Przez 7 lat spał ze zwłokami młodej kobiety. To, co zrobił z jej ciałem, przeraża do dziś

To jedna z najbardziej przerażających historii o nekrofilii. Od dziwnej legendy z udziałem ducha hrabiny Cosel po wieloletnie przetrzymywanie i prawdopodobne molestowanie seksualne ciała zmarłej dziewczyny. Wszystko zaczęło się od niezdrowej obsesji pewnego radiologa.
- Duchy przodków i obiecana narzeczona
- Radiologia w czasach prohibicji
- Spełniona obietnica?
- Płonne nadzieje i druga szansa
- Statek kosmiczny i alchemia życia i śmierci
- Przerażające odkrycie
Duchy przodków i obiecana narzeczona
Carl (właść. Georg Karl) Tanzler urodził się w Niemczech, w 1877 roku. Twierdził, że jest potomkiem hrabiny Anny Cosel, kochanki elektora saskiego i króla polskiego Augusta II Mocnego. Według jego własnych wspomnień wychował się w zamku, gdzie jego przodkini ukazywała się jako Biała Dama. To właśnie duch hrabiny miał go nawiedzić w młodości, prezentując tajemniczą egzotyczną dziewczynę w welonie, którą ma spotkać w przyszłości. (Harrison B., 2001: s. 34)
Carl już wówczas był postacią ekscentryczną, nie stroniącą od zainteresowań wszechstronną technologią, nauką i ezoteryką, z zamiłowaniem do niezwykłych przygód. Na początku XX wieku opuścił Niemcy i udał się w podróż po Europie, Północnej Afryce, Indiach, a następnie do Australii. (Swicegood T.L.P., 2002: s. 226) Stąd chciał popłynąć dalej ku wyspom na Pacyfiku. Jego plany pokrzyżowała jednak I wojna światowa. Został zatrzymany w obozie koncentracyjnym w Australii. Nie wykluczone, że był – jak zresztą sam twierdził – oficerem niemieckiej armii. Po wojnie został deportowany do Holandii, skąd wrócił do Niemiec ok. 1920 roku i poślubił swoją krajankę Doris Schäfer. Wkrótce urodziły im się dwie córki. Małżeństwo uważał jednak za tymczasowe, oczekując, że pewnego dnia spotka piękność obiecaną mu przez niezwykłą przodkinię.
Radiologia w czasach prohibicji
Tymczasem w 1926 roku Tanzler przeprowadził się do Zephyrhills na Florydzie, gdzie mieszkała jego siostra. Żona i córki dołączyły do niego później. (Harrison B.: s.11) Po krótkim okresie wspólnego mieszkania Carl opuścił rodzinę i udał się do Key West.
Key West, tak jak inne miasta portowe na Florydzie, w czasach amerykańskiej prohibicji stanowiła jedno z miejsc przerzutowych alkoholu. Zwłaszcza z pobliskiej Kuby. Nic dziwnego, że obok imigrantów z Europy było tu sporo Kubańczyków. Niekoniecznie brali udział w przemycie, ale korzystali z tolerancyjnej i niezbyt restrykcyjnej atmosfery portowego miasteczka Key West, o pirackich tradycjach. Tu każdy przyjezdny mógł realizować swój „amerykański sen”.
Początkowo Carl najął się jako pomoc w lokalnym portowym szpitalu. Wkrótce jednak udało mu się przekonać lekarzy, że potrafi obsługiwać sprzęt radiologiczny (Harrison B.: s. 12). Od młodości był konstruktorem i wynalazcą zafascynowanym tajemnicami wszechświata (jeśli wierzyć jego własnym wspomnieniom, eksperymentował z promieniami rentgena już jako nastolatek). Przede wszystkim jednak była to dobra praca. Elektroradiolog był szanowany i otrzymywał sensowne wynagrodzenie, bez konieczności wykazania się wykształceniem medycznym.
Carl Tanzler nie zapomniał też o swoich wizjach z młodości. Przyjął nawet nazwisko swojej dalekiej krewnej, odtąd przedstawiając się jako hrabia Carl von Cosel. Być może zrobił to z szacunku dla słynnej hrabiny. Na pewno był to też jego sposób na podniesienie własnego statusu. W innym przypadku byłby jednym z wielu ubogich imigrantów na prowincji USA. Ironią losu nazwisko świetnie dopełniało jednak jego ekscentryczną osobowość i pasowało do archetypu szalonego naukowca.
