W poniedziałkowy poranek wyszła do szkoły jak zawsze. Kilka godzin później rozpoczął się koszmar

East Tilbury, Essex, 18 czerwca 2001 roku. Piętnastoletnia Danielle Jones wyszła z domu przy Coronation Avenue o ósmej rano, ubrana w szkolny mundurek, z torbą na ramieniu. Do przystanku autobusowego na Toronto Road miała kilka minut drogi. Autobus do St Clere’s School w Stanford-le-Hope odjeżdżał punktualnie, ale Danielle nigdy do niego nie wsiadła. Kiedy o dziesiątej trzydzieści szkoła zadzwoniła do rodziców z pytaniem, co się stało z ich córką, w domu przy Coronation Avenue zaczął się koszmar, który trwa do dzisiaj.
East Tilbury
p>East Tilbury to wieś na wschodnim skraju hrabstwa Essex, kilkanaście kilometrów od ujścia Tamizy. Pola, błota, niskie domy szeregowe, kilka sklepów. Miejsce, gdzie wszyscy się znają i gdzie nic się nie zdarza. Takie przynajmniej było przekonanie mieszkańców przed czerwcem 2001 roku.Danielle Sarah Jones urodziła się 16 października 1985 roku. Dorastała w East Tilbury, wychowywana przez Anthony’ego i Lindę Jonesów.
Będąc nastolatką, chodziła do St Clere’s School, miała przyjaciółki, rozmawiała przez telefon, planowała wakacje. Jak na swój wiek była dość wysoka – sto siedemdziesiąt trzy centymetry to sporo dla piętnastolatki. Do tego długie blond włosy.
18 czerwca 2001 roku, w poniedziałek, zaczynał się ostatni tydzień przed wakacjami. Danielle wyszła z domu jak zwykle, o ósmej rano. Nie dotarła na przystanek, nie pojawiła się w szkole. Po prostu zniknęła.
Niebieski Van
Policja z Essex przyjęła zgłoszenie o zaginięciu tego samego dnia. W pierwszych godzinach traktowała sprawę ostrożnie, co nie jest żadnym wyjątkiem – nastolatka mogła uciec z domu, pojechać do znajomych, mieć powód, żeby nie wracać. Młode dziewczyny miewają tajemnice i szalone pomysły. Ale rodzice wiedzieli, że coś było nie tak. Danielle nie zostawiła żadnej wiadomości. Telefon milczał. Dotąd nie sprawiała kłopotów, nie uciekała, nie bywała nieprzewidywalna.
Zaczęli się zgłaszać świadkowie. Jedna z koleżanek widziała Danielle, jak skręciła z normalnej trasy w stronę ulicy, którą nie chodziła zwykle na przystanek. Mieszkaniec okolicy widział nastolatkę, która wyglądała tak, jakby kłóciła się z mężczyzną. Kolejny świadek widział dziewczynę wsiadającą do niebieskiego vana.
Niebieski van – ten trop zmienił kierunek całego śledztwa.
Essex Police uruchomiła jedną z największych operacji poszukiwawczych w historii hrabstwa. Dziewięciuset funkcjonariuszy i pracowników policji brało udział w poszukiwaniach piętnastoletniej Danielle Jones. Tysiąc pięćset lokalizacji do sprawdzenia. Nurkowie w pobliskim jeziorze. Ekipy przeszukujące błota nadrzeczne na południe od East Tilbury.
30 czerwca do poszukiwań dołączyło ponad czterystu mieszkańców okolicy. Przeszukiwali pola i rozlewiska centymetr po centymetrze. Nie znaleźli nic.
W międzyczasie, 18 czerwca (czyli dokładnie w dniu zaginięcia) wyszło na jaw coś niepokojącego. Z telefonu Danielle wysłano SMS-a kilka godzin po tym, jak zniknęła. Wiadomość brzmiała naturalnie, jakby pisała ją sama. Ale coś w niej nie grało.
