Bogdan Arnold – seryjny morderca, który zamordował cztery kobiety

Zanim Bogdan Arnold stał się zabójcą…

Bogdan Arnold urodził się 17 lutego 1933 roku w Kaliszu. Był najstarszy wśród swojego rodzeństwa i pochodził z bardzo religijnej rodziny inteligentów. Ojciec Bogdana był lutnikiem oraz zajmował się firmą produkującą fortepiany. Matka z kolei sprawowała opiekę nad wszystkimi dziećmi – było ich troje. W najgorszych snach rodzice Bogdana nie przypuszczali nawet, że ich ukochany najstarszy syn w przyszłości może stać się jednym z… najgorszych zabójców w Polsce.

Bogdan Arnold zarzekał się podczas procesu, że z lekkością zdał maturę i zdobył zawód elektryka – jednak nie potwierdza tego zupełnie żadne źródło. Ojciec Bogdana na rozprawie gwałtownie zaprzeczał tezom swojego syna, mówiąc, że Bogdan nie ma żadnego wykształcenia. Ku niezadowoleniu Bogdana opowiadał w dodatku, że syn nie ukończył żadnej szkoły, ponieważ zawsze miał problemy z nauką. Okazało się, że Bogdanowi o wiele lepiej szło nawiązywanie bliższych więzi z płcią przeciwną. Z łatwością umiał okręcić kobiety wokół swojego palca – dowodem na to jest, iż Bogdan w ciągu zaledwie 10 lat był aż trzykrotnie żonaty.

Bogdan Arnold i przeprowadzka do Katowic

Mężczyzna nie mógł sobie znaleźć idealnego miejsca na ziemi. Ciągle się przeprowadzał, co było dowodem na jego brak stabilizacji emocjonalnej. Wreszcie spodobały mu się Katowice, gdzie w ówczesnych ciężkich czasach rynek pracy był całkiem dobrze rozwinięty. Katowice zamieszkiwało wówczas sporo ludzi z całej Polski, którzy chcieli zarobić w tym mieście na swoje utrzymanie – tego samego pragnął Bogdan.

Warto dodać, że mieszkając w Katowicach, mężczyzna miał za sobą aż trzy nieudane małżeństwa. Pierwsze zawarł z niejaką Jadwigą M., mając zaledwie siedemnaście lat. Para nie dogadała się ze sobą i po kilku latach rozeszła – żona Bogdana miała bowiem dość agresji i pijaństwa swojego męża. Bogdan Arnold przez kilka kolejnych miesięcy spotykał się z innymi partnerkami, które wykorzystywał seksualnie. Jedna z nich potwierdziła nawet, że Bogdan pewnej nocy, gdy był wyjątkowo pijany, zdecydował się na gwałt. Bogdan ożenił się następnie z Weroniką C., jednak kobieta także nie wytrzymała agresji i alkoholizmu męża. Bogdan zawarł więc kolejny związek małżeński, tym razem z Władysławą P. – jednak para również się rozwiodła. Mężczyzna zaczął więc szukać pocieszenia w nocnych barach, gdzie poznawał inne kobiety. Często zabierał je na poddasze swojej kamienicy, w której mieszkał (przy ulicy Dąbrowskiego 14/9 w Śródmieściu Katowic).

Ojciec Bogdana podczas składania zeznań przyznał, że jego pierworodny od zawsze przejawiał skłonności sadystyczne. Gdy do tego dołączył alkohol, problemy emocjonalne mężczyzny całkiem się pogłębiły. Co dziwne w pracy (Bogdan pracował w Katowicach jako elektryk) uważano go za sympatycznego człowieka, który był pracowity i uczynny. Sąsiedzi lubili Bogdana i nie mogli powiedzieć o nim złego słowa. Nikt nie wiedział jednak, kim tak naprawdę był Bogdan Arnold. Sąsiedzi nie mogli przewidzieć, że sympatyczny mężczyzna, który od czasu do czasu naprawiał im elektrykę, w niedługim czasie zyska niechlubną sławę jak Tadeusz Grzesik, Karol Kot czy Charles Manson. A może zainteresuje cię także ten artykuł o wampirze z Zagłębia Zdzisławie Marchwickim?

