Jim Morrison i Pamela Courson – wielka miłość aż do końca

Zanim Jim Morrison poznał Pamelę…

Jim urodził się 8 grudnia 1943 roku w Melbourne. „Król Jaszczur”, jak inaczej nazywany był Morrison, od najmłodszych lat uwielbiał fantazjować na temat życia. Często wymyślał niestworzone historie, które opowiadał następnie swoim rówieśnikom. Jim fascynował się literaturą Nietzschego, do której wracał w każdej wolnej chwili. Związane było to prawdopodobnie z faktem, iż muzykowi bardzo brakowało ojca. George Morrison, czyli tato Jima, służył bowiem w wojsku, przez co ciągle nie było go w domu. Kiedy wracał na kilka dni, bywał agresywny wobec swojego syna. Właśnie to odbić się mogło na późniejszym zachowaniu Jima Morrisona.

W wieku 15 lat Jim zachłysnął się XIX-wiecznymi „poetami wyklętymi”. W ich twórczości odnajdywał ukojenie i spokój. Zainspirowany wierszami ulubionych poetów sam postanowił tworzyć poezję. Była ona pełna mrocznych myśli Jima, atmosfery niepokoju i strachu. W trakcie studiów filmowych, na które Jim poszedł w 1965 roku, młody mężczyzna założył z kolegami zespół The Doors. Morrison bardzo chciał nie tyle śpiewać, ile przede wszystkim przekazywać ludziom swoje emocje – wszystko to, co głęboko w nim siedziało. Dzięki temu, że kapela szybko stała się popularna, Jim tworzył coraz większą ilość przejmujących tekstów. Właśnie to było jego najważniejszym celem i życiową pasją – pisanie dzieł literackich. Jim Morrison z jednej strony czuł się w zespole spełniony, ponieważ jego prozę i poezję słuchali zachwyceni fani, których wciąż przybywało. Z drugiej strony miał jednak poczucie, że śpiewanie w The Doors nie jest do końca jego wymarzoną drogą.

Ucieczka w świat narkotyków i poznanie Pameli

Jim bardzo szybko zaczął uciekać w narkotyki. Zażywał na zmianę LSD i marihuanę, a także litrami pił wysokoprocentowy alkohol. Zamiast porozmawiać o piętrzących się w nim uczuciach, przelewał wszystko na papier. Z napisanych przez Jima tekstów powstawały później utwory, które czarowały zakochanych w twórczości The Doors słuchaczy. Psychodeliczne brzmienie zespołu przyciągało tłumy na koncerty. Kariera kapeli rozwijała się, jednak Jim Morrison czuł się w tym wszystkim coraz bardziej zagubiony. Alkohol i narkotyki dosłownie odcinały go od życia – tak bardzo, że Jim nie był w stanie nagrywać wokalu w studio, a z czasem występować na scenie.

Wtedy w życiu wokalisty pojawiła się Pamela. Miała 160 cm wzrostu, była drobna i śliczna. Jej długie rude włosy, piegi i piękny uśmiech od razu zwróciły uwagę Jima. Jak para się poznała? Wokół tej historii krąży wiele legend. Ray Manzarek, członek zespołu The Doors uważa, że Jim śledził Pamelę od plaży Venice aż do jej domu. Tam zaczaił się na nią, wskoczył przez płot do ogrodu Pameli i od razu wyznał jej uczucie. Wokalista był bardzo ekspresyjny na scenie, więc ciężko nie uwierzyć w tę wersję historii. Inni uważają jednak, że Morrison poderwał Pamelę na Sunset Strip. Jakkolwiek nie było, para kochanków obdarzyła się ogromną miłością. Taką, o którą ciężko jest w dzisiejszych czasach.

Wielka miłość Morrisona i Courson. Jak skończyła się ich historia?

Tak wyglądała relacja Jima Morrisona z Pamelą Courson

Jim był do szaleństwa zakochany w Pameli Courson. Kochał ją i troszczył się o dobro swojej ukochanej. Większość piosenek Jim zadedykował właśnie Pameli. O swojej kobiecie często mówił „moja kosmiczna przyjaciółka”. Oczywiście nie zawsze było między parą dobrze, jednak tak bywa w większości związków. Miłość Jima i Pameli pełna była wzlotów i upadków, a także rozstań i powrotów. Oboje, mimo że czasami romansowali z innymi osobami, zawsze do siebie wracali. Co ciekawe Morrison przedstawiał Pamelę jako swoją żonę, mimo że para oficjalnie… nigdy się nie pobrała.

