Zbierała dowody przeciw reżimowi. Śledztwo w sprawie jej śmierci utknęło

Grozny, Czeczenia. 15 lipca 2009 roku, godzina 8:30 rano. Natalia Estemirowa, 51-letnia działaczka praw człowieka, wychodzi z bloku mieszkalnego. Czterech mężczyzn czeka w białej Ładzie. Za kilka godzin ciało Natalii zostanie znalezione w lesie z ranami postrzałowymi. Ale to nie będzie koniec walki o sprawiedliwość – to dopiero początek.
- Z Uralu do Groznego
- Memoriał i Anna Politkowska
- Kadyrow i pogróżki
- „Porywają mnie!”
- „Oficjalnie informuję…”
- Śledztwo, które nigdy się nie zakończyło
- Nagrody życia nie zwrócą
- Spuścizna i pamięć
- Kobieta, która nie odwróciła wzroku
Z Uralu do Groznego
Stalina w 1944 roku. Natalia dorastała w rosyjskim środowisku kulturowym, z siostrą urodzoną w 1962 roku.W wieku 19 lat podjęła decyzję – przeprowadziła się do Czeczenii, podążając za ojcem wracającym do rodzinnej republiki. Ukończyła wydział historyczny na uniwersytecie w Groznym i przez wiele lat pracowała jako nauczycielka historii.
Wiosną 1994 roku urodziła córkę, Lanę. Była samotną matką, radykalnie zaangażowaną w to, co działo się wokół niej. W połowie lat 90. pierwsza wojna czeczeńska zmieniła wszystko. Natalia zaczęła pracować jako dziennikarka telewizyjna i pomagała ludziom przetrzymywanym w tak zwanych obozach filtracyjnych – miejscach, gdzie rosyjskie służby przetrzymywały podejrzanych o związki z separatystami czeczeńskimi.

Memoriał i Anna Politkowska
We wrześniu 1999 roku, gdy rozpoczęła się druga wojna czeczeńska, Natalia dołączyła do Memoriału – jednej z najstarszych rosyjskich organizacji obrony praw człowieka. Szybko stała się główną aktywistką organizacji na Kaukazie Północnym.
Jej metoda była prosta, ale niebezpieczna. Jeździła od wioski do wioski, obserwując tereny niszczone przez bombardowania i rosyjskie „czystki”. Rozmawiała z ofiarami. Zbierała zeznania. Dokumentowała porwania, tortury, egzekucje. Nawiązywała kontakt z rodzinami zaginionych, oblegała koszary wojskowe, próbując wydobyć przetrzymywanych mężczyzn. Często – dzięki samej uporczywości – udawało się.
Aleksandr Czierkasow, kolega z Memoriału, wspominał moment z października 1999 roku, gdy Grozny był bombardowany rakietami. Rosyjski generał z szerokim uśmiechem zapewniał, że nic takiego się nie dzieje. Natalia spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała: „Kłamiesz. Byłam tam, kiedy rakiety spadały i bomby kasetowe eksplodowały”.
Jednym z jej pierwszych dużych raportów był materiał o rzezi w dzielnicy Aldy w Groznym – w lutym 2000 roku rosyjskie wojska zamordowały tam ponad 50 cywilów. W 2002 roku Natalia jako pierwsza napisała o jednostce rosyjskiej GRU pod dowództwem kapitana Eduarda Ulmana. Jego ludzie dokonali egzekucji sześciu czeczeńskich cywilów w rejonie Szatoj.
To właśnie przy okazji tej sprawy Natalia poznała Annę Politkowską – legendarną dziennikarkę „Nowaja Gazieta”, która odważnie pisała prawdę o Czeczenii. Przez lata blisko współpracowały. Według Czierkasowa około połowa artykułów Politkowskiej o Czeczenii powstawała na podstawie materiałów Natalii, ale jej nazwisko nie było wymieniane ze względów bezpieczeństwa.
7 października 2006 roku Anna Politkowska została zastrzelona w windzie swojego moskiewskiego bloku. Dla Natalii to był szok, ale także wezwanie. Mówiła później: „Po śmierci Anny muszę kontynuować jej dzieło – przebić mur milczenia wokół zbrodni, które widzę wokół siebie”.
Kadyrow i pogróżki
W 2007 roku prezydentem Czeczenii oficjalnie został Ramzan Kadyrow – człowiek Kremla, bezwzględny dyktator, który budował swoją władzę na strachu. Każdy, kto go krytykował, kończył źle. Dziennikarze ginęli. Aktywiści znikali. Opozycja milkła.
Natalia nie milczała.
