Miliarderzy znalezieni martwi w swojej willi. Do dziś nikt nie został oskarżony

Znaleziono ich siedzących obok siebie przy basenie, z paskami od spodni wokół szyi. Przez sześć tygodni policja zastanawiała się, czy to morderstwo, czy samobójstwo. Sprawca wciąż jest na wolności.
- Niepozorny chłopak z Toronto
- Imperium
- Honey
- Sieroty i miliardy
- Dom na Old Colony Road
- Samobójstwo czy morderstwo?
- Błąd na samym początku
- Dziwny przechodzień
- Bez odpowiedzi
Niepozorny chłopak z Toronto
Bernard Charles Sherman przyszedł na świat 25 lutego 1942 roku w Toronto. Był dzieckiem nieśmiałym i zamkniętym w sobie – słabo wypadał w szkole, miał niewielu przyjaciół. Jego ojciec prowadził fabrykę zamków błyskawicznych. Chłopiec czasem tam pomagał. Nikt, kto go wtedy widział, nie przypuszczałby, że ten cichy chłopiec zostanie kiedyś jednym z najbogatszych ludzi w Kanadzie.
Studia na Uniwersytecie w Toronto, a potem doktorat na prestiżowym Massachusetts Institute of Technology zmieniły wszystko. Z nieśmiałego ucznia wyrósł człowiek o silnym charakterze i smykałce do interesów.
W 1965 roku jego wuj Louis Winter – właściciel firmy farmaceutycznej Empire Laboratories w Toronto – niespodziewanie zmarł z powodu tętniaka mózgu, w wieku zaledwie czterdziestu jeden lat. Jego żona Beverley odeszła raptem siedemnaście dni później. Czterech małych synów Winterów zostało sierotami. Sentymenty sentymentami, ale Barry Sherman – doktorant z ambicjami – zobaczył w zaistniałej sytuacji szansę biznesową. Wraz z przyjacielem Joelem Ulsterem kupił w 1967 roku Empire Laboratories za dwieście pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Nikt nie wiedział jeszcze, że ta transakcja stanie się zarzewiem jednej z najbardziej gorzkich wojen rodzinnych w historii kanadyjskiego biznesu – i być może przyczyną podwójnego morderstwa.
Imperium
W 1972 roku Sherman sprzedał Empire Laboratories za około dwa miliony dolarów koncernowi ICN Pharmaceuticals. Rok później założył Apotex – wytwórnię leków generycznych (czyli zamienników popularnych środków, z takimi samymi substancjami czynnymi). Początki były ciężkie. Honey, jego żona, miała go podobno namawiać, by zamknął interes, zanim straci wszystko. Na szczęście tego nie zrobił.
Przełom nadszedł w 1980 roku, gdy Apotex (jako pierwsza firma w Kanadzie) wprowadził na rynek generyczny odpowiednik propranololu – leku na nadciśnienie tętnicze. To był strzał w dziesiątkę. Przez kolejne dekady Barry Sherman rozbudowywał swoje farmaceutyczne imperium z taką agresją, jakiej kanadyjski biznes jeszcze nie widział. Apotex pozywał rządy, koncerny, byłych pracowników i konkurentów. Szacuje się, że firma złożyła w sądach federalnych ponad tysiąc dwieście pozwów. Jeden z prawników określił kiedyś Shermana mianem „najbardziej aktywnego powoda w historii jakiejkolwiek branży w Kanadzie”. Urzędnik ministerstwa zdrowia Health Canada wspominał, że „wracał z lunchu i znajdował pilną notatkę, że Sherman jest już w sądzie”. Można go było lubić lub nienawidzić – ale zignorować się go nie dało.
W 2017 roku majątek Barry’ego Shermana szacowano na od 3,2 do nawet 4,7 miliarda dolarów kanadyjskich. Był dwunastym najbogatszym Kanadyjczykiem według Forbesa. Apotex zatrudniał ponad jedenaście tysięcy pracowników i sprzedawał leki do ponad stu krajów świata.

