Krwawe wesele paryskie: przyczyny, przebieg wydarzeń przed masakrą

Noc św. Bartłomieja: tło polityczne i przyczyny, ówczesny podział sceny politycznej

Dla zrozumienia wydarzeń, które doprowadziły do nocy św. Bartłomieja, musimy w pełni przedstawić ówczesną sytuację polityczną we Francji. Królem, choć słabym, był syn Katarzyny Medycejskiej, Karol IX. Silniejszą politycznie od niego postacią i nawet bardziej popularną wśród mieszczan był Henryk de Guise (Gwizjusz). W tamtym czasie Gwizjusze (katolicy), mieli nawet wpływ na nastroje wśród pospólstwa, czego obawiał się nawet sam król. Stronnictwo to jednak opuściło dwór królewski w geście protestu. Dość dużym zaufaniem Karola IX cieszył się bowiem wtedy admirał Gaspard II de Coligny, „prywatnie” wódz protestantów. Wspomniana Katarzyna Medycejska miała nawet go tolerować, jednakże było w tym, jak wspomina Jan Baszkiewicz trochę obłudy, co miała wyrażać nawet sama matka króla słowami „jesteśmy za starzy, by się oszukiwać”.

Nie można też nie wspomnieć o bardzo ważnym fakcie sprzed kilku lat, otóż po kolejnej z wojen, w roku 1570 w Saint-Germain zawarty został pokój. Jego postanowienia były szczególnie istotne dla protestantów. Od tego momentu hugenoci mieli dysponować miastami warownymi, w których schronienie mieli znaleźć wszyscy ci, którym ze względu na wyznanie groziło niebezpieczeństwo w dotychczasowym miejscu zamieszkania. Szczególnie ważnymi fortecami stały się w ten sposób La Rochelle oraz Montauban. Pozycja protestantów była w nich tak silna, że król miał nad tymi dwoma miastami władzę właściwie tylko nominalną. W każdym razie relacje na linii dwór – protestanci były poprawne, żeby nie powiedzieć, że coraz bardziej przyjazne. Planowano nawet małżeństwo córki Katarzyny, Małgorzaty de Valois z dziedzicem królestwa Nawarry Henrykiem de Burbonem, który w przyszłości miał zasiąść na tronie Francji jako Henryk IV.

Równocześnie jednak wspomniany Coligny namawiał króla do przystąpienia do wojny z Hiszpanią (ze sprawą Niderlandów w tle), przy czym Francja miałaby się opowiedzieć po stronie niderlandzkich powstańców, którzy wiosną 1572 roku wystąpili zbrojnie przeciwko stacjonującym tam oddziałom hiszpańskim. Katarzynie Medycejskiej nie podobało się zarówno to, jak i rosnąca rola protestantów na dworze królewskim oraz to, jak hugenoci zaczynają swobodnie się na nim poruszać. Jest też możliwe, że zaczęła mieć wrażenie, że jej syn próbuje prowadzić politykę niezależnie od jej woli, skłaniając się jednocześnie ku realizacji idei proponowanych przez Coligny’ego. Obawiała się też podburzania ludu, szczególnie mieszkańców Paryża przez Gwizjuszy przeciwko obecności protestantów. Co zatem wymyśliła? Zdaniem Jana Baszkiewicza postanowiła spróbować pozbyć się w jakiś sposób obu przywódców obu niewygodnych stronnictw, co miałoby doprowadzić do wzmocnienia władzy królewskiej.

Nieudany zamach na admirała Coligny’ego, późniejsze wydarzenia

Pierwszoplanowym celem miał jednak stać się niebezpieczniejszy według Katarzyny Coligny. Wydaje się, że pierwotnym „celem” miał być tylko on. Uknuty został spisek na jego życie, w który oprócz niej zamieszani mieli być także Gwizjusze oraz inny syn Katarzyny, Henryk d’Anjou, który później stanie się w Polsce znany jako Henryk Walezy, zaś jeszcze później powróci do Francji, aby zasiąść na tronie jako Henryk III. Jeśli szukasz więcej ciekawostek, sprawdź także ten artykuł na temat panowania Henryka Walezego.

