40 lat i wciąż brak odpowiedzi. Kto zabił premiera Szwecji?

Był luty 1986 roku. Piątkowy wieczór. Olof Palme wyszedł właśnie z kina, szedł przez rozświetloną ulicę Sztokholmu. Bez ochroniarzy, bez obaw. O 23:21 padł strzał, a premier Szwecji zginął. Minęło już czterdzieści lat i jak dotąd jest więcej znaków zapytania niż jednoznacznych odpowiedzi.
- Chłopak z dobrego domu
- Kochany i nienawidzony
- Zwykły piątkowy wieczór
- Chaos
- Christer Petterson
- Sto trzydzieści cztery wyznania winy
- Człowiek ze Skandii
- Sprawa zamknięta – ale nie rozwiązana
- Trauma
Chłopak z dobrego domu
Sven Olof Joachim Palme przyszedł na świat 30 stycznia 1927 roku w Sztokholmie, w rodzinie należącej do wyższych sfer. Jego ojciec, Gunnar Palme, był zamożnym przedsiębiorcą. Matka, Elisabeth von Knieriem, wywodziła się z bałtycko-niemieckiego mieszczaństwa. Kiedy Olof miał zaledwie siedem lat, ojciec zmarł. Matka wychowywała go sama, w atmosferze konserwatywnych wartości.
Młody Palme uczył się w elitarnej Sigtuna Humanistiska Läroverk – szkole z internatem na wzór angielskich szkół prywatnych. Był zdolnym uczniem, biegle władającym kilkoma językami. Po maturze zdanej w 1945 roku wyjechał na rok do Stanów Zjednoczonych jako stypendysta. To doświadczenie odmieniło go na zawsze. Podróżował autostopem przez kraj, nocował w tanich hotelach, rozmawiał z robotnikami, Afroamerykanami, biednymi farmerami. Syn szwedzkiego mieszczaństwa wrócił do Europy z przekonaniami, które jego bliskich wprawiły w osłupienie.
Spędził rok w Kenyon College w Ohio. Na Uniwersytecie Sztokholmskim studiował prawo, a potem nauki polityczne i ekonomię. W 1953 roku trafił jako asystent do biura premiera Tage Erlandra – i już nie wyszedł z polityki.
Kochany i nienawidzony
Olof Palme wstąpił do Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej (SAP) i błyskawicznie piął się po szczeblach politycznej kariery. Był posłem od 1958 roku, potem zajmował kolejne stanowiska ministerialne – w ministerstwach transportu, komunikacji, edukacji. W 1969 roku, w wieku czterdziestu dwóch lat, po tym jak Erlander dobrowolnie ustąpił ze stanowiska, Palme został premierem Szwecji.
Nie był politykiem, który zamierzał stać z boku i dyrygować. Nie miał też w zwyczaju milczeć, gdy uważał, że zabranie głosu miało znaczenie. Demonstracyjnie maszerował w Sztokholmie u boku ambasadora Północnego Wietnamu podczas protestów przeciwko wojnie w Wietnamie. Publicznie potępił inwazję USA na Kambodżę w 1970 roku, porównując naloty na Hanoi do zbrodni hitlerowskich. Dyplomaci amerykańscy w Sztokholmie zostali odwołani. Stosunki szwedzko-amerykańskie uległy ochłodzeniu na wiele lat.
Palme wspierał finansowo i politycznie Afrykański Kongres Narodowy walczący z apartheidem w Republice Południowej Afryki. Utrzymywał bliskie relacje z Fidelem Castro, z PLO, z ruchem wyzwoleńczym SWAPO w Namibii. W 1976 roku przegrał wybory i na sześć lat trafił do opozycji – by wrócić jako premier w 1982 roku. Jego żona Lisbeth Beck-Friis, psycholog, z którą ożenił się w 1956 roku i z którą miał trzech synów – Joakima, Mårtena i Mattego – była jego stałą towarzyszką i powierniczką.
Palme miał charyzmę i cięty język – to przyciągało zwolenników i mnożyło wrogów. Szwedzi z prawej strony sceny politycznej uważali go za zdrajcę, za kogoś, kto zaprzedał kraj komunistom. Według późniejszych doniesień, służby wywiadowcze wielu państw przez lata śledziły jego ruchy. Lista tych, którzy mogli życzyć mu śmierci, była wyjątkowo długa.

Zwykły piątkowy wieczór
W lutym 1986 roku Palme miał pięćdziesiąt dziewięć lat i od czterech lat ponownie sprawował urząd premiera. 28 lutego był w biurze, rozmawiał z synem Mårtenem. I czuł, że na moment powinien się oderwać od pracy.