Honey
Honey Sherman – z domu Reich – urodziła się w 1947 roku w Austrii, jako córka polskich Żydów ocalałych z Holokaustu. Dorastała w Toronto i ukończyła tamtejszy uniwersytet. Poślubiła Barry’ego w 1971 roku. Nie tylko wspierała męża, ale i pozostawała aktywna – podczas gdy Barry toczył boje w salach sądowych, Honey budowała własną legendę jako filantropka.
Znajomi opowiadali o niej jako o kobiecie, która dosłownie goniła ludzi, żeby im dawać pieniądze. Zasiadała w radach nadzorczych szpitali i fundacji, przewodniczyła Jewish Foundation of Greater Toronto i Centrum Edukacji o Holokauście. Pełniła również funkcję przewodniczącej kampanii UJA Federation
Shermanowie przekazali dziesiątki milionów dolarów na szpitale, uczelnie i organizacje żydowskie w całej Kanadzie. Ich imiona widniały na tablicach i skrzydłach budynków w całym Toronto. W Mount Sinai Hospital, w centrum badań nad starzeniem Baycrest, na Uniwersytecie Toronto – to przykłady pierwsze z brzegu.
Honey była bardziej lubiana niż Barry – otwarta, ciepła, czarująca. On natomiast wydawał się zamknięty w sobie, introwertyczny, chłodny w relacjach biznesowych. Razem tworzyli parę, o której ich syn powie po latach: „Byliście j
Sieroty i miliardy
Droga Shermana do fortuny i statusu zaczęłą się od wspomnianej już inwestycji – kupna Empire Laboratories. Firmę potem sprzedał, jak już wiemy, i metodycznie budował swoje imperium. Jednak przez lata tlił się ogień, który zapłonął z całą mocą długo po dekadach. Czterej synowie Louisa Wintera – Kerry, Jeffrey, Paul i Dana – dorastali jako sieroty adoptowane przez inną rodzinę. Ich życie nie układało się dobrze. Kerry uzależnił się od narkotyków, wielokrotnie trafiał do więzienia i klinik odwykowych. Dana zginął z powodu przedawkowania heroiny w 1995 roku – wcześniej był oskarżony o współudział w zabójstwie. Jeffrey zmagał się z chorobą dwubiegunową. Dopiero w 1988 roku, przypadkowo, przez wspólnego znajomego, bracia nawiązali kontakt ze swoim bogatym kuzynem.
Sherman okazał się hojny. Kupował im domy, spłacał długi, finansował biznesy, dawał miesięczne zapomogi sięgające nawet dwudziestu tysięcy dolarów. Miliony płynęły szerokim strumieniem przez lata. Ale gdy w okolicach 2000 roku bracia odkryli stare dokumenty dotyczące sprzedaży Empire Laboratories, coś się zmieniło. W umowie z 1967 roku widniał zapis dający im prawo do udziałów w firmie i zatrudnienia w każdej spółce, która po niej powstanie – a tą spółką, jak twierdzili Winterowie, był właśnie Apotex.
W 2006 roku Winterowie złożyli pozew na miliard dolarów – żądali dwudziestu procent udziałów w farmaceutycznym imperium Shermana. Ten odpowiedział natychmiast: zaczął odwoływać pożyczki, żądać spłat, odbierać nieruchomości. Kerry musiał sprzedać zarówno dom, jak i działkę letniskową, żeby pokryć należności. Walka sądowa trwała ponad dekadę, aż we wrześniu 2017 roku sędzia Sądu Najwyższego Ontario oddalił pozew, określając roszczenia Winterów jako „pobożne życzenia – i to całkowicie z kosmosu”.
Kerry Winter w wywiadach nigdy nie ukrywał swoich uczuć. Przyznał, że wielokrotnie wyobrażał sobie zemstę na kuzynie. „Wychodził z Apotex i chowałem się za samochodem i po prostu go likwidowałem. Chciałem, by jego głowa toczyła się przez parking” – mówił w telewizji.
