Logo serwisu: Kroniki Dziejów
Menu
  • Historia Polski
    • Średniowiecze
    • Pierwsi Piastowie
    • Rozbicie dzielnicowe
    • Po zjednoczeniu
    • Nowożytność
    • XVI wiek
    • XVII wiek
    • XVIII wiek
    • Polska pod zaborami
    • Współczesność
    • Polska 1918-1945
    • Okres PRL
    • Po 1989 roku
    • Historia powszechna
      • Starożytność
      • Grecja
      • Rzym
      • Egipt i Mezopotamia
      • Pozostałe
      • Średniowiecze
      • Wczesne średniowiecze (do VIII wieku)
      • Pełne średniowiecze (IX-XIII wiek)
      • Późne średniowiecze (XIV-XV wiek)
      • Nowożytność
      • XVI wiek
      • XVII wiek
      • XVIII wiek
      • XIX wiek do 1914
      • Współczesność
      • I wojna światowa
      • XX lecie międzywojenne
      • II wojna światowa
      • Historia najnowsza
      • Zimna wojna
    • Postacie i wydarzenia
      • Postacie w historii powszechnej
      • Władcy i przywódcy
      • Podróżnicy i odkrywcy
      • Kobiety w historii świata
      • Ludzie kultury
      • Inne znane osobistości
      • Polacy
      • Władcy i przywódcy Polski
      • Polscy naukowcy i działacze społeczni
      • Ludzie kultury i inni
      • Kobiety w historii Polski
      • Wydarzenia z historii powszechnej
      • Bitwy i wojny
      • Polityka i traktaty
      • Gospodarka i społeczeństwo
      • Religia w historii świata
      • Wydarzenia z historii Polski
      • Bitwy i wojny
      • Polityka i traktaty
      • Gospodarka i społeczeństwo
    • Ciekawostki historyczne
      • Warto wiedzieć
      • Zabytki i budowle
      • Popularne zestawienia
      • Mało znane wydarzenia
      • Mało znane postacie
      • Wojskowość
      • Broń historyczna
      • Taktyki wojenne
        • Moje konto
        Facebook
        Szukaj
        • Kroniki Dziejów
        • Aktualności
        • Historie kryminalne
        • Historia Davida Berkowitza

        Kobiety ścinały włosy ze strachu – seryjny zabójca wybierał je według jednego schematu

        David Berkowitz
        David Berkowitz na sali sądowej, fot. domena publiczna
        Opublikowano: 22.04.2026Autor: Magda Kosińska-KrólUdostępnij

        Przez trzynaście miesięcy, od lipca 1976 do sierpnia 1977 roku, Nowy Jork żył w strachu. Ktoś wychodził nocami na ulice, podchodził do zaparkowanych samochodów i strzelał do środka z rewolweru kalibru .44. Bez uprzedzenia, bez motywu. Sześć osób zginęło, siedem zostało rannych. Kobiety zaczęły obcinać ciemne włosy – bo każda kolejna ofiara miała długie, ciemne włosy. Sprawca pisał listy do gazet i podpisywał się jako „Syn Sama”. Policja nie wiedziała, kogo szukać. On wiedział doskonale, kogo zabijał – tyle że nie potrafił powiedzieć dlaczego

        1. Falco
        2. „Straciłem zdolność do kochania”
        3. Szaleństwo
        4. Rewolwer kalibru .44
        5. Listy
        6. Mandat
        7. Wyrok
        8. Dla pięciu minut sławy

        Falco

        David Berkowitz urodził się 1 czerwca 1953 roku w Brooklynie jako Richard David Falco. Jego rodzice rozstali się tuż przed jego narodzinami, co nie było skomplikowane, biorąc pod uwagę, że nigdy nie wzięli ślubu. Noworodek został oddany do adopcji. Rodzice adopcyjni, Nathan i Pearl Berkowitz – żydowskie małżeństwo prowadzące sklep z narzędziami w Bronksie – zamieniła mu imię z Richarda na Davida i dała nazwisko. Byli bezdzietną parą w średnim wieku, gdy przygarnęli chłopca. Pearl go uwielbiała. Chłopak miał więc spokojny, szczęśliwy dom – żadnych patologii, żadnej przemocy, żadnego zaniedbywania.

