Komputery w Polsce i na świecie


Pierwszy w pełni działający komputer cyfrowy na kontynencie europejskim powstał w Ukraińskiej SRR. MESM (Mała Elektroniczna Maszyna Licząca) został uruchomiony w 1951 roku. Miało to miejsce budynku byłego klasztoru, znajdującym się w parku Feofania (Teofania) pod Kijowem. Maszyna została stworzona przez pracowników lokalnej Akademii Nauk. Rok później swoim pierwszym komputerem, BESM-1 mogła się już pochwalić Moskwa. (por. Howlett J. i in., 1980: s. 143-144) W 1953 uruchomiono BESK – szwedzki komputer elektroniczny, który przez krótki czas był najszybszą tego typu maszyną na świecie.

Wszystkie wyżej wspomniane maszyny, jak również pierwszy polski komputer – EMAL, używały lampek próżniowych jako przekaźników sygnału. W późniejszych latach zostały one zastąpione przez mniejsze, bardziej niezawodne i wydajne tranzystory. Są jednak dowodem na to, że poza krajami anglosaskimi (nie tylko w konkurującym bloku wschodnim) tworzono działające maszyny cyfrowe, pod pewnymi względami lepsze niż ich amerykańskie i angielskie odpowiedniki.

W 1948 roku założyciel Państwowego Instytutu Matematycznego prof. Kazimierz Kuratowski powołał do życia Grupę Aparatów Matematycznych. Jednak prace nad pierwszym komputerem były fizycznie możliwe dopiero w 1950 roku. (Nowakowski W., 2008: s. 1) Powstał EMAL, który jednak nie nadawał się do regularnego użytku ze względu na zawodność. Pierwsza poprawnie działająca maszyna cyfrowa, nazwana XYZ, została uruchomiona w Polsce w 1958 roku. Na początku 1959 roku powołano Wrocławskie Zakłady Elektroczniczne ELWRO. Instytucję przeznaczoną do fabrycznej produkcji komputerów. To tutaj zaczęto produkować słynne polskie komputery przemysłowe Odra. Ostatni komputer z tej serii służył na stacji towarowej PKP do 2010 roku. Jako ciekawostkę dodam, że udało ją się uruchomić ponownie dziesięć lat później, już jako eksponat w katowickim Muzeum Historii Komputerów i Informatyki. (por. https://kurierlubelski.pl/komputer-odra-z-lubelskiej-stacji-pkp-znowu-dziala-nawet-zagralismy-na-nim-w-gre/ar/c1-14733732, dostęp 29.05.2022)

W latach 70-tych Polska zaczęła produkować własne minikomputery. Jednym z nich był słynny K-202, skonstruowany przez zespół inż. Jacka Karpińskiego. Komputer miał szansę zrobić karierę międzynarodową, niestety nie udało się. O K-202 można przeczytać w licznych artykułach, więc nie będę tutaj rozwijać tematu.

Kiedy było jasne, że polscy inżynierowie i polski przemysł są w stanie stworzyć własne wersje maszyn liczących, następnym krokiem było dogonienie Zachodu w produkcji komputerów PC.

Narodziny Mazovii

Okoliczności powstania polskiego peceta

We wczesnych latach 80-tych w krajach zachodnich istniało kilka modeli komputerów osobistych. Polskim pasjonatom informatyki najłatwiej było zdobyć ZX Spectrum brytyjskiej firmy Sinclair lub jego portugalski klon TC 2048. Nie był to sprzęt tani – wymagał wydatku równego kilku pensjom. Z popularnego pisma komputerowego „Bajtek” (Bajtek, nr 2, 1985: s. 25) możemy się dowiedzieć, że nowy ZX Spectrum kosztuje ok. 90 tys. zł, jego ulepszona wersja ZX Spectrum+ 130 tys. zł, a solidniejszy Commodore 64 nawet 185 tys. zł. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło 20 tys. zł. Wszystko to były niskie ceny. Jak się przekonamy dalej, ówczesne komputery do gier były wielokrotnie tańsze niż te do użytku biurowego.

