Pytania o wagę męża nie zadawała bez powodu. 90-latka zabiła nawet 150 osób

Pančevo, Królestwo Jugosławii, czerwiec 1929. Na ławie oskarżonych w sądzie okręgowym siedzi siedem osób: jeden mężczyzna i sześć kobiet. Najstarsza z nich, według prasy, ma 92 albo 93 lata. Prokurator żąda dla niej kary śmierci. Ona twierdzi, że nigdy w życiu nie sprzedała nikomu żadnej „magicznej wody”, a cała sprawa to wymysł jej dawnej pośredniczki, która chce zrzucić na nią własne winy. Gazety od Wiednia po Nowy Jork piszą jednak o „czarownicy z Banatu” i o pięćdziesięciu zamordowanych mężczyznach.
Ana
Dane o jej młodości są skąpe i niepewne. Niech słowo „prawdopodobnie” pozostanie w domyśle. Bohaterka tej historii urodziła się jako Ana Drakšin, najczęściej podaje się datę 1 lipca 1838 roku, choć ona sama twierdziła, że przyszła na świat w 1836. Według wielu źródeł pochodziła z Rumunii, z rodziny zamożnego hodowcy bydła, i około 1849 roku przeniosła się z rodziną do Vladimirovaca, wsi w Banacie, który należał wówczas do monarchii habsburskiej. Uczyła się w prywatnej szkole w Pančevie razem z dziećmi bogatych rodzin. Według niektórych relacji znała pięć języków. Autor książki o Anie, Šimon Đarmati, znalazł w księgach parafialnych chrzest Any w cerkwi prawosławnej w Vladimirovacu 30 kwietnia 1844 roku. Według jego ustaleń, z Rumunii, a konkretnie z miejscowości Clopodia, pochodzili jej rodzice. Rodzina osiadła w Vladimirovacu na początku XIX wieku, więc Ana prawdopodobnie tam się urodziła.
Będąc już bardzo leciwą kobietą, opowiadała, że jako dwudziestolatka została uwiedziona przez młodego austriackiego oficera, który zaraził ją syfilisem i porzucił. Po tym doświadczeniu miała się wycofać z życia towarzyskiego i zainteresować medycyną oraz chemią. To jej własna wersja, powtarzana później w prasie i popularnych opracowaniach. W każdym razie, gdy wróciła do zdrowia, wyszła za mąż za niemieckiego kupca Jozefa Dee, z którym prowadziła karczmę. W dokumentach występowała jako Ana Dee. Jak głosi legenda, para doczekała się jedenaściorga dzieci, a pech chciał, że tylko jedno dożyło dorosłości. BBC obala tę wersję i twierdzi, że Ana miała dwóch synów i jedną córkę.
Mąż zmarł w 1908 roku. Wdowa urządziła laboratorium w jednym skrzydle domu. Zyskała opinię zielarki i uzdrowicielki. Podobno radziła sobie z wieloma schorzeniami męczących mieszkańców wsi oraz okolic. Wieści się rozchodziły. Do Any chodziły przede wszystkim żony okolicznych rolników. Dobrze zarabiała i żyła wygodnie. Mieszkańcy nazywali ją Babą Anujką. „Baba” to po serbsku babcia, a „Anujka” to rumuńskie zdrobnienie imienia Ana.
Magiczna woda
Poza zwykłymi lekami Anujka miała w ofercie dwa produkty, o których mówiło się szeptem. Pierwszy to mikstury, po których poborowi chorowali na tyle, by uniknąć służby wojskowej. Drugi to „magiczna woda”, zwana też „eliksirem miłosnym”, sprzedawana głównie zamężnym kobietom. W Serbii mówiono potem, że mężowie, którym ją podawano, umierali zwykle po około ośmiu dniach.
Preparat zawierał, według relacji prasowych z procesu, niewielkie ilości arsenu i roślinne trucizny trudne do wykrycia. Kiedy klientka opowiadała o problemie z mężem, Anujka miała pytać: „Jak ciężki jest ten problem?”. W praktyce chodziło o to, ile mężczyzna waży, bo od tego zależała dawka. Cena wody wahała się między 2 tysiącami a 10 tysiącami dinarów. W latach 20. Anujka miała też „agentkę sprzedaży”, Ljubinę Milankov, która szukała klientek i prowadziła je do domu Baby Anujki.
