Miała 24 lata, została Miss Polski i całe życie przed sobą. Zginęła przed własnym domem

Miała niespełna dziewiętnaście lat, kiedy założono jej koronę Miss Polski. Kilka miesięcy później jako pierwsza Polka w historii zdobyła tytuł Miss International w Tokio. Podpisała kontrakt z Agencją Ford w Paryżu i Nowym Jorku. Była twarzą Calvina Kleina i Ralpha Laurena. Cały świat stał przed nią otworem. Miała też męża, którego kochała, i małą córeczkę. 27 sierpnia 1996 roku została zaatakowana przez człowieka, który „chciał tylko porozmawiać”. Jej wyjątkowe piękno przyciągnęło największe zło.
- Wrocław
- Korona
- Tokio
- Aga Marie
- „Mam na imię Jurek. Znasz mój adres i wiesz, kim jestem”
- 27 sierpnia 1996 roku
- Za szybą
- Bez skruchy
- Po wyjściu
Wrocław
Agnieszka Kotlarska urodziła się 15 sierpnia 1972 roku we Wrocławiu. Dorastała w mieście, które w pierwszych latach transformacji tętniło nową energią – po latach szarzyzny PRL pojawiały się zachodnie marki, reklamy, kolorowe magazyny. Polska odkrywała, że piękno może być towarem i przepustką.
Agnieszka była dziewczyną piękną, inteligentną, nad wiek poważną. Nieco skrytą, przez to jeszcze bardziej interesującą. Jeszcze w czasach liceum zaczęła dorabiać jako modelka – prezentowała między innymi suknie ślubne w jednym z wrocławskich salonów. Po maturze rozpoczęła studia na Politechnice Wrocławskiej, nie rezygnując jednak z modelingu. Zwłaszcza że zaczynała odnosić coraz większe sukcesy. Była wysoka, miała ciemne włosy i twarz wręcz anielską. Ale znów warto podkreślić – osiągała coraz więcej nie tylko dzięki swojemu pięknu zewnętrznemu. Agnieszka była po prostu wyjątkowa. Emanowała niezwykłym, magnetycznym ciepłem. Miała niezwykły wdzięk. I klasę.
Najpierw otrzymała tytuł Miss Wrocławia, później została Miss Dolnego Śląska. Ludzie odwracali się za nią na ulicy, zaczęli ją rozpoznawać. I już w 1990 roku, na pokazie sukien ślubnych na ulicy Oławskiej we Wrocławiu, pewien mężczyzna po raz pierwszy zobaczył Agnieszkę. Żadna inna modelka nie zrobiła na nim takiego wrażenia. Szybko dowiedział się, gdzie chodziła do szkoły i jakim autobusem jeździła. Wtedy nie używano tego słowa, dziś powiedziano by, że był to stalking. Agnieszka zorientowała się, że była obserwowana. Powiedziała o tym swojej koleżance z klasy. Nie wiedziała jeszcze, co to oznaczało.
Korona
W 1991 roku Agnieszka Kotlarska została wybrana Miss Polski. Konkurs odbył się 19 lipca – kilka tygodni przed jej dziewiętnastymi urodzinami. Galę prowadzili Zygmunt Chajzer i pierwsza Polka uhonorowana tytułem Miss World – Aneta Kręglicka.
W latach 90. takie konkursy oglądano ze szczególnym apetytem na emocje, ale i prezentowane piękno, efektowne kreacje czy nagrody będące symbolami kapitalistycznego dobrobytu. To były czasy, gdy modelki stawały się ikonami, a tytuł Miss otwierał drzwi, które wcześniej dla Polek pozostawały zamknięte.

Tokio
Media interesowały się młodą Miss Polski. Udzielając wywiadów, urzekała skromnością i naturalnością. Już kilka miesięcy po zdobyciu korony odniosła kolejne zwycięstwo – tym razem zdobywając tytuł Miss International. Konkurs organizowany był wówczas w Tokio. Agnieszka była pierwszą Polką w historii, która zdobyła ten tytuł. Warto wyjaśnić, że Aneta Kręglicka została Miss World – to inny konkurs.
Agnieszka wróciła do kraju jako gwiazda. Jej twarz pojawiła się na okładkach. Wywiady, zaproszenia, propozycje. Polska potrzebowała tak pięknych symboli nowych czasów –młodych, odnoszących sukces na świecie. Agnieszka Kotlarska była stworzona do zaspokojenia tych potrzeb.
Gdzieś na widowni jednego z pokazów, albo przed telewizorem, albo przy kiosku z gazetami, mężczyzna, który śledził ją już jesienią, obserwował jej wzlot. I budował w głowie historię, której ona nie znała.