Dla większości osób prywatnych i instytucji edukacyjnych komputer, na którym można coś zrobić (np. policzyć) był nadal nieosiągalny.

Mazovia – dziecko swoich czasów

Mazovia była naprawdę ambitnym projektem. W odróżnieniu od równorzędnych IBMów/XT miała 16-bitowy procesor. Dyrektor IMM (Instytutu Maszyn Matematycznych w Warszawie) Bronisław Piwowar zatrudnił do projektu nie tylko specjalistów od strony technicznej. Był to pierwszy komputer, przy którego tworzeniu przyłożono się również do wzornictwa. (Nowakowski W.: s. 9) W celu wyprodukowania polskiego PC, kompatybilnego z IBM utworzono spółkę Mikrokomputery, w skład której weszło kilka różnych instytucji. Dzięki temu poszczególne elementy urządzenia były projektowane i wytwarzane równocześnie.

Sposób i okoliczności produkcji Mazovii to połowa lat 80-tych w pigułce. Kraj powoli podnosił się ze stanu wojennego, gospodarka była w tragicznej zapaści, kadra miała wiedzę i zdolności techniczne, ale brakowało odpowiednio niezawodnego sprzętu. W tych niesprzyjających okolicznościach spółka Mikrokomputery przystąpiła do realizacji projektu.

Według Wojciecha Nowakowskiego (Nowakowski W.: s. 9) pierwsza Mazovia 1016 ujrzała światło dzienne w 1984. Jednak publiczna prezentacja musiała nastąpić później. O nowym polskim mikrokomputerze czasopisma zaczynają pisać w 1986 roku. Wtedy rozpoczęła się jego produkcja seryjna. Ze względu na trudności z rozpoczęciem jej na rodzimym rynku pierwsze egzemplarze były w dużej mierze wyprodukowane w Tajwanie (dziś to normalne – wtedy było raczej oznaką słabości rodzimego przemysłu). Komputer otrzymał złoty medal na Międzynarodowych Targach Poznańskich’86 i został ochrzczony „polskim IBMem” (Bajtek, nr 3-4, 1986: s. 28). Sprawdź także ten artykuł o 10 najważniejszych wynalazkach w dziejach ludzkości.

Mazovia w kosmosie

Komputery Mazovia budziły początkowo duże nadzieje pasjonatów informatyki. Co prawda nie dogoniły wprowadzonej w międzyczasie przez IBM technologii AT, ale były kompatybilne z wcześniejszymi modelami oryginalnego PC. We wnętrzu znalazł się 16-bitowy procesor Intel 8086 lub (częściej) jego radziecka wersja K1810 WM86. Pamięć RAM miała 256 kB, ale mogła być rozszerzona do 640 kB. Dla porównania IBM/XT miał bazową pamięć RAM 128 kB. Pamięć ROM o zawrotnej pojemności 48 kB zawierała BIOS i interpretator języka BASIC. Komputer można było podłączyć zarówno do czarno-białego jak i kolorowego monitora. Dane na razie zapisywało się i odczytywało tylko z dyskietek. W przyszłości przewidywano podłączenie dysku twardego. (Bajtek, nr 3-4, 1986: s. 28) Nie był to sprzęt zły jak na 1986 rok. Nadawał się nie tylko do grania i zabaw z językiem BASIC, ale do bardziej profesjonalnych zadań, takich jak tworzenie i edycja tekstów, prowadzenie baz danych czy wykonywanie obliczeń ekonomicznych. Kolejna ciekawostka – w latach 80-tych, odwrotnie niż dziś, komputer biurowy to była profesjonalna i kosztowna maszyna.