        Poza domem Berkowitzów było już nieco gorzej. Rówieśnicy prześladowali Davida za bycie Żydem i dokuczali mu z powodu tuszy. Okazał się trudnym dzieckiem – sąsiedzi i krewni wspominali go jako kłopotliwego i skłonnego do znęcania się nad słabszymi. Czy zgodnie z zasadą, że przemoc rodzi przemoc? Poza tym jego fascynacja ogniem przerażała dorosłych. Zaniepokojeni rodzice skonsultowali się z psychoterapeutą, ale nigdy nie doszło do żadnej interwencji prawnej ani poważnego wpisu w aktach szkolnych.

        „Straciłem zdolność do kochania”

        W 1967 roku Pearl Berkowitz zmarła na raka piersi. Berkowitz powiedział potem w wywiadzie: „Po śmierci matki straciłem zdolność do kochania”. Ojciec ożenił się ponownie. David nie polubił nowej żony ojca i zaczął spędzać coraz więcej czasu poza domem. W 1971 roku, jako osiemnastolatek, wstąpił do armii.

        Po honorowym zwolnieniu ze służby w 1974 roku postanowił poznać więcej szczegółów ze swojego życia.

        Od dziecka wiedział, że był adoptowany. Pearl i Nathan okłamali go jednak w kluczowej kwestii: powiedzieli, że jego Betty zmarła podczas porodu i że biologiczny ojciec oddał go, bo „był dla niego nieplanowaną pomyłką”. Chłopak przez lata wierzył, że swoim narodzinami spowodował śmierć matki. Mimo poczucia winy, a może właśnie z jego powodu, postanowił odnaleźć biologicznego ojca. W tym celu dołączył do organizacji ALMA (Adoptees’ Liberty Movement Association), skupiającej adoptowanych szukających biologicznych rodzin. Tam dowiedział się, że historia o śmierci matki podczas porodu była prawdopodobnie nieprawdziwa. Wzburzony, zmusił Nathana do wyjawienia prawdy: chłopak był wypadkiem, błędem, niechcianym dzieckiem.

        Wzburzony jeszcze bardziej i niezwykle zdeterminowany, Berkowitz odnalazł Betty przez starą książkę telefoniczną, włożył karteczkę do jej skrzynki pocztowej i kilka dni później telefon zadzwonił.

        Betty opowiedziała mu wszystko. Cała ta historia rozbiła poczucie tożsamości Davida Berkowitza. Kanadyjski antropolog społeczny i profesor Memorial University w Nowej Fundlandii, Elliott Leyton, nazwał to odkrycie „głównym kryzysem” życia Berkowitza. Zamiast zbliżenia nastąpiło rozczarowanie. David przestał odwiedzać matkę i siostrę przyrodnią. By stłumić gniew, zaczął podpalać.

        Przez lata Berkowitz w tajemnicy wywołał setki pożarów w Nowym Jorku - ani razu nie został aresztowany. Później powiedział psychiatrze, że od dawna rozważał morderstwo jako zemstę na świecie, który go skrzywdził i odrzucił.

        W 1976 roku David Berkowitz miał dwadzieścia trzy lata, rewolwer i sąsiada o imieniu Sam.

        Szaleństwo

        Berkowitz twierdził, że demon zamieszkał w czarnym labradorze należącym do jego sąsiada Sama Carra. Demon rozkazywał mu zabijać.

        To wersja, którą opowiadał policji po aresztowaniu. Brzmiała jak szaleństwo – i może tak właśnie miała brzmieć. Będąc już w więzieniu, Berkowitz przyznał, że cała historia z demonem i psem została przez niego zmyślona. Dlaczego zatem zabijał? Mówił o zemście, o odrzuceniu, o kobietach, które go nigdy nie chciały. Psychiatrzy pisali raporty. Żaden nie był przekonujący w stu procentach. Wiele ofiar Berkowitza miało długie, ciemne, falowane włosy – podobne do tych, które miała jego adopcyjna matka Pearl. Ale on przecież kochał Pearl, ją jedną kochał z całą pewnością. Jak więc wytłumaczyć podobieństwo ofiar do niej? Tego wątku Berkowitz nigdy nie rozwinął.

