Przez lata uchodziło to za zbrodnię bez rozwiązania. Jeden ślad na Allegro zmienił wszystko

Wrocław, grudzień 2000 roku. Rybacy wyciągają z Odry ciało mężczyzny rozebranego niemal do naga, z rękami związanymi za plecami i liną owiniętą wokół szyi w formie pętli. Tożsamość udaje się ustalić stosunkowo szybko – to Dariusz Janiszewski, lokalny przedsiębiorca, od czterech tygodni uznawany za zaginionego. Pozostaje znaleźć mordercę, ustalić motyw zbrodni, wymierzyć sprawiedliwość. Tyle że śledztwo utyka w martwym punkcie i po pół roku zostaje umorzone. Rozwiąże je dopiero coś, czego żaden śledczy nie mógł się spodziewać: powieść. A dokładniej – niepohamowana, kompulsywna potrzeba jej autora, by opowiedzieć światu, jaki jest wyjątkowy.
- Intelektualista
- Gdzie jest Dariusz?
- Maile z Azji
- „Amok”
- Wróblewski czyta powieść? Nie, ale sprawdza telefon
- Autor to nie bohater?
- Diagnoza
- Debata filozoficzna
- Pisarz
Intelektualista
Krystian Bala urodził się 1 stycznia w 1973 roku w Chojnowie niedaleko Legnicy. Studiował filozofię i był prawdziwym intelektualistą – człowiekiem oczytanym, erudytą. Piekielnie inteligentnym. I przekonanym o własnej wyjątkowości.
Jego życie osobiste można by określić jako burzliwe. W połowie lat 90. ożenił się ze Stanisławą, w mediach częściej przedstawianą jako Stasia. W 1997 roku powitali na świecie syna. Małżeństwo nie okazało się jednak trwałe. Od 1999 roku para pozostawała w separacji.
Rozpadające się małżeństwo ze Stasią, problemy z alkoholem, bankructwo – to trzy motywy przewodnie w życiu Krystiana Bali na przełomie 1999 i 2000 roku. Szczególnie separacja, perspektywa rozwodu budziły frustrację. Bala był o Stasię wręcz chorobliwie zazdrosny – traktował żonę niemal jak własność i nie potrafił zaakceptować myśli, że mogłaby związać się z innym mężczyzną. Gdy dowiedział się, że Stasia spotkała się z biznesmenem Dariuszem Janiszewskim, wynajął nawet prywatnego detektywa, by ją śledził.
Gdzie jest Dariusz?
Dariusz Janiszewski urodził się w 1965 roku. Z wykształcenia był prawnikiem, potem prowadził wrocławską agencję reklamową. Miał za sobą karierę muzyczną – grywał na gitarze w lokalnych zespołach, nim całkowicie pochłonęła go reklama.
Nie był w związku ze Stasią, żoną Krystiana Bali. Spotkali się, zaprzyjaźnili, spędzili jedną noc w hotelu. Sama Stasia zaprzeczała, by był to poważny romans. Dariusz miał żonę, prowadził spokojne życie, planował adopcję dziecka. 13 listopada 2000 roku po 16:00 pracownicy jego firmy widzieli, jak Janiszewski wychodził z biura w towarzystwie dwóch nieznanych mężczyzn. Potem zniknął. Ponieważ nie miał wrogów ani długów, jego zniknięcie wzbudziło niepokój i jeszcze tego samego dnia zgłoszono zaginięcie.
Dopiero w grudniu, cztery tygodnie później, wyłowiono z Odry ciało. Ofiarą morderstwa (na zbrodnię z premedytacją wskazywały ręce związane na plecach i pętla wokół szyi) był Dariusz Janiszewski. Jednak kto był mordercą?
Maile z Azji
Gdy sprawa trafiła do telewizyjnego programu poświęconego niewyjaśnionym zabójstwom, na przełomie 2000 i 2001 roku policjanci zaczęli odbierać dziwne, anonimowe e-maile, w których nadawca opisywał zabójstwo Janiszewskiego jako „idealną zbrodnię”. Wiadomości wychodziły z kafejek internetowych w Indonezji i Korei Południowej.
Śledczy ustalili później, że w tym samym czasie w Azji przebywał akurat Krystian Bala. Mówiąc konkretniej, był na wyjeździe dla nurków w Japonii, Korei Południowej oraz Indonezji. To pozwoliło powiązać autora maili z Krystianem Balą.
