Myśleli, że niesforna młodzież ucieka z domów. Makabryczne odkrycie zszokowało Amerykę

Houston, Texas, wczesne lata 70. Dzielnica Heights – robotnicza, ciasna, pełna dzieci bawiących się na ulicy do późna. Rodzice pracują na dwie zmiany, starsze rodzeństwo pilnuje młodszego albo nie pilnuje wcale. Na rogu jest sklep z cukierkami. Właściciel zawsze się uśmiecha, zawsze ma coś dla chłopców, zawsze jest czas na pogawędkę. Miły pan Dean. Ale czy rzeczywiście taki miły? W Houston Heights znikają chłopcy. Policja mówi, że niesforna młodzież po prostu ucieka. Rodzice mówią: niemożliwe. Przez trzy lata nikt nie słucha rodziców. Nikt nie przychodzi w tej sprawie do Deana Corlla.
Indiana
Dean Arnold Corll urodził się 24 grudnia 1939 roku w Fort Wayne w stanie Indiana jako pierwsze dziecko Arnolda i Mary Corll. Ojciec był surowy i wymagający. Matka – nadopiekuńcza i kontrolująca do granic możliwości. Rodzice kłócili się bez przerwy. Rozwiedli się w 1946 roku, gdy Dean miał sześć lat.
Wyrastał na chłopca cichego, grzecznego, ale i na samotnika. W wieku siedmiu lat przeszedł niezdiagnozowaną gorączkę reumatyczną, która pozostawiła trwały szmer serca. Chłopak długie miesiące spędził w domu, z dala od rówieśników.
Przez całe dzieciństwo Dean robił to, czego się od niego oczekiwało: był grzeczny, pomagał matce, nie sprawiał kłopotów, nigdy nie kwestionował wydawanych mu poleceń. To był wzorowy syn. Sympatyczny młody człowiek. Nikt nie zaglądał pod powierzchnię, bo i po co?
Cukierki i puzon
W 1955 roku matka Deana wyszła po raz drugi za mąż – za obwoźnego sprzedawcę zegarów, niejakiego Jake’a Westa. Rodzina osiedliła się w małym miasteczku Vidor w Teksasie, gdzie West założył wraz z żoną niewielką wytwórnię cukierków pod nazwą Pecan Prince.
Dean i jego młodszy brat Stanley obsługiwali maszynę do produkcji słodyczy i pakowali wyroby, które ojczym sprzedawał na trasie handlowej. Pracowali tak od rana do wieczora, łącząc szkołę z pracą w rodzinnym biznesie. Dean nie narzekał.
W szkole średniej jego jedyną prawdziwą pasją była orkiestra dęta. Grał na puzonie. Poza tym – jak zawsze – trzymał się z dala od towarzystwa. Chodził na randki z dziewczętami, ale bez szczególnego przekonania. W 1960 roku, na prośbę matki, wyjechał do Indiany, by opiekować się owdowiałą babcią. Nawiązał tam bliską znajomość z miejscową dziewczyną, która zaproponowała mu małżeństwo. Odmówił. Wrócił do Houston w 1962 roku.

Candy Man
Matka rozwiodła się z Westem w 1963 roku i otworzyła nową firmę cukierniczą – Corll Candy Company. Dean został jej wiceprezesem. Wytwórnia działała w dzielnicy Heights. Chłopcy z okolicy kręcili się wokół sklepu, bo zawsze można było dostać coś za darmo. Miły pan Dean wiedział, jak zdobyć ich sympatię.
Jeszcze tego samego roku jeden z nastolatków zatrudnionych w firmie poskarżył się matce Deana, że jej syn robił mu propozycje seksualne. Mary West zwolniła nastolatka.
W 1964 roku Corll został wcielony do wojska. Nie lubił służby – poprosił o wcześniejsze zwolnienie i dostał je w czerwcu 1965 roku. To właśnie w wojsku uświadomił sobie, że pociągali go mężczyźni. Tym bardziej nie było to miejsce dla niego – nie dość, że od żołnierza oczekiwano tradycyjnie pojmowanej męskości, obawa przed „zdemaskowaniem” była ogromna – zwłaszcza że za „zachowania homoseksualne” groził sąd wojskowy.