Aga Marie
W 1992 roku Agnieszka podpisała kontrakt z prestiżową agencją Ford w Paryżu i Nowym Jorku. To stanowiło dla niej przepustkę do udziału w kampaniach reklamowych i pokazach mody. W latach 1992–1996 współpracowała z wielkimi nazwiskami świata mody: Estée Lauder, Versace, Giorgio Armanim, Dolce & Gabbana, Calvinem Kleinem i Ralphem Laurenem. Szczególnie Ralph Lauren cenił współpracę z Agnieszką, która w branży znana była jako Aga Marie. Projektanci chcieli, by prezentowała ich kolekcje, fotografowie uwielbiali z nią pracować – była obowiązkowa, nie piła, nie brała narkotyków, nigdy nie narzekała. Nie uważała się za gwiazdę.
W Nowym Jorku mieszkała z Jarosławem Świątkiem. Poznali się w przededniu jej najbardziej spektakularnych sukcesów. W pewną sylwestrową noc wzięli się za ręce i to był początek pięknej, romantycznej opowieści. Jarek, starszy od Agnieszki, dawał jej poczucie bezpieczeństwa. Towarzyszył jej, gdzie tylko mógł, także w Stanach. Agnieszka była młoda, jej nazwisko zaczynało coś znaczyć w świecie mody – i wtedy zorientowała się, ze zaszła w ciążę. Bardzo pragnęła tego dziecka, kwestie zawodowe zeszły na dalszy plan. Wzięła ślub z Jarkiem, a w 1994 roku powitali na świecie Patrycję. Wszystko układało się wspaniale. W dodatku branża o Adze Marie nie zapomniała. Młoda matka wciąż pracowała, jej pięć minut trwało. Tyle że ciągłe rozłąki z Jarkiem i Patrycją kosztowały ją wiele. Dzwoniła do nich, nagrywała wiadomości. Tęskniła. Gdy w serialu dokumentalnym poświęconym Agnieszce Kotlarskiej zaprezentowano te nagrane wiadomości, trudno było nie odnieść wrażenia, że Agnieszka chciała spędzać z rodziną jak najwięcej czasu, może nawet miała poczucie winy, że wyjeżdżała – jakby przeczuwała, że nie będzie mogła być z nimi zawsze.
„Mam na imię Jurek. Znasz mój adres i wiesz, kim jestem”
W opinii sąsiadów Jerzy Lisiewski był „porządnym chłopakiem”. Pracował w banku jako informatyk. Zresztą sam siebie uważał za normalnego. Unikał alkoholu, był spokojny. Pod tą fasadą narastała obsesja. Jego rodzice wspominali, że kilka lat wcześniej, jeszcze nim zainteresował się Agnieszką, miał obsesję na punkcie innej dziewczyny. Ona też doświadczyła stalkingu i zgłosiła to na policję.
„Widząc Agnieszkę na pokazie po raz pierwszy, Lisiewski stał wpatrzony w nią i usłyszał, jak spiker ją przedstawiał. Zapamiętał imię i nazwisko. Zaczął wyszukiwać informacje. Był przekonany, że ona też musiała zwrócić na niego uwagę, że są sobie pisani. Ubierał się kolorowo i wyglądał jak krasnoludek, tak się zresztą przedstawiał – więc na pewno, myślał, rzucił jej się w oczy” – mówiła Ewa Wilczyńska, autorka książki „Miss. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej”.
Lisiewski miał okazję porozmawiać z Agnieszką – jechali jednym autobusem. Nie przekonał jej do siebie. Wręcz przeciwnie – zaczęła się go obawiać. A on nie tylko ją obserwował. Dzwonił, zostawiał wiadomości. Na przykład: „Chciałbym z tobą porozmawiać. Mam na imię Jurek. Znasz mój adres i wiesz, kim jestem”.
Potem napisał list. Agnieszka czuła niepokój, ale nie powiedziała nic Jarkowi. Nie chciała go martwić. W Nowym Jorku czuła się wolna, bezpieczna. I może liczyła, że jeśli zniknie stalkerowi z pola widzenia, on o niej zapomni. Nie zapomniał.
Dawne uczucia u Lisiewskiego odżyły, gdy w przeczytał o katastrofie lotniczej, której Agnieszka cudem uniknęła – to miał być jej lot. Stalker postanowił znów się z nią skontaktować. A w międzyczasie dowiedział się, że wyszła za mąż – uznał to za zdradę, zniewagę.
27 sierpnia 1996 roku
Lato 1996 roku Agnieszka, Jarek i mała Patrycja spędzali w swoim domu w podwrocławskich Maślicach. 27 sierpnia wyszli i skierowali się do auta. A Jerzy Lisiewski czekał. Zauważyli go.
