Dlaczego drzwi w Syrenie otwierały się w tę stronę? Prawda o „kurołapce”, która bawi do dziś

W PRL-u własny samochód był czymś więcej niż środkiem transportu — był spełnionym marzeniem, powodem do dumy i symbolem „lepszego jutra”. Na ulicach królowały niepozorne, a jednak niezniszczalne Fiaty 126p, dostojne Polonezy i Skody, które miały swój niepowtarzalny charakter. Dziś te modele wracają jako motoryzacyjne legendy, a ich ceny, historie i ciekawostki potrafią zaskoczyć nawet tych, którzy pamiętają tamte czasy. Które auta naprawdę rządziły polskimi drogami — i co kryje się za nazwami, które do dziś rozpalają wyobraźnię?
- Skoda 120: solidna legenda PRL-u
- Fiat 126p „maluch” – auto, które zmotoryzowało PRL
- Polonez 1500: dziś kosztuje fortunę?
- Łada 2107: historia i ceny w Polsce
- Warszawa 223: ikona PRL i jej historia
- Trabant 601: „kartonowate” auto z PRL-u
- Skąd wzięła się nazwa „Żuk”?
- Nysa: legendarny dostawczak PRL-u
- Zapomniany Tarpan z PRL: historia z Poznania
- Syrena 105: „kurołapka” z czasów PRL-u
- Bibliografia: samochody i podróże w PRL-u
- Skoda 120: legenda dróg PRL-u
- Fiat 126p „maluch” – auto, które zmotoryzowało PRL
- Polonez 1500: historia i dzisiejsze ceny
- Łada 2107: droższa od malucha, dziś tańsza
- Warszawa 223: historia pierwszej serii PRL-a
- Trabant 601: „kartonowate” auto PRL-u
- Żuk z Lublina: skąd wzięła się nazwa?
- Nysa: kultowy dostawczak PRL-u
- Zapomniany Tarpan: rolniczy pick-up PRL
- Syrena 105: „kurołapka” z PRL-u
Skoda 120: solidna legenda PRL-u
Skoda 120 powstawała w Czechosłowacji w latach 1976-1900. Auto wyróżniało się dwoma bagażnikami – jednym z przodu oraz drugim umieszczonym za tylną kanapą. Ci, którzy pamiętają realia PRL-u, z pewnością kojarzą jej charakterystyczne brzmienie silnika. Z powodu lekkiego przodu i jednostki napędowej zamontowanej z tyłu często mówiono, że prowadzenie bywa wymagające. Szacuje się, że w rozmaitych odmianach Skody 120 powstało łącznie ponad 1 mln sztuk.
Choć nie należała do najłatwiejszych w prowadzeniu, Skoda 120 uchodziła za samochód trwały, solidny i starannie zmontowany.
Fiat 126p „maluch” – auto, które zmotoryzowało PRL
Jeden z najmniejszych samochodów czasów PRL, wytwarzany w latach 1972–2000. Fiat 126p należał też do najbardziej przełomowych aut, które realnie zmieniły codzienność i zmotoryzowały ówczesne społeczeństwo. Na tle innych modeli był stosunkowo niedrogi, a jednocześnie potrafił sprostać zarówno krótkim przejazdom, jak i dłuższym trasom. Wiele osób do dziś pamięta obrazek, gdy do tego niewielkiego auta upychała się kilkuosobowa rodzina i ruszała na wspólne wakacje.
Na drogach PRL-u to właśnie Fiata 126p widywało się najczęściej. Kultowy model szybko dorobił się też potocznego przydomka — „maluch”. Dzisiaj trudno znaleźć go w cenach, które kiedyś były normą. Starannie utrzymane egzemplarze potrafią kosztować od kilkunastu aż do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Polonez 1500: dziś kosztuje fortunę?
Polonez w Polsce wyrósł na naturalnego następcę Fiata 126p. Produkowany w Warszawie w latach 1978–2002, uchodził za konstrukcję wyraźnie bezpieczniejszą od „malucha” — m.in. dzięki wzmocnieniom bocznym drzwi. Jak na realia PRL-u było to rozwiązanie niemal rewolucyjne. Wersja Polonez 1500 zbierała w tamtym czasie sporo pochlebnych opinii wśród kierowców. Łącznie ten wariant trafił na rynek w liczbie przekraczającej 1 mln sztuk.
