W PRL brak ślubu mógł słono kosztować. Po 25. roku życia podatek rósł o 20%

W PRL władza miała własny sposób na „zachęcanie” do zakładania rodziny — i nie chodziło o ulotki ani kampanie społeczne. Mało kto dziś pamięta, że osoby samotne i bezdzietne mogły zapłacić wyższy podatek dochodowy. Ten mechanizm doczekał się nawet potocznej nazwy: „bykowe”. Tylko czy taka finansowa presja rzeczywiście skłaniała ludzi do posiadania dzieci, czy była jedynie symbolicznym straszakiem? Odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać — zwłaszcza że w tamtych latach i tak notowano demograficzny boom. Sprawdź, jak dokładnie działało bykowe w PRL: kiedy je wprowadzano, ile wynosiła stawka i kogo obejmowało.
- Bykowe w PRL: podatek dla singli
- Podatek kawalerski w PRL: stawki i zasady
- Podatek kawalerski w PRL: po co był?
Bykowe w PRL: podatek dla singli
Termin „bykowe” odnosi się do specyficznego rodzaju daniny, której znaczenie zmieniało się na przestrzeni wieków. W XVI stuleciu tak nazywano opłatę pobieraną za dopuszczenie byka do krowy — pieniądze trafiały do właściciela zwierzęcia. Z czasem „bykowe” zaczęło oznaczać sankcję za spłodzenie nieślubnego syna, a w mowie potocznej bywało używane także jako określenie alimentów. W codziennym języku słowo to funkcjonowało również jako nazwa rozmaitych datków i opłat: przykładowo na weselu osoba chcąca zatańczyć z panną młodą musiała uiścić „bykowe” na rzecz muzykantów. W realiach PRL mianem „bykowego” określano natomiast przepisy przewidujące wyższy podatek dochodowy dla singli oraz osób bezdzietnych.
W PRL, od 1 stycznia 1946 r. do 1 stycznia 1973 r., osoby samotne i małżeństwa bez dzieci były objęte podwyższonym podatkiem dochodowym. Dotyczyło to singli w wieku powyżej 21 lat w latach 1945 - 1956, a następnie powyżej 25 lat w okresie 1956 - 1973.
Podatek kawalerski w PRL: stawki i zasady
Podatek kawalerski w PRL polegał na podniesieniu podatku dochodowego u osób, które nie miały dzieci na utrzymaniu. Obowiązywały dwie stawki — 20% oraz 10% — przy czym można je było naliczać wyłącznie wtedy, gdy łączny podatek wraz ze wszystkimi zwyżkami nie przekraczał 65%.
Obwieszczenie ministra finansów z 21 stycznia 1957 r. podniosło do 25 lat granicę wieku dla osób niezamężnych i nieżonatych, które obejmował wyższy podatek. Dodatkowo doprecyzowano, że stawka tej dopłaty wynosi:
- 20% dla singli po ukończeniu 25 lat, bez dzieci na utrzymaniu, jeśli suma wszystkich ich dochodów przekracza 9 420,00 zł rocznie,
- 10% dla osób pozostających w małżeństwie od co najmniej 2 lat, bez dzieci na utrzymaniu, gdy ich łączne dochody przekraczają 11 640,00 zł rocznie.
Podatek kawalerski w PRL: po co był?
W czasach PRL władza ludowa mocno stawiała na odbudowę kraju i jednocześnie na zwiększenie liczby mieszkańców. Z tego powodu próbowano zniechęcać ludzi do życia bez ślubu i odkładania decyzji o posiadaniu dzieci. Wojny zabierały przede wszystkim mężczyzn, więc po ich zakończeniu pojawił się też inny problem: duża grupa kobiet pozostawała bez partnera. Wiele z nich straciło mężów na froncie, a młodsze dziewczyny często nie miały szansy znaleźć kandydata do małżeństwa. Właśnie w takim kontekście podatek kawalerski miał skłaniać mężczyzn do rezygnacji z życia w pojedynkę.
Niełatwo dziś jednoznacznie ocenić, czy podatek kawalerski realnie przyspieszał decyzje o ślubie i zakładaniu rodziny. Faktem jest natomiast, że lata powojenne przyniosły wyż demograficzny i na świat przychodziło wyjątkowo dużo dzieci — dla przykładu w 1955 roku urodziło się aż 794 tysiące. Co więcej, w okresie PRL liczba ludności zwiększyła się o około 14 milionów, podczas gdy po wyzwoleniu populacja Polski utrzymuje się już na zbliżonym poziomie. Źródeł tamtego boomu demograficznego częściej jednak szuka się w przemianach obyczajowych i realiach epoki niż w samych narzędziach podatkowych. W związku z wyraźnym wzrostem liczby urodzeń podatek bykowy ostatecznie zniesiono w 1973 roku.