Pociąg śmierci

Rzeź

4 lipca na stacji kolejowej w niewielkiej miejscowości, położonej w pobliżu miasta Orzeł, zatrzymał się pociąg dalekobieżny relacji Charków - Moskwa. Pasażerowie czekali w spokoju, aż drzwi się otworzą. Czas mijał, a nic takiego nie następowało. Nigdzie nie widać było konduktorów, których obowiązkiem było wpuszczanie podróżnych do przypisanych wagonów.

Zbliżała się godzina odjazdu składu ze stacji, a stłoczeni na peronie ludzie nadal czekali na możliwość wejścia do środka. Zniecierpliwieni pasażerowie wagonu nr 7 zaczęli w końcu dobijać się do drzwi. Nie doczekawszy się reakcji, wzięli sprawy we własne ręce. Ich oczom ukazał się makabryczny widok.

Wagon wyglądał jak mobilna rzeźnia - cały zalany był krwią. Ściany, podłoga, sufit, a nawet okna pokrywały czerwone smugi. Nie ulegało wątpliwości, że stało się tam coś strasznego. Zaniepokojeni pasażerowie zaczęli zaglądać do przedziałów w poszukiwaniu ewentualnych rannych. Znaleźli tylko jeszcze więcej plam krwi.

Ustalanie przebiegu zdarzeń

Na miejsce wezwano milicjantów. Szybko ustalili kto tego dnia mógł podróżować w wagonie nr 7.

Były to dwie pasażerki i dwie konduktorki Nigdzie nie było po nich śladu. W jednym z przedziałów natrafiono za to na śpiącego twardym snem mężczyznę. Był nim elektryk Aleksander Przysłucki. Wypytywany przez funkcjonariuszy stwierdził, że nie ma pojęcia co stało się w pociągu. Nic nie widział, niczego nie słyszał. Był pijany i całą drogę przespał w pustym przedziale.

Historia Przysłuckiego budziła wątpliwości. Ślady zbrodni wskazywały na to, że nie mogła się ona odbyć w kompletnej ciszy. Ofiarami były najprawdopodobniej aż cztery kobiety. Równie istotne, co schwytanie mordercy, stało się zatem odnalezienie ciał.

Leżały rozrzucone przy torach między miejscowościami Stalnoj Koń i Stanowy Kołodziec. Kobiety zostały zamordowane za pomocą noża, a następnie wyrzucone z pociągu. Oprawca obszedł się z nimi wyjątkowo brutalnie - zadał wiele ran, wykorzystał seksualnie, a na koniec okradł.

Milicjanci musieli odpowiedzieć na pytanie kim jest sprawca? Na pewno nie podróżował z oficjalnym biletem, gdyż takowe posiadały tylko martwe pasażerki. Czy był sam, czy miał pomocników? W jaki sposób dostał się do pociągu i jak z niego uciekł? Gdzie go teraz szukać?

Krótka lista podejrzanych

Elektryk Przysłucki stał się pierwszym i głównym podejrzanym. Był jedynym mężczyzną w pociągu, jego alibi budziło wątpliwości. Na butach miał krew ofiar (niektóre źródła twierdzą, że dowód ten został sfabrykowany przez milicję). Mimo że konsekwentnie nie przyznawał się do winy - trafił do aresztu.

Milicjantom zależało na szybkim rozwiązaniu sprawy ze względu na zbliżające się wielkimi krokami Igrzyska Olimpijskie. Pojawiły się podejrzenia, że zbrodnia to misternie uknuty sabotaż, mający na celu skompromitowanie ZSRR w oczach międzynarodowej opinii publicznej i że takich zamachów może być więcej.

Tajemniczy morderca

Oskarżony mężczyzna konsekwentnie zaprzeczał, że zamordował cztery niewinne kobiety. W obawie, że zostanie skazany za zbrodnię, której nie popełnił, zaczął w końcu zeznawać. Przyznał, że widział prawdziwego zabójcę tamtej nocy w wagonie.

Konduktorki, chcąc dorobić do skromnej pensji, miały we zwyczaju wpuszczać pasażerów na gapę w zamian za łapówkę. Nie dało się ustalić ani ich tożsamości, ani miejsca, w którym wsiedli lub wysiedli z pociągu. O całym procederze wiedział maszynista pociągu i jeszcze kilka osób z obsługi. Zabójcą z pociągu miał być właśnie jeden z takich gapowiczów. A może zainteresuje cię także ten artykuł na temat najbardziej znienawidzonej matki Ameryki?

