Roland Doe – niewytłumaczalne ataki, dziwne zachowanie i życie chłopca

Ciotka Harriet, od której zaczęła się historia opętania Rolanda

Roland Doe urodził się ok. 1935 roku w Mount Rainier w stanie Maryland (USA). Ciężko jest wskazać na dokładną datę urodzin chłopca, ponieważ jego prawdziwe dane nigdy nie zostały wyjawione. W dokumentach dotyczących sprawy opętania Rolanda pojawiają się również spekulacje co do miejsca narodzin chłopca. Wiadomo jednak na pewno, że Roland wychowywał się w niemieckiej rodzinie luterańskiej, a jego rodzina w latach 40-stych XX wieku mieszkała w Cottage City. Chłopiec nie miał rodzeństwa. Jedynak zazwyczaj spędzał więc czas samotnie, bawiąc się licznymi zabawkami. Jego jedyną przyjaciółką była ciotka Harriet, z którą Roland uwielbiał spędzać czas.

Ciotka Harriet była spirytualistką, która zajmowała się okultyzmem. Właśnie ona pokazała Rolandowi, do czego służy plansza Ouija – deska z nadrukowanymi na nią literami alfabetu i znakami, które tworzyć mogą różne wyrazy. Właśnie za jej pomocą przeprowadza się seanse spirytystyczne, w celu porozmawiania z duchami zmarłych. Harriet zapoznała chłopca z niepozorną z wyglądu tablicą, którą Roland potajemnie lubił się bawić. Nie brał wówczas opowieści ciotki na poważnie, uważając, że duchy nie istnieją. Życie chłopca upływało na beztroskiej zabawie w domu. Roland Doe nie chciał się bawić z rówieśnikami – wolał towarzystwo ciotki i tablicy Ouija.

Pierwsze ataki i dziwne zachowanie chłopca

W 1948 roku ciotka Harriet zmarła. Roland, który był z nią bardzo mocno związany, od momentu śmierci Harriet zaczął być niemiły dla otoczenia. Z dnia na dzień wpadał w coraz większą rozpacz i zrobił się agresywny. Chłopiec stał się nerwowy i codziennie panikował z byle powodu. Czasami na wiele godzin zamykał się w swoim pokoju. Jego zachowanie nie wzbudzało jednak podejrzeń rodziców Rolanda. Uważali, że chłopiec musi na swój sposób pogodzić się ze stratą ukochanej ciotki. Sądzili, iż ich dziecko za jakiś czas uspokoi się i zacznie układać sobie życie na nowo. Może Roland zacznie też wreszcie wychodzić na podwórko, aby pobawić się z kolegami? Nie wiedzieli wówczas, jak dalecy byli od prawdy.

Od początku stycznia 1949 roku w domu państwa Doe zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Co noc w kuchni słychać było głośne trzaski, np. przesuwanie się krzeseł przy stole i brzęk sztućców. Zjawiska te nasilały się, gdy chłopiec pojawiał się w pobliżu kuchni. Z czasem przerażające odgłosy zaczęły dobiegać nie tylko z kuchni, ale z całego domu. Wieczorami można było usłyszeć donośne krzyki i jęki, a także ciężkie kroki. Meble zaczęły przesuwać się również w innych pokojach, a półki ciągle same się otwierały. Również obraz Jezusa, który zawieszony był w salonie, zaczął się sam poruszać. Na domiar złego, Roland z nocy na noc coraz gorzej sypiał. Bywało, że budził się z wrzaskiem, wyrwany z koszmaru. Czasem też nie spał wcale, a na ciele chłopca zaczęły się pojawiać ślady po zadrapaniach. Czy zrobił je sobie sam? A może ktoś Rolanda… opętał?

Rodzice Rolanda postanowili, że nie będą dłużej udawać, iż nic się nie dzieje. Dobrze pamiętali jednak to, w jaki sposób przebiegały egzorcyzmy Anny Ecklund. Chcieli za wszelką cenę ochronić syna od tego, co spotkało dziewczynę w 1928 roku w Earling (stan Iowa). Nie przyjmowali do świadomości tego, że ich jedyne dziecko także mogło zostać opętane. Na wszelki wypadek postanowili jednak skontaktować się ze specjalistą, który zająłby się dziwnym przypadkiem ich 14-letniego synka. Jeśli interesuje cię tematyka egzorcyzmów, sprawdź także ten artykuł na temat Annelise Michel.

