Zabił prezydenta i zniknął na zawsze. Historia Oswalda mrozi krew w żyłach

Przez całe życie był outsiderem. Jeśli czegoś pragnął naprawdę, to nadać swojemu życiu jakiś sens. Rozczarowany amerykańskimi ideałami, potem sowiecką ideologią, wrócił do punktu wyjścia. I postanowił oddać strzał, który zmienił bieg historii.
- Dziecko bez ojca
- „Oswaldowitch”
- Outsider
- Powrót przegranego
- „Karnisze”
- Piątek, 22 listopada 1963
- „Jestem tylko kozłem ofiarnym!”
- Jack Ruby
- Bez procesu
- Tak się mnożą pytania
Dziecko bez ojca
Lee Harvey Oswald przyszedł na świat 18 października 1939 roku w Nowym Orleanie – dwa miesiące po tym, jak jego ojciec, Robert Edward Lee Oswald, zmarł na atak serca. Matka, Marguerite Frances Claverie, była kobietą twardą, pochłoniętą własnymi problemami i kolejnymi mężczyznami – wyszła za mąż trzy razy. Lee miał dwóch starszych braci: przyrodniego Johna Edwarda Pica i rodzonego Roberta Juniora. Obaj szybko uciekli z toksycznego domu do wojska. Lee został z matką.
Dzieciństwo Oswalda to nieustanna wędrówka. Nowy Orlean, Dallas, Fort Worth, znowu Nowy Orlean. Dwanaście szkół. Gdy miał trzy lata, trafił na krótko do luterańskiego sierocińca – Marguerite nie dawała rady. Gdy miał dwanaście, przeprowadzili się do Nowego Jorku, do mieszkania Johna. Był jednak tak impulsywny, że brat i jego narzeczona nie chcieli go pod swoim dachem.
W Nowym Jorku psychiatra ocenił Oswalda jako „emocjonalnie zaburzonego”, co miało być efektem „braku stabilności rodzinnej”. Lee był wagarowiczem, samotnikiem, ale dużo czytał. W dziewiątej klasie natrafił na komunistyczne broszury. Pochłonął je w całości.
3 października 1956 roku, tydzień przed swoimi siedemnastymi urodzinami, napisał list do Partii Socjalistycznej Ameryki. Zaczął słowami: „Jestem marksistą i studiuję zasady socjalizmu od ponad piętnastu miesięcy”. Trzy tygodnie później zaciągnął się do Marines.
„Oswaldowitch”
W korpusie piechoty morskiej Oswald spędził trzy lata – od 1956 do 1959 roku. Był przeciętnym żołnierzem, ale nauczył się nieźle strzelać, otrzymał klasyfikację marksmanship na poziomie „sharpshooter" (drugi najwyższy stopień). Stacjonował m.in. w Japonii, na Filipinach i na wyspach Pacyfiku.
Jednocześnie otwarcie głosił komunistyczne poglądy i uczył się rosyjskiego z płyt. Koledzy przezywali go „Oswaldowitch”. Dwukrotnie stawał przed sądem wojskowym: raz za nielegalne posiadanie broni, drugi raz za wszczęcie bójki z sierżantem, który – według Oswalda – sprowokował całą sytuację. Za każdym razem lądował w areszcie.
Buntował się, ale nie dla żartów. Oswald był ideologiem. Śledził wydarzenia na Kubie, pochłaniał Marksa i Engelsa, pisał obszerne notatki. Stopniowo dochodził do wniosku, że Ameryka była zepsuta do cna, a prawdziwa wolność czeka gdzie indziej. W Związku Radzieckim.
Po zwolnieniu z czynnej służby wojskowej we wrześniu 1959 roku Oswald złożył podanie o paszport. Jako cel podróży wpisał Szwajcarię. Wsiadł na statek do Europy i nie miał zamiaru wracać.
Outsider
31 października 1959 roku Lee Harvey Oswald zjawił się w ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Moskwie i oświadczył, że chce zrzec się obywatelstwa amerykańskiego. Wręczył urzędnikowi konsularnemu Richardowi Snyderowi odręcznie napisane pismo: „Ja, Lee Harvey Oswald, niniejszym wnoszę o cofnięcie mojego obecnego obywatelstwa w Stanach Zjednoczonych Ameryki… Podejmuję te kroki z powodów politycznych”.
Snyder próbował go przekonać do zmiany decyzji, ale Oswald był pewny siebie i zdeterminowany. Kilka dni wcześniej, gdy sowieckie władze nakazały mu opuścić kraj, podjął próbę samobójczą – podciął sobie nadgarstek w hotelu. Gdy został wypisany ze szpitala, wrócił do ambasady z tym samym żądaniem.