Kadyrow wprowadził edykt nakazujący kobietom zakrywanie głów w budynkach urzędowych. Natalia odmówiła noszenia chusty. Gdy skrytykowała ten edykt w telewizji, Kadyrow wezwał ją do swojego gabinetu. Krzyczał na nią. Groził. Rzucił uwagę, że wie, do jakiej szkoły chodzi jej córka. „Mogłabym być twoją matką” – odpowiedziała mu spokojnie Natalia.
W Groznym przebudowano główną aleję i nazwano ją Aleją Putina. Natalia szła zawsze naokoło To był jej cichy protest.
Lana, jej córka, widywała matkę coraz rzadziej. W ostatnim roku życia Natalii spotkały się tylko dwa razy. Natalia celowo wysyłała córkę do krewnych – bała się o jej życie.
„Widziałam, jak pracuje” – wspominała później Lana – „Widziałam te wszystkie nieszczęśliwe matki, które przychodziły do niej po porwaniu synów”.
„Porywają mnie!”
Natalia otrzymywała pogróżki. Wielokrotnie. Koledzy z Memoriału wiedzieli, że była w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dwukrotnie opuszczała Rosję na kilka miesięcy, ale zawsze wracała. „Nie mogę ich zostawić” – mówiła o ofiarach.
W czerwcu 2009 roku współpracowała z Human Rights Watch przy raporcie dokumentującym przypadki karnych podpaleń domów przez ludzi Kadyrowa – władze paliły domy rodzin podejrzanych o związki z rebeliantami. Jeden z ostatnich raportów Natalii dotyczył publicznej egzekucji Czeczena porwanego przez ludzi Kadyrowa w wiosce Achkinczu-Borzoj.
15 lipca 2009 roku o 8:30 rano Natalia Estemirowa wyszła z domu przy ulicy Bieriezowskiej w Groznym, kierując się na przystanek autobusowy. Miała jechać do pracy w biurze Memoriału. Kilka metrów od wejścia do bloku czterech mężczyzn wyskoczyło z białej Łady. Złapali ją. Siłą wciągnęli do samochodu. Świadkowie słyszeli jej krzyk: „Porywają mnie!”
Nikt nie zdążył pomóc. Samochód odjechał w kierunku Inguszetii.
Kiedy Natalia nie pojawiła się na planowanym spotkaniu, koledzy z Memoriału natychmiast zaalarmowali wszystkich. Tanya Lokshina z moskiewskiego biura Human Rights Watch telefonowała wszędzie, gdzie mogła. Pojechali do domu Estemirowej. Wypytywali świadków.
O 16:30 tego samego dnia ciało dziennikarki zostało znalezione w przydrożnym lesie. w pobliżu wioski Gazi-Jurt w Inguszetii – 100 metrów od asfaltu. Dwie rany postrzałowe w głowie. Jedna w klatkę piersiową. Ewidentna egzekucja.
Przy ciele był dowód osobisty, legitymacja eksperta ds. praw człowieka Rzecznika Praw Człowieka Rosji i mandat komisji nadzoru penitencjarnego. To była Natalia Estemirowa.
„Oficjalnie informuję…”
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, przebywający właśnie w Niemczech, wyraził „oburzenie” morderstwem i zarządził śledztwo na najwyższym szczeblu. Powiedział dziennikarzom: „To oczywiste, że jej śmierć była związana z jej pracą zawodową”. Składał kondolencje. Obiecywał sprawiedliwość.
Memoriał wydał oświadczenie oskarżające „terror państwowy” o zabójstwo. Przewodniczący organizacji, Oleg Orłow, powiedział wprost: „Ramzan Kadyrow groził Natalii. Prezydent Miedwiediew jest zadowolony z tego, że Kadyrow jest mordercą”.
Sam Kadyrow po jej śmierci powiedział, że Estemirowa „nigdy nie miała honoru, godności i sumienia”.
Natalia została pochowana zgodnie z tradycją islamską jeszcze przed zachodem słońca następnego dnia – 16 lipca 2009 roku – na cmentarzu w wiosce Koszkełdy w dystrykcie Gudermes w Czeczenii. Około 150 osób wzięło udział w czuwaniu w Moskwie na Placu Puszkina dziewięć dni po pogrzebie, zgodnie z rosyjską tradycją prawosławną.
Po jej śmierci Memoriał zawiesił działalność w Czeczenii. Kadyrow ogłaszał koniec pracy NGO-sów w republice. Oświadczył: „Oficjalnie informuję obrońców praw człowieka: kiedy sąd wyda wyrok, Czeczenia będzie dla nich terenem zakazanym, tak jak dla terrorystów i ekstremistów”.
Śledztwo, które nigdy się nie zakończyło
Głównym wątkiem oficjalnego śledztwa stała się wersja, że Natalię zabili członkowie islamistycznej grupy zbrojnej. Według śledczych, bojownik Ałchazur Baszajew zemścił się na dziennikarce za publikacje, w których opisała go jako werbownika islamistów.