Wujek Stuart
Idąc za tropem niebieskiego vana policja dotarła do Stuarta Campbella. Czterdziestotrzyletni murarz mieszkał w Thurrock, kilka mil od East Tilbury. Był małżonkiem ciotki Danielle – siostry jej ojca. Danielle była druhną na ślubie Campbella z Debbie w 1998 roku, gdy miała 12 lat.
Campbell – członek rodziny, w sumie całkiem lubiany – od początku współpracował z policją. Zeznał, że w poniedziałkowy poranek widział Danielle i podwiózł ją do szkoły. Jego zeznania były szczegółowe, brzmiały przekonująco. Mówił, gdzie się zatrzymał, o czym rozmawiali, gdzie dziewczynę wysadził.
Ale szkoła nie miała Danielle na liście obecności. Nikt jej nie widział. W dniu zaginięcia, około 10.30, szkoła dzwoniła do rodziców dziewczyny z prośbą o informację. Zatem – czy wujek rzeczywiście podwiózł ją pod samą szkołę?
Policja zaczęła sprawdzać historię Campbella. Sprawdzono billingi, nagrania z monitoringu. Raz jeszcze przesłuchano świadków. Szczególnie istotny okazały się wspomniane billingi – mówił coś zupełnie innego niż Campbell – mianowicie, że jego telefon logował się do tych samych masztów co telefon Danielle, choć – jak sam twierdził – był wtedy zupełnie gdzie indziej.
23 czerwca, pięć dni po zaginięciu, Campbell został aresztowany po raz pierwszy. Przesłuchany, zwolniony za kaucją. Policja nie ujawniała szczegółów. Ale kierunek śledztwa był już wyraźny. Nastolatki nadal szukano.

SMS-y
Sprawa Danielle Jones stała się jedną z pierwszych w Wielkiej Brytanii, w której kluczową rolę odegrała analiza wiadomości tekstowych – nie tylko jako dowód, gdzie znajdował się telefon, ale jako dowód, kto go obsługiwał.
Po zaginięciu Danielle z jej numeru wysłano kilka SMS-ów. Wujek Stuart sam pokazał SMS od dziewczyny: „HI STU THANKZ 4 BEIN SO NICE UR THE BEST UNCLE EVER”, czyli „HEJ STU DZIĘKI ŻE BYŁEŚ TAKI MIŁY JESTEŚ NAJLEPSZYM WUJKIEM”.
Pozostałe wiadomości były skierowane do rodziców i przyjaciółek – i na pierwszy rzut oka wyglądały jak wiadomości od niej. Ale lingwiści sądowi, specjalizujący się w analizie stylu piśmienniczego, porównali SMS-y z prawdziwymi wiadomościami Danielle. Różnice były wyraźne: inny styl, inne skróty, inne wzorce interpunkcyjne. Ktoś pisał za nią i robił to nieudolnie, nie znając jej nawyków językowych.
To był dowód, który prokuratura postawiła w centrum procesu. Ktoś chciał sprawić wrażenie, że Danielle żyje i sama odeszła. Ktoś, kto miał dostęp do jej telefonu.
Strych
W październiku 2001 roku policja przeszukała dom Campbella w Thurrock. Na strychu, w zielonej płóciennej torbie, znaleźli damską bieliznę i białe pończochy z plamami. Badania DNA wykazały obecność materiału genetycznego zarówno Danielle, jak i Campbella. Znaleźli też błyszczyk do ust – taki sam jak ten, który Danielle kupiła niedługo przed zaginięciem w centrum handlowym Lakeside.
Campbell wciąż nie przyznawał się do winy. Zmienił natomiast wersję wydarzeń. Już nie twierdził, że zawiózł Danielle do szkoły – przyznał, że ta wcześniejsza historia była zmyślona. Ale nadal utrzymywał, że nie wie, co się z nią stało.
Śledztwo trwało ponad rok. Essex Police koordynowała jedno z nie tylko najbardziej rozległych, ale i najdroższych dochodzeń w historii hrabstwa – niemal dwa miliony funtów wydane na poszukiwania, setki przesłuchań, dziesiątki ekspertyz.
Ciała Danielle nigdy nie znaleziono.
