Miała 15 lat i została porwana. To, co zrobiła potem, zaskoczyło nawet policję

Gdy 15-letnia Kara Robinson została porwana spod domu przyjaciółki, nie pozwoliła, by strach ją sparaliżował. Zapamiętywała szczegóły, zachowała zimną krew. Nie tylko ocaliła własne życie, ale także doprowadziła do schwytania seryjnego mordercy. Na tym jej historia się nie skończyła.
- Zwykłe letnie popołudnie
- Richard Marc Evonitz
- W klatce lwa
- Chwila prawdy
- „Więcej zbrodni, niż potrafię zliczyć”
- W biurze szeryfa
- Nie nazywaj mnie ofiarą
- Misja życia
- Psychologia przetrwania
Zwykłe letnie popołudnie
24 czerwca 2002 roku w Lexington w Karolinie Południowej panowała typowa letnia atmosfera. Kara Robinson, bystra i ładna piętnastolatka o przenikliwym spojrzeniu, spędzała popołudnie u swojej przyjaciółki. Dziewczyny podlewały trawnik. Nagle przed posesją zatrzymał się Trans Am. Z samochodu wysiadł mężczyzna – wysoki, umięśniony, około czterdziestki. Zwykły facet w jeansach i czapce z daszkiem. Zrobił parę kroków w stronę nastolatek. Zwrócił się do Kary z pytaniem, czy rodzice są w domu. Dziewczyna odpowiedziała – zgodnie z prawdą – że to nie jej dom. Mężczyzna pytał dalej: czy rodzice przyjaciółki są w domu? Nie, mamy przyjaciółki akurat nie ma. Wtedy nieznajomy powiedział, że w takim razie ulotki, które miał ze sobą, zostawi jej. Zbliżył się i w ułamku sekundy wyciągnął broń, przyłożył do szyi Kary i zmusił ją, by weszła do wielkiego pojemnika, który znajdował się na tylnym siedzeniu samochodu.
Wszystko trwało kilkanaście sekund. Kilkanaście sekund, które miały na zawsze zmienić życie Kary Robinson. I jej porywacza.
Richard Marc Evonitz
Mężczyzna, który porwał Karę, to Richard Marc Evonitz – jeden z najbardziej niebezpiecznych przestępców seksualnych działających na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
Był odpowiedzialny za śmierć co najmniej trzech nastolatek ze Spotsylvanii w Wirginii, a podejrzewany o znacznie więcej zbrodni. 9 września 1996 roku porwał 16-letnią Sofię Silvę z jej domu – ciało dziewczyny znaleziono miesiąc później w Birchwood Creek. 1 maja 1997 roku uprowadził wracające ze szkoły siostry – 15-letnią Kristin Lisk i 12-letnią Kathryn Lisk. Po brutalnych gwałtach udusił obie i wrzucił ich ciała do rzeki South Anna, gdzie znaleziono je pięć dni później. Evonitz był także podejrzewany o morderstwo 12-letniej Sarah Cherry w Maine w 1988 roku (za które inny mężczyzna został skazany), 25-letniej Alicii Showalter Reynolds w 1996 roku oraz 20-letniej Anne Carolyn McDaniel w tym samym roku. W jego mieszkaniu znaleziono zapiski ze wskazówkami dojazdu do miejsca ukrycia zrzutu ciała Reynolds oraz adresy innych młodych dziewcząt, które być może miały stać się jego kolejnymi ofiarami.
Kara Robinson stała się jego kolejnym celem. Nie przewidział jednak, że tym razem trafił na przeciwniczkę, która nie zamierzała się poddać.

W klatce lwa
Gdy Evonitz jechał w stronę swojego mieszkania, Kara zaczęła liczyć zakręty, które wykonywał, mając nadzieję, że później będzie mogła odnaleźć drogę do domu. Zwracała uwagę na szczegóły: słuchał stacji z klasyką rocka i palił papierosy Marlboro Red. Zapamiętała nawet numer seryjny z wewnętrznej strony plastikowego pojemnika, do klęczenia w którym została zmuszona. „Mój mechanizm wydał mi komunikat: ‘W porządku, zbierzmy jak najwięcej informacji'’” – wspominała później. „Strach w ogóle się nie pojawił... Ludzkiej woli przetrwania i mechanizmu przetrwania po prostu nie można nie doceniać”.