„Amok”
W maju 2003 roku, trzy lata po zniknięciu Janiszewskiego, Krystian Bala opublikował swoją debiutancką powieść „Amok” – mroczną, przesyconą przemocą i seksem historię. Narratorem i głównym bohaterem był mężczyzna o imieniu Chris. Prawdziwy intelektualista, zupełnie jak autor.
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Croma i wzbudziła kontrowersje – zarówno ze względu na wulgarne i szczegółowe opisy erotycznych przygód w alkoholowych oparach, jak i przez literackie eksperymenty i stawiane w książce nieoczywiste, niekiedy wręcz bulwersujące tezy, nawiązujące do historii filozofii.
Szczególną uwagę zwraca wątek kryminalny – popełnione przez Chrisa morderstwo.
Wróblewski czyta powieść? Nie, ale sprawdza telefon
Śledztwo w sprawie Janiszewskiego przejął ostatecznie komisarz Jacek Wróblewski. To była jedna z wielu nierozwiązanych spraw na jego biurku i przyjął ją dosyć niechętnie. Nie było tu żadnego punktu zaczepienia. Czy przełom nastąpił po anonimowym telefonie sugerującym, by śledczy sięgnął po „Amok”? Nie, to utrwalony przez popkulturę mit.
W powieści owszem, jest morderstwo, ale Chris morduje kobietę na tle seksualnym. W książce nie ma nic o sprzedaży telefonu na aukcji, nie jest opisane wrzucanie zwłok do rzeki. Jedyne, co łączy zbrodnię przedstawioną w „Amoku” ze śmiercią Janiszewskiego, to użycie sznura.
Przełom wiązał się z pominiętym w „dziele literackim” szczegółem. To właśnie telefon Janiszewskiego był jednym z twardych dowodów. Śledczy sprawdzili unikalny numer seryjny (IMEI) zaginionej Nokii, należącej do Dariusza. Analiza baz danych wykazała, że urządzenie zostało wystawione na aukcji Allegro zaledwie 4 dni po zniknięciu ofiary. Śledczy ustalili, że kontem, z którego dokonano sprzedaży, posługiwał się Krystian Bala. Dlaczego na te ustalenia trzeba było czekać aż pięć lat? Między innymi dlatego, że w roku 2000 angażowanie biegłych z zakresu telekomunikacji i Internetu nie było jeszcze powszechną praktyką.
Autor to nie bohater?
Kyrstian Bala został po raz pierwszy zatrzymany we wrześniu 2005 roku, a oficjalnie aresztowany pod zarzutem morderstwa w styczniu 2006 roku. Prokuratura przedstawiła „Amok” jako jeden z dowodów poszlakowych. Ale były silniejsze dowody – cała historia z Nokią, znaleziony u Bali długopis z logo agencji reklamowej Janiszewskiego, maile z Azji, zeznania o chorobliwej zazdrości.
Linia obrony od początku opierała się na jednym argumencie: autor powieści i jej bohater to nie ta sama osoba, a fikcja literacka nie może stanowić dowodu w sprawie karnej. Problem polegał na tym, że sam Bala – jak zeznawali świadkowie w trakcie procesu – regularnie mówił o swojej postaci, Chrisie, jakby chodziło o niego samego, zacierając granicę, której jego obrońcy tak usilnie bronili w sądzie.
Sędzia Lidia Hojenska, ogłaszając wyrok, wskazała na pewne podobieństwa między autorem a fikcyjnym Chrisem: te same doświadczenia życiowe, te same dane biograficzne, ten sam sposób reagowania na wydarzenia i – co szczególnie istotne z perspektywy psychologicznej – te same cechy osobowości. Zarówno prawdziwy Bala, jak i fikcyjny Chris mieli obsesję na punkcie tych samych wątków filozoficznych, przeżyli podobne rozstanie z żoną, mieli podobne starcie z policją, podobny problem z alkoholem i bankructwo na koncie. Łączyło ich też coś jeszcze: wyraźne cechy narcystycznego zaburzenia osobowości.
Diagnoza
W toku postępowania Bala został poddany ocenie psychologicznej. Biegli potwierdzili u niego skłonności sadystyczne oraz silną, kompulsywną potrzebę demonstrowania własnej wyższości nad innymi – dokładnie taką, jaką w powieści przejawiał Chris. To zestawienie – fikcyjnej postaci skonstruowanej tak, by bezustannie podkreślać swój intelekt i pogardę dla otoczenia, oraz autora, u którego biegli faktycznie stwierdzili analogiczne rysy osobowości – stało się jednym z filarów materiału poszlakowego, na którym oparto akt oskarżenia.
