Obrona Jasnej Góry – opis oblężenia, przebieg wydarzeń, zwycięstwo

Klasztor paulinów a potop szwedzki, zanim obrona Częstochowy miała miejsce

Klasztor na Jasnej Górze był dość nowoczesną fortecą. Jak pisze Stanisław Rosik, Szwedzi zaatakowali ją jednak nie tyle ze względu na jej wartość strategiczną, a z powodu spodziewanych łupów, jakie spodziewali się znaleźć w skarbcu klasztornym. Sami przebywający na Jasnej Górze paulini w dniu 7 listopada zdecydowali się uznać władzę Karola Gustawa.

W tych oto słowach generała Burcharda Müllera powiadomił o tym przeor Augustyn Kordecki: „Nasz stan zakonny nie posiada prawa wybierania królów, lecz czci tych, których szlachta królewska wybrała. Ponieważ Jaśnie Królewską Mość króla Szwecji całe królestwo uznaje i na swego pana wybrało, przeto i my z naszym miejscem świętym, które do tego czasu tak opieki, jak i najwyższego poszanowania doznawało ze strony królów polskich, pokornie poddaliśmy się Jaśnie Królewskiej Mości Szwecji” (Podhorodecki, s. 278).

Zakonnicy nie wyrazili jednak zgody na wejście Szwedów na teren klasztoru-fortecy. Do poddania klasztoru próbowali przekonać paulinów żołnierze z polskich oddziałów, które znajdowały się w siłach Burcharda Müllera. Bezskutecznie. Generałowie Müller oraz Jan Wejhard Wrzesowicz postanowił zatem zająć klasztor siłą.

Jasna Góra - siły oblegających o obrońców – opis, ich wyposażenie

Już w dniu 8 listopada pod klasztor podjechała forpoczta oddziałów szwedzkich, czyli 200 jeźdźców. Stopniowo pojawiały się również oddziały dowodzone przez pułkownika Wacława Sadowskiego oraz samego generała Burcharda Müllera. W efekcie w dniu 18 listopada zgromadzono pod twierdzą 1500 żołnierzy (z czego połowę stanowili Polacy, którzy uznali władzę Karola X Gustawa), dysponujący tylko 8 lekkimi działami.

Szczególną słabością połączonych wojsk szwedzkich i polskich oprócz artylerii była zbyt mało liczna jak na potrzeby oblężenia piechota. Jak podkreśla Stanisław Rosik, wojska szwedzkie nie były przygotowane do oblężenia. Wspomina również, że nawet filmowy Kmicic nie musiałby wysadzać żadnej kolubryny, bo takiej zwyczajnie tam nie było.

Jak w odniesieniu do atakujących przedstawiały się siły obrońców? Były one również dość nieliczne. Ogółem było to zaledwie od 200 do maksymalnie 250 ludzi, którzy dysponowali kilkunastoma działami. Jak jednak podkreśla Leszek Podhorodecki, można było im zagrozić ostrzałem artylerii prowadzonym nawet z dużej odległości. Tłumaczy to fakt, że jak również wspomina to ten autor, wśród obrońców istniały opinie co do tego, że lepszym wyjściem byłoby poddanie się.

Rokowania, obrona Jasnej Góry – jej przebieg, porażka Szwedów i zwinięcie oblężenia

W praktyce okazało się jednak, że działa, jakimi dysponowali Szwedzi, nie miały odpowiedniej siły, aby poważnie zagrozić klasztorowi. Pokazał to czas, kiedy prowadzone były rokowania, ponieważ o ile w ich trakcie próbowano ostrzeliwać Jasną Górę, o tyle efekt tego ostrzału był mizerny. Wspomniane zaś rokowania trwały zaś z przerwami aż do 10 grudnia, a w międzyczasie zakonnicy pozwalali nawet Polakom, którzy przeszli na stronę Szwedów na uczestniczenie w mszach świętych. W tym też czasie pod adresem obrońców kierowano różnorodne słowa otuchy. Precyzyjniej nienazwany przez Leszka Podhorodeckiego „przyjaciel klasztoru z zewnątrz” wzywał zakonników, aby nie poddawali „fortecy tej, która jest zaszczytem i prezydium przyległych województw i całej prawie Korony Polskiej”. Nawet służący w armii szwedzkiej Tatar starał się przekonać obrońców klasztoru, „aby nie poddawali tak świętej twierdzy ludziom plugawym i wiarołomnym” (Podhorodecki, s. 279).

Czas negocjacji z zakonnikami skończył się jednak w dniu 11 grudnia. Wtedy to pod Jasną Górę podciągnięto ciężką artylerię szwedzką. Było to łącznie 6 dział: dwie tzw. półkartauny 24-funtowe oraz cztery nieco lżejsze, które prawdopodobnie były ćwierćkartaunami. Zwiększyła się też ilość piechoty, bowiem do oblężenia dołączyły dwie kompanie pod dowództwem Fromholda Wolffa. Rozpoczęto ciężki ostrzał klasztoru. Złamać w ten sposób oporu jednak się nie dało, ponieważ… prowadzącym oblężenie wojskom zwyczajnie skończyła się amunicja. Zresztą i sami oblegający w czasie wymiany ognia ponieśli straty w ludziach. Jak podaje Leszek Podhorodecki w swoich zapiskach, jeden ze szwedzkich oficerów stwierdził, że nie spodziewano się, iż klasztor na Jasnej Górze stawi aż taki opór. W tej sytuacji Szwedom nie pozostało nic innego, jak odstąpić od oblężenia. Taką właśnie decyzję podjął generał Müller i w dniach 24-27 grudnia oblężenie zostało zwinięte. Obrona Częstochowy zakończyła się sukcesem.

