gromkim głosie głosił skrajnie fundamentalistyczną wersję chrześcijaństwa. Według niego kobiety powinny być całkowicie podporządkowane mężczyznom, kariera matki była uznawana za grzech, a szkoły publiczne, muzyka, książki czy nawet inne kościoły – wszystko to było dziełem Szatana. Jedyną drogą do zbawienia miała być izolacja, modlitwa i całkowite poświęcenie.
Gdy Rusty przedstawił Andreę Woronieckiemu, kaznodzieja ostrzegł ich, by nie śpieszyli się im ze ślubem. Jednak małżeństwo zostało zawarte, a kontakt z Woronieckim utrzymany. Para regularnie otrzymywała od kaznodziei listy, kasety magnetofonowe i publikacje. Na jednej z kaset Woroniecki przemawiał, udając Szatana. W swoim newsletterze „Perilous Times” pisał, że „niegodziwe matki” rodzą dzieci skazane na piekło – chyba że maluchy umrą młodo, zanim wpadną w sidła grzechu.
Andrea pochłaniała te nauki z desperacją. W 1998 roku para nawet kupiła od Woronieckiego stary autobus-kamper i przez jakiś czas mieszkała w nim z dziećmi, naśladując styl życia kaznodziei. Andrea pisała listy do Woronieckiego, pytając, czy może nawrócić swoich katolickich rodziców.
Przyjaciółka rodziny, Deborah Holmes, później zeznawała: „To było jak sekta. Listy, kasety – non stop. Andrea była całkowicie pochłonięta tym, co mówił Woroniecki”.
„Ile Bóg da”
Między 1994 a 2000 rokiem Andrea urodziła pięcioro dzieci. Niemal nieprzerwanie była w ciąży lub karmiła piersią. Z każdym kolejnym połogiem jej stan psychiczny się pogarszał.
Po urodzeniu czwartego syna, Luke’a, w lutym 1999 roku, zaczęły się pierwsze wyraźne symptomy załamania. 16 czerwca 1999 roku Rusty zastał żonę drżącą i obgryzającą palce. Następnego dnia Andrea próbowała popełnić samobójstwo, przedawkowując leki. Trafiła do szpitala.
Dzień po wypisaniu z placówki Andrea trzymała nóż przy własnym gardle, błagając Rusty’ego, by pozwolił jej umrzeć. Ponownie została hospitalizowana. Zdiagnozowano u niej depresję poporodową. Przepisano jej między innymi Haldol – silny lek przeciwpsychotyczny. Natychmiast poczuła się lepiej.
Psychiatra, doktor Eileen Starbranch, która leczyła Andreę w 1999 roku, opisała ją jako „jedną z najtrudniejszych pacjentek do wyprowadzenia z psychozy”. Ostrzegła małżeństwo przed kolejnymi ciążami. „Może to doprowadzić do nawrotu choroby” – mówiła wprost.
Ale Rusty i Andrea chcieli mieć „tyle dzieci, ile da Bóg”. W listopadzie 2000 roku Andrea urodziła piąte dziecko – córeczkę o imieniu Mary.
Zgodnie z przewidywaniami lekarki, stan Andrei dramatycznie się pogorszył. Przestała się myć, nie reagowała na dzieci, bezmyślnie chodziła w kółko, trzymając niemowlę. Miała omamy. Przekonywała lekarzy, że Szatan jest w niej, że widzi na swojej głowie liczby „666”. Wierzyła, że kamera telewizyjna obserwuje ją przez okno. Słyszała głosy.
Deborah Holmes dzwoniła do Rusty’ego z płaczem: „Ona potrzebuje pomocy natychmiast!”. Rusty odpowiadał: „Zajmę się tym” – i cytował fragmenty Biblii o tym, że żony powinny być posłuszne mężom.
W marcu 2001 roku umarł ojciec Andrei. Jej stan stał się niemal katatoniczny. Przestała mówić, reagować. Była jak żywy trup.
Psychiatra, doktor Mohammed Saeed, pod którego opiekę Andrea trafiła, stopniowo odstawiał jej leki, w tym kluczowy Haldol. Dwa tygodnie przed tragedią Andrea została wypisana z ośrodka Devereaux Texas Treatment Center. Doktor Saeed zalecił, by była nadzorowana przez całą dobę. Nigdy nie wolno było jej zostawiać samej z dziećmi.
Ojciec wie lepiej
Rusty Yates postanowił inaczej. Uznał, że żona musi się „usamodzielnić”. Ogłosił rodzinie, że będzie zostawiał Andreę samą z dziećmi na godzinę rano i godzinę wieczorem. Jego matka miała przyjść później, by zająć się wnukami.