Warto dodać, że biografowie i psychiatrzy do dziś nie są zgodni w kwestii orientacji seksualnej Deana Corlla. Zdaniem jednych, był homoseksualistą, zdaniem innych – biseksualistą. Są i tacy, według których to o wiele bardziej skomplikowane, a jego pociąg do chłopców – nie do dorosłych mężczyzn – miał charakter pedofilny, niekoniecznie tożsamy z homoseksualnością.
W każdym razie po powrocie do Houston Dean Corll zatrudnił się jako elektryk w Houston Lighting and Power Company. W 1968 roku matka wyprowadziła się do Kolorado razem z jego przyrodnią siostrą, Joyce. Dean został sam ze sklepem i chłopcami z Heights.
David
W 1967 roku Corll zaprzyjaźnił się z dwunastoletnim Davidem Owenеm Brooksem – szóstoklasistą, którego rodzice byli po rozwodzie. Chłopiec koczował między domem ojca a matki, nikt go zbytnio nie pilnował.
Corll dawał mu pieniądze, kiedy chłopak prosił. Zabierał dzieciaka na wycieczki. Słuchał zwierzeń. Brzmi jak akt bezinteresownej dobroci? Nie było tak słodko. Dean przez lata metodycznie budował zależność – najpierw finansową, potem emocjonalną. Gdy Brooks miał czternaście lat, Corll zaprowadził go do swojego mieszkania i pokazał dwóch związanych chłopców. Przyznał się później, że ich zabił. Zapłacił Brooksowi za milczenie, kupując mu samochód.
Brooks myślał o Corllu niemal jak o ojcu. Stopniowo stał się jego wspólnikiem – zwabiali razem ofiary obietnicami imprez, pieniędzy i alkoholu, a Corll płacił Brooksowi za każdego dostarczonego chłopca.
Wayne
Elmer Wayne Henley miał piętnaście lat, kiedy Brooks – jego sąsiad – przyprowadził go pierwszy raz do Corllla. Corll zapytał chłopca, czy ktoś wie, dokąd poszedł. Henley powiedział, że wspomniał matkce. I to stwierdzenie prawdopodobnie uratowało mu życie –Dean Corll odpuścił. Ale Henley do niego wracał.
Rodzina chłopaka była biedna, a Corll dawał pieniądze. Oczywiście nie za darmo – Wayne, podobnie jak wcześniej Brooks, został naganiaczem. Dean tłumaczył mu, że „dostarcza chłopców do sieci pornograficznej” i że nikomu się nic nie dzieje. Henley wierzył. Albo chciał wierzyć.
Gdy Henley dowiedział się, że Corll zamordował jego bliskiego przyjaciela, Davida Hilligiesta, nie przestał mordercy pomagać. Przyprowadził nawet kolejnego przyjaciela –Franka Aguirre’a. Po tym jak Corll go zabił, obaj – Henley i Brooks – pomogli zakopać ciało na plaży w High Island. Wtedy nie było już odwrotu.
System
Dean Corll opracował system, który działał bardzo sprawnie. Brooks i Henley wabili chłopców na imprezy. Gdy ofiary były pod wpływem alkoholu lub narkotyków i traciły przytomność, Corll zaklejał im usta taśmą, krępował ręce i nogi i przywiązywał do deski.
Deska była wykonana ze sklejki – miała wywiercone w każdym rogu otwory, przez które przeciągano kajdanki lub linę. Ofiara leżała przywiązana twarzą w dół, rozciągnięta, bez możliwości ruchu. Corll torturował chłopców przez wiele godzin, czasem przez wiele dni. Śmierci nie były szybkie ani łatwe – tak mówił później Andy Kahan, szef Victim Services for Crime Stoppers Houston – organizacji pomagającej ofiarom przestępstw.
Corll zmieniał mieszkania regularnie – kilkanaście razy w ciągu trzech lat. Nigdy nie zatrzymywał się w jednym miejscu zbyt długo. I czy nie wzbudzało to podejrzeń?