Dzisiaj za Poloneza 1500 w zadbanym stanie zapłacisz kwoty zbliżone do tych, które osiąga maluch — od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Da się znaleźć też tańsze egzemplarze, ale zwykle oznacza to konieczność generalnego remontu.
Łada 2107: historia i ceny w Polsce
Auto powstawało w rosyjskich zakładach Łady i w dużej mierze wykorzystywało rozwiązania znane z modeli Fiata. Ładę 2107 oferowano w różnych odmianach — trafiały do sprzedaży wersje gaźnikowe oraz z wtryskiem paliwa. Produkcja obejmowała także warianty przygotowane na rynek krajowy i fiński. Radziecką Ładę eksportowano również do Polski w czasach PRL, ale po 1995 roku dostawy zostały wstrzymane.
W opinii wielu Polaków Łada 2107 wypadała korzystniej niż legendarny Fiat 126p. Problemem była jednak cena — wyraźnie wyższa niż w przypadku „malucha”, przez co dla wielu pozostawała raczej marzeniem niż realnym zakupem. Co ciekawe, dziś można ją znaleźć na rynku wtórnym nierzadko taniej niż Fiata 126p.
Warszawa 223: ikona PRL i jej historia
Warszawa 223 to polski samochód osobowy produkowany przez Fabrykę Samochodów Osobowych w Warszawie. Co istotne, był to pierwszy w Polsce model wytwarzany seryjnie po zakończeniu II wojny światowej. Debiutował w 1951 roku, a z taśm zjechał po raz ostatni w 1973. Łącznie powstało około 250 tysięcy egzemplarzy.
Model Warszawa doczekał się wielu przeróbek i wersji specjalnych — od karetek pogotowia po radiowozy. Co więcej, na bazie jego podzespołów powstawały również Tarpan, Nysa i Żuk, czyli jedne z najbardziej rozpoznawalnych aut dostawczych z czasów PRL.
Trabant 601: „kartonowate” auto z PRL-u
Kiedyś Polacy żartowali z jego sylwetki. Prawda jest jednak taka, że wcale nie był to tak fatalny samochód, jak zwykło się o nim opowiadać w czasach PRL-u. Przylgnęła do niego łatka „kartonowatego”. Trabant 601 pokazano po raz pierwszy w 1964 roku na Targach Lipskich – a wszystko przez jego kanciaste nadwozie wykonane z duroplastu. Dla wielu osób wyglądało ono zaskakująco „zachodnio”, przywodząc na myśl auta produkowane w USA.
W realiach PRL-u Trabant 601 rywalizował przede wszystkim z Fiatem 126p i Syreną. Już w 1965 roku do oferty dołączyła też odmiana kombi, znana jako „Universal”. Dzisiaj znalezienie takiego egzemplarza na sprzedaż to prawdziwe wyzwanie. A jeśli już się trafi, warto pamiętać o kilku rzeczach: jak na swoją masę Trabant 601 potrafi spalić zaskakująco dużo, a do tego jest naprawdę głośny. Jeśli szukasz więcej ciekawostek, sprawdź także ten artykuł o 10 zapomnianych hitach filmowych PRL-u.
Skąd wzięła się nazwa „Żuk”?
Żuk był wytwarzany w FSC w Lublinie od 1956 roku. Konstrukcję oparto na podzespołach Warszawy. W realiach PRL-u te auta zdobyły ogromną popularność i kusiły przystępną ceną. Z drugiej strony ich potencjał rozwojowy był ograniczony – trudno było znacząco podnosić osiągi i parametry. A skąd wzięła się nazwa „Żuk”? Od charakterystycznego, pasiastego malowania prototypu.
Najczęściej wykorzystywano go do przewozu większej liczby osób – jako mikrobus lub towos. Po odpowiedniej przebudowie trafiał też do służb jako samochód pożarniczy. Szacuje się, że w Polsce powstało niemal 600 000 egzemplarzy Żuka.