20 czerwca 2001 roku, około godziny dziewiątej rano, Rusty wyszedł do pracy. Jego matka miała przyjść o dziesiątej. Andrea została sama z pięciorgiem dzieci.
Napełniła wannę w łazience wodą.
Wzięła na ręce dwuletniego Luke’a, zanurzyła go w wodzie i trzymała, aż przestał się ruszać. Potem przyszła kolej na trzyletniego Paula. Potem na pięcioletniego Johna.
Ułożyła ich ciała na łóżku, przykryła prześcieradłem. Jakby spali.
Wzięła sześciomiesięczną Mary. Zanurzyła niemowlę w wannie. Zostało tam. Siedmioletni Noah wszedł do łazienki i zobaczył martwą siostrę unoszącą się w wodzie. Zrozumiał. Zaczął uciekać, a matka pobiegła za nim przez dom. Złapała go. Zaniosła do łazienki. Noah błagał, walczył. Ale matka była silniejsza. Utrzymała go pod wodą, aż przestał się ruszać. Zostawiła jego ciało w wannie.
Potem Andrea wytarła ręce, wyszła z łazienki i zadzwoniła na policję. „Potrzebuję policji” –powiedziała spokojnie. „Dlaczego?” – pytał dyspoztytor. „Po prostu przyjedźcie”. Nie chciała powiedzieć dlaczego.
Potem zadzwoniła do Rusty’ego. „Musisz wrócić do domu”.

„Satan kazał mi to zrobić”
Gdy policja przybyła na miejsce, Andrea otworzyła drzwi. Jej włosy i ubranie wciąż były mokre. Patrzyła przed siebie pustym wzrokiem. „Zabiłam moje dzieci” – powiedziała.
Funkcjonariusze weszli do środka. Sprawa zabójstwa pięciorga maluchów straumatyzowała ich na całe życie. Phil Archer, reporter, który jako pierwszy dotarł na miejsce, wspominał: „Policjanci płakali. Było tam tyle emocji”.
W więzieniu, podczas rozmów z psychiatrami, Andrea wyjaśniła swój tok rozumowania. Wierzyła, że była tak złą matką, że Szatan przejął kontrolę nad nią i jej dziećmi. Jedynym sposobem, by uratować dzieci przed piekłem, było zabicie ich, póki pozostawały niewinne. „To były ich lata niewinności. Bóg zabierze ich do siebie” – mówiła.
Wierzyła też, że jeśli władze Teksasu skażą ją na śmierć, wówczas Szatan zostanie zniszczony, a jej dzieci będą zbawione. „Słyszałam głosy, a potem pojawił się obraz noża. Miałam wizję w umyśle – weź nóż, weź nóż” – opisywała omamy.
Nagranie z przesłuchania w więzieniu pokazuje, jak Andrea, mówiąc o śmierci dzieci, nie wykazuje żadnych emocji. Jej głos jest monotonny, wzrok pusty. Skarży się na bóle ciała, ale nie wspomina o bólu psychicznym czy żalu.
Psychiatra, doktor Lucy Puryear, która badała Andreę miesiąc po zabójstwach, powiedziała: „Zobaczyłam kogoś w całkiem psychotycznym stanie. Jej rzeczywistość była całkowicie zniekształcona”.
Proces, kłamstwo i zmiana
Pierwszy proces Andrei Yates rozpoczął się w lutym 2002 roku. Prokurator domagał się kary śmierci. Przedstawiał ją jako zimną, wyrachowaną morderczynię, która planowała zbrodnię i czekała na właściwy moment.
Obrona argumentowała, że Andrea była całkowicie niepoczytalna, że działała w stanie psychozy poporodowej i schizofrenii. Przedstawiano dowody na jej leczenie psychiatryczne, próby samobójcze, hospitalizacje.
Kluczowym świadkiem oskarżenia był psychiatra, doktor Park Dietz. Zeznał, że Andrea oglądała odcinek serialu „Prawo i porządek”, w którym matka topi swoje dzieci w wannie, a potem używa niepoczytalności jako linii obrony. Dietz sugerował, że Andrea mogła skopiować pomysł z telewizji.
W marcu 2002 roku ława przysięgłych uznała Andreę Yates winną podwójnego morderstwa ze szczególnym okrucieństwem. Mimo to przysięgli odrzucili karę śmierci i orzekli dożywocie z możliwością zwolnienia warunkowego po czterdziestu latach.
Ale w 2005 roku wyszło na jaw, że Park Dietz skłamał. Taki odcinek „Prawa i porządku” nigdy nie został wyemitowany. Producenci serialu to potwierdzili. Wyrok został unieważniony.