Chelmsford Crown Court
Proces rozpoczął się jesienią 2002 roku przed Chelmsford Crown Court. Trwał jedenaście tygodni. Stuart Campbell siedział na ławie oskarżonych i słuchał, jak prokuratura budowała sprawę, nie mając ciała, miejsca zbrodni, naocznych świadków popełnionego morderstwa.
Były za to SMS-y. Do tego analiza lingwistyczna dowodząca, że to nie Danielle je pisała. Prokuratura przedstawiła zapisy logowań telefonów komórkowych, które kłóciły się z alibi Campbella. Mieli dowody DNA ze strychu i znaleziony tam błyszczyk do ust.
Historia Campbella zmieniała się wielokrotnie – i każda nowa wersja była mniej wiarygodna od poprzedniej.
19 grudnia 2002 roku ława przysięgłych ogłosiła werdykt: Stuart Campbell był winny porwania i morderstwa Danielle Jones.
Sędzia skazał go na dożywocie z minimalnym okresem dwudziestu lat. Za porwanie – dodatkowe dziesięć lat.
Mroczna przeszłość
Po ogłoszeniu wyroku wyszły na jaw tajemnice Stuarta Campbella – tak długo uznawanego za porządnego i sympatycznego człowieka.
Otóż Campbell był wcześniej karany za napaść na tle seksualnym na nastoletnie dziewczęta, prowadził podwójne życie – podawał się za fotografa z agencji modelingowej, żeby wabić nieletnie do domu. Po jego aresztowaniu zgłosiło się ponad 30 kobiet z podobnymi zeznaniami. Rodzina Danielle nie miała o tym pojęcia.
Co zostało
Linda Jones powiedziała po ogłoszeniu wyroku, że jest wdzięczna, ale że wyrok nie zagoił rany. Ulga przyjdzie dopiero wtedy, gdy znajdą Danielle.
Przez lata po procesie policja kilkakrotnie wracała do poszukiwań. W 2017 roku, po otrzymaniu „wiarygodnej informacji”, Essex Police przez pięć dni przeszukiwała teren przy garażach w Stifford Clays. Radar, wykopy, psy tropiące. Nic nie znaleziono. Zastępca komendanta powiedział dziennikarzom, że sprawa pozostaje otwarta i zostanie zamknięta dopiero wtedy, gdy ciało Danielle zostanie odnalezione i zwrócone rodzinie.
Campbell ubiegał się o warunkowe zwolnienie wielokrotnie. W 2019 roku Linda Jones powiedziała, że nie chce, aby wyszedł na wolność, dopóki nie wyjawi, gdzie jest jej córka. Popierała Helen’s Law – prawo nazwane imieniem innej ofiary, Helen McCourt, zamordowanej w 1988 roku, której ciała też nigdy nie odnaleziono. Helen’s Law, wprowadzone do brytyjskiego prawa w 2021 roku, nakazuje Radzie ds. Warunkowego Zwolnienia uwzględniać przy podejmowaniu decyzji to, czy skazany ujawnił miejsce ukrycia ciała.
Ostatni wniosek o warunkowe zwolnienie Campbella został oddalony w styczniu 2023 roku. Kolejny trafił do Rady Ds. Warunkowego Zwolnienia rok później.
Brat skazanego, Alix Sharkey, napisał po latach książkę o swoim bracie i publicznie wyraził wstyd i gniew, że Campbell wciąż nie ujawnił miejsca ukrycia ciała.
Sprawa Danielle Jones pokazała, jak szybko zmieniały się metody śledczych w sprawach kryminalnych prowadzonych na początku XXI wieku. Telefony komórkowe były wówczas jeszcze stosunkowo nowym narzędziem – ale policja z Essex jako jedna z pierwszych na świecie użyła danych z logowań sieci jako kluczowego dowodu w sprawie o morderstwo.
Źródła
- https://www.youtube.com/watch?v=lStoTnk90Gs
- https://www.youtube.com/watch?v=P-bN2oMwZ9w
- https://en.wikipedia.org/wiki/Murder_of_Danielle_Jones