Był ubrany w moro. Krzycząc, że „chce tylko porozmawiać”, walił w dach samochodu. Jarek, może nie w pełni świadom, z kim miał do czynienia, wysiadł, żeby załatwić sprawę po męsku. Kazał Agnieszce zostać w aucie. Zaczęli się z Lisiewskim szarpać, w końcu napastnik zranił Jarka w nogę.
Wtedy Agnieszka wysiadła, podeszła do Lisiewskiego, zdążyła krzyknąć: „Zostaw go!”, nim ten się odwrócił i zadał jej trzy, może cztery ciosy nożem. Trafił w serce. I uciekł. Jarek próbował ratować Agnieszkę. Wraz z sąsiadem przeniósł ją do domu. Karetka przyjechała po dziesięciu minutach.
Agnieszka nie przeżyła – wykrwawiła się. Została pochowana 30 sierpnia 1996 roku na cmentarzu przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Miała 24 lata. Miała życie przed sobą, plany, marzenia.
Zdaniem lekarza, który próbował ją ratować, ten, który zadał rany, musiał dobrze znać anatomię.
Za szybą
Patrycja była przez cały czas w samochodzie. Miała wtedy dwa i pół roku. „Patrycja patrzyła na to przez szybę. Strasznie płakała. Nic z tego jednak nie pamięta” – wspominał później Jarek ze smutkiem.
Córka Agnieszki Kotlarskiej ma wiele zdjęć swojej matki, wiele nagrań, ale prawie żadnych wspomnień. Musiała żyć z własnym poczuciem straty i z traumami swoich bliskich – ojca, babci. Bali się o Patrycję, a pragnąc uchronić ją przed wszelkimi niebezpieczeństwami, właściwie zamknęli ją pod kloszem, odgradzając od świata. To było dla dorastającej dziewczyny bardzo trudne.
Bez skruchy
W czasie przesłuchań Lisiewski twierdził, że nie chciał zabić. Ot, tak wyszło. Wina Agnieszki! Wystarczyło, żeby wysiadła, spokojnie z nim rozmawiała. Nie musiała go lekceważyć. A że zranił Jarka? „Upadek Jarka i jego wierzganie odczułem jako ucieczkę, zraniłem go odruchowo. Jak stałem nad nim z nożem, a on wierzgał, to byłem ogłupiały. Wtedy poczułem, że Agnieszka mnie szarpie z lewej strony i w tym momencie uderzyłem ją nożem na wysokości brzucha”.
Ani razu nie okazał skruchy. Nawet na sali sądowej mówił o krasnoludkach. Wciąż miał obsesję. Gdy usłyszał wyrok, eksplodował. „Ten wyrok jest niesprawiedliwy. Nie będziecie mogli spać spokojnie w nocy!”. Zagroził jeszcze Jarkowi – ostrzegł, że go dopadnie.
Sąd skazał Jerzego Lisiewskiego na czternaście lat pozbawienia wolności, jednak cztery miesiące później Sąd Apelacyjny podwyższył karę do 15 lat. Rodzina Agnieszki uważała, że to zbyt łagodny wymiar kary. Biegli psychiatrzy orzekli, że momencie popełnienia zbrodni Lisiewski miał ograniczoną poczytalność.
Po wyjściu
Lisiewski opuścił więzienie w 2012 roku. Niedługo po wyjściu zaatakował włamywacza – sąd skazał go na 1,5 roku za przekroczenie granic obrony koniecznej.
Jarosław Świątek, mąż Agnieszki, powiedział po latach: „W więzieniu mówił, że jego marzeniem jest wyjść i mnie zaszlachtować, bo to przeze mnie Agnieszka nie była z nim. Mam oczy wkoło głowy. Nauczyłem się z tym żyć”.
W 2025 roku HBO Max wydało trzyczęściowy serial dokumentalny „Zabić Miss”, poświęcony historii Agnieszki Kotlarskiej. Twórcy zaznaczyli w pierwszym odcinku wprost: miłość stalkera nie jest miłością. Jak słyszymy w dokumencie HBO: „Piękno i dobro przyciąga niewyobrażalne zło. I tak stało się w tym wypadku”.
Źródła
- https://tvn.pl/gwiazdy/morderca-agnieszki-kotlarskiej-udzielil-wywiadu-jego-slowa-sa-skandaliczne-zaluje-jedynie-ze-sie-zakochal-st8750010
- https://historia.interia.pl/historie-kryminalne/news-oszukala-przeznaczenie-ale-nie-na-dlugo-na-jej-podjezdzie-po,nId,7898163
- https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/10607038,zabojstwo-miss-polski-o-tym-co-zrobil-mowil-w-trzeciej-osobie.html