Ile osób zginęło po spożyciu tych cudownych mikstur – nie wiadomo. Szacuje się, że Ana miała na koncie od 50 do 150 ofiar, ale szacunki te nie opierają się na pełnej dokumentacji: w ówczesnym Banacie wielu zmarłych nigdy nie badał lekarz. Natomiast Ana już wcześniej, w czerwcu 1914 roku, stanęła przed sądem w Beli Crkvie pod zarzutem dostarczania trucizny do zabójstw. Wtedy została uniewinniona.
Dziwne przypadki
Sprawę, która ją zgubiła, otworzyły dwa przypadki. W styczniu 1924 roku Stana Momirov, wcześniejsza klientka Anujki, kupiła za 2300 dinarów „magiczną wodę”. Podała ją mężowi, Lazarowi Ludoškiemu, który zachorował i po kilku dniach zmarł. Stana wyszła później za mąż za innego mężczyznę z tej samej wsi. Kilka miesięcy później zmarł w podobnych okolicznościach bogaty wuj jej nowego męża. Tym razem policja przesłuchała Stanę, a ona obciążyła Anujkę.
Drugi przypadek dotyczył Nikoli Momirova, siedemdziesięcioletniego ojca Simy Momirova. W grudniu 1926 roku Sima i jego żona Sofija, którzy dowiedzieli się o Anujce od znajomej – niejakiej Danicy Stojić – kupili wodę za 5 tysięcy dinarów. Według ich późniejszych twierdzeń Nikola był alkoholikiem znęcającym się nad dziećmi i wnukami. Sofija dała fiolkę szesnastoletniej wnuczce Nikoli, Oldze Sturzy, i kazała dopilnować, by dziadek wypił. Nikola zachorował i zmarł po piętnastu dniach.
Starowina w kajdankach
Śledztwo miała – według BBC – zapoczątkować podejrzana śmierć Gaji Prokina z Ilandžy w grudniu 1927 roku. Krok po kroku śledczy dotarli do Anujki, którą aresztowano w maju (część źródeł podaje czerwiec lub kwiecień) 1928 roku. Miała wówczas ponad dziewięćdziesiąt lat. W tym samym czasie zatrzymano Stanę, Sofiję i Simę Momirovów, Ljubinę Milankov, Danicę Stojić i Olgę Sturzę. Śledczy ekshumowali ciała Nikoli Momirova i Lazara Ludoškiego, a sekcje wykonano na Uniwersytecie Belgradzkim. Biegły doktor Branko Vurdelja zeznał, że w ciałach obu ofiar znaleziono ślady arsenu.
Również próbki znalezione w domu Anujki trafiły do badań chemicznych, których wyniki sąd poznał dopiero w trakcie procesu.
Rozprawa przed sądem okręgowym w Pančevie rozpoczęła się w czerwcu 1929 roku, a główne posiedzenia odbyły się 18 i 19 czerwca. Proces wznowiono 1 lipca, kiedy były już wyniki badań chemicznych, i tego dnia padły mowy końcowe. Prokurator domagał się kary śmierci dla wszystkich oskarżonych poza Olgą Sturzą, która w chwili zabójstwa była nieletnia.
Linie obrony były różne. Sofija i Sima Momirovowie twierdzili, że nie wiedzieli o truciźnie: wierzyli, że to zwykła woda, a śmierć Nikoli była skutkiem nadprzyrodzonych mocy Anujki. Stana utrzymywała, że chciała tylko wyleczyć męża z alkoholizmu. Sturza tłumaczyła, że była dzieckiem. Sofija zeznała jednak, że dziewczyna doskonale znała cały plan. Anujka zaprzeczała wszystkiemu i wskazywała na Ljubinę Milankov jako winną wszystkiego.

Wyrok
6 lipca 1929 roku sąd skazał Anujkę na 15 lat więzienia jako współuczestniczkę obu zabójstw. Stana i Sofija Momirov, uznane za główne sprawczynie, dostały dożywocie. Sima Momirov usłyszał 15 lat, a Ljubina Milankov osiem. Olga Sturza i Danica Stojić zostały uniewinnione. Prokuratura żądała śmierci, w związku z czym decyzja sądu była dla oskarżycieli sporą porażką.
