Konflikt z tajemniczym ludem „Weltaba”

W wyniku podjętej ekspansji Piastowie w połowie X wieku zetknęli się z cywilizowanym światem, co zaowocowało pojawieniem się pierwszych informacji na temat państwa polskiego i jego władcy – Mieszka I.

Jako pierwszy na kraj Mieszka zwrócił uwagę żydowski kupiec i dyplomata Ibrahima ibn Jakuba, który około 965 roku został wysłany przez kalifa Kordoby z misją do cesarza Ottona I. Po powrocie do Hiszpanii opisał wszystko, co zobaczył w krajach słowiańskich.

Zdaniem Ibrahima ibn Jakuba, państwo Mieszka było jednym z największych krajów słowiańskich, obfitujących w płody rolne, zwierzynę i miód. Od północy graniczyło z Prusami, a od wschodu z Rusią. W świetle prezentowanej tu relacji władca Polan w momencie jej spisania wojował z ludem „Weltaba”, utożsamianym w historiografii z Wieletami, związkiem kilku plemion pogańskich zamieszkujących Połabie.

Książka o Bitwie pod Cedynią
Okładka książki Mariusza Sampa "Bitwa pod Cedynią. Wielkie zwycięstwo polskiego oręża", wydanej w wydawnictwie Lira

Niniejszy tekst stanowi fragment dostępnej już w księgarniach najnowszej książki Mariusza Sampa "Bitwa pod Cedynią. Wielkie zwycięstwo polskiego oręża", wydanej w wydawnictwie Lira.

Awanturnik Wichman w akcji

O konflikcie zbrojnym, jaki wybuchł między Mieszkiem I a Wieletami, wzmiankował także saski kronikarz Widukind z Korbei. Uczynił to jednak na marginesie swojej kroniki, interesowały go bowiem głównie losy słynnego podówczas podżegacza wojennego grafa Wichmana II Młodszego.

Wspomniany graf przez całe swoje życie spiskował przeciwko wujowi, Hermanowi Billungowi, aby odzyskać zabraną przez niego część ojcowizny. Wichmanowi zdarzyło się także wystąpić przeciwko Ottonowi I, jednak został w porę obezwładniony. Aby uniknąć kary, zbiegł z Niemiec i schronił się u Redarów w Radogoszczy. Następnie zwrócił się o pomoc do margrabiego Marchii Wschodniej Gerona i dzięki jego protekcji mógł powrócić do ojczyzny.

Niestety Wichman nie był pokojowo nastawiony i – jak informuje Widukind – zaczął układać się z królem duńskim Haroldem Sinozębym, aby wspólnie zorganizować najazd na Saksonię. Z planu tego nic jednak nie wyszło, a saski banita po pewnym czasie ponownie znalazł się na dworze życzliwego mu Gerona.

Tym razem margrabia w obawie przed gniewem cesarza, z którym był chwilowo skonfliktowany, nie zamierzał już więcej nadstawiać karku za niepokornego grafa. W efekcie odesłał go do Wieletów. Poganie – jak wynika z przekazu Widukinda – chętnie przyjęli go u siebie. Razem z nimi natarł na Mieszka I, którego dwukrotnie pokonał, biorąc przy okazji mnóstwo łupów i zabijając nieznanego z imienia brata księcia.

Jeszcze jedna klęska Mieszka?

W przeświadczeniu Widukinda walki polsko-wieleckie miały miejsce w tym samym czasie co podbój Łużyczan przez Gerona, a więc w 963 roku. Piszący na początku XI stulecia biskup Thietmar nieco inaczej zaprezentował przebieg wyprawy łużyckiej margrabiego. Według niego: „margrabia Marchii Wschodniej Gero podporządkował zwierzchnictwu cesarza Łużyczan, Słupian, a także Mieszka wraz z jego poddanymi”.

Widukind, jak widać, uczynił głównym bohaterem swojego opowiadania Wichmana, zupełnie zaś zmarginalizował rolę Gerona. U Thietmara natomiast proporcje przedstawiają się zgoła inaczej – jego zdaniem to właśnie margrabia Gero w trakcie opisywanych wydarzeń odegrał główną rolę. Historycy brali dotychczas w obronę albo Thietmara, albo Widukinda.

