Przyjechał do Łodzi bez niczego, zmarł jako właściciel 1/7 miasta! Prawdziwy król Królestwa Polskiego

Przyjechał do Łodzi jako trzydziestolatek z solidnym doświadczeniem i skromnym kapitałem. Niespełna dwie dekady później jego fabryki przerabiały 60 procent bawełny w całym Królestwie Polskim, a prywatne grunty zajmowały powierzchnię równą jednej siódmej miasta. Majątek wyceniony na 14 milionów rubli dawał mu pozycję najbogatszego przemysłowca na ziemiach polskich.
- Dochodowe małżeństwo
- Bawełniany poker
- Osiedle, szpital i bank
- Mauzoleum droższe niż trzy świątynie
- Na kartach „Ziemi obiecanej”
Dochodowe małżeństwo
Karol Wilhelm Scheibler urodził się w 1820 roku w Monschau w Nadrenii w rodzinie tkackiej z tradycjami sięgającymi końca XV wieku. Po gimnazjum w Krefeld trafił do Belgii – najpierw jako praktykant w przędzalni wuja, a w wieku 18 lat został jej dyrektorem. Później pracował w fabryce Johna Cockerilla w Liège, gdzie poznał najnowsze maszyny włókiennicze. Reprezentując angielskich producentów, podróżował po Francji, Szkocji i Holandii, budując sieć kontaktów. W 1848 roku Wiosna Ludów skłoniła go do przenosin do Królestwa Polskiego, gdzie objął stanowisko dyrektora w zakładach kuzyna w Ozorkowie.
Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił 16 września 1854 roku. Tego dnia Scheibler ożenił się z Anną Werner, córką właściciela fabryk sukna i cukrowni. Wniesiony przez nią posag – ponad 40 tysięcy rubli – podwoił dostępny mu kapitał. Z takim zapleczem podpisał z magistratem kontrakt na dzierżawę placów przy Wodnym Rynku. Zobowiązał się wybudować kompleks przędzalniczo-tkacki i słowa dotrzymał: w 1855 roku ruszyła zmechanizowana przędzalnia na 18 tysięcy wrzecion, wkrótce dołączyły tkalnia, farbiarnia i wykończalnia. Maszyny sprowadzał z Anglii, a surowiec – amerykańską bawełnę – transportował przez Liverpool, Bremę i Hamburg.
Bawełniany poker
Przełom lat 50. i 60. XIX wieku przyniósł kryzys, który złamał dziesiątki fabrykantów. Wojna secesyjna w Stanach Zjednoczonych wstrzymała dostawy bawełny, a bez niej łódzkie krosna stawały. Scheibler zachował się inaczej niż konkurenci: na krótko przed wybuchem konfliktu zamówił ogromne ilości surowca i zgromadził zapasy na niespotykaną skalę. Kiedy inni musieli ogłaszać przestoje, jego fabryki pracowały nieprzerwanie. Nadwyżki przędzy sprzedawał po cenach trzykrotnie wyższych niż przed kryzysem. Tkacze, doprowadzeni do rozpaczy bezrobociem i drożyzną, w kwietniu 1861 roku wtargnęli do jego zakładów i zdemolowali przędzalnię – był to jeden z najgwałtowniejszych zrywów robotniczych w ówczesnej Łodzi.
Kapitał zebrany w latach bawełnianego kryzysu umożliwił Scheiblerowi skokową ekspansję. Skupował sąsiednie parcele i przejmował podupadłe fabryki – w 1870 roku za 40 tysięcy rubli nabył spalone zakłady na Księżym Młynie i w ciągu dekady stworzył tam drugi, potężny kompleks. Wielka przędzalnia na 70 tysięcy wrzecion, tkalnia na 1200 krosien, gazownia, bocznica kolejowa łącząca fabrykę z magistralą – wszystko zaprojektowano tak, aby produkcja szła bez zakłóceń.
Pod koniec lat 70. zakłady Scheiblera koncentrowały 55 procent robotników i 60 procent produkcji włókienniczej Królestwa Polskiego. W 1878 roku jego wyroby dostały złoty medal na wystawie światowej w Paryżu, a car Aleksander II wcześniej przyznał mu prawo znakowania tkanin cesarskim herbem.