Decydenci z ZSRR nie wiedzieli, co zrobić z tym byłym marine i wyraźnie niestabilnym człowiekiem. Ostatecznie pozwolono mu zostać. Dostał pracę w fabryce radia i telewizji w Mińsku, skromne mieszkanie i stypendium od rządu. Przez kilka lat żył niemal normalnym życiem: pracował, grał w kręgle, chodził na tańce, spotykał się z kobietami.
W Mińsku poznał Marinę Nikołajewnę Prusakową, siostrzenicę urzędnika MSW. Pobrali się 30 kwietnia 1961 roku. Ich córka June urodziła się w lutym 1962 roku.
Ale Oswald rozczarował się Związkiem Radzieckim tak samo jak wcześniej Ameryką. Pisał w swoim dzienniku, że „sowieccy robotnicy są apatyczni, biurokracja dusi wszelką inicjatywę, a komunizm w praktyce dalekim jest od marksistowskich ideałów”. Znowu nie pasował nigdzie. W czerwcu 1962 roku poprosił o pozwolenie na powrót do Stanów Zjednoczonych. Wyjechał z Mariną i córką, niemal bez grosza.
Powrót przegranego
Ameryka nie powitała Oswalda ani jako bohatera, ani jako zdrajcy. Po prostu go zignorowała. Zamieszkał z rodziną w Fort Worth, potem przenieśli się do Dallas. Oswald pracował kolejno jako goniec fotograficzny, pracownik firmy kawowej i pomocnik w drukarni. Tracił posady albo sam rezygnował. Relację z Mariną można nazwać „burzliwą”; ona była zdezorientowana, obca w nowym kraju, coraz bardziej sfrustrowana. Sąsiedzi zapamiętali Oswalda jako człowieka zamkniętego, nietowarzyskiego, wiecznie czymś poirytowanego.
Wiosną 1963 roku Lee Harvey Oswald zamówił pocztą pistolet kaliber .38 i karabin Mannlicher-Carcano z lunetą. Polecił Marinie, żeby zrobiła mu zdjęcie, jak on stoi w ogrodzie, w czarnych spodniach, trzyma obie sztuki broni. Zdjęcie przeszło do historii.
10 kwietnia 1963 roku, wieczorem, Oswald wyszedł z karabinem w torbie i pojechał pod dom generała Edwina Walkera – byłego wojskowego, aktywnego segregacjonisty, prawicowego ekstremisty. Wystrzelił z odległości kilkudziesięciu metrów przez okno gabinetu. Kula trafiła w drewnianą ramę okienną. Walker wyszedł bez szwanku. Oswald wrócił do domu, napisał raport z akcji i schował go wśród dokumentów.
Latem 1963 roku, w Nowym Orleanie, założył jednoosobowy oddział organizacji „Fair Play for Cuba Committee” – procastrowskiej grupy lobbystycznej. Stał na ulicy i rozdawał ulotki, prowokując bójki z kubańskimi emigrantami. Został aresztowany. Udzielił wywiadu w lokalnym radiu, broniąc kubańskiej rewolucji. Wystąpił publicznie pod własnym nazwiskiem. W swoim świecie wreszcie czegoś dokonał.
We wrześniu 1963 roku pojechał do Mexico City. Próbował uzyskać wizę kubańską i sowiecką – chciał wyjechać do Hawany przez Moskwę. Odrzucono obie jego prośby. Wrócił do Dallas z niczym.
W październiku 1963 roku w jego życiu wydarzyły się dwie rzeczy – przyszła na świat jego druga córka, Audrey, a on dostał pracę w składnicy podręczników szkolnych Texas School Book Depository przy Dealey Plaza.
„Karnisze”
W czwartek 21 listopada 1963 roku Oswald poprosił współpracownika, Buella Fraziera, o podwiezienie do Irving – małego miasteczka, gdzie mieszkała Marina z córkami. Oswald odwiedzał je w weekendy, ale postanowił zrobić wyjątek. Marina zapytała dlaczego. Powiedział, że tęsknił.
Wieczorem rozmawiał z żoną spokojnie, prawie czule. Przed snem zostawił na komodzie obrączkę ślubną i 187 dolarów – niemal całe swoje oszczędności. Rano, gdy Marina się obudziła, już go nie było.
Frazier zawiózł go do pracy. Oswald miał przy sobie długi papierowy pakunek. Na pytanie, co w nim jest, odpowiedział: „Karnisze. Do mieszkania”. W składnicy pracownicy rozeszli się na przerwę, żeby oglądać przejazd prezydenta Kennedy’ego. Oswald został.