Opętanie i egzorcyzmy Rolanda Doe – czy ta historia wydarzyła się naprawdę?

Egzorcyzmy, które wcale nie okazały się skuteczne

Do domu rodziny Doe przybył luterański kaznodzieja, Miles Schulze, który zajmował się parapsychologią. Po przybyciu na miejsce uznał, że najlepiej spędzi jedną noc w domu chłopca, co pozwoli mu zgłębić problem. Duchowny szybko zaczął zauważać dziwne zjawiska paranormalne, które działy się w pobliżu Rolanda. Ksiądz nie potrafił jednak pomóc chłopcu. Zdesperowani rodzice odesłali nastolatka do kliniki w Maryland, by tam spróbowano zdiagnozować przyczynę jego bezsenności, agresji i zadrapań. Niestety, w klinice również nie udało się ustalić, co dzieje się z Rolandem. Rodzice chłopca zdecydowali się wówczas skontaktować z Edwardem Hughensem. Był to katolicki ksiądz, który jako pierwszy przeprowadził na Rolandzie egzorcyzmy.

Egzorcyzm 14-letniego Rolanda Doe
Egzorcyzmy nad chłopcem odprawiało kilku duchownych

Podczas pierwszej sesji odprawianych egzorcyzmów Roland Doe był bardzo zły. Wyzywał duchownego i rzucał w jego stronę naprawdę ciężkimi przedmiotami. Kolejnego dnia chłopiec wyswobodził się z węzłów – musiał być bowiem przywiązany do łóżka, aby egzorcyzmy były skuteczniejsze. Roland zranił księdza metalową sprężyną, którą udało mu się wyrwać z materaca. Duchowny musiał mieć przez to założonych aż 100 szwów na długości całej ręki. Kolejny rytuał wypędzania demona został przerwany.

Czy Roland Doe został uwolniony od złych mocy?

Ksiądz Edward Hughens nie potrafił poradzić sobie w pojedynkę. Uznał, że poprosi o pomoc innych duchownych – księdza Waltera H. Hallorana i ojca Williama S. Bowderna. Jako nieliczni z duchownych mieli oni bowiem okazję doświadczyć już podobnych, niewytłumaczalnych zjawisk, które dotyczyły opętanego dziecka. Ksiądz Halloran i ojciec Bowdern zgodzili się pomóc duchownemu. Następnego dnia mężczyźni we trzech próbowali wypędzić zło, które zagnieździło się w ciele nastolatka. Łóżko wraz z Rolandem wiele razy podnosiło się i upadało, a wszystkie przedmioty wokół zmieniały swoje położenie. Roland po raz pierwszy przemówił wtedy bardzo niskim głosem, który z całą pewnością nie należał do chłopca.

Ostatni egzorcyzm Rolanda Doe odbył się 18 kwietnia 1949 roku w szpitalu The Alexian Brothers Hospital (South St Louis, stan Missouri). Co ciekawe skrzydło, w którym odbyła się próba przepędzenia demona z ciała Rolanda, w 1978 roku zostało całkowicie zburzone. Całe szczęście, tym razem kapłanom udało się wygrać ze złem. Raz na zawsze wypędzili je z Rolanda. Duchownym ponoć pomógł sam Michał Anioł, którego Roland Doe zauważyć miał na kilka dni przed ostatnim egzorcyzmem. Na postawie historii opętania chłopca napisana została książka „Egzorcysta”, a później – na jej kanwie – w 1973 roku nakręcono słynny film.

Co zaś stało się później z chłopcem? Jego życie wróciło do normy. Dorósł, ożenił się i założył rodzinę. Aby okazać szacunek Michałowi Aniołowi, który wsparł duchownych w walce z demonem, Roland dał swojemu pierwszemu synkowi na imię … Michał.

Autor: Paulina Zambrzycka

Bibliografia:

  1. Ks. Aleksander Posacki SJ: Egzorcyzmy, opętanie, demony, Wydawnictwo POLWEN, Warszawa 2005
  2. Gabriele Amorth: Egzorcyści i psychiatrzy, Wydawnictwo Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 1999
ikona podziel się Przekaż dalej