Polowanie na ducha

Trop w lombardzie

Milicjanci skontaktowali się z rodzinami zabitych kobiet prosząc je o opisanie biżuterii, która została skradziona przez mordercę. Zostały one następnie wysłane do wszystkich lombardów w kraju. Pozostało tylko czekać.

Po jakimś czasie na milicję zadzwonił właściciel jednego z takich przybytków twierdząc, że jakiś mężczyzna próbuje u niego zastawić charakterystyczny pierścionek. Na miejscu błyskawicznie pojawił się patrol. Zatrzymano w ten sposób Grigorija Dugina.

Dugin miał już bogatą kartotekę, siedział nawet w więzieniu. Zarzekał się jednak, że nie zamordował właścicielki pierścionka. Miał go dostać od dobrego znajomego, który nazywał się Anatolij Nagijew. Czyżby to właśnie on był zwyrodnialcem z pociągu?

Tola

Anatolij Nagijew urodził się w 1958 roku w mieście Angarsk, w powiecie Irkuckim. Tola był trudnym dzieckiem. Często uciekał z domu, nie lubił się uczyć. Bywał agresywny. Nie znosił nudy i monotonii wiejskiego życia. Koledzy się go bali, bo nawet najmniejsze spory rozwiązywał za pomocą pięści.

Jako młody chłopak zdecydował, że zostanie cyrkowym atletą. Dużo ćwiczył, pracował nad muskulaturą i gibkością. Dzięki samodyscyplinie i pracy nad sobą był niezwykle silny i zwinny. Mimo niskiego wzrostu (157 cm)  w konfrontacji z rówieśnikami zawsze wygrywał. Nikt nie ośmielał się z Tolą zadzierać.

W relacjach z kobietami Anatolij miał być bezpośredni i brutalny. Nie cieszył się powodzeniem - jego zaloty były permanentnie odrzucane. W wieku 17 lat popełnił pierwsze przestępstwo na tle seksualnym. Zgwałcił kilka lat od siebie starszą dziewczynę. Ta nie zgłosiła się na policję w obawie przed zemstą Nagijewa. Przestępstwo uszło mu więc płazem.

To tylko rozochociło młodocianego zwyrodnialca. Już miesiąc później zgwałcił kolejną dziewczynę, a w ślad za nią - następną. Trzecia ofiara zdecydowała się złożyć zeznania na milicji mimo paraliżującego strachu. Nagijew został skazany na 7 lat więzienia. Został zesłany do kolonii karnej.

Wściekły

Już pierwszego dnia pobytu w więzieniu współosadzeni postanowili pokazać niepozornemu Toli kto tu rządzi. Na pierwszy rzut oka niski chłopak nie miał szans z grupą zaprawionych w bojach zbirów. Ku zaskoczeniu wszystkich zaatakowany Nagijew zamienił się w dzikie zwierzę.

W ataku ślepej furii w pojedynkę skatował grupę kryminalistów, która otoczyła go ciasnym kołem. Od tamtej pory nikt nie odważył się go tknąć. Ta i kilka innych podobnych sytuacji sprawiły, że Anatolij dostał od towarzyszy spod celi adekwatną ksywę: Wściekły.

Mimo tego wszystkiego Tola w więzieniu zachowywał się raczej poprawnie.  Miał dobre układy z innymi osadzonymi oraz z władzami zakładu karnego. Robił bardzo dobre wrażenie. Niektórzy twierdzili nawet, że chłopak jest na najlepszej drodze do zostania w przyszłości porządnym obywatelem.

W 1979 roku Tola został przeniesiony do otwartego zakładu karnego, w którym więźniowie mogli pracować. Młody mężczyzna zatrudnił się do wyrębu lasu. Do miejsca pracy mógł dojeżdżać pociągiem - 40 minut w jedną stronę.

Pasmo zbrodni

Pociągi

Anatolij wykorzystał czas, w którym uchodził za szybko resocjalizującego się pensjonariusza zakładu karnego, w najgorszy możliwy sposób - do gwałcenia i mordowania niewinnych kobiet, spotkanych przypadkowo w pociągach, którymi regularnie jeździł.

Nagijew nigdy nie kupował biletów, tylko dawał łapówki konduktorkom. W trakcie podróży miał czas, by zaczepiać pasażerki i proponować im różne rzeczy, między innymi seks. Jego pierwszą ofiarą była młoda dziewczyna, która zaprosiła go do swojego mieszkania. Mężczyzna brutalnie ją zamordował, a potem zgwałcił.