Piątek, 22 listopada 1963
Kolumna samochodów sunęłą Elm Street o godzinie 12:30. Limuzyna Lincoln Continental z Kennedym jechała wolno przez Dealey Plaza.
Oswald zajął pozycję w oknie na szóstym piętrze. Ukrył się za skrzynkami z podręcznikami, ułożonymi w prowizoryczny parapet strzelniczy. Broń była już na miejscu – Mannlicher-Carcano, kaliber 6,5 mm, z lunetą czterokrotnego powiększenia.
Oddał trzy strzały w ciągu około ośmiu sekund. Pierwszy chybił lub trafił w krawężnik. Drugi przeszył szyję Kennedy’ego i ranił siedzącego przed nim gubernatora Teksasu, Johna Connally’ego. Trzeci trafił prezydenta w tył głowy. Zapis filmowy nagrany przez przypadkowego świadka, Abrahama Zaprudera, uchwycił ten moment z przerażającą dokładnością.
Oswald złożył karabin między skrzynkami i zbiegł po schodach. Minął policjanta i swojego szefa na klatce schodowej. Przez chwilę stał przy automacie z colą. Wyszedł z budynku i wsiadł do autobusu, który utknął w korku spowodowanym zamieszaniem po strzelaninie. Lee przesiadł się do taksówki. O 13:00 był w swoim wynajmowanym pokoju przy Beckley Avenue. Wziął pistolet i wyszedł.
Czternaście minut później zastrzelił policjanta, J.D. Tippita, który zatrzymał go na ulicy. Świadkowie widzieli każdy szczegół. Oswald poszedł dalej.
O 13:50 wszedł do kina Texas Theatre przy Jefferson Boulevard, nie kupując biletu. Kasjerka powiadomiła policję. Gdy funkcjonariusze weszli na salę i zgasili światła, Oswald wstał i krzyknął: „To jest to!”. Przy zatrzymaniu stawiał opór, próbował wyciągnąć pistolet. Skuto go kajdankami.
„Jestem tylko kozłem ofiarnym!”
Przez następne dwa dni Oswald był przesłuchiwany wielokrotnie – przez policję, FBI, Secret Service. Przez wiele godzin nie miał nawet adwokata. Na korytarzu, gdy prowadzono go na kolejne przesłuchania przed kamerami, krzyczał dziennikarzom: „Nikogo nie zastrzeliłem!”. A potem: „Jestem tylko kozłem ofiarnym!”.
Na konferencji prasowej reporter zapytał wprost: „Czy zabił pan prezydenta?”. Oswald odpowiedział: „Nie. Nikt mi tego jeszcze nawet nie powiedział. Pierwszy raz słyszę to pytanie od was, dziennikarzy w korytarzu”. Był spokojny, niemal zimny. Nie składał żadnych zeznań obciążających ani siebie, ani kogokolwiek innego.
Jack Ruby
24 listopada 1963 roku, o godzinie 11:21 rano, Oswald był prowadzony przez piwnicę komendy policji w Dallas – kajdanki łączyły jego prawą rękę z lewą ręką detektywa Jima Leavelle’a. Lee miał zostać przewieziony do więzienia. Kamery telewizyjne nadawały na żywo.
Z tłumu reporterów i policjantów wyłonił się Jack Ruby – 52-letni właściciel klubu nocnego w Dallas. Trzymał w ręce rewolwer Colt .38. Celował w brzuch Oswalda z odległości kilkudziesięciu centymetrów.
Oswald wydał z siebie krótki krzyk i osunął się. Detektyw Leavelle złapał go, próbując utrzymać. Policja obezwładniła Ruby’ego natychmiast. Fotograf Robert Jackson zrobił zdjęcie dokładnie w tej samej chwili – i fotografia ta zdobyła Nagrodę Pulitzera w 1964 roku. Ledwo stojący Oswald, z zamkniętymi oczami, szeroko otwartymi ustami i rękami na brzuchu – jedno z najsłynniejszych ujęć XX wieku.
Oswalda przewieziono do Parkland Memorial Hospital – tego samego, w którym dwa dni wcześniej ogłoszono śmierć Johna F. Kennedy’ego. Po dwugodzinnej operacji, o 13:07 Lee Harvey Oswald, lat 24, został uznany za zmarłego.