        Rewolwer kalibru .44

        29 lipca 1976 roku, parę godzin po północy, Berkowitz podszedł do samochodu zaparkowanego w Bronksie. Siedziały w nim dwie nastolatki. Oddał trzy strzały i odszedł. Donna Lauria zginęła na miejscu. Jody Valenti przeżyła. Gdy policja przesłuchała Valenti, ta nie rozpoznała napastnika, ale podała jego rysopis. Niewiele to dało.

        Policja nie miała tropów, motywu ani podejrzanego. W ciągu następnych miesięcy Berkowitz strzelał co kilka tygodni – zawsze nocą, zawsze do ludzi siedzących w zaparkowanych samochodach, najczęściej do par. Wśród zabitych znaleźli się: wspomniana już Donna Lauria, Christine Freund, Virginia Voskerichian, Alexander Esau, Valentina Suriani i Stacy Moskowitz. Wśród rannych – Joanne Lomino, która doznała paraliżu, i Robert Violante, który niemal całkowicie stracił wzrok.

        Prasa nazywała niezidentyfikowanego sprawcę „Zabójcą Kalibru .44”. Policja powołała grupę operacyjną pod kryptonimem Omega – 75 detektywów i 225 funkcjonariuszy. Kobiety o ciemnych, długich włosach – takich, jakie miała znakomita większość ofiar – zaczęły zmieniać swój wizerunek. Nowojorskie dyskoteki pustoszały po zmroku. Miasto się bało.

        Listy

        17 kwietnia 1977 roku, przy ciałach Valentiny Suriani i Alexandra Esau, policja znalazła list zaadresowany do kapitana nowojorskiej policji. Autor podpisał się po raz pierwszy jako „Syn Sama”. Pisał, że musi zabijać, by dostarczyć krwi swojemu ojcu. Pisał też, że nie zamierza przestawać.

        30 maja 1977 roku dziennikarz Jimmy Breslin z „Daily News” otrzymał ręcznie napisany list. Gazeta opublikowała go w okrojonej wersji. Nakład tego wydania przekroczył milion egzemplarzy. Nowy Jork czytał słowa mordercy przy porannej kawie. Berkowitz stał się sławny, zanim ktokolwiek dowiedział, jak wyglądał.

        Listy okazały się poważnym błędem. Berkowitz pisał je po to, by poczuć się ważnym – i właśnie to go zgubiło.

        Mandat

        Ostatnie morderstwo: 31 lipca 1977 roku, tuż przed świtem, Stacy Moskowitz i Robert Violante siedzieli w samochodzie zaparkowanym przy parku na Brooklynie – to była ich pierwsza randka. Berkowitz oddał cztery strzały z odległości metra. Violante stracił lewe oko. Moskowitz – jedyna blondynka wśród ofiar Berkowitza – zmarła z powodu ran postrzałowych.

        Tej nocy jeden z nowojorskich funkcjonariuszy wystawił mandat za nieprawidłowe parkowanie. To Berkowitz źle zaparkował swojego żółtego Forda Galaxie. Po strzałach oddanych w stronę Stacy Moskowitz i Roberta Violante, świadkowie widzieli mężczyznę biegnącego w kierunku żółtego samochodu. Taką informację przekazali policji. Funkcjonariusze prześledzili mandaty wystawione w pobliżu miejsca zbrodni. Na liście pojawił się adres w Yonkers.

        10 sierpnia 1977 roku agenci aresztowali Berkowitza przed jego mieszkaniem. Był w doskonałym nastroju. Miał przy sobie broń i powiedział funkcjonariuszom, że właśnie wybierał się popełnić kolejne morderstwo.

        David Berkowitz
        David Berkowitz tuż po aresztowaniu, fot. domena publiczna

        Wyrok

        Berkowitz wycofał linię obrony opartą na niepoczytalności i przyznał się do winy. Skazano go na sześć wyroków dożywocia z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po dwudziestu pięciu latach.

