Trauma Long Island – historia Becky Koster

Historia Becky Koster poruszyła mieszkańców Long Island. Młoda, atrakcyjna dziewczyna została zamordowana. Najbardziej jednak uderzało okrucieństwo sprawcy i jego determinacja w próbach zatarcia wszelkich śladów.
- Becky
- Ostatnia noc w Butcher Boys
- Telefony o świcie
- Nadzieja
- Płomienie w Connecticut
- Po śladach
- Dowody
- Proces
- Wyrok uchylony
- Trauma Long Island
Becky
Rebecca Eladia Koster przyszła na świat 12 czerwca 1985 roku w Stony Brook w stanie Nowy Jork. Mieszkała z matką Barbarą i ojczymem, Larrym Rossem, w Medford. Miała też brata, Damiena.
Nazywana przez bliskich „Becky” była promienną, pełną życia dziewczyną, która zarażała innych optymizmem. Kochała muzykę, tańce, dobre towarzystwo. W 2003 roku ukończyła Patchogue-Medford High School i od razu rzuciła się w wir dorosłego życia.
Została opiekunką medyczną (home health aide). Zajmowała się dziećmi z autyzmem oraz osobami starszymi. Rodziny jej podopiecznych wspominają ją jako osobę wyjątkowo ciepłą, troskliwą i w pełni zaangażowaną. Dla wielu była nie tylko opiekunką, ale przyjaciółką.
W grudniu 2009 roku spotykała się ze starszym o kilka lat Danem Mayorem. Miała nadzieję na ułożenie sobie z nim życia.
Ostatnia noc w Butcher Boys
W czwartek, 3 grudnia 2009 roku, Becky umówiła się z Danem i kilkorgiem przyjaciół na wieczorne wyjście. Mieli spędzić czas w lokalnych barach Suffolk County.
Pierwszym przystankiem był Kelly’s Bar, gdzie Becky wypiła kilka drinków i wspólnie z koleżanką wypaliła jointa. Wszyscy dobrze się bawili. Nie działo się absolutnie nic niepokojącego.
Około trzeciej w nocy grupa postanowiła przenieść się do Butcher Boys Bar and Grill w Holbrook – popularnego miejsca, gdzie w czwartkowe noce zbierała się lokalna młodzież. Becky była w doskonałym nastroju. Śmiała się, tańczyła, zamawiała drinki przy barze.
I właśnie przy barze do Becky podszedł nieznajomy mężczyzna. Chciał nawiązać rozmowę. Według zeznań Nicole Longo, najlepszej przyjaciółki Koster, która również tamtej nocy była w barze, mężczyzna ten – później zidentyfikowany jako trzydziestoletni Evans Ganthier z Port Jefferson Station – wziął od Becky telefon i wpisał do niego swój numer.
Kamery monitoringu z baru uchwyciły tę scenę. Nagranie pokazuje Becky Koster stojącą przy jukeboxie około 3:20 nad ranem. W tym momencie powiedziała Danowi i przyjaciołom, że chce już iść do domu. Była zmęczona. Wszyscy się zgodzili.
Telefony o świcie
Dan Mayor wraz z dwiema koleżankami odwiózł Becky pod dom około 3:30 nad ranem. Według ich zgodnych zeznań, widzieli, jak dziewczyna wchodziła do środka. Pomachała im na pożegnanie. Odjechali, nie mając pojęcia, że nigdy więcej nie zobaczą jej żywej.
Co działo się później? Rekonstrukcja oparta jest wyłącznie na danych z telefonu Becky i późniejszych zeznaniach Evansa Ganthiera.
Dane telefoniczne pokazują, że około godzinę po powrocie Becky do domu jej telefon odebrał dwa połączenia z nieznanego numeru. Pierwsze połączenie trwało siedemnaście minut. Drugie było znacznie krótsze.
Rankiem 4 grudnia Barbara Ross zorientowała się, że córki nie było w domu. Zdziwiło ją to, bo Becky zawsze informowała matkę, jeśli planowała nocować poza domem lub wychodziła wcześnie rano. Barbara zadzwoniła do Dana Mayora, pytając, czy coś wiedział. Dan odpowiedział, że odwiózł dziewczynę do domu i weszła do środka około 3:30. Rodzina natychmiast zgłosiła zaginięcie na policję. Rozpoczęły się poszukiwania.