Przedstawiciele starszej historiografii twierdzili, że Thietmar był lepiej poinformowany od swego poprzednika, miał bowiem dostęp do innych źródeł. Obecnie większość badaczy uważa, iż Thietmar, pisząc o wydarzeniach z 963 roku, opierał się jedynie na kronice Widukinda, którą nieporadnie streścił. Jeśli rzeczywiście tak było, należałoby jednocześnie sprzeciwić się poglądowi, że już w 963 roku doszło do pierwszej w dziejach wojny polsko-niemieckiej, którą przegrał władca Polan, co przypłacił uzależnieniem swego państwa od Niemiec. Nie potwierdzają tej rewelacji inne źródła pisane, w tym współczesny wydarzeniom kronikarz Thietmar.

W konsekwencji wypada uznać, że w 963 roku toczyły się dwie niezależne od siebie wojny: polsko-wielecka i łużycko-niemiecka. Sprawdź także ten artykuł z informacjami, dlaczego dynastia Piastów wygasła.

Niedopuszczalne błędy księcia?

Do dnia dzisiejszego nie wyjaśniano, dlaczego Mieszko I poniósł z rąk Wichmana i Wieletów druzgocącą klęskę. Tym bardziej, iż podczas późniejszych bojów z tymi poganami mógł pochwalić się znaczącymi sukcesami.

Według jednej z teorii, przyznać trzeba logicznie brzmiącej, przegrana księcia wynikała z ustępowania wrogowi pod względem liczby pozyskanych wojowników, część bowiem sił Mieszko musiał przeznaczyć na obronę punktów warownych, znajdujących się wzdłuż zachodniej granicy swego państwa.

Nic nie wiadomo o funkcjonowaniu w tym okresie wywiadu polskiego. Biorąc jednak pod uwagę fakt zdecydowanej klęski Mieszka, należałoby sądzić, iż był on kompletnie nieprzygotowany do szykującej się wojny z Wieletami, ponieważ w porę poinformowany przez swoich szpiegów zachowałby się wobec nich najprawdopodobniej zupełnie inaczej niż miało to miejsce później.

Wobec powyższego nie może raczej dziwić, iż Mieszko I w konfrontacji z Wichmanem i Wieletami został pokonany. Porażka ta musiała być znaczącą, skoro Widukind zanotował w swym dziele, iż po wojnie z Mieszkiem Wichman obłowił się wielkimi łupami. Na dodatek książę musiał pogodzić się z faktem śmierci swego nieznanego z imienia brata, o którym nie wiemy praktycznie nic.

Haniebny trybut

Z konfliktu z Wieletami Mieszko I musiał wyjść osłabiony. Jak bardzo, trudno powiedzieć. Według części historyków wraz z przegraną władca piastowski utracił ziemie między dolną Odrą a dolną Wartą, o które rywalizował w tym czasie z poganami. Nie ma jednak na potwierdzenie tej opinii odpowiednich świadectw źródłowych.

O wiele bardziej prawdopodobny jest domysł, iż na walkach między Polanami a Wieletami zyskali Niemcy, zobowiązując Mieszka I do uiszczania cesarzowi trybutu „po rzekę Wartę”. Nastąpiło to najpóźniej w 967 roku, kiedy Widukind nazwał słowiańskiego księcia „przyjacielem cesarza”.

Nie wiemy, jak wysoki trybut płacił Niemcom Mieszko. Na pewno nie podobało mu się to, iż musiał cyklicznie oddawać do kasy cesarskiej daninę, którą mógł śmiało przeznaczyć na zupełnie inny cel. Niektórzy historycy sądzą, iż wybuchła w 972 roku wojna między państwem polskim i niemieckim (najazd osławionego Hodona i bitwa pod Cedynią) została spowodowana nieuiszczaniem przez Piasta Ottonowi trybutu. Niestety nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy tak rzeczywiście było.

Okładka książki
Okładka książki Mariusza Sampa "Bitwa pod Cedynią. Wielkie zwycięstwo polskiego oręża", wydanej w wydawnictwie Lira

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment dostępnej już w księgarniach najnowszej książki Mariusza Sampa "Bitwa pod Cedynią. Wielkie zwycięstwo polskiego oręża", wydanej w wydawnictwie Lira.

ikona podziel się Przekaż dalej