Naukowa analiza sprawy, opublikowana później w International „Journal for the Semiotics of Law”, również opisuje fikcyjnego Chrisa jako intelektualistę o wyjątkowo wysokim ilorazie inteligencji i osobowości narcystycznej, czyli cechach, które miały być bezpośrednim odbiciem samego autora.
Debata filozoficzna
Reporterzy relacjonujący proces zwracali uwagę na sposób, w jaki Bala funkcjonował na sali sądowej – nie jako bierny oskarżony, broniący się przed surowym wyrokiem, ale jako uczestnik intelektualnej debaty o naturze fikcji i prawdy. Zresztą chętnie zabierał w tej debacie głos. Twierdził konsekwentnie, że autor stoi ponad swoim dziełem i nie może być z nim utożsamiany – argument sam w sobie spójny teoretycznie, ale w jego ustach, jak zauważali obserwatorzy procesu, brzmiący czasem jak popis erudycji bardziej niż linia obrony zdesperowanego człowieka.
5 września 2007 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał go na 25 lat pozbawienia wolności za kierowanie zabójstwem Janiszewskiego, uznając jednocześnie, że nie da się jednoznacznie ustalić, czy to on osobiście zadał śmiertelne ciosy, czy zrobił to ktoś inny na jego polecenie. Kim byli dwaj mężczyźni, z którymi Janiszewski opuszczał biuro, do dziś nie wiadomo.
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił wyrok i nakazał ponowny proces, ale w grudniu 2008 roku Bala został ponownie uznany winnym.

Pisarz
Jeszcze podczas przeszukania komputera Bali po jego zatrzymaniu w 2005 roku śledczy natrafili na pliki z roboczym tekstem jego drugiej powieści, zatytułowanej „De Liryk”.
Dowody zabezpieczone przez policję wskazywały, że Bala zbierał już informacje o kolejnej ofierze – tym razem planując zbrodnię z zimną krwią wyłącznie po to, by posłużyła mu jako żywy materiał i inspiracja do napisania nowej książki. Zapewne miała być to powieść wybitna.
W historii polskiej kryminologii jest wiele interesujących, a jednocześnie poruszających spraw. Jednak sprawa Krystiana Bali wzbudza szczególne zainteresowanie – przede wszystkim za granicą. Od lat fascynuje psychologów i kryminologów – między innymi polskich i amerykańskich. Dlaczego? Właśnie dlatego, że pokazuje mechanizm rzadko spotykany w tak czystej postaci: sprawcę, którego nie zdradziły ani odciski palców, ani zeznania świadków, ale nieopanowana potrzeba opowiedzenia o sobie – bez względu na ryzyko. Można też brać pod uwagę, że przekonany o swojej wspaniałości morderca po prostu nie zdawał sobie sprawy z ryzyka, czy raczej – nie dopuszczał myśli, że ktoś może być na tyle inteligentny, by go wytropić.
Dziennikarz David Grann, autor najgłośniejszego reportażu o tej sprawie opublikowanego w „The New Yorkerze”, opisywał Balę jako człowieka, dla którego bycie uznanym za genialnego, przebiegłego autora „idealnej zbrodni” było ważniejsze niż uniknięcie odpowiedzialności za tę zbrodnię.
To właśnie ta hierarchia potrzeb – uznanie i poczucie wyższości intelektualnej stawiane ponad instynkt samozachowawczy – wyróżnia sprawę Bali na tle innych spraw kryminalnych opartych na poszlakach. Większość sprawców stara się zniknąć, zatrzeć ślady, milczeć. Bala napisał o książkę o zbrodni (nie o tej prawdziwej, ale jednak o morderstwie), wysłał policji maile wychwalające „zbrodnię idealną”, a na sali sądowej toczył z prokuraturą spór filozoficzny – zamiast, w najprostszy możliwy sposób, po prostu przestać mówić.
Źródła
- https://www.psychologytoday.com/us/blog/shadow-boxing/201806/murder-they-wrote
- https://www.newyorker.com/magazine/2008/02/11/true-crime
- https://www.krakowpost.com/520/2007/09
- https://www.foxnews.com/story/polish-author-convicted-in-killing-similar-to-murder-in-his-novel
- https://www.theguardian.com/world/2007/aug/09/books.booksnews
- https://gazeta.policja.pl/997/archiwum-1/2007/numer-32-112007/28606,Zbrodnia-i-quotAmokquot.html
- https://www.nbcnews.com/id/wbna20611732