Dom na Old Colony Road
W grudniu 2017 roku Shermanowie szykowali się do wielkiej życiowej zmiany. Wystawili na sprzedaż swój stary dom przy Old Colony Road 50 w dzielnicy North York – kolosalną, trzypoziomową rezydencję z kortem tenisowym na dachu garażu i krytym basenem w piwnicy. Agentka nieruchomości, Elise Stern, regularnie organizowała dni otwarte.
W piątek, 15 grudnia 2017 roku, Stern przyprowadziła do domu kolejnych potencjalnych nabywców. Zeszła z nimi do piwnicy, w kierunku basenu. Zobaczyła coś, co w pierwszej chwili wydawało jej się absurdalne. Dwoje ludzi siedziało obok siebie przy barierce basenu – w dziwnych pozach. Stern powiedziała później śledczym, że w pierwszej chwili uznała to za „jakąś dziwną jogę”. Jednak po chwili wydało jej się to bardziej niepokojące. Natychmiast zawróciła klientów i wyszła z domu. Zadzwoniła na policję. Było 11:45. O 12:46 usłyszała od policjantów: „Oboje nie żyją”.
Samobójstwo czy morderstwo?
Scena zbrodni była osobliwa. Barry Sherman, lat 75, i Honey Sherman, lat 70, siedzieli obok siebie przy basenie, oparci o barierkę. Czarne paski od spodni owiniętych wokół ich szyi były przymocowane do metalowej poręczy tuż nad głowami, podtrzymując ciała w tej niezwykłej, półsiedzącej pozycji. W domu nie było śladów włamania. Śledczy ustalili, że para nie żyła od co najmniej trzydziestu sześciu godzin – prawdopodobnie od środy, 13 grudnia.
Miejscy patolodzy sądowi orzekli, że Shermanowie zmarli wskutek uduszenia. Jednak sposób ułożenia ciał i brak wyraźnych śladów walki skłoniły policję do wysunięcia pierwotnej teorii: Barry miał zabić żonę, a potem siebie.
Dzieci Shermanów – syn Jonathon oraz córki Lauren, Alexandra i Kaelen – odpowiedziały natychmiast. Niecałą dobę po odkryciu ciał wystosowały publiczne oświadczenie: „Jesteśmy zszokowani i uważamy za nieodpowiedzialne, że policyjne źródła podają mediom teorię, w którą ani rodzina, ani przyjaciele, ani współpracownicy nie wierzą”. Szybko wynajęli własny zespół śledczy i zlecili niezależną sekcję zwłok doświadczonemu patologowi sądowemu, doktorowi Davidowi Chiassonowi – byłemu naczelnemu patologowi sądowemu Ontario. Jego wnioski okazały się jednoznaczne: Barry i Honey zostali zamordowani. Ciała nosiły ślady wcześniejszego skrępowania przegubów, choć przy zwłokach nie znaleziono żadnych więzów.
Błąd na samym początku
Sześć tygodni po odkryciu ciał – dopiero po drugiej sekcji zwłok i pod naciskiem rodziny –policja Toronto oficjalnie ogłosiła, że prowadzi śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa. Błąd popełniony na samym początku to sześć tygodni straconego czasu.
Dziennikarz śledczy Kevin Donovan z „Toronto Star”, który przez lata relacjonował sprawę i napisał książkę „The Billionaire Murders”, o swoich wątpliwościach mówił wprost: „Nie rozumiem, jak tak wielkie miasto jak Toronto może mieć wydział zabójstw, który tak kompletnie zawalił sprawę”. Policja tłumaczyła się początkowo tym, że brak śladów włamania sugerował brak obcych w domu. Inni wskazywali, że oficerowie prowadzący oględziny po prostu nie mieli wystarczającego doświadczenia z tak skomplikowaną sceną zbrodni. W 2024 roku Donovan ujawnił, że policja mogła skłaniać się ku teorii zabójstwo-samobójstwo po odkryciu niepokojących wiadomości e-mail wymienianych przez małżonków w tygodniach przed śmiercią. W jednej z nich, z 6 listopada 2017 roku, Barry miał pisać do Honey o wieloletnich napięciach w związku. Czy te słowa wystarczyły, by tak szybko wyciągnąć pochopny wniosek – tego do dziś nikt nie wyjaśnił.