Wraz z Lisbeth postanowili pójść do kina. Według relacji syna, Joakima, Palme próbował skontaktować się z ochroniarzami tuż przed wyjściem – bez skutku. Małżonkowie udali się na ulicę Sveavägen, do Grand Cinema w centrum Sztokholmu, na komedię „Bröderna Mozart”. Towarzyszył im początkowo syn Mårten z narzeczoną, ale wyszli wcześniej.
Po seansie wyszli na ulicę. Było kilka minut po godzinie 23. Szli spokojnie, bez pośpiechu, środkiem zatłoczonej jeszcze o tej porze, dobrze oświetlonej Sveavägen. O 23:21 nieznany mężczyzna podszedł do premiera od tyłu i oddał strzał z odległości kilkudziesięciu centymetrów. Jeden pocisk trafił Olofa w plecy, przeszył kręgosłup. Lisbeth odniosła niewielkie obrażenia. Napastnik zbiegł uliczką Tunnelgatan i zniknął w ciemności.
Lisbeth Palme klęknęła przy mężu. Przechodnie wezwali pomoc. Karetka dotarła na miejsce w kilka minut. Olof Palme zmarł, zanim dotarł do szpitala.
Chaos
Gdy funkcjonariusze sztokholmskiej policji przybyli na miejsce, sprawca dawno już zniknął. Pierwsze godziny śledztwa były – jak ujęli to późniejsi krytycy – chaotyczne i pełne błędów. Zabezpieczenie miejsca zbrodni pozostawiało wiele do życzenia. Wielu przypadkowych przechodniów, fotoreporterów i gapiów zdążyło podejść do ciała, zanim teren został właściwie odgrodzony.
Broni nigdy nie odnaleziono. Analiza balistyczna dwóch łusek kalibru .357 Magnum, przeprowadzona przez laboratoria w Szwecji, Niemczech i przez FBI w Stanach Zjednoczonych, nie przyniosła żadnego przełomu.
Dla szwedzkiego społeczeństwa zamach na Olofa Palme był szokiem. Przez dziesięciolecia Szwedzi uważali swój kraj za spokojny i bezpieczny – tak bezpieczny, że premier mógł chodzić na spacer bez obstawy. Teraz okazało się, że to złudzenie. Tysiące Szwedów spontanicznie zebrały się pod Grand Cinema i przy miejscu zamachu, stawiając mur z czerwonych róż – symbolu partii socjaldemokratycznej.
Christer Petterson
Lisbeth Palme opisała zamachowca jako mężczyznę w ciemnej kurtce. Kilka miesięcy później wskazała policjantom Christera Petterssona – mężczyznę w średnim wieku, alkoholika i narkomana, karanego wcześniej za nieumyślne spowodowanie śmierci. Pettersson nie miał żadnego wyraźnego motywu politycznego. Nie należał do żadnych organizacji. Był „człowiekiem z marginesu”, którego ktoś mógł wynająć.
W 1989 roku sąd pierwszej instancji skazał Petterssona na dożywocie – niemal wyłącznie na podstawie zeznania Lisbeth. Rok później Sąd Apelacyjny uchylił wyrok, wskazując na brak jakichkolwiek dowodów rzeczowych: broni, świadków potwierdzających obecność oskarżonego na miejscu, czegokolwiek poza jednym zeznaniem identyfikacyjnym. Christer Pettersson wyszedł na wolność. Prokurator złożył kasację do Sądu Najwyższego – odmówiono rozpatrzenia. Pettersson do śmierci udzielał wywiadów i sugerował, że wie więcej, niż mówi. Zmarł 29 września 2004 roku, oficjalnie – niewinny.
Sto trzydzieści cztery wyznania winy
W ciągu trzydziestu czterech lat trwania śledztwa przesłuchano ponad dziesięć tysięcy osób. Sprawdzono ponad cztery tysiące pojazdów. Do sprawy zakwalifikowano 22 430 oddzielnych wątków. W aktach śledztwa znalazło się dziewięćdziesiąt tysięcy nazwisk – czterdzieści tysięcy z konkretnymi powiązaniami ze sprawą.
Sto trzydzieści cztery osoby przyznały się do zabójstwa premiera. Dwadzieścia dziewięć –bezpośrednio policji. Żadne z tych zeznań nie przeszło weryfikacji. Wśród podejrzanych byli przedstawiciele skrajnie różnych grup i środowisk: kurdyjska organizacja PKK, której Palme ponoć odmawiał wsparcia; agenci apartheidu z Południowej Afryki; szwedzcy policjanci o prawicowych poglądach; agenci CIA; chilijscy faszyści powiązani z dyktaturą Pinocheta. Każda z tych teorii miała swoje argumenty. Żadna nie doprowadziła do postawienia zarzutów.
