Zdradzała go z aktorami i marynarzem. Hrabia do końca pozostał jej oddany

Gdy w 1931 roku największa gwiazda polskiego kabaretu wychodziła za mąż za dziedzica potężnej fortuny, plotka o mezaliansie zelektryzowała cały kraj. Hanka Ordonówna – córka kolejarza, artystka o wątpliwym w oczach arystokracji statusie – została hrabiną. A potem, już jako żona, seryjnie zdradzała swojego męża. On tymczasem przymykał oko na jej kochanków, ratował ją z więzień i łagrów, a po jej śmierci latami pielęgnował pamięć o ukochanej. Czy był aż tak naiwny, beznadziejnie zakochany, a może po prostu wstydził się własnego wyboru? Oto historia jednej z najbardziej niezwykłych par przedwojennej Polski.
- „Uliczka w Barcelonie”
- Mezalians, który wstrząsnął arystokracją
- „Zaliczanie” starszych panów i pierwsze zdrady
- Od kolaboranta do oficera NKWD – romanse wojenne
- Na pełnym morzu
- Miłość ci wszystko wybaczy
„Uliczka w Barcelonie”
Michał Tyszkiewicz zobaczył Ordonkę na scenie Qui Pro Quo i… przepadł. Nie był pierwszym zafascynowanym nią mężczyzną, ale jako jedyny postanowił zdobyć ją w sposób, którego nie spodziewała się po żadnym wielbicielu – napisał dla niej piosenkę. Polski tekst do melodii argentyńskiego tanga, zatytułowany „Uliczka w Barcelonie”, zaniósł dyrektorowi kabaretu, a ten oddał go artystce. Ordonka, oczarowana nieznajomym poetą, zażądała spotkania.
Okazał się przystojnym arystokratą o nienagannej prezencji, który nie ukrywał, że jest nią całkowicie zauroczony. Szybko zaprosił ją na kolację, a potem poprosił o rękę. Miłość przyszła błyskawicznie – przynajmniej z jego strony. Dla Ordonówny hrabia był być może bardziej szansą na awans społeczny niż miłością życia, ale propozycję przyjęła.
Mezalians, który wstrząsnął arystokracją
Rodzina Tyszkiewicza była przerażona. Hrabia, właściciel majątku Orniany o powierzchni piętnastu tysięcy hektarów, miał poślubić kobietę z kabaretu? W tamtych czasach zawód artystki estradowej często porównywano do prostytucji, a fakt, że narzeczona pochodziła z ubogiej kolejarskiej rodziny tylko dopełniał obrazu katastrofy towarzyskiej. Flirt, romans – owszem, to mieściło się w kanonie męskich przygód, ale małżeństwo? Tego było za wiele.
Michał jednak postawił na swoim. Ślub odbył się 26 marca 1931 roku w kościele św. Krzyża w Warszawie, bez rozgłosu, z dala od prasy. Młoda para zamieszkała w litewskich Ornianach, ale Ordonka nie zamierzała rezygnować ze sceny. Hrabia, zamiast zabronić jej dalszej kariery, został jej impresariem. Od początku było widać, że to on jest w tym związku stroną głębiej zaangażowaną – i gotową płacić za to każdą cenę.
„Zaliczanie” starszych panów i pierwsze zdrady
Jeszcze przed ślubem Hanka miała za sobą kilka burzliwych romansów. Z aktorem Januszem Sarneckim przeżyła tak intensywny związek, że po rozstaniu podobno próbowała odebrać sobie życie. Potem w jej życiu pojawił się węgierski konferansjer Fryderyk Járosy, z którym miesiącami żyła w warszawskim hotelu George – bez szans na ślub, bo ten miał już żonę i dzieci. Ordonka wnosiła więc w małżeństwo spory bagaż emocjonalny i temperament, który trudno było okiełznać.
Kiedy po ślubie przyjęła propozycję Juliusza Osterwy, aby zagrać w Krakowie, hrabia bez słowa puścił ją na półroczne rozstanie. Być może nie podejrzewał, że pulchny, starszy o osiemnaście lat aktor okaże się miłosnym rywalem. Osterwa, mistrz scenicznego uwodzenia, szybko rozkochał w sobie Ordonkę. Romans stał się tematem plotek, ale Tyszkiewicz najwyraźniej postanowił sprawę zignorować. Gdy romans się wypalił, a porzucony Osterwa załamał się nerwowo, hrabina wróciła do męża – na chwilę.