Problem? Gdy Komitet Śledczy ogłosił te ustalenia, Baszajew już nie żył. Według władz Czeczenii został zabity w operacji sił bezpieczeństwa. Nie można go było przesłuchać. Nie można było postawić przed sądem. Sprawa zamknięta.
W lutym 2010 roku anonimowe źródło w rosyjskich organach ścigania twierdziło, że śledczy wiedzą, kto zabił Estemirową. Nie podano żadnych nazwisk. Nie postawiono żadnych zarzutów.
W sierpniu 2021 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka rozpatrzył sprawę wniesioną przez rodzinę Natalii. Sędziowie nie znaleźli dowodów na bezpośredni związek władz Rosji z zabójstwem. Ale zastrzegli: nie mogą ocenić staranności śledztwa, ponieważ władze rosyjskie nie przedstawiły pełnej dokumentacji. To naruszenie konwencji praw człowieka. Innymi słowy – śledztwo było fikcją.
Nagrody życia nie zwrócą
Za życia Natalia otrzymała liczne nagrody międzynarodowe. W 2004 roku w szwedzkim parlamencie odebrała nagrodę „Prawo do życia” (Right Livelihood Award) jako przedstawicielka Memoriału. W 2005 roku wraz z Siergiejem Kowalowem otrzymała od Europejskiej Partii Ludowej Medal im. Roberta Schumana. W październiku 2007 roku –pierwszą Nagrodę im. Anny Politkowskiej, honorującą odważne obrończynie praw człowieka w strefach konfliktów.
Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon powiedział, że jest „wstrząśnięty i zasmucony” jej śmiercią. Wezwał władze Rosji do „przeprowadzenia dokładnego i bezstronnego śledztwa”.
Dziewięć organizacji międzynarodowych i dwie rosyjskie – w tym Human Rights Watch, Amnesty International, Memoriał – w dziesiątą rocznicę śmierci wydały apel wzywający Rosję do wywiązania się ze zobowiązań i postawienia winnych przed sądem.
Piętnastą rocznicę śmierci matki Lana Estemirowa spędziła w Moskwie, w biurze Memoriału. Miała 15 lat, gdy straciła matkę. Teraz połowa jej życia minęła bez niej.
„Nie będę nikogo wskazywać palcem, bo to byłyby spekulacje” – mówiła Lana – „Powiem tylko, że winę za to ponoszą wszyscy: winny jest Putin, Kadyrow i cały system, który oni zbudowali w ciągu ostatnich 20 lat”.
Spuścizna i pamięć
Szwedzka organizacja praw człowieka Civil Rights Defenders nazwała na cześć Natalii projekt ochrony działaczy – Natalia Project. To system alarmowy i lokalizacyjny dla tych obrońców praw człowieka, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie.
W październiku 2022 roku organizacja Memoriał – mimo że została rozwiązana przez rosyjski sąd w grudniu 2021 – otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla wraz z białoruskim działaczem Aleśem Bialaćkim i ukraińską organizacją Centrum Wolności Obywatelskich.
Lana Estemirowa, która po śmierci matki wyjechała z Rosji, dziś mieszka za granicą. Mówi: „Chciałabym, aby w Groznym stanął pomnik mojej mamy”.
Kobieta, która nie odwróciła wzroku
Historia Natalii Estemirowej to nie tylko opowieść o odwadze i poświęceniu. To przypomnienie, ile kosztuje mówienie prawdy w miejscu, gdzie prawda jest niebezpieczna.
„Jako nauczycielka miała zdolność rozmawiania z ludźmi tak, jakby rozmawiała z dziećmi wciąż niewinnymi wobec zła tego świata” – wspominał kolega, Aleksandr Czierkasow.
Tanya Lokshina z Human Rights Watch powiedziała w piętnastą rocznicę śmierci Natalii: „Ona przeszkadzała ludziom. Była niewygodna. Nie ma wątpliwości, że śmierć Nataszy miała być zemstą za jej działalność na rzecz praw człowieka. To oczywiste”.
Natalia Estemirowa wiedziała, jakie ryzyko podejmowała. Na pogrzebie Stanisława Markielowa – prawnika i dziennikarza zastrzelonego w Moskwie w styczniu 2009 roku –powiedziała: „My, obrońcy praw człowieka, bronimy praw człowieka i walczymy z przestępstwami, a państwo walczy z nami”. Sześć miesięcy później nie żyła.
Mordercy prawdopodobnie nadal chodzą wolno. Reżimy upadają, sprawiedliwość przychodzi – nawet, jeśli z opóźnieniem. Być może i historia Natalii doczeka się sprawiedliwego zakończenia.
Źródła
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Natalja_Estemirowa
- https://en.wikipedia.org/wiki/Natalya_Estemirova
- https://www.amnesty.org.pl/rosja-natalia-estemirowa-zamordowana/