Kwestią sporną był udział w spisku króla Karola IX, jednakże wydaje się, że mógł o nim nie wiedzieć. W źródłach wspomina się bowiem o tym, że król nakazał później Parlamentowi przeprowadzenie śledztwa w celu wykrycia sprawców. Zapewne nie uczyniłby tego, wiedząc, że w sprawę zaangażowana jest jego własna matka oraz brat. Król odwiedził zresztą rannego admirała osobiście, a zatem sama z nim rozmowa zapewne umożliwiła mu poznanie pewnych faktów.

Wynajęty przez Gwizjuszy do wykonania zadania zabicia Coligny’ego szlachcic w dniu 22 marca 1572 roku strzelił do admirała, lecz trafił go jedynie w ramię. Na rodzinę królewską padł strach, bowiem udowodnienie jej udziału w spisku nie stanowiłoby problemu. Równocześnie rosło oburzenie protestantów, domagających się zemsty.

Katarzyna Medycejska ogląda ciała
Katarzyna Medycejska ogląda ciała protestantów zabitych podczas nocy św. Bartłomieja, obraz Édouard Debat-Ponsan - fot. domena publiczna

W tej sytuacji Katarzyna i Henryk posunęli się do ostateczności. Ponownie porozumieli się z Gwizjuszami, którzy po pierwsze we współpracy z władzami Paryża przygotowali spis mieszkających w stolicy hugenotów, a po drugie wydali odpowiednio podburzonemu pospólstwu broń. Rzeź hugenotów była kwestią czasu. Tym bardziej że Katarzyna wymusiła na swoim synu – królu wydanie zgody oraz odpowiednich rozkazów. Miała się rozpocząć jutrznia paryska.

Noc św. Bartłomieja: przebieg wydarzeń, ich następstwa i skutki, ofiary

Masakra w Paryżu i innych częściach Francji: przebieg wydarzeń, rzeź hugenotów, ofiary

Wszystko zaczęło się 24 sierpnia 1572 roku. W Paryżu trwało wesele po ślubie Henryka de Burbona i Małgorzaty i to z tego powodu w kontekście wydarzeń nocy św. Bartłomieja używa się czasem sformułowania krwawe wesele paryskie. Był to też jeden z powodów, dla którego ofiar było tak wiele: na weselu obecnych było wielu przedstawicieli szlachty protestanckiej. Masakra trwała aż do południa 24 sierpnia: w samym Paryżu zabito około 3 000 ludzi. Trzeba tu jednak podkreślić, że jutrznia paryska pociągnęła za sobą i inne ofiary, w stolicy Francji zabici zostali bowiem również niektórzy mieszczanie – katolicy.

Sam admirał Coligny został wręcz zarąbany, a jego ciało zostało wyrzucone przez okno i zbezczeszczone. Nie koniec jednak na tym. Do podobnych mordów, wręcz rzezi doszło na terenie całej Francji. Karol IX walnie przyczynił się do masakry, rozsyłając do różnych miejsc Francji rozkazy egzekucyjne, które miały zostać wykonane pod najróżniejszymi pretekstami.

Władze lokalne wypełniały te rozkazy w różny sposób: bądź to samodzielnie wydając wyroki skazujące, bądź też zezwalając na zabijanie protestantów przez miejscową ludność. Zdarzały się jednak i miejsca, gdzie rozkazów nie wykonano, lub wręcz starano się uchronić hugenotów od niechybnej śmierci. Niemniej jednak powszechne zabijanie hugenotów trwało przez dwa miesiące, a wielu protestantów zamordowano w Lyonie, Orleanie, Bourges zaś na samym końcu, w październiku, w Bordeaux. W sumie śmierć poniosło aż około 30 000 lub też jak podają inne źródła nawet około 33 000 ludzi. Z ważniejszych postaci oszczędzony został m.in. Henryk de Burbon, jednakże zmuszono go do nawrócenia się na katolicyzm.