Spełniona obietnica?
22 kwietnia 1930 roku w gabinecie radiologicznym Carla von Cosel pojawiła się młoda kobieta. Chociaż on od razu rozpoznał w niej zjawę ze swoich wizji, nie była duchem. Nazywała się Maria Elena Milagro de Hoyos Mesa.
Maria Elena uchodziła za lokalną piękność. Kruczoczarne włosy i płonące ciemnobrązowe oczy odziedziczyła po kubańskich przodkach. Wiedziała też jak zaprezentować swoją urodę. Podobno często wpinała różę we włosy, co dodatkowo podkreślało jej urodę. (Harrison B.: s. 2) Jedno z niewielu zachowanych zdjęć pokazuje młodą dziewczynę z krótko przyciętymi włosami, przewiązanymi dużą wstążką, w kolczykach art deco i naszyjniku z pereł. Wygląda prawie jak jedna z ówczesnych gwiazd niemego kina.
W roku 1930 miała zaledwie 21 lat, ale życie jej nie rozpieszczało. Wyszła za mąż mając 17 lat, wkrótce po zajściu w ciążę poroniła. Z czasem zaczęła też coraz bardziej podupadać na zdrowiu. W końcu zaczęto podejrzewać gruźlicę. Właśnie dlatego została skierowana na badanie radiologiczne. Na pierwsze badanie przyszła z mężem, ale możliwe, że właśnie wykryta choroba stała się powodem ich separacji. (Harrison B.: s. 27)
Kiedy Carl von Cosel zobaczył kubańską piękność uznał, że dawna obietnica ducha hrabiny została spełniona. Miał co prawda żonę, a Maria Elena męża, ale to były tylko drobne przeszkody na drodze do szczęścia.
Płonne nadzieje i druga szansa
W 1930 roku Carl Tanzler von Cosel miał 53 lata. Maria Elena mogłaby być jego córką. Przeprowadzone badania wykazały, że dziewczyna cierpi na zaawansowaną gruźlicę i prawdopodobnie nie pożyje długo. Tu von Cosel dostrzegł swoją szansę. W przeciwieństwie do konwencjonalnych lekarzy mógł zaoferować jej eksperymentalne leczenie. Musiał być naprawdę przekonujący. Tym bardziej, że zubożała rodzina Eleny nie mogła sobie pozwolić na inną formę długotrwałej terapii. Prawdopodobnie dlatego zgodzili się na eksperyment. Właściwie była to seria eksperymentów z udziałem bolesnych elektrowstrząsów i promieni rentgenowskich.
Ostatecznie nic nie pomogło i Maria Elena zmarła 25 października 1931. Wiele lat później próbowano nawet udowodnić, że otruł ją von Cosel. Przez 18 miesięcy leczenia nie tylko wymyślał dla Marii Eleny różne procedury lecznicze i remedia, ale obdarowywał ją prezentami. W końcu wyznał też swoją miłość.
Czy ją otruł żeby skrócić jej cierpienia? Po śmierci na pewno miał nad nią większą kontrolę. Jednak trudno sobie wyobrazić, że kiedykolwiek przyszło mu do głowy celowe zabicie dziewczyny. Nie na tym polegało jego szaleństwo.
Statek kosmiczny i alchemia życia i śmierci
Carl zapłacił za pogrzeb ukochanej z własnych pieniędzy. Rodzina zgodziła się też, żeby skonstruował dla niej mauzoleum na lokalnym cmentarzu.
Wspomniałam wcześniej, że Carl von Cosel interesował się ezoteryką. Miał nietypowe podejście do życia i śmierci, oparte na jego własnej interpretacji pewnych praktyk bramińskich. (Harrison B.: s. 107) Czuwał przy sarkofagu ukochanej prawie każdego wieczoru. Mówił do niej, czytał i śpiewał. W końcu wydało mu się, że usłyszał głos. To Elena miała go prosić, żeby uwolnił ją z grobowca. Carl twierdził, że skoro duch żyje i przemawia do niego, to można go za pomocą nowoczesnej technologii przywrócić do ciała.