Nysa: legendarny dostawczak PRL-u
To jeden z najbardziej rozpoznawalnych „dostawczaków” czasów PRL, wytwarzany od 1958 do 1994 roku. Szczyt popularności Nysy przypadł na lata 70., gdy produkcja wyraźnie przyspieszyła i auta zaczęły masowo trafiać na drogi. Co ciekawe, ten polski model eksportowano także za granicę — m.in. do Czechosłowacji, ZSRR, na Węgry oraz na Kubę.
Łącznie powstało ponad 300 tysięcy egzemplarzy Nysy. Jednak do 1990 roku produkcja Nysek skurczyła się niemal o 80%, co ostatecznie przesądziło o zakończeniu wytwarzania tego modelu.
Zapomniany Tarpan z PRL: historia z Poznania
Ten samochód z czasów PRL powstawał w Poznaniu w latach 1973–1995 i miał pełnić rolę pojazdu „rolniczego” — tak właśnie najczęściej go wtedy klasyfikowano. Tarpan był autem dostawczym w stylu pick-upa, zbudowanym na sprawdzonych podzespołach Warszawy i Żuka.
Kierowano go przede wszystkim do rolników, którzy musieli jednocześnie wozić ładunek i zabierać rodzinę, ale na klasyczny samochód osobowy zwyczajnie nie mogli sobie pozwolić. Dzisiaj poznańskiego Tarpana trudno wypatrzyć na polskich drogach — to jeden z tych modeli, które zaskakująco szybko popadły w zapomnienie, mimo że w PRL naprawdę miały swoje miejsce.
Syrena 105: „kurołapka” z czasów PRL-u
Chyba każdy kierowca, który żył w czasach PRL-u, kojarzy ten nie do podrobienia dźwięk pracy silnika! Syrena 105 była produkowana w latach 1972–1983. Co ciekawe, zewnętrzne klamki w tej kultowej Syrenie zapożyczono z Fiata 126p.
Syrena 105, w PRL-u przezywana „kurołapką”, dziś bywa do kupienia za kilka tysięcy złotych. Trzeba jednak uczciwie przyznać: to auto ma opinię wyjątkowo awaryjnego. Skąd w ogóle wzięła się nazwa „kurołapka”? Chodzi o to, że drzwi w Syrenie 105 otwierały się do przodu — a według legendy miało to umożliwiać pasażerom… łapanie kur w trakcie jazdy.
Bibliografia: samochody i podróże w PRL-u
- Tomasz Szczerbicki: Polskie auta osobowe w PRL-u: produkcja masowa, Wydawnictwo Vesper, Czerwonak 2017
- Kazimierz Kunicki, Tomasz Ławecki: Maluchem do raju. Jak i czym podróżowało się w PRL-u?, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2020
- Włodzimierz Bukowski: Samochody z czasów PRL-u, Księży Młyn Dom Wydawniczy, Łódź 2012
Skoda 120: legenda dróg PRL-u
Skoda 120 powstawała w Czechosłowacji w latach 1976-1990. Auto wyróżniało się dwoma bagażnikami – jednym z przodu oraz drugim umieszczonym za tylną kanapą. Ci, którzy pamiętają realia PRL-u, z pewnością kojarzą jej charakterystyczne brzmienie silnika. Lekki przód i jednostka napędowa zamontowana z tyłu sprawiały, że często powtarzano, iż prowadzenie bywa wymagające, szczególnie przy szybszej jeździe. Szacuje się, że Skoda 120 doczekała się w wielu odmianach łącznej produkcji przekraczającej 1 mln sztuk.
Choć nie należała do najłatwiejszych w prowadzeniu, Skodę 120 postrzegano jako samochód trwały, solidnie złożony i po prostu „zrobiony porządnie”.