Jim Morrison w 1968 roku
Jim Morrison w 1968 roku - fot. domena publiczna

Jim i Pamela żyli szybko i rock’n’rollowo. We dwoje zażywali narkotyki i wiele razy ocierali się o śmierć. Morrison bardzo rozpieszczał swoją ukochaną, kupując dla niej m.in. butik, który Pamela miała prowadzić. Inwestycja przynosiła wyłącznie olbrzymie straty, jednak Morrison kompletnie się tym nie przejmował – najważniejsze, że Pamela była szczęśliwa. Kobieta była w Jimie zakochana na zabój, jednak pewna kwestia bardzo jej przeszkadzała – członkowie formacji The Doors. Pamela uważała bowiem, że śpiewanie w zespole i koncertowanie z chłopakami nie pozwala Morrisonowi rozwijać się literacko. Właśnie poezja była przecież największą pasją Jima, nie muzyka. Para postanowiła zerwać z dotychczasowym życiem i spróbować ułożyć je zupełnie od nowa. Kochankowie na początku 1971 roku przeprowadzili się więc do Paryża. Tam mieli razem stworzyć nową, piękną historię. Jeśli szukasz więcej ciekawostek, sprawdź także ten artykuł na temat romansu Marylin Monroe z Kennedymi.

Tragiczny finał w Paryżu

Morrison po raz pierwszy pojawił się w Paryżu latem 1970 roku. Wówczas, podczas pobytu we Francji, stwierdził, że chciałby w przyszłości rozwijać się właśnie tutaj. Jim pragnął tworzyć poezję i prozę w stolicy Francji. Czuł, że to jego miejsce. W międzyczasie nasilać się zaczął problem wokalisty z alkoholem. Niektórzy mówią, że Morrison miał w zwyczaju wypijać nawet do trzech butelek whisky nad Sekwaną – ponoć odblokowywało to jego wenę twórczą. Jim i Pamela zamieszkali w Paryżu wraz z początkiem 1971 roku. Z początku wszystko wychodziło im naprawdę dobrze. Pamela znalazła im piękne mieszkanie, a Jim zaczął ograniczać wszystkie używki – łącznie z ukochanym ostatnimi czasy alkoholem.

2 lipca 1971 roku Jim z Pamelą wybrali się do kina. Wrócili później do swojego apartamentu przy Rue Beautreillis 17, gdzie poszli spać. Gdy Pamela wstała ok. 8 nad ranem kolejnego dnia, znalazła Jima nieprzytomnego w wannie. Zrozpaczona próbowała go obudzić, jednak bezskutecznie. Niedługo potem na miejsce przybyło pogotowie. Mimo długich prób ratowania życia mężczyzny, Jim Morrison zmarł. Według lekarza, który zajmował się sprawą zgonu wokalisty, śmierć była spowodowana przyczynami naturalnymi. Jim cierpiał na nawracające ataki astmy i bóle żołądka, a oficjalnym powodem śmierci był ponoć zawał serca. Nikt nie przeprowadził jednak sekcji zwłok, więc do dziś nie wiadomo, czy właśnie taki był powód zgonu wokalisty The Doors.

Śmierć Pameli Courson

25 kwietnia 1974 roku zmarła również Pamela. Miała zaledwie 27 lat – czyli dokładnie tyle samo, co Jim Morrison w dniu swojej śmierci. Pamelę znaleziono martwą w jej mieszkaniu w Los Angeles, które wynajmowała z kilkoma znajomymi. Courson przedawkowała heroinę.  Liczne teorie spiskowe głoszą jednak, że Pamela zrobiła to celowo – ponoć znała prawdziwą przyczynę zgonu ukochanego i bała się o niej powiedzieć policji, przez co postanowiła odebrać sobie życie. Jeszcze inni uważają, że ktoś jej we własnej śmierci… pomógł.

Rodzice Pameli na początku chcieli pochować córkę przy ukochanym Jimie Morrisonie w Paryżu, jednak kwestie prawne dotyczące transportu zwłok okazały się zbyt skomplikowane. Pamela pochowana została więc w Santa Ana (Kalifornia). Mimo że kobieta nigdy nie wyszła za mąż za Jima, na jej grobie pojawił się napis: Pamela Susan Morrison (1946-1974). Nazwisko Morrison wpisano również do aktu zgonu Pameli. Co stało się z fortuną Morrisona? Muzyk przepisał ją Pameli. Gdy jego ukochana umarła, pieniądze automatycznie odziedziczyli rodzice Pameli. Rodzice Jima próbowali udowodnić, że ostatnia wola muzyka była zupełnie inna. Walka o spadek po Morrisonie trwała wiele lat, ale ostatecznie obie rodziny podzieliły się pieniędzmi po równo.

Miłość Jima i Pameli, mimo że była burzliwa i tragiczna, na pewno była też miłością piękną i szczerą. Taką, która dziś zdarza się bardzo rzadko. Szkoda, że zakochanych spotkał tak okrutny los. Niestety, miłość Jima i Pameli do używek okazała się od nich… o wiele silniejsza.

Autor: Paulina Zambrzycka

Bibliografia:

  1. Patricia Butler: Taniec miłości, taniec śmierci. Pamela i Jim Morrison – Dzieje tragicznego romansu, Wydawnictwo InRock, Warszawa 1999
  2. Mick Wall: The Doors. Gdy ucichnie muzyka, Wydawnictwo In Rock, Warszawa 2016
  3. Hopkins Jerry: Jim Morrison. Król Jaszczur, Wydawnictwo Anakonda, Warszawa 2013
ikona podziel się Przekaż dalej