Usiłowanie zabójstwa, morderstwa i proces Bogdana Arnolda

Torturował, wykorzystywał seksualnie i zabijał niewinne kobiety

Swoją pierwszą ofiarę Bogdan Arnold poznał w jednym z katowickich barów w 1966 roku. Była to prostytutka, która dołączyła do Bogdana przy barze i zaczęła spożywać z nim alkohol. Bogdan Arnold zaprosił kobietę do swojego mieszkania zadowolony, że udało mu się poznać piękną i zainteresowaną nim Marię. Okazało się jednak, że kobieta jest prostytutką – o czym Bogdan nie wiedział. Maria zaproponowała mężczyźnie kwotę 500 zł za spędzenie z nim nocy. Mężczyzna tak bardzo zezłościł się na Marię, że zaatakował ją młotkiem. Po dokonaniu morderstwa rozczłonkował ciało prostytutki i zostawił w wannie. Część zalał chlorkiem, część spalił, ale też spuścił… przez otwór kanalizacyjny.

W 1967 roku Bogdan Arnold popełnił kolejne morderstwo, jednak do dziś nie zidentyfikowano, kim była zamordowana kobieta. Prawdopodobnie też była prostytutką, którą mężczyzna zwabił do swojego mieszkania. Dlaczego Bogdan zdecydował się zabić kolejną kobietę? Ponieważ (według zeznań Bogdana) prostytutka odkryła zwłoki w toalecie. Gwałt oraz tortury były nieodłączoną częścią życia mężczyzny. Właśnie tych czynności dopuścił się na swoich kolejnych ofiarach – upośledzonej Stefanii N. i Heldze S., które Bogdan zabił w kwietniu i maju 1967 roku. Zwłoki wszystkich kobiet potraktował dokładnie tak samo, jak swojej pierwszej ofiary, Marii.

Proces Bogdana Arnolda – czy to prawda, że mężczyzna przyznał się do winy?

Po czwartym morderstwie Bogdan doszedł do wniosku, że jest już w pułapce bez wyjścia. Nie miał gdzie ukryć ciał, a smród rozkładających się ich fragmentów zaczął mu mocno doskwierać. Postanowił więc jak najczęściej wychodzić z kamienicy i wracać wyłącznie co kilka dni po to, aby przewietrzyć mieszkanie. Z początkiem czerwca 1967 roku jeden z sąsiadów zauważył rój much w oknie mieszkania Bogdana. Gdy podszedł bliżej, poczuł okropny fetor i zauważył, że spod drzwi wychodzą przerażające ilości robaków – właśnie dlatego ochrzczono później Bogdana „Władcą Much”.

Po wielu rozmowach sąsiedzi uznali, że Bogdan Arnold na pewno zmarł w swoim mieszkaniu. Udali się więc na milicję, aby złożyć zawiadomienie w sprawie podejrzenia śmierci Bogdana. Tego samego dnia milicjanci przybyli na miejsce i dostali się do środka. Właśnie wtedy odkryli kilka rozczłonkowanych ciał. Bogdan Arnold dowiedział się, ze w jego domu zjawiła się milicja – postanowił więc na jakiś czas zniknąć. Próbował nawet popełnić samobójstwo, wiedząc, że i tak nic już nie zrobi ze swoim życiem. Przerażony i zrezygnowany postanowił w końcu dobrowolnie zgłosić się na milicję. Tam mężczyzna przyznał się do wszystkich zbrodni i trafił do więzienia.

W czasie procesu seryjny morderca nie okazywał skruchy. Był świadomy okropnych czynów, które popełnił. Psychiatrzy nie dostrzegli w jego zachowaniu odchyłów wskazujących na chorobę psychiczną. Po kilkudniowym procesie dnia 9 marca 1968 roku Bogdana Arnolda skazano na czterokrotną karę śmierci. Wyrok miał miejsce 16 grudnia 1968 roku. Ciało mężczyzny pochowano na cmentarzu w Katowicach Panewnikach – tuż obok słynnego zabójcy Zdzisława Marchwickiego. Oba groby opisane zostały jako „N.N.”.

Autor: Paulina Zambrzycka

Bibliografia:

  1. Andrzej Gawliński: Władca Much. Bogdan Arnold – Seryjny morderca kobiet, Wydawnictwo Kryminalistyczne, Warszawa 2020
  2. Jerzy Konieczny, Maciej Szostak: Profilowanie kryminalne, Wydawnictwo Wolters Kluwer Polska, Warszawa 2011
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 89,4% czytelników artykuł okazał się być pomocny