Nadzieja
6 grudnia 2009 roku, trzy dni po zniknięciu córki, Barbara Ross otrzymała niepokojącą wiadomość tekstową. Treść SMS-a wysłanego z numeru Becky brzmiała: „Dan mnie ma. Nie wiem gdzie jestem. Potrzebuję pomocy”.
Barbara, w szoku i panice, natychmiast próbowała oddzwonić. Nikt nie odebrał. Zanim zdążyła się zastanowić, co robić dalej, przyszła kolejna wiadomość: „Dan trzyma mnie związaną w piwnicy gdzieś w Commack”.
A potem jeszcze jedna, bardziej przerażająca: „Nie mów Danowi, bo mnie zabije”.
Dla przerażonych rodziców te wiadomości oznaczały jedno – Becky żyła, ale była w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Barbara natychmiast zadzwoniła na policję. Rodzina i funkcjonariusze pojechali pod dom Dana Mayora w Commack. Przeszukali całą posiadłość. Nie było tam żadnej piwnicy. Nie było śladów Becky. Dan Mayor, kompletnie zdezorientowany, rozmawiał z funkcjonariuszami, próbując wyjaśnić sytuację.
Śledczy od początku mieli wątpliwości. Te wiadomości wydawały się zbyt precyzyjne w oskarżaniu konkretnej osoby. Ktoś celowo próbował skierować podejrzenia na Dana Mayora. Ktoś, kto wiedział o jego związku z Becky. Ktoś, kto bawił się emocjami rodziców. „To była tortura” – powiedziała później Barbara Ross w wywiadzie dla mediów. „Myśleliśmy, że jeszcze żyła. Że mogliśmy ją uratować. A w tym czasie...”.
W tym czasie Becky już nie żyła.
Płomienie w Connecticut
4 grudnia 2009 roku, około godziny 19:20 wieczorem – tego samego dnia, gdy rodzina zgłosiła zaginięcie Becky – kierowca przejeżdżający wiejską drogą w North Stonington w stanie Connecticut, zauważył ogień przy poboczu drogi. Z daleka wyglądało to jak pożar traw lub śmieci.
Gdy podszedł bliżej, zobaczył coś, co przyprawiło go o mdłości. To było płonące ludzkie ciało.
Miejsce – skrzyżowanie Jeremy Hill Road i Route 201, zaledwie 85 mil od domu Becky w Medford na Long Island.
Policja i straż pożarna natychmiast przyjechały na miejsce. Ugasiły ogień. Ktoś użył łatwopalnej cieczy, by celowo spalić ciało i utrudnić identyfikację. Zwłoki były owinięte w koc. Głowa znajdowała się w plastikowej torbie. Ale najgorsze było to, co sprawca zrobił z ofiarą przed spaleniem.
Sprawca odciął każdy palec u rąk i nóg. Usunął włosy. Skórę z twarzy odciął, podobnie jak nos i uszy. Wyciął tatuaż z pleców. Próbował dosłownie wymazać tożsamość ofiary. Identyfikacja trwała pięć dni. Dopiero 9 grudnia, dzięki zapisom dentystycznym, potwierdzono – to Rebecca Koster.

Po śladach
Śledczy szybko wykluczyli Dana Mayora jako podejrzanego. Miał żelazne alibi – w godzinach, w których prawdopodobnie doszło do zbrodni (między 9:00 a 15:00 w dniu 4 grudnia), był w pracy. Jego koledzy potwierdzili jego obecność.
Policja skoncentrowała się na dwóch tropach: nagraniach z monitoringu z Butcher Boys oraz danych telefonicznych z telefonu Becky.
Mężczyzna, który podszedł do Koster przy barze i wpisał swój numer do jej telefonu, został szybko zidentyfikowany. Ganthier, trzydziestoletni mieszkaniec Port Jefferson Station, był znany lokalnej policji z drobnych incydentów.
Dane z telefonu potwierdziły, że to on dzwonił do Becky dwukrotnie około godzinę po tym, jak Dan Mayor odwiózł ją do domu. Czternastego grudnia 2009 roku, dziesięć dni po morderstwie, policja aresztowała Evansa Ganthiera.