Od kolaboranta do oficera NKWD – romanse wojenne
Najmroczniejszy rozdział w jej życiu miłosnym wiąże się z Igo Symem, aktorem i późniejszym hitlerowskim konfidentem. Był przystojny, miał maniery, grał u jej boku w filmie „Szpieg w masce”. Gdy po wybuchu wojny Sym zaczął współpracować z okupantem, Ordonka odrzuciła jego propozycję występów dla Niemców. Niedługo potem trafiła na Pawiak. Historycy do dziś podejrzewają, że za jej aresztowaniem stał właśnie były kochanek. On sam nie kiwnął palcem, aby jej pomóc.
Tymczasem hrabia poruszył niebo i ziemię, żeby wydostać żonę z aresztu. Dzięki koneksjom rodzinnym dotarł aż do włoskiego króla Wiktora Emanuela III, który interweniował u samego Hitlera. Ordonka wyszła na wolność, ale nie na długo – po zajęciu Wilna przez ZSRR oboje wpadli w ręce Sowietów. Podobno w Moskwie artystka przystała na krótki romans z oficerem NKWD, licząc na pomoc w uwolnieniu męża. Obietnice okazały się puste, a ją samą zesłano do obozu pracy w Uzbekistanie.
Na pełnym morzu
Jeszcze przed wojną, w 1937 roku, podczas rejsu transatlantykiem Batory do USA, Ordonka poznała pierwszego oficera Jana Strzembosza. Przystojny marynarz z zawadiacką grzywką zawrócił jej w głowie na tyle, że romans rozkwitł na pełnym morzu i trwał przez wiele tygodni. Gdy statek dobijał do Gdyni, na nabrzeżu czekał stęskniony mąż. Ordonka płakała przy pożegnaniu z kochankiem, ale Tyszkiewicz jak zwykle – nie widział, nie słyszał, nie pytał…
Związek ze Strzemboszem odżył w zaskakujących okolicznościach. W 1942 roku, gdy Ordonka z transportem polskich sierot dotarła do Bombaju, w tamtejszym porcie cumował statek, na którym kapitanem był… ten sam Jan Strzembosz. Para znów wpadła sobie w ramiona. Przez osiem lat prowadzili korespondencję, a listy przechodziły przez ręce Tyszkiewicza, który pracował w polskim poselstwie w Teheranie. Podobno nigdy nie otworzył żadnej koperty.

Miłość ci wszystko wybaczy
Po wojnie Tyszkiewiczowie zamieszkali w Bejrucie. Hanka, wyniszczona gruźlicą i pobytem w łagrach, coraz więcej czasu spędzała w szpitalach. Podobno w Hajfie nawiązała ostatni romans – z żonatym lekarzem, który zakochał się w niej tak beznadziejnie, że ostatecznie popełnił samobójstwo. Dla niej był to prawdopodobnie tylko sposób na zagłuszenie tęsknoty za Strzemboszem.
Zmarła w 1950 roku, mając zaledwie czterdzieści osiem lat. Hrabia przeżył ją o dwadzieścia cztery. Ożenił się ponownie, ale do końca swoich dni pamiętał o pierwszej żonie. Zorganizował wystawę jej obrazów, poświęcił jej audycję w Radiu Wolna Europa. Człowiek, któremu zarzucano naiwność i ślepotę na zdrady, okazał się po prostu ostatnim romantykiem w czasach, gdy słowa piosenki „Miłość ci wszystko wybaczy” nie były tylko tanim refrenem – były treścią całego jego życia.
Źródła:
- Cubała A., Miłość bez jutra, Warszawa 2024.
- Mieszkowska A., Hanka Ordonówna. Miłość jej wszystko wybaczy, Warszawa 2019.
- https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1389796%2Cbyl-wielki-mezalians-lat-30-aktorka-kabaretowa-poslubila-przedstawiciela