Fiat 126p „maluch” – auto, które zmotoryzowało PRL
Jeden z najmniejszych samochodów epoki PRL, wytwarzany w latach 1972–2000. Fiat 126p stał się też jednym z najważniejszych modeli, które realnie „postawiły na koła” całe pokolenia. Na tle innych aut był stosunkowo niedrogi, a przy tym na tyle praktyczny, by poradzić sobie zarówno z krótkimi dojazdami, jak i dalszymi wyjazdami. Wiele osób do dziś pamięta obrazek, gdy do niewielkiego wnętrza „malucha” upychała się kilkuosobowa rodzina, ruszając na wspólne wakacje.
Fiat 126p był zdecydowanie najczęstszym widokiem na drogach PRL. Kultowy model szybko dorobił się też popularnego przezwiska – „maluch”. Dziś trudno znaleźć go w cenach, które kiedyś były normą. Zadbane, dobrze zachowane egzemplarze potrafią kosztować od kilkunastu aż do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Polonez 1500: historia i dzisiejsze ceny
Polonez w wielu polskich domach zastąpił Fiata 126p. Produkowano go w Warszawie w latach 1978–2002. W porównaniu z „maluchem” uchodził za bezpieczniejszy — m.in. dzięki wzmocnieniom w drzwiach i elementach bocznych nadwozia. Jak na realia PRL-u było to rozwiązanie niemal niespotykane. Wersja Polonez 1500 zebrała w tamtym czasie sporo dobrych opinii wśród kierowców. Ten wariant powstał w liczbie przekraczającej 1 mln sztuk.
Dzisiaj Polonez 1500 w zadbanym stanie kosztuje zwykle podobnie jak maluch: od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Da się trafić też tańsze egzemplarze, ale najczęściej oznacza to konieczność pełnego, kosztownego remontu.
Łada 2107: droższa od malucha, dziś tańsza
Auto produkowała rosyjska Łada, a jego konstrukcja opierała się na rozwiązaniach znanych z Fiatów. Ładę 2107 oferowano w odmianach gaźnikowych oraz z wtryskiem paliwa. Powstawały również różne warianty przeznaczone na rynek krajowy i fiński. Radziecką Ładę eksportowano także do Polski w czasach PRL, jednak dostawy zakończono w 1995 roku.
W opinii wielu Polaków Łada 2107 wypadała lepiej niż legendarny Fiat 126p. Problemem była jednak cena — zdecydowanie wyższa niż w przypadku „malucha” — przez co dla sporej części kierowców pozostawała raczej marzeniem niż realnym zakupem. Dziś, co może zaskakiwać, często da się ją znaleźć na rynku nawet taniej niż Fiata 126p.
Warszawa 223: historia pierwszej serii PRL-a
Warszawa 223 to polski samochód osobowy produkowany przez Fabrykę Samochodów Osobowych w Warszawie. Co ważne, był to pierwszy po II wojnie światowej model wytwarzany u nas seryjnie na dużą skalę. Debiutował w 1951 roku, a taśmę produkcyjną opuścił po raz ostatni w 1973. Łącznie powstało około 250 tysięcy egzemplarzy.
W trakcie lat Warszawa doczekała się wielu przeróbek i wersji użytkowych — od karetek pogotowia po radiowozy. Co więcej, na bazie jej podzespołów powstawały także Tarpan, Nysa i Żuk, czyli najbardziej rozpoznawalne samochody dostawcze z czasów PRL.
Trabant 601: „kartonowate” auto PRL-u
Kiedyś Polacy żartowali z jego sylwetki. Prawda jest jednak taka, że to wcale nie był tak fatalny samochód, jak lubiono powtarzać w czasach PRL-u. Dorobił się nawet przezwiska „kartonowaty”. Trabant 601 pokazano po raz pierwszy w 1964 roku na Targach Lipskich – a wszystko przez jego kanciaste nadwozie z duroplastu. Dla wielu wyglądało ono jak coś żywcem przeniesionego z amerykańskich aut tamtej epoki.