Dzięki kompatybilności z IBM miał dostęp do programów produkowanych dla popularnego zachodniego peceta. Niestety nadal nie był to sprzęt dla przeciętnego Kowalskiego, nawet jeżeli Kowalski był dyrektorem szkoły czy zakładów produkcyjnych. Przewidywana cena w 1986 roku to ok. 3 mln złotych. Przekraczało to wielokrotnie nie tylko miesięczne, ale roczne zarobki większości Polaków. Przekraczało nawet cenę wydanego w tym samym czasie pierwszego polskiego „laptopa” Jantar 0801.

Kosmiczna cena była jednym z powodów, dla których komputer swoją chwilę triumfu miał nie w biurach i na uczelniach, ale w filmie. W dodatku jako element dekoracji. Legendarną Mazovię możemy podziwiać w filmie „Pan Kleks w Kosmosie” z 1988 roku. Niestety przyszłość wyobrażona przez twórców filmu była jedyną, jaka czekała „polskiego IBMa”.

Co się stało z „polskim IBMem”?

Pierwsza wersja Mazovii została wyprodukowana w kilku tysiącach egzemplarzy, nowsze modele nie wyszły właściwie poza fazę prototypów. Powodów było kilka. Najważniejszy to cena. Wydatek 3 milionów złotych wielokrotnie przekraczał roczne pensje nawet dobrze sytuowanych obywateli. Był zbyt wysoki nawet dla instytucji dotowanych przez państwo. Jednocześnie tańsze wersje tego komputera były bardziej zawodne. Problemem był też polski przemysł elektroniczny, który ledwie dyszał. Brakowało regularnych dostaw i porządnej kontroli jakości, które gwarantowałyby nieprzerwaną produkcję i niezawodność sprzętu.

Był koniec lat 80-tych, wkrótce przewrót polityczny i drastyczne reformy ekonomiczne podniosły stosunek złotówki do dolara. W dodatku skończyły się bariery ograniczające przepływ sprzętu między wschodem i zachodem. Bardziej opłacało się kupić nowy IBM, a dla celów domowych i edukacyjnych w zupełności wystarczała Amiga firmy Commodore.

Jako ciekawostkę można dodać, że kod Mazovia, wymyślony specjalnie do pisania polskich znaków na rodzimej wersji peceta, był używany jeszcze długo przez polskich użytkowników MS-DOS. W 1992 roku został uznany za zakładowy standard. Natomiast nigdy nie uznała go oficjalnie firma Microsoft.

Mazovia była dobrym projektem, wykonanym z całą starannością i wiedzą, na jaką było stać ówczesnych specjalistów od elektroniki. Głównym powodem porażki była słaba infrastruktura i wszystko, co się z tym wiąże. Prawdopodobnie też czas nie był najlepszy, żeby zaczynać nowe lokalne projekty tego typu. Dodajmy, że Mazovia 1016 nie była jedynym polskim mikrokomputerem i po 1989 roku wszystkie czekał mniej więcej podobny los. Dziś pozostają ciekawostką wyszukiwaną przez koneserów na giełdach internetowych lub prezentowaną w muzeach techniki.

Autor: Ludwika Wykurz

Bibliografia:

  1. Jack Howlett i in., A history of computing in the twentieth century : a collection of essays with introductory essay and indexes, New York 1980
  2. Wojciech Nowakowski, 50 lat polskich komputerów. Historia romantyczna, Instytut Maszyn Matematycznych Warszawa 2008
  3. dun, Komputer Odra z lubelskiej stacji PKP znowu działa. „Nawet zagraliśmy na nim w grę”, Kurier Lubelski 23 stycznia 2020, https://kurierlubelski.pl/komputer-odra-z-lubelskiej-stacji-pkp-znowu-dziala-nawet-zagralismy-na-nim-w-gre/ar/c1-14733732, dostęp 29.05.2022
  4. „Bajtek”, numery: 2, 1985 i 3-4, 1986
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 91,7% czytelników artykuł okazał się być pomocny