Ruby twierdził, że działał spontanicznie, powodowany bólem po śmierci prezydenta i chęcią oszczędzenia Jackie Kennedy traumy procesu. Sąd nie dał wiary tej wersji. W marcu 1964 roku ławy przysięgłych skazały go na karę śmierci. Wyrok uchylono w apelacji. W 1967 roku Ruby zmarł na raka płuc, czekając na nowy proces. Nie wyjaśnił nigdy, skąd wiedział o czasie transferu, jak wszedł do pilnie strzeżonej piwnicy komendy i dlaczego naprawdę to zrobił.

Bez procesu
Lee Harvey Oswald nigdy nie stanął przed sądem. Nigdy nie usłyszał aktu oskarżenia odczytanego na sali sądowej. Nigdy nie zeznawał. To fundamentalny fakt – bo wszystko, co wiemy o jego winie, opiera się na materiale dowodowym, który nie przeszedł procedury adversarial cross-examination.
Komisja Warrena, powołana przez prezydenta Johnsona, przez dziesięć miesięcy badała okoliczności zamachu. We wrześniu 1964 roku ogłosiła werdykt: Oswald działał sam. Nie było spisku, nie było drugiego strzelca. Raport liczył 888 stron i szesnaście tysięcy stron załączników.
Część ustaleń była solidna. Karabin znaleziony w składnicy pasował do łusek z miejsca zdarzenia. Wspomniane już zdjęcie Oswalda z bronią potwierdzały, że był właścicielem tego konkretnego egzemplarza. Zeznania świadków lokowały go na szóstym piętrze. Ślady na papierowej torbie sugerowały, że właśnie w niej przyniósł broń.
Ale przedstawiona przez komisję „teoria pojedynczego pocisku” – wedle której jeden pocisk trafił Kennedy’ego w szyję, wyszedł, a następnie zranił Connally’ego w pięciu miejscach –spotkała się z powszechnym sceptycyzmem. Kilkoro świadków twierdziło, że strzały padały z innego kierunku. Nagrania z policyjnego radia sugerowały cztery wystrzały, nie trzy.
W 1979 roku Komisja Izby Reprezentantów ds. Zabójstw przeanalizowała sprawę na nowo i doszła do odmiennego wniosku: Kennedy prawdopodobnie zginął w wyniku spisku, a drugi snajper mógł strzelać z nasypu trawiastego (grassy knoll) przed samochodem. Komisja nie zdołała jednak wskazać nazwisk.
Tak się mnożą pytania
Przez ponad sześćdziesiąt lat historycy, dziennikarze i badacze przeczesywali każdy dostępny dokument. Pojawiały się teorie o spisku CIA, mafii, Kubie, ZSRR, Teksańczyku z branży naftowej i dziesiątkach innych podmiotów. Dziennikarka Dorothy Kilgallen poświęciła kilka lat na rozwiązanie tej sprawy i zginęła w niejasnych okolicznościach tuż przed tym, jak ujawniła wynik swojego śledztwa. Żadna z teorii nie została udowodniona ponad wszelką wątpliwość, a pytania tylko się mnożyły.
Co wiemy na pewno? Oswald był człowiekiem niestabilnym, ideologicznie zagonionym w ślepą uliczkę własnej tożsamości. Strzelał do generała Walkera kilka miesięcy wcześniej – i o tym nikt z prowadzących dochodzenie nie wiedział przez wiele tygodni po zamachu. Miał karabin. Był na szóstym piętrze. Zabił policjanta Tippita w ciągu godziny od strzałów do Kennedy’ego.
Czego nie wiemy? Czy działał sam. Czy ktoś go werbował, finansował, instruował. Jakim cudem Ruby wiedział dokładnie, kiedy Oswald będzie transportowany. Co Oswald naprawdę zamierzał powiedzieć na procesie.
W marcu 2025 roku administracja Trumpa odtajniła kolejną partię dokumentów CIA związanych z zamachem. Akta potwierdziły, że agencja śledziła Oswalda już od czasu jego wizyty w Mexico City – kilka tygodni przed zamachem. Żadne z dokumentów nie przyniosły odpowiedzi na najważniejsze pytania.
Oswald spędził całe życie szukając czegoś, co nada mu znaczenie. W Związku Radzieckim nie znalazł komunistycznej utopii. W Ameryce nie znalazł miejsca dla siebie. Na Kubę nie dotarł nigdy. Przez kilkanaście sekund stał w oknie szóstego piętra i czuł się najważniejszą osobą na świecie – a dwa dni później już nie żył.
Źródła
- https://en.wikipedia.org/wiki/Lee_Harvey_Oswald
- https://www.encyclopedia.com/people/history/us-history-biographies/lee-harvey-oswald
- https://www.newworldencyclopedia.org/entry/Lee_Harvey_Oswald