Podczas przesłuchania Ganthier początkowo kategorycznie zaprzeczał jakiemukolwiek związkowi ze sprawą. Twierdził, że nie znał Becky Koster. Nigdy o niej nie słyszał.
Ale policja miała dowody.
Dowody
Pokazano Evansowi nagranie z monitoringu, gdzie wyraźnie widać, jak podchodzi do Becky i wpisuje swój numer do jej telefonu. Pokazano też dane telefoniczne. Ganthier zmienił wersję.
Przyznał, że poznał Becky w barze. Przyznał, że dzwonił do niej. Ale – jak twierdził – nie miał nic wspólnego z jej śmiercią.
Policja przeszukała jego dom i samochód. W jego SUV-ie znaleziono dużą ilość krwi. Znajdowała się pod siedzeniem kierowcy. Ktoś próbował ją wytrzeć, ale ze słabym efektem. Śledczy byli przekonani, że to właśnie w tym samochodzie doszło do morderstwa.
W garażu Ganthiera znaleziono ślady świadczące o niedawnym, bardzo starannym sprzątaniu. Podłoga była wyraźnie szorowana.
Najbardziej obciążającym dowodem był odcisk palca na taśmie klejącej. Ciało Becky było, jak już wiemy, owinięte kocem i taśmą klejącą. Na jednym z niestrawionych przez płomienie fragmentów taśmy znaleziono odcisk palca. Pasował do Evansa Ganthiera.
Ganthier, w obliczu rosnących dowodów, ponownie zmienił zeznania. Tym razem opowiedział historię, która miała go oczyścić.
Rozmawiał z Becky nad ranem i namówił ją na spotkanie. Becky – może zaintrygowana, może po prostu lekkomyślnie ufna pod wpływem alkoholu i marihuany – opuściła dom rodzinny i pojechała spotkać się z mężczyzną, którego poznała parę godzin wcześniej.
Według jego wersji, Becky przyszła do jego domu pijana i pod wpływem narkotyków. W garażu zaczęła kaszleć, z jej ust wydostawała się piana. Potem dziewczyna potknęła się o hantle i uderzyła głową. Zmarła na miejscu.
Ganthier twierdził, że spanikował. Bał się, że zostanie oskarżony o morderstwo, choć – jak utrzymywał – był niewinny. Dlatego postanowił pozbyć się ciała. Prokuratura uznała tę wersję za absurdalną. Ale w grudniu 2009 roku brakowało jednego istotnego elementu – wyniku sekcji zwłok.
15 grudnia 2009 roku, dzień po aresztowaniu, policja wypuściła Ganthiera. Zarzuty zostały tymczasowo wycofane. Czekano na raport koronera z Connecticut.
Proces
19 stycznia 2010 roku doktor Ira Kanfer zakończył sekcję zwłok. Jego wnioski były jednoznaczne: Rebecca Koster zmarła w wyniku pchnięcia nożem w brzuch, powodującego uszkodzenie wątroby. Na szyi miała cztery dodatkowe rany kłute zadane za życia. Przyczyna zgonu: zabójstwo.
Wersja Ganthiera o przypadkowym upadku na hantle została kompletnie zdyskredytowana, w związku z czym 8 lutego 2010 roku Evans Ganthier został ponownie aresztowany i oskarżony o morderstwo drugiego stopnia.
Proces rozpoczął się 9 lipca 2013 roku. Prokuratura przedstawiła obraz zimnego, wyrachowanego mordercy. Mężczyzny, który poznał kobietę w barze, zwabił ją do swojego domu, brutalnie zamordował, a następnie w metodyczny sposób próbował zatrzeć ślady zbrodni.
Dowody były miażdżące. Krew w samochodzie Ganthiera. Jego odcisk palca na taśmie. Nagrania z baru. Dane telefoniczne. Wiadomości tekstowe wysłane z telefonu Becky już po jej śmierci – próba skierowania podejrzeń na niewinnego Dana Mayora. No i raport koronera.
Obrona próbowała bronić wersji o wypadku. Adwokaci Ganthiera podkreślali, że Becky była pijana. Twierdzili, że ich klient, w panice, podjął desperackie kroki, by nie zostać fałszywie oskarżonym.