Po drodze Evonitz zatrzymał się, by założyć dziewczynie kajdanki i zakneblować usta. Gdy już dojechali do Richland County, przez następnych osiemnaście godzin przetrzymywał Karę w swoim zagraconym lokum, zamieszkałym też przez świnkę morską, jaszczurkę oraz inne zwierzaki.
Nastolatka była gwałcona i torturowana. Czy w tak dramatycznej sytuacji można zachować zimną krew i trzeźwość umysłu? W przypadku Kary, mimo traumy, bólu i niepewności, jej umysł pracował na pełnych obrotach.
Dziewczyna rozpoczęła grę psychologiczną ze swoim oprawcą. Rozmawiała z nim, zadawała pytania, starała się stworzyć pozór więzi. Nie było to naiwne szukanie dobra w złym człowieku – to była przemyślana taktyka. Chciała, żeby Evonitz zaczął postrzegać ją jako człowieka, nie jako obiekt.
Jednocześnie Kara zbierała informacje. Jak prawdziwy detektyw, skupiała się na każdym szczególe: układzie pomieszczeń, przedmiotach w mieszkaniu, dźwiękach dochodzących z zewnątrz, zapachach. Na wszystkim, co mogłoby później pomóc w identyfikacji miejsca i sprawcy. Na lodówce zauważyła kartki z nazwiskami lekarza i dentysty Evonitza – zapamiętała.
Gdy chciał, żeby coś zjadła, odpowiedziała, że akurat nie była głodna, po czym dodała: „A mogłabym ci w czymś pomóc”. Chwilę potem zamiatała kuchenną podłogę. W rozmowie z magazynem „People” szeryf Leon Lott z hrabstwa Richland w Karolinie Południowej wyjaśnił: „Tego rodzaju manipulacja mogła pomóc uratować jej życie. Kara po prostu starała się porywacza uspokoić i sprawić, by czuł się komfortowo, tak zdobywała jego zaufanie. I dokładnie to robią policyjni negocjatorzy”.
Dodatkowo, Kara zwracała uwagę na to, jak mężczyzna się poruszał, gdzie trzymał kluczyki od samochodu, kiedy wydawał się najbardziej zrelaksowany, a kiedy czujny. Obserwowała go i czekała na moment jego słabości. Nie skupiała się na tym, co działo się w tamtej chwili – myślała, co będzie potem. „Kontrolowała emocje do tego stopnia, że mogła obmyśleć plan” – tłumaczył szeryf Lott. Główny cel Kary Robinson? By Evonitz pożałował, że akurat ją wybrał na swoją ofiarę.
Chwila prawdy
O świcie, gdy Evonitz spał, Kara zdołała uwolnić jedną rękę z kajdanek i odpiąć zabezpieczenie na nodze. Po cichu, na palcach, podeszła do drzwi wejściowych i uciekła.
Pobiegła w stronę samochodu na parkingu i poprosiła dwie osoby siedzące w środku, aby zawiozły ją na komisariat policji, gdzie opowiedziała o swojej gehennie. Funkcjonariusze poprosili ją, aby zaprowadziła ich z powrotem do mieszkania Evonitza. Dzięki jej doskonałej pamięci, spostrzegawczości oraz z pomocą dozorcy budynku, funkcjonariusze odnaleźli kryjówkę. Jednak nim dotarli na miejsce, Evonitz zdążył się ulotnić
„Więcej zbrodni, niż potrafię zliczyć”
W mieszkaniu Evonitza znaleziono zamkniętą skrzynię, w której były wycinki z gazet dotyczące nierozwiązanych zabójstw: Sofii Silvy oraz sióstr Lisk. Ponadto: nagie zdjęcia młodych dziewcząt, setki pornograficznych obrazów i nagrań dzieci na komputerze, w tym film ukazujący molestowania młodej dziewczynki oraz nagranie własnej masturbacji do zdjęć innych dzieci.
27 czerwca Evonitz zadzwonił do swojej siostry Jennifer i wyznał, że popełnił „więcej zbrodni, niż potrafi zliczyć”. Kazał jej spotkać się z nim w IHOP w Jacksonville na Florydzie, ale ona zamiast tego zadzwoniła na policję. Tego samego dnia policja otoczyła go na Bayfront Drive w Sarasocie na Florydzie. Był wzywany do pokojowego poddania się, ale po wypuszczeniu psa policyjnego popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę z pistoletu kalibru .25.