Ojciec Augustyn Kordecki, dowódca obrony
Ojciec Augustyn Kordecki - fot. domena publiczna

Czas zresztą również działał na niekorzyść atakujących, bowiem obronę klasztoru zaczęły wspomagać oddziały partyzanckie, aczkolwiek zapewne Szwedzi nie do końca zdawali sobie z tego sprawę. Damian Orłowski wspomina, że partyzanci pod dowództwem Krzysztofa Żegockiego mieli pośpieszyć Jasnej Górze z odsieczą. Sam Krzysztof Żegocki spotkał się na Śląsku z królem Janem Kazimierzem, od którego otrzymał fundusze na przeprowadzenie w Żywcu werbunku. Trwało to tylko 5 dni, zaś 26 grudnia na czele 560 jeźdźców Żegocki wyruszył Jasnej Górze na pomoc. Jeśli szukasz więcej informacji, sprawdź także ten artykuł o wojnach polsko-szwedzkich.

Obrona Jasnej Góry – znaczenie, bezpośrednie i pośrednie skutki

Jasna Góra i obrona Częstochowy a dwukrotna masakra w Wieluniu – opis wydarzeń

Skuteczna obrona Jasnej Góry miała pewien dość bezpośredni skutek. Jak zostało to już wspomniane, na pomoc twierdzy śpieszyli powstańcy, jednakże część z nich zjawiła się już, kiedy Szwedów już na miejscu nie było, około tydzień za późno. Pojawiły się oddziały pod dowództwem Stanisława Kuleszy oraz Krzysztofa Żegockiego, a także chłopi oraz górale. Nie mając już okazji pomóc klasztorowi Krzysztof Żegocki zdecydował o zaatakowaniu Wielunia, stało się to w nocy z 7 na 8 stycznia 1656 roku. Znajdujący się w mieście żołnierze Szwedzcy byli zupełnie nieprzygotowani do obrony i pochowali się w prywatnych domach.

Rozpoczęło się „polowanie na Szweda” (Orłowski, s. 38), w którym udział wzięła także część mieszkańców. Żołnierze szwedzcy zostali wycięci. Nie koniec jednak na tym, ponieważ przy okazji równie krwawo rozprawiono się z każdym, kto był podejrzewany o współpracę ze Szwedami. Masakra ta trwała aż 5 dni. Znajdujący się na miejscu w zamku generał Wrzesowicz próbował się wykupić kwotą 17 000 talarów, a kiedy to zawiodło sam, jak wcześniej Jasna Góra, musiał stawić czoła oblężeniu.

Z pomocą generałowi przyszły 12 stycznia wojska Szwedzkie, wypierając powstańców, z których części udało się uciec i dotrzeć na Jasną Górę. Wszyscy, którym nie udało się uciec zostali, wymordowani przez Szwedów. Swoją krwawą zemstę rozpoczął Wrzesowicz. Masowo mordowano miejscową ludność, spacyfikowano także okoliczne wsie, spalono domy, klasztory i kościoły. Następnie ruszono w pogoń za partyzantami. Uczestniczyły w tym połączone oddziały Wrzesowicza i Müllera, które 30 stycznia ponownie znalazły się pod Jasną Górą. Jej działa i zgromadzone tam siły partyzanckie ponownie skutecznie ostudziły zapał wojsk szwedzkich.

Znaczenie praktyczne i psychologiczne

Obrona Częstochowy, a konkretnie obrona Jasnej Góry miała jednak również długofalowe skutki, ucierpiał przede wszystkim wizerunek armii szwedzkiej. Fakt ataku na Jasną Górę poskutkował tym, że hetmani koronni w dniu 29 grudnia odwrócili się od Karola X Gustawa i zawiązali konfederację w Tyszowicach. Jej celem była obrona prawowitego władcy, czyli Jana Kazimierza. Szwedzkiego króla opuściły zresztą wtedy liczne polskie oddziały. Sam fakt tego ataku miał duże znaczenie psychologiczne, wywołał bowiem oburzenie wśród polskich żołnierzy.

W tym kontekście wspomina się ten oto manifest żołnierski, w którym zapisano, że wojska Karola Gustawa zaatakowały „jedyną Polski pociechę, klasztor Najświętszej Marii Panny Częstochowskiej […] aby zgładzić cześć Świętej Marii Panny w kraju katolickim i lud polski tem łatwiej na luterską sektę swoją nawrócić” (Rosik, Wiszewski, s. 980). Z kolei Leszek Podhorodecki przywołuje słowa Ludwika Frąsia, który stwierdził, że „W obronie Jasnej Góry naród polski odczuł palec Boży i dlatego nabrał otuchy do zrzucenia jarzma wrogiej, protestanckiej armii” (Podhorodecki, s. 281).

Znaczenie wizerunkowe obrony Jasnej Góry z pewnością jeszcze wzrosło w późniejszym czasie, kiedy powstało dzieło napisane przez Augustyna Kordeckiego, które było po części inspirowane przez królową Ludwikę Marię. Nosiło ono tytuł Nowa Gigantomachia i zostało po raz pierwszy opublikowane w roku 1658. Zawiera ono nie tylko opis wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w czasie obrony klasztoru, bowiem Augustyn Kordecki zasugerował z nim, że w odniesieniu zwycięstwa udział miały siły nadprzyrodzone.

Autor: Herbert Gnaś

Bibliografia:

  1. D. Orłowski, Potop szwedzki na ziemi wieluńskiej, „Rocznik Wieluński”, tom 7/2007.
  2. L. Podhorodecki, Rapier i koncerz. Z dziejów wojen polsko-szwedzkich, Książka i Wiedza, Warszawa 1985.
  3. S. Rosik, P. Wiszewski, Wielki poczet polskich królów i książąt, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2007.
ikona podziel się Przekaż dalej