Człowiek ze Skandii
W 2017 roku nowo skompletowany zespół śledczy wrócił do akt i zaczął czytać je od nowa, bez żadnych wstępnych założeń. Uwagę śledczych przykuł jeden człowiek: Stig Engström, grafik pracujący w centrali firmy ubezpieczeniowej Skandia, której biurowiec stał przy Sveavägen, kilkadziesiąt metrów od miejsca zamachu.
W noc morderstwa Engström wyszedł z biura – pracował po godzinach – i znalazł się na miejscu niemal natychmiast po strzałach. Udzielił paru krótkich wywiadów mediom. Zeznawał na policji. Twierdził, że widział uciekającego mordercę i pomagał policjantom w pościgu. Z czasem jego zeznania stawały się coraz bardziej szczegółowe – i coraz bardziej niespójne z relacjami innych świadków. Policja uznała go za niewiarygodnego. Tymczasem, jak ujawnili później dziennikarze i śledczy, Engström miał dostęp do broni tego samego kalibru, co użyty w zamachu. Należał do klubu strzeleckiego. Miał – według ustaleń dziennikarza Thomasa Petterssona, który poświęcił tej sprawie dwanaście lat pracy – zarówno motyw polityczny, jak i osobisty. Nienawidził premiera, jego przekonania były skrajnie prawicowe, do tego problemy finansowe i zawodowe nasiliły frustrację i gniew. Pettersson opisał swoje ustalenia w bestsellerowej książce wydanej w 2018 roku. Stig Engström nie mógł już odpowiedzieć na zarzuty – popełnił samobójstwo w 2000 roku.
Sprawa zamknięta – ale nie rozwiązana
10 czerwca 2020 roku prokurator Krister Petersson zwołał konferencję prasową. Po trzydziestu czterech latach ogłosił zamknięcie śledztwa. Sprawcą był – jego zdaniem – Stig Engström. Podejrzany nie żył. Procesu nie będzie.
Słowa prokuratora brzmiały pewnie, ale prawnicza rzeczywistość była bardziej skomplikowana. W czerwcu 2021 roku szwedzki Rzecznik Praw Obywatelskich Per Lennerbrant orzekł, że sposób, w jaki prokurator prowadził konferencję prasową – imiennie wskazując Engströma jako zabójcę – naruszył zasadę domniemania niewinności. Prokurator rzekomo przedstawił sprawę jednostronnie, bez uwzględnienia argumentów, które mógłby podnieść obrońca.
Reakcje były mieszane. Syn zabitego premiera, Mårten, publicznie przyznał, że wierzy w winę Engströma. Dziennikarz Jan Stocklassa był bardziej sceptyczny. Wskazał, że śledczy nie przedstawili żadnych nowych dowodów: wszystko, co ujawniono w 2020 roku, było znane wcześniej. Jeśli to wystarczało, by wskazać Engströma jako zabójcę –dlaczego nie aresztowano go za życia?

Trauma
Miejsce zamachu przy Sveavägen w Sztokholmie jest dziś skromnie oznaczone tablicą. Co roku, 28 lutego, Szwedzi przynoszą tam kwiaty. Przez lata były to przede wszystkim czerwone róże. Potem już nie tylko.
Sprawa pozostaje nierozwiązana. Nikt nie stanął przed sądem. Żaden wyrok nigdy się nie uprawomocnił. Motyw morderstwa – czy była to polityczna zemsta, zlecenie obcego wywiadu, czy akt szaleńca – wciąż pozostaje niepotwierdzony.
W 2023 roku HBO Max wypuścił dokument „The Man Who Played With Fire”, oparty na śledztwach Stocklassy i Larssona, wskazujący na powiązania z siatkami skrajnej prawicy. Netflix wyprodukował serial „Den osannolika mördaren” na podstawie książki Thomasa Petterssona, rekonstruujący teorię o Engströmie. Obie produkcje wywołały nową falę dyskusji i nowych wątpliwości.
Lisbeth Palme, która jako jedyna bezpośrednio widziała twarz napastnika, do śmierci w 2018 roku była przekonana, że sprawcą był Christer Pettersson. Jej syn Mårten sądzi, że był to Engström. Jeden z dziennikarzy śledczych wciąż twierdzi, że ślad prowadzi do siatek apartheidu. Czterdzieści lat po zamachu Szwecja nie ma jednej odpowiedzi – ma tylko otwarte pytanie i tabliczkę na bruku Sveavägen.
Źródła
- https://www.biyografiler.com/en/biography/olof-palme
- https://www.britannica.com/biography/Olof-Palme
- https://grokipedia.com/page/Olof_Palme
- https://en.wikipedia.org/wiki/Olof_Palme