Wyroki zaskarżyli i prokurator, i oskarżeni. Sąd apelacyjny w Nowym Sadzie zbadał sprawę 29 i 30 listopada 1929 roku. Prokurator znów żądał kary śmierci dla wszystkich. W trakcie przesłuchań Sima i Sofija przyznali, że od początku wiedzieli o truciźnie. Wyrok zapadł 30 listopada: Anujka dostała 15 lat ciężkich robót, Sima Momirov dożywocie zamiast 15 lat, a Ljubina Milankov 10 lat zamiast ośmiu. Oba wyroki uniewinniające utrzymano. Sąd kasacyjny w Nowym Sadzie podtrzymał wyrok Anujki 5 marca 1930 roku.
Karę odbywała w więzieniu dla kobiet w Požarevacu. W maju 1934 roku odwiedziła ją grupa studentów prawa i dziennikarzy. Przebywała wówczas w szpitalu więziennym. W 1936 roku, po ośmiu latach, zwolniono ją ze względu na wiek. Dziennikarzom, którzy ją wtedy odwiedzili, powtórzyła, że jest niewinna i że z żadnymi zatruciami nie miała nic wspólnego. Zmarła w swoim domu w Vladimirovacu 1 września 1938 roku w wieku stu lat.
Prasa o czarownicy
Proces z 1929 roku od razu wyszedł poza Banat. Już Associated Press w sierpniu 1928 roku, tuż po aresztowaniu, opisywała „kilkadziesiąt bogatych mężów” zgładzonych przez rodziny dzięki "magicznej wodzie”.
Wiedeńskie „Arbeiter-Zeitung” pisało 11 czerwca o „wielkim wymieraniu mężczyzn w Wojwodinie”, a linzki „Tagblatt” z 9 lipca mówił o oskarżeniu o dziesięciokrotne otrucie. Amerykański „New York Herald Tribune” zatytułował relację z 23 czerwca o „jugosłowiańskiej czarownicy” sądzonej w wieku 93 lat jako zabójczyni pięćdziesięciu osób, a regionalna „The Angola Record” z sierpnia pisała o staruszce, która mogła zabić sześćdziesiąt osób, twierdząc, że jej „eliksiry miłosne” były zwykłymi tonikami.
Te nagłówki warto czytać ostrożnie. Każda z gazet podawała inną liczbę ofiar i inny wiek oskarżonej, a żadna nie opierała się na dokumentach sądowych: akt oskarżenia obejmował dwa konkretne zgony. Liczby 50, 60 i 150 to szacunki prasowe i późniejsza legenda, nie ustalenia wymiaru sprawiedliwości.
Tak powstają legendy
Najwięcej błędów narosło wokół liczb. Sąd skazał Anujkę za współudział w dwóch zabójstwach, ale większe liczby oczywiście budziły większe zainteresowanie sprawą, a to zainteresowanie sprzedawało gazety. Mechanizm prosty i jakże aktualny. Prasa z 1928 i 1929 roku podawała wiek Any jako 90, 92 lub 93 lata. Wiele popularnych serwisów powtarza dziś, że dostała dożywocie. To nieprawda: wyrok brzmiał 15 lat. A że przy tak sędziwym wieku w chwii skazania może to być równoznaczne z dożywociem – no cóż.
Najważniejszym źródłem dla jej biografii pozostaje książka Šimona Đarmatiego „Baba Anujka – Banatska veštica”, wydana w 2021 roku. Według serbskich mediów jej dom w Vladimirovacu został później zburzony.
Sprawa pozostaje niedomknięta w jednym ważnym punkcie: nie wiemy, ile było zgonów, a ile tylko plotek. W dwóch udokumentowanych przypadkach oskarżeni sami wskazywali jako motyw alkoholizm i przemoc ofiar, ale to była linia obrony, a nie ustalenie sądu. Wszystko, co wykracza poza dwa ekshumowane ciała i arsen znaleziony przez biegłego, to hipotezy lub legenda.
Źródła
- https://www.youtube.com/watch?v=kekust_HSWs
- https://www.021.rs/bbc/bbc/388053/srbija-istorija-i-zlocin-prica-o-baba-anujki-banatskoj-trovacici-i-prvoj-serijskoj-ubici-u-srbiji
- https://ciekawostkihistoryczne.pl/2021/01/18/baba-anujka-najstarsza-seryjna-morderczyni-na-swiecie/