Dziwny przechodzień
Śledztwo stało się jedną z największych i najdroższych spraw kryminalnych w historii Kanady. Policja przeprowadziła ponad dwieście pięćdziesiąt przesłuchań, odebrała ponad tysiąc wskazówek od mieszkańców i wykonała blisko tysiąc działań operacyjnych. Dochodzenie objęło swoim zasięgiem pięć innych krajów – detektywi podążali, jak to ujął jeden z nich, „międzynarodowym tropem pieniędzy”.
W grudniu 2021 roku, niemal cztery lata po zbrodni, policja opublikowała dwudziestodwusekundowy fragment nagrania z kamery bezpieczeństwa. Na rozmytym filmie widać sylwetkę człowieka idącego chodnikiem w pobliżu domu Shermanów w nocy z 13 na 14 grudnia. Osoba ta poruszała się charakterystycznym chodem – przy każdym kroku unosząc prawą stopę. Śledczy byli w stanie ustalić jedynie przybliżony wzrost: od stu sześćdziesięciu ośmiu do stu siedemdziesięciu pięciu centymetrów. Płeć, wiek, rasa – nic pewnego. „Chodzący człowiek” – jak ochrzciły go media – pozostał anonimowy. To jedyna osoba, której tożsamości policja nie zdołała wykluczyć z grona podejrzanych.
A co z Kerrym Winterem, który tak bardzo życzył Barry’emu śmierci? W noc morderstwa miał oglądać serial „Peaky Blinders” i uczestniczyć w spotkaniu Cocaine Anonymous. Policja, jak później twierdził, poinformowała go, że nie był podejrzanym.
Rodzina Shermanów przez lata prowadziła własne dochodzenie, zatrudniając prywatnych detektywów i prawników. Kolejne nagrody za informacje rosły: najpierw dziesięć milionów dolarów, potem – w 2022 roku – trzydzieści pięć milionów. Nikt nie zgłosił się po pieniądze.
Bez odpowiedzi
Na pogrzebie Shermanów, 21 grudnia 2017 roku, w centrum konferencyjnym w Mississaudze zgromadziły się tysiące ludzi. Przyszli premier Justin Trudeau i premier prowincji Ontario Kathleen Wynne. Jonathon Sherman wygłosił wzruszającą mowę – porównując rodziców do zamka i klucza. Dom przy Old Colony Road 50 – scena zbrodni – został wyburzony w 2019 roku.
Sprawa Shermanów pozostaje otwarta. Nikomu nie postawiono zarzutów. Nie aresztowano żadnego podejrzanego. W 2025 roku media ujawniły, że jedyny detektyw wciąż prowadzący aktywne dochodzenie wspomaga się sztuczną inteligencją, przeszukując góry zgromadzonych przez lata materiałów. Policja Toronto informuje lakonicznie, że „śledztwo jest w toku”.
Kim byli zabójcy Barry’ego i Honey Shermanów? Czy była to zemsta Winterów? Zlecenie ze świata wielkiej farmacji? Działanie kogoś, o kim nikt jeszcze nie pomyślał? W historii kryminologii wielokrotnie zdarzało się, że odpowiedzi przychodziły nieoczekiwanie, często po latach, niekiedy dzięki jednemu szczegółowi, na który nikt wcześniej nie zwracał uwagi. A bywało i tak, że sprawca znajdował się przez przypadek. Syn i córki Shermanów nie tracą nadziei.
Źródła
- https://centers.weizmann.ac.il/ShermanMedicinalChemistry/supporters
- https://en.wikipedia.org/wiki/Barry_Sherman
- https://www.youtube.com/watch?v=7jKlvOFZeG0