W kwietniu 1933 roku von Cosel wykradł ciało dziewczyny i przewiózł je do domu. Wkrótce przeprowadził się na odludzie. Zbudował tam laboratorium, w którym próbował przywrócić mocno rozkładającemu się ciału dawny kształt.
Za pomocą drutów połączył kości, nadając szkieletowi zwartą formę. Zapadnięty tułów wypełnił szmatkami, a skórę zastąpił jedwabnymi bandażami, nasączonymi gipsem i woskiem. Do wypełnienia oczu użył szklanych protez. Użył też słynnych, kruczoczarnych włosów Eleny (częściowo były to włosy, które dostał jako pamiątkę od rodziny), żeby zrobić odpowiednią perukę. W praktyce Elena była teraz mumią, która wymagała codziennych zabiegów, żeby utrzymać nadaną temperaturę i kształt. Dodatkowo musiał używać dużej ilości środków dezynfekcyjnych i perfum.
Oprócz tego Carl Tanzler przeniósł do nowego domu statek powietrzny, wcześniej trzymany na ziemi należącej do szpitala. Szalony naukowiec – wówczas już w pełni zasługiwał na to miano – planował polecieć nim do stratosfery. Według niego promieniowanie kosmiczne mogło pomóc przywrócić Elenę do pełni życia. (Harrison B.: s. 234)

Przerażające odkrycie
Przez następnych siedem lat Carl von Cosel mieszkał z ciałem swojej ukochanej. Zupełnie zapomniał o żonie i dzieciach. Nie zjawił się nawet na pogrzebie córki, która przedwcześnie zmarła na dyfteryt.
W końcu w okolicy zaczęły krążyć plotki. Podobno widziano go jak tańczył z „manekinem”. Poza tym kupował kobiece ubrania i perfumy, chociaż mieszkał sam.
Kiedy wieści dotarły do siostry Eleny Marii - Florinda postanowiła skonfrontować się z szalonym naukowcem. Początkowo chciała potwierdzenia czy ciało dziewczyny leży w mauzoleum. Von Cosel wykręcał się jednak do odpowiedzi. W końcu zdecydował się zaprosić Florindę i jej męża do domu i… zaprezentować swoje dzieło. Chociaż mumifikacja zmieniła wygląd ciała, upodabniając je do dużej lalki, nie było wątpliwości. Szaleniec mieszkał i spał ze zmarłą Eleną Marią.
Florinda poinformowała lokalną policję, która w październiku 1940 roku przyszła aresztować Carla. Nie mając lepszego pomysłu na oskarżenie zarzucili mu „umyślne i złośliwe zniszczenie grobu oraz usunięcie ciała bez zezwolenia”. (Harrison B.: s. 146, Swicegood T.L.P.: s. 196)
Odbył się proces. Co ciekawe większość mieszkańców Key West uznała Carla von Cosel nie za szaleńca, a za ekscentrycznego romantyka. Jedyne co na pewno trzeba było zrobić, to złożyć ciało z powrotem do grobu. Przedtem jednak nie omieszkano wystawić go jako lokalnej ciekawostki w domu pogrzebowym, gdzie Elenę Marię w „poprawionej” wersji zobaczyło ok. 7000 ludzi. Następnie, na życzenie rodziny, pochowano ją w nieoznaczonym grobie. Był to jedyny sposób, żeby powstrzymać Carla przed kolejnymi próbami wykopania ciała. Później musiał się zadowolić stworzeniem manekina-repliki.
***
Sprawa ciągnęła się jeszcze długo po śmierci głównego sprawcy. Odkrywano nowe poszlaki, chociaż większość była raczej sensacyjna niż oparta na faktach. Z czasem też przestano uznawać Carla von Cosel za romantycznego dziwaka. Jego nekrofilia coraz bardziej przerażała. Rosnąca świadomość dotycząca konsensusu w związkach i życiu intymnym sprawiła też, że inaczej spojrzano na Elenę Marię. Nie była już przedmiotem makabrycznego uwielbienia, ale kobietą, której śmierć pozbawiła ją prawa głosu we własnej sprawie.
Źródła:
Ben Harrison, Undying Love, New York 2001
Thomas L.P. Swicegood, Von Cosel: a true story, New York 2003