29 sierpnia 2013 roku, po zaledwie kilku godzinach obrad, ława przysięgłych ogłosiła werdykt: winny morderstwa drugiego stopnia. Miesiąc później sędzia Richard Ambro wymierzył Evansowi Ganthierowi maksymalny wymiar kary: 25 lat do dożywocia. Podczas wydawania wyroku sędzia zwrócił się bezpośrednio do oskarżonego: „Twoja historia o wypadku nie ma sensu. Ani ja, ani ława przysięgłych ci nie wierzymy”.
Wyrok uchylony
Evans Ganthier trafił do zakładu karnego Green Haven Correctional Facility w Stormville w stanie Nowy Jork. Według wyroku, mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe dopiero 4 lutego 2035 roku. Ale Ganthier nie zamierzał bezczynnie czekać. Przez lata składał apelacje, próbując podważyć wyrok. I wreszcie, kilkanaście lat po zbrodni, odniósł częściowy sukces.
W 2023 roku Ganthier złożył petycję o writ of habeas corpus – narzędzie prawne pozwalające kwestionować konstytucyjność procesu. Twierdził, że jego prawo do skonfrontowania z oskarżycielami – zagwarantowane w Szóstej Poprawce do Konstytucji USA – zostało naruszone.
Jego argument? Podczas procesu kluczowym dowodem był raport z sekcji zwłok sporządzony przez Irę Kanfera. Jednak doktor Kanfer nigdy nie zeznawał na rozprawie. Zamiast niego stawił się jego były przełożony, doktor Harold Wayne Carver, który opierał swoje zeznania na raporcie Kanfera. Ganthier podkreślał, że obrona nie miała możliwości przesłuchania osoby, która faktycznie przeprowadzała sekcję i sporządzała raport. To – według niego i jego prawników – naruszyło jego konstytucyjne prawo do konfrontacji ze świadkami oskarżenia.
26 sierpnia 2025 roku sąd federalny Wschodniego Okręgu Nowego Jorku wydał zaskakujące orzeczenie. Sędzia Nina R. Morrison uwzględniła petycję Ganthiera, stwierdzając, że dopuszczenie do procesu raportu sekcyjnego bez możliwości przesłuchania jego autora naruszyło konstytucyjne prawa oskarżonego.
Wyrok z 2013 roku został uchylony. Sprawa została przekazana do ponownego rozpatrzenia.
Szesnaście lat po zbrodni, sprawa Rebekki Koster pozostaje otwarta – pod względem prawnym. Prokuratura stanu Nowy Jork musi zdecydować, czy chce przeprowadzić nowy proces – tym razem z udziałem doktora Kanfera jako świadka, jeśli będzie to możliwe – czy może zawrzeć ugodę z Ganthierem.
Dla rodziny i przyjaciół Becky to kolejna trauma. Barbara Ross, która straciła córkę w najbardziej okrutny sposób, musi ponownie zmierzyć się z możliwością, że morderca wyjdzie na wolność lub otrzyma łagodniejszy wyrok.
Trauma Long Island
Sprawa Becky Koster pozostaje jedną z najbardziej szokujących zbrodni w historii Long Island – nie tylko ze względu na brutalność morderstwa, ale przede wszystkim przez wyrachowaną, sadystyczną inscenizację po fakcie. Wysyłanie wiadomości z telefonu ofiary, próba skierowania podejrzeń na niewinnego człowieka, okaleczenie ciała – to działanie kogoś, kto nie tylko zabija, ale chce kontrolować każdy aspekt swojej zbrodni.
Gdy emocje opadły, niektórzy zaczęli zwracać uwagę, że Becky ściągnęła na siebie niebezpieczeństwo. Dlaczego poszła na spotkanie z nieznajomym? Gdzie instynkt samozachowawczy, zdrowy rozsądek? Inni po prostu współczują młodej dziewczynie i jej bliskim. Mieszkańcy Long Island jeszcze długo będą pamiętać o Becky Koster.
Źródła
- https://www.youtube.com/watch?v=5ZNILNNy2Os&t=1s
- https://www.newsday.com/long-island/complete-coverage-evans-ganthier-mutilation-case-o26592