Podczas ponownego procesu w 2006 roku obrona szerzej przedstawiła wpływ Michaela Woronieckiego na stan psychiczny Andrei. Pokazano listy, kasety, newslettery – materiały pełne apokaliptycznych wizji, strachu przed piekłem, przekonania, że dzieci mogą być zbawione tylko przez śmierć.
26 lipca 2006 roku ława przysięgłych, po trzynastu godzinach obrad, ogłosiła werdykt: niepoczytalność. Przewodniczący ławy przysięgłych powiedział: „Było dla nas bardzo jasne, że cierpiała na psychozę przed, w trakcie i po zabójstwach”.
Andrea została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym w Vernon w Teksasie, następnie przeniesiona do Kerrville State Hospital, gdzie przebywa do dziś.
Życie po
Rusty Yates złożył pozew rozwodowy w lipcu 2004 roku. Rozwód został sfinalizowany w marcu 2005 roku. Andrea otrzymała 7000 dolarów gotówką i prawo do pochowania obok dzieci. Rusty ożenił się ponownie tuż przed ponownym procesem żony. Małżeństwo zakończyło się rozwodem w 2015 roku.
Rusty nigdy publicznie nie obwiniał Andrei. „To nie była Andrea. To była jej choroba” – powtarzał. Ale oskarżał doktora Saeeda o to, że odstawił żonie Haldol. „Gdyby nie odstawił leku, nasze dzieci wciąż by żyły” – mówił. I może mieć rację.
Andrea Yates ma pokój, może robić rękodzieło (sprzedawane anonimowo na cele charytatywne), ogląda nagrania wideo z dziećmi sprzed tragedii. Czy odzyska zdrowie? Czy zrozumiała lub kiedykolwiek zrozumie, co naprawdę zrobiła?
Co roku jej sprawa jest szczegółowo omawiana przez zespół psychiatrów – Andrea może ubiegać się o zwolnienie, ale co roku odmawia. Nie chce wyjść. Jej prawnik, George Parnham, odwiedza ją regularnie i dzwoni co tydzień. Co jakiś czas jeździ na cmentarz w Galveston, gdzie pochowano dzieci, i kładzie kwiaty. Potem dzwoni do Andrei i mówi jej o tym. „Nie ma dnia, żeby nie myślała o swoich dzieciach, nie rozmawiała o nich, nie cieszyła się ich życiem przed 20 czerwca i nie opłakiwała ich” – mówi Parnham.
Poza nim mało kto składa Andrei wizyty. Michael Woroniecki do dziś głosi swoje kazania w Stanach Zjednoczonych. Odmówił udziału w dokumentalnym serialu „The Cult Behind the Killer: The Andrea Yates Story”, który ma mieć premierę na początku 2026 roku. W 2002 roku kaznodzieja powiedział dziennikarzom ABC News: „Oczywiście, że powiedziałem im, że idą do piekła. Bo wszyscy idą do piekła”. Zaprzeczał, by jego nauki miały jakikolwiek wpływ na czyn Andrei. Obwiniał Rusty’ego za to, że nie zapewnił żonie i dzieciom wystarczającej miłości.
Pytania bez odpowiedzi
Gdyby doktor Saeed nie odstawił Haldolu, czy Noah, John, Paul, Luke i Mary żyliby? Gdyby Rusty nie zostawił Andrei samej z dziećmi – a zrobił to przecież wbrew lekarskim zaleceniom – czy tragedia by się wydarzyła? Gdyby Andrea nigdy nie poznała Michaela Woronieckiego, czy jej psychoza przybrałaby tak konkretną, przerażającą formę przekonania, że dzieci trzeba zabić, by je zbawić?
Sprawa Andrei Yates stała się symbolem walki o lepszą opiekę psychiatryczną dla matek. Psychoza poporodowa dotyka jedną do dwóch kobiet na tysiąc porodów. Większość z nich, przy odpowiedniej diagnozie i leczeniu, wraca do zdrowia. Andrea Yates nie dostała tej szansy. Pięcioro jej dzieci nie wróci. Andrea żyje w odosobnieniu, oderwana od rzeczywistości. Rusty stracił wszystko. Michael Woroniecki głosi swoje kazania, przekonany, że nie ponosi żadnej winy.
Pytanie, które pozostaje, brzmi: czy tragedia była wynikiem psychozy, czy też konsekwencją całej serii zaniedbań, systemowych błędów i toksycznego wpływu religijnego fundamentalizmu na podatny, chory umysł?
Źródła
- https://en.wikipedia.org/wiki/Andrea_Yates
- https://www.youtube.com/watch?v=2bcgyeKHeV8