Osiedle, szpital i bank
Scheibler nie ograniczał się do maszyn i procentów. Jego inwestycje społeczne wyprzedzały epokę. Na Księżym Młynie zbudował całe osiedle dla robotników, stawiając solidne domy mieszkalne z dostępem do sklepu fabrycznego, ochronki dla dzieci i szkoły otwartej w 1877 roku. Przy zakładach działały ambulatorium, biblioteka i własna straż pożarna – rzadkość nawet w większych europejskich ośrodkach przemysłowych. Po śmierci przemysłowca wdowa Anna dokończyła budowę szpitala, tworząc z Księżego Młyna samowystarczalną enklawę.
Równolegle współtworzył instytucje, które unowocześniały całą Łódź. Zainicjował powstanie Banku Handlowego w Łodzi i do końca życia stał na czele jego rady nadzorczej. Zasiadał we władzach Towarzystwa Kolei Fabryczno-Łódzkiej, współorganizował Towarzystwo Kredytowe Miejskie i wspierał otwarcie filii Banku Polskiego. Przez lata był honorowym konsulem Austro-Węgier. Finansował budowę katolickich kościołów, ewangelickich zborów i synagog, choć prywatnie trzymał się luteranizmu. Dla XIX-wiecznego potentata była to rzadka równowaga między twardym biznesem a obywatelską odpowiedzialnością.
Mauzoleum droższe niż trzy świątynie
Gdy Scheibler zmarł w kwietniu 1881 roku, rodzina postanowiła uczcić go pomnikiem na miarę jego pozycji. Neogotycka kaplica na Starym Cmentarzu w Łodzi, zaprojektowana przez Edwarda Lillpopa i Józefa Piusa Dziekońskiego, powstawała w latach 1885–1888 i od początku nie miała sobie równych. Same roboty kamieniarskie pochłonęły 150 tysięcy rubli – sumę, za którą można było wówczas wybudować dwa, a nawet trzy duże kościoły. Użyto piaskowca i elementów żeliwnych, a smukłą wieżę zwieńczono ażurem, pod którym ustawiono osiem figur muzykujących aniołów odlanych z cynku według modeli warszawskiego rzeźbiarza Andrzeja Pruszyńskiego.
Wnętrze wyłożono włoskimi marmurami, okna wypełniły witraże sprowadzone z Żytawy, a ołtarz i ambona dopełniały wrażenia europejskiej klasy. Po 1945 roku kaplicę systematycznie plądrowano: rozbito trumny, zniszczono rzeźby i ukradziono metalowe elementy. Jeszcze w latach 70. XX wieku obiekt zamieniał się w ruinę. Dzięki powołanej w 2003 roku Fundacji na rzecz Ratowania Kaplicy Karola Scheiblera udało się przeprowadzić prace za ponad 8 milionów złotych – odnowiono wieżę, prezbiterium, dach i wrota.
Na kartach „Ziemi obiecanej”
Wyrazista sylwetka Scheiblera szybko przeniknęła do kultury – Władysław Reymont wzorował na nim postać bezwzględnego Hermana Bucholca w „Ziemi obiecanej”. Prawdziwy fabrykant jeszcze za życia pomyślał o zabezpieczeniu dorobku: w 1880 roku przekształcił przedsiębiorstwo w Towarzystwo Akcyjne Manufaktur Bawełnianych Karola Scheiblera. Pakiet 360 akcji imiennych o wartości 9 milionów rubli trafił do żony, siedmiorga dzieci i zaufanych krewnych. Najstarsza córka Matylda wyszła za Edwarda Herbsta – naczelnego dyrektora zakładów, młodsza Emma związała się z Georgiem von Kramsta, a syn i główny dziedzic, Karol Wilhelm junior, ożenił się z Anną Grohmanówną, łącząc dwie potężne łódzkie dynastie.
Rodzina kontynuowała dzieło fundatora: Anna ufundowała szpital, dzieci wspierały ochronki i szkoły. Marka Scheiblerów przetrwała na fabrycznych murach aż do 1946 roku. Dziś ślady dawnej potęgi widać w odnowionych loftach na Księżym Młynie, w pałacach otoczonych parkiem Źródliska i w kaplicy, która powoli odzyskuje dawny blask. Została też pamięć o człowieku, który przybył do Łodzi bez wielkiego majątku, a zostawił po sobie jedną siódmą miasta i trwały kawałek europejskiej historii przemysłu.
Źródła:
- Skrzydło L., Rody fabrykanckie, Łódź 1999.
- https://dzieje.pl/wideo/kaplica-lodzkiego-fabrykanta-karola-scheiblera-arcydzielo-europejskiej-architektury
- https://lodz.pl/artykul/historia-lodzi-czy-jeden-czlowiek-moze-posiadac-1-7-miasta-tak-jesli-nazywa-sie-karol-scheibler-58156/