Noc św. Bartłomieja i późniejsze wydarzenia: skutki, sprawa Henryka Walezego

W niektórych miejscach Francji protestanci stawili zacięty opór. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj bitwa o twierdzę hugenotów La Rochelle. W jej oblężeniu udział brał sam Henryk d’Anjou, zaś sama bitwa miała miejsce dokładnie wtedy, kiedy w Polsce ważyły się losy jego kandydatury na króla. „Niefortunność” zbiegu tych wydarzeń miał nawet odnotować poseł francuski na sejm elekcyjny, biskup Walencji Jean de Monluc, który w przesłanej do Francji notce miał kąśliwie zauważyć, że jeżeli Henryk Walezy miał zostać królem Polski, z rzezią hugenotów należało jednak trochę poczekać. Skutkiem wydarzeń nocy św. Bartłomieja były potem żądania strony polskiej co do zapewnienia wolności religijnej we Francji, co dodano Henrykowi Walezemu do artykułów henrykowskich w formie postulata polonica, adresowanych po części do brata Henryka, a jednocześnie króla Francji. Jeszcze wcześniej w Polsce przyjęty został akt konfederacji warszawskiej, który gwarantował tolerancję polskim protestantom. Sam Henryk Walezy miał już doświadczenie w walkach z protestantami, pokonał ich m.in. w 1569 roku w bitwach pod Jarnac i Moncontour, jednakże ostatecznie La Rochelle nie udało mu się zdobyć.

Skutki masakry były różnorodne. Jako że zabito wielu przedstawicieli protestanckiej szlachty, wzmocnieniu uległa rola protestanckiej burżuazji, która jednocześnie się zradykalizowała. Znacznemu osłabieniu uległa pozycja i rola króla Karola IX, jak i całego dworu. Podobno widziano nawet, jak sam król strzelał do protestantów, co wzbudziło w pełni zrozumiałe oburzenie. W latach zaś 1572-1573 doszło we Francji do wojny religijnej, której skutkiem były znaczące straty w siłach podporządkowanych królowi, jak i do tragicznego wręcz nadwątlenia zasobów skarbca królewskiego. Z drugiej strony Franciszek, najmłodszy z synów Katarzyny Medycejskiej i jednocześnie książę d’Alencon po omówionych powyżej wydarzeniach skierował się bardziej w stronę stronnictwa umiarkowanego, skupionego wokół rodu Montmorencych.

Część Francji wprowadziła nawet własne prawa, niebędące w smak władzy centralnej. Przykładowo Langwedocja, w której mieszkała dość duża ilość protestantów, po pierwsze wprowadziła w roku 1573 zasadę tolerancji zarówno dla katolicyzmu, jak i protestantyzmu, po drugie zaś zaczęła domagać się kontroli funkcjonowania monarchii. Wspomina się również, że Langwedocja ustanowiła wtedy odrębną organizację polityczną, w której funkcjonować miało coś na kształt stanów generalnych. Szokujący natomiast jest fakt wspomniany przez Jana Baszkiewicza, który podaje, że ówczesny papież uczcił wydarzenia nocy św. Bartłomieja nie tylko iluminacją Rzymu, ale nawet mszą dziękczynną… (Baszkiewicz, s. 200).

Autor: Herbert Gnaś

Bibliografia:

  1. J. Baszkiewicz, Historia Francji, Ossolineum, Warszawa 1999.
  2. E. Perroy, R. Doucet, A. Latreille, Historia Francji. Tom I, Od początku dziejów do roku 1774, Książka i Wiedza, Warszawa 1969.
  3. S. Rosik, P. Wiszewski, Wielki poczet polskich królów i książąt, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2007.
ikona podziel się Przekaż dalej