W biurze szeryfa
Gdy było już po wszystkim, Kara nie zachowywała się jak typowa ofiara traumatycznego porwania. Nie była w szoku, nie potrzebowała czasu, żeby się uspokoić. Czuła się raczej jak zwycięzca po trudnej, bolesnej walce.
Za pomoc w rozwiązaniu zabójstw Sofii oraz sióstr Lisk, Kara otrzymała 150 000 dolarów nagrody i miała możliwość spotkania się z rodzinami ofiar Evonitza. „To było jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu, ponieważ uświadomiło mi wagę tego, co zrobiłam. Pomyślałam: wow, naprawdę daję tym rodzinom coś, czego nigdy by nie miały beze mnie – poczucie zamknięcia, świadomość, że osoba odpowiedzialna za śmierć ich córek już nie żyje” – mówiła później Kara.
Zachęcona przez szeryfa Lotta, Kara – jeszcze jako licealistka i później jako studentka – podjęła wakacyjną pracę w niepełnym wymiarze godzin w administracji biura szeryfa. Później została funkcjonariuszką odpowiedzialną za bezpieczeństwo w szkole oraz śledczą zajmującą się sprawami przemocy wobec dzieci i napaści seksualnych. Odeszła po narodzinach swoich synów.
Nie nazywaj mnie ofiarą
Od samego początku Kara nie znosiła, gdy ludzie zwracali się do niej z litością. „Tak mi przykro”, „biedna dziewczyna”, „to straszne, co cię spotkało” – takie słowa ją irytowały. Nie chciała być postrzegana jako ofiara. Nie chciała współczucia. Chciała, żeby ludzie widzieli w niej to, kim naprawdę była – osobą, która ocaliła swoje życie i przerwała serię zbrodni Richarda Marca Evonitza.
„Nie jestem ofiarą – jestem ocalałą” – powtarza. To nie jest jedynie kwestia semantyki.
Misja życia
Dziś Kara Robinson Chamberlain (po mężu) jest mówczynią motywacyjną i rzeczniczką ofiar przestępstw. Występuje publicznie, dzieląc się swoją historią, ale nie po to, by wzbudzać litość. Chce edukować i inspirować.
Kara szkoli funkcjonariuszy organów ścigania w zakresie taktyk przetrwania dla ofiar porwań. Prowadzi warsztaty dla młodych dziewcząt, ucząc je, jak rozpoznać potencjalne zagrożenie i jak reagować w sytuacji kryzysowej. Współpracuje z organizacjami pomagającymi ofiarom przemocy seksualnej.
Psychologia przetrwania
Historia Kary Robinson fascynuje nie tylko ze względu na dramaturgię, ale także z perspektywy psychologicznej. Co sprawia, że niektórzy ludzie w sytuacji ekstremalnego zagrożenia potrafią zachować zimną krew i działać strategicznie, podczas gdy inni ulegają panice?
Psychologowie wskazują na kilka czynników. Po pierwsze – odporność psychiczna, czyli zdolność do adaptacji w obliczu traumy. U Kary jest to ewidentne.
Po drugie – locus kontroli, czyli przekonanie o tym, gdzie znajduje się centrum kontroli nad własnym życiem. Ludzie z wewnętrznym locus kontroli (przeświadczeniem, że sami wpływają na swoją sytuację) znacznie lepiej radzą sobie w kryzysie niż ci z zewnętrznym locus (mający poczucie bezradności wobec okoliczności). Wewnętrzny locus kontroli redukuje poziom kortyzolu.
Po trzecie – zdolność do psychicznego „odłączenia się” od traumy na tyle, by móc funkcjonować i podejmować decyzje. To nie to samo co szok czy odrętwienie – tu chodzi o aktywny proces mentalny.
Kara intuicyjnie zastosowała wszystkie te mechanizmy.
Minęło ponad dwadzieścia lat od tamtych wydarzeń. Kara Robinson Chamberlain jest teraz dorosłą kobietą, matką, profesjonalistką. Jej niezgoda na bycie definiowaną przez jeden dramatyczny dzień, w czerwcu 2002 roku, inspiruje i wzbudza podziw.
Źródła
- https://evawintl.org/wp-content/uploads/How-Kara-Robinson-Chamberlain-Survived-%E2%80%94-and-Helped-Catch-%E2%80%94-a-Serial-Killer-_-PEOPLE.com_.pdf
- https://en.wikipedia.org/wiki/Richard_Evonitz