W realiach PRL Trabant 601 rywalizował przede wszystkim z Fiatem 126p i Syreną. Już rok później, w 1965 roku, do oferty dołączyła odmiana kombi nazwana „Universal”. Dziś trafienie takiego egzemplarza na sprzedaż graniczy z cudem, a gdy już się pojawi, warto pamiętać o dwóch rzeczach: jak na swoją niewielką masę Trabant 601 potrafi spalić zaskakująco dużo paliwa, a do tego jest naprawdę głośny. Jeśli masz ochotę na więcej ciekawostek z tamtych lat, zajrzyj też do tego artykułu o 10 zapomnianych hitach filmowych PRL-u.
Żuk z Lublina: skąd wzięła się nazwa?
Żuk był wytwarzany w FSC w Lublinie nieprzerwanie od 1956 roku. Konstrukcję opracowano w dużej mierze w oparciu o podzespoły Warszawy. W realiach PRL-u te auta cieszyły się ogromną popularnością i uchodziły za względnie tanie w zakupie oraz utrzymaniu. Z drugiej strony ich konstrukcja nie dawała zbyt dużego pola do dalszego podnoszenia osiągów i parametrów. A skąd wzięła się nazwa „Żuk”? Od charakterystycznego, pasiatego malowania prototypu, które od razu przyciągało wzrok.
Najczęściej Żuk wykorzystywany był do transportu większej liczby osób – jako mikrobus lub „towos”. Nierzadko trafiał też do służb: po odpowiedniej przeróbce pełnił rolę wozu pożarniczego. Szacuje się, że na polskich liniach produkcyjnych powstało łącznie niemal 600 000 egzemplarzy Żuka.
Nysa: kultowy dostawczak PRL-u
Mowa o jednym z najbardziej rozpoznawalnych „dostawczaków” z czasów PRL-u, który powstawał w latach 1958–1994. Szczyt popularności Nysy przypadł na lata 70., gdy produkcja wyraźnie przyspieszyła i samochód zaczął pojawiać się na drogach niemal wszędzie. Co ważne, to polskie auto trafiało także na eksport — m.in. do Czechosłowacji, ZSRR, na Węgry oraz na Kubę.
Łącznie z taśm zjechało ponad 300 tysięcy Nys. Jednak do 1990 roku skala produkcji spadła niemal o 80%, dlatego podjęto decyzję o zakończeniu wytwarzania tego modelu.
Zapomniany Tarpan: rolniczy pick-up PRL
Ten samochód z czasów PRL powstawał w Poznaniu w latach 1973–1995 i miał pełnić rolę pojazdu rolniczego – tak przynajmniej wtedy go klasyfikowano. Tarpan był autem dostawczym w stylu pick-upa, zbudowanym na podzespołach znanych z Warszawy i Żuka.
Kierowano go przede wszystkim do rolników, którzy musieli wozić jednocześnie ładunek i rodzinę, ale na klasyczny samochód osobowy zwyczajnie nie było ich stać. Dziś poznańskiego Tarpana na polskich drogach spotyka się niezwykle rzadko. To bez wątpienia jeden z najbardziej zapomnianych modeli, które poruszały się po Polsce w realiach PRL.
Syrena 105: „kurołapka” z PRL-u
Chyba każdy kierowca, który żył w PRL-u, ma w pamięci ten nie do pomylenia dźwięk pracy silnika! Syrena 105 była produkowana w latach 1972–1983. Co ciekawe, zewnętrzne klamki w tej kultowej Syrenie zapożyczono z Fiata 126p.
Syrena 105, w PRL-u przezywana „kurołapką”, dziś bywa do kupienia za kilka tysięcy złotych. Niestety uchodzi za auto wyjątkowo awaryjne. Skąd jednak wzięła się nazwa „kurołapka”? To przez drzwi, które w Syrenie 105 otwierały się do przodu. Według obiegowej opowieści miało to nawet umożliwiać pasażerom… łapanie kur w trakcie jazdy.
Źródła:
- Tomasz Szczerbicki: Polskie auta osobowe w PRL-u: produkcja seryjna, Wydawnictwo Vesper, Czerwonak 2017
- Kazimierz Kunicki, Tomasz Ławecki: Maluchem do raju. Jak i czym podróżowało się w PRL-u?, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2020
- Włodzimierz Bukowski: Samochody z czasów PRL-u, Księżny Młyn Dom Wydawniczy, Łódź 2012