Z początku Tola był przekonany, że milicja za chwilę go złapie. Ale nic takiego się nie stało. Ośmielony postanowił więc posunąć się dalej. W trakcie kolejnej podróży zaproponował seks spotkanej w pociągu Darii Krawczenko. Kiedy ta odmówiła, zaciągnął ją siłą do pustego przedziału, udusił, zgwałcił i okradł. Ciało znaleziono dopiero w trakcie sprzątania wagonów.

Anatolij Nagijew już wtedy mógł zostać ujęty, gdyby tylko konduktorka z feralnego pociągu opowiedziała milicji o mężczyźnie, któremu nielegalnie sprzedała bilet. Kobieta nie chciała jednak rezygnować z nielegalnego interesu, zachowała więc milczenie. W listopadzie 1980 roku Wściekły został zwolniony warunkowo i wrócił do rodzinnej miejscowości.

Kino

Wściekły zatrudnił się jako operator kina objazdowego. Była to praca marzeń dla młodocianego psychopaty - dzięki niej mógł bez przeszkód zapoznawać, gwałcić i okradać młode kobiety mieszkające w różnych miejscowościach. Na ich szczęście po zaspokojeniu żądzy puszczał je wolno.

Według nieoficjalnych danych w ciągu 10 miesięcy zaatakował 30 razy. Zwieńczeniem krwawego rajdu było właśnie morderstwo w pociągu relacji Charków - Moskwa. Wściekły wręczył konduktorce łapówkę i usiadł w wagonie, w którym było najwięcej wolnych miejsc.

Polowanie na mordercę

Odrzucenie

Wściekłemu spodobała się kobieta, z którą przed chwilą dobił targu. Niewiele myśląc zaproponował jej seks. Zniesmaczona konduktorka odmówiła, co zabolało Tolę do żywego. Wyciągnął nóż i rzucił się na niczego niespodziewająca się ofiarę.  Świadkiem zdarzenia była druga konduktorka. Podzieliła los koleżanki.

Rozjuszony mężczyzna ruszył na poszukiwania innych potencjalnych świadków morderstwa. W dalszych przedziałach znalazł Marię Łopatkiną  i Tatianę Kolesnik. Mimo że obie kobiety nie zdawały sobie sprawy z tego, co przed chwilą wydarzyło się w pociągu, nie uszły z życiem.

W kolejnym przedziale Nagijew spotkał elektryka. Zaskoczony pracownik kolei struchlał na widok ochlapanego krwią Wściekłego z nożem w ręce. Ten jednak miał mu powiedzieć “Kobiety zarzynam jak kury, ale mężczyzn nie tykam.” Odszedł zostawiając oniemiałego i przerażonego Przysłuckiego bez szwanku.

Poszukiwania

Poszukiwania Nagijewa nadzorował osobiście ówczesny minister spraw wewnętrznych ZSRR. Mordercę zadenuncjowała jego własna matka, która zdradziła milicjantom miejsce pobytu syna. Kobieta bała się, że zwyrodnialec i jej wyrządzi krzywdę. Anatolij został aresztowany.

Wściekły przyznał się do ataku w pociągu Charków - Moskwa, a także do innych zbrodni, o których milicja nie miała pojęcia. Stwierdził nawet, że zgwałcił własną siostrę, choć kobieta tego nie potwierdziła. W trakcie pobytu w więzieniu próbował uciekać, ale ostatecznie nigdy mu się to nie udało.

Kara

W 1981 roku Anatolij Nagijew został skazany na śmierć przez rozstrzelanie. W trakcie konwoju do miejsca stracenia mężczyzna uciekł. Przez 40 dni ukrywał się w stogu siana, kradnąc okolicznym wieśniakom jedzenie. W końcu jednak milicja trafiła na jego trop.

Podczas obławy Wściekły bronił się z niespotykaną furią. Został postrzelony przez funkcjonariuszy i trafił do szpitalnego oddziału ratunkowego. Stamtąd też próbował uciec, jednak bez powodzenia. W trakcie przewożenia do zakładu karnego znów zaatakował eskortujących go funkcjonariuszy. Jednemu odgryzł kawałek palca. Domagał się ponownego rozpatrzenia swojej sprawy. Nikt nie zamierzał go słuchać. 28 października 1981 roku dwudziestotrzyletni Wściekły został rozstrzelany.

Autor: Natalia Grochal

Źródła:

  1. https://www.youtube.com/watch?v=dfHYBi2unic
  2. https://www.damosfera.pl/zabic-alle-pugaczowa-seryjny-morderca-mial-obsesje-na-punkcie-slynnej-piosenkarki/
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 96,7% czytelników artykuł okazał się być pomocny