„Nic mi nie zrobisz”
8 sierpnia 1973 roku siedemnastoletni Henley przyprowadził do domu Corllla przy Lamar Street w Pasadenie Tima Kerleya. Młodzi pili i wdychali opary farby. Corll obserwował. Potem chłopcy wyszli, ale wkrótce wrócili z dziewczyną, Rhondą Williams. Corll poczęstował wszystkich piwem i marihuaną. Gdy nastolatkowie stracili przytomność, skrępował całą trójkę.
Gdy odzyskiwali świadomość, Corll zaciągnął Henleya do kuchni i wściekał się, że przywiódł dziewczynę – krzyczał, że Wayne wszystko zrujnował. Związana Rhonda zdążyła szepnąć do Henleya: „Czy to na serio?” Powiedział, że tak. Dopytywała, czy zamierzał coś z tym zrobić.
Zamierzał. Henley zaproponował Corllowi, że razem zabiorą się za oboje – Kerleya i Williams. Corll się zgodził, rozwiązał Henleya i dał mu nóż. Sam trzymał pistolet. Gdy Corll szykował się do torturowania ofiar, coś w Henleyu pękło. Stanął w drzwiach z pistoletem Corllla i powiedział, że to musi się skończyć. Corll odparł spokojnie: „Nic mi nie zrobisz”. Henley strzelił sześć razy. Corll zginął na miejscu.
Henley zadzwonił na policję. Gdy funkcjonariusze przybyli, powiedział: „Muszę wam pokazać kilka miejsc”.
Trzy miejsca
Brooks nie był tamtej nocy w domu Corllla. Dowiedział się o wszystkim wieczorem 8 sierpnia – gdy wiadomość o śmierci Corllla dotarła do Houston. Tego samego wieczoru zgłosił się na policję razem z ojcem i złożył ustne zeznania. 9 i 10 sierpnia złożył pisemne oświadczenia, a 10 sierpnia razem z Henleyem prowadził śledczych do grobów na plaży w High Island.
Przez dwa dni Henley i Brooks prowadzili wstrząśniętych śledczych z jednego miejsca na drugie. Siedemnaście ciał znaleziono w magazynie łodzi Southwest Boat Storage w południowo-zachodnim Houston. Cztery – zakopane w lesie w pobliżu zbiornika Sam Rayburn w Teksasie Wschodnim. Sześć – na plaży w High Island nad Zatoką Meksykańską.
Część ciał miała sznury zaciśnięte na szyi, część – taśmę na ustach i stopach. Niektórzy zostali okaleczeni. Większość była w stanie zaawansowanego rozkładu, co znacznie utrudniało identyfikację.
Zbrodnie z Houston – podobnie jak wiele makabrycznych historii – wywołały sensację. Mówiono o nich w telewizji, pisano w gazetach. Relacjonowali je dziennikarze z Japonii i Pakistanu, a do Houston przyjechał nawet Truman Capote, który od czasu publikacji głośnej powieści „Z zimną krwią” w latach 60, słynął z zainteresowania tematyką true crime.
Wracając do sprawy Deana Corlla – w momencie odkrycia była to największa seria morderstw w historii Stanów Zjednoczonych.
Jeden nieznany
Łącznie w 1973 roku zidentyfikowano dwadzieścia osiem ciał. Ofiary miały od trzynastu do dwudziestu lat. Większość pochodziła z Heights. Dziś mówi się, że ofiar było przynajmniej trzydzieści.
Brooks i Henley przyznali się do winy i zostali skazani na dożywocie. Brooks zmarł w 2020 roku w więziennym szpitalu w Galveston na COVID-19. Henley przebywa w zakładzie karnym Telford w hrabstwie Bowie – wielokrotnie odrzucano składane przez niego wnioski o zwolnienie warunkowe.
Spośród wszystkich zidentyfikowanych ofiar jedna pozostaje anonimowa do dziś. Chłopiec znany jako John Doe 1973 – według śledczych zamordowany w 1972 roku lub wcześniej – nie ma imienia ani rodziny, która by go szukała. W 2023 roku National Center for Missing and Exploited Children opublikowało zaktualizowaną rekonstrukcję jego twarzy w nadziei, że ktoś go rozpozna.
Źródła
- https://en.wikipedia.org/wiki/Dean_Corll
- https://www.youtube.com/watch?v=pb0TL6IIxbE