        Już po aresztowaniu David Berkowitz wyznał, że w Wigilię 1975 roku zaatakował nożem myśliwskim dwie młode kobiety. Jedna z nich nie została zidentyfikowana, drugą była piętnastoletnia Michelle Forman. Obie przeżyły. Gdyby wtedy udało się ująć sprawcę ataku, prawdopodobnie nie usłyszelibyśmy o „Synu Sama”.

        W 1979 roku inny więzień zaatakował Berkowitza nożem i niemal zabił. W 1987 roku Berkowitz oświadczył, że nawrócił się na chrześcijaństwo. Od tamtej pory twierdzi, że nie zasługuje na wolność i że znalazł ją w Chrystusie za kratami. Organizacje chrześcijańskie nagrywają z nim wywiady. Ma stronę internetową prowadzoną przez listonosza z Teksasu. Nie zarabia na swojej sławie – prawo stanowe mu tego zabrania, o czym za moment.

        Berkowitz twierdzi też, że osobiście zabił tylko troje z sześciu ofiar i że działał w ramach satanistycznego kultu – ale nigdy nie ujawnił nazwisk rzekomych wspólników, tłumacząc to obawą o bezpieczeństwo bliskich. Śledczy nie znaleźli twardych dowodów potwierdzających tę wersję. Jego dwunaste przesłuchanie warunkowe zostało odrzucone w 2024 roku. W amerykańskim systemie więziennym przesłuchania warunkowe odbywają się automatycznie, zgodnie z harmonogramem wynikającym z wyroku – niezależnie od tego, czy skazany chce wyjść na wolność czy nie. Berkowitz wielokrotnie publicznie deklarował, że nie chce wychodzić z więzienia i że sam będzie prosił komisję o odmowę zwolnienia – co też robił.

        Dla pięciu minut sławy

        W stanie Nowy Jork uchwalono przepisy znane jako „Son of Sam laws” – zabraniające skazańcom czerpania zysków finansowych z rozgłosu związanego z ich zbrodniami. Podobne prawa przyjęło wiele innych stanów.

        Sprawa Berkowitza pokazuje, jak media mogą nieumyślnie wzmacniać sprawcę. Każdy opublikowany list dawał mu to, czego desperacko szukał: poczucie władzy nad miastem, które go nigdy nie chciało. „To była idealna tabloidowa burza” – powiedział redaktor „Daily News”. „Trwająca, rozwijająca się historia, której nowojorczycy naprawdę się bali”. Redakcje wiedziały, że każde opublikowane słowo Berkowitza sprzedaje nakład. I publikowały.

        Berkowitz tego właśnie pragnął. I to dostał. Chłopiec z Bronksu, którego nikt nie chciał i którego wszyscy opuszczali – biologiczna matka go oddała, adopcyjna matka miała czelność umrzeć i zostawić go z ojcem, który wolał ułożyć sobie nowe życie na Florydzie, potem odchodziły kolejne kobiety, w końcu odrzuciła go armia i cały świat – ten chłopak wreszcie sprawił, że wszyscy mówili tylko o nim. Tylko za jaką cenę.

        Źródła

        • https://www.alcatrazeast.com/crime-library/serial-killers/david-berkowitz-son-sam-killer/
        • https://en.wikipedia.org/wiki/David_Berkowitz
        Czytaj także:
        • „Gra skończona. To ciało. Reszta jest w zamrażarce” - historia zbrodni, która wstrząsnęła Kanadą
        • „To naprawdę super, że moja mama nie żyje” – historia zbrodni w Middlebury
        • Happy Face Killer - historia seryjnego mordercy

        Kroniki Dziejów
        • Grupa KB.pl - informacje
        • Kontakt
        • Reklama
        • Załóż konto
        • Logowanie
        • Facebook
        • X.com
        Mapa strony
        • Aktualności
        • Artykuły
        • Tagi
        • Autorzy
        Inne serwisy Grupy KB.pl
        • KB.pl
        • Fajny Ogród
        • Fajny Zwierzak
        • Ania radzi
        • Fajne Gotowanie
        • Spokojnie o ciąży
        Informacje prawne
        • Regulamin
        • Polityka prywatnosci i cookies
        • Regulamin DSA
        • Zaufani partnerzy
        © 2020-2026 Grupa KB.pl. All rights reserved.