Rokosz Lubomirskiego: przyczyny i zawiązanie, postać hetmana, sąd nad nim

Hetman Jerzy Sebastian Lubomirski: pochodzenie, spory z królem

Jerzy Sebastian Lubomirski pochodził z bogatego rodu magnackiego. Po rodzicach odziedziczył około 230 posiadłości, należały też do niego liczne starostwa. W roku 1650 objął funkcję marszałka wielkiego koronnego, zaś w 1657 hetmana polnego koronnego. Zasłużył się w walkach ze Szwedami i Rosjanami. Jego pozycja w państwie była zatem znacząca. Nie okazał się jednak lojalny wobec króla Jana Kazimierza. Będąc z nim w sporze, wziął udział w spisku mającym na celu zbrojne odsunięcie króla od władzy i wyniesienie na tron Zygmunta Rakoczego. Po wyjściu sprawy na jaw zmuszony był prosić króla o wybaczenie, którego doczekał się w dniu 7 maja 1651 roku.

Częściowo zrehabilitował się potem w trakcie potopu, kiedy to odciągnął Zygmunta Rakoczego od Polski, wyprawiając się na grabieżczy rajd na Siedmiogród. Nawiasem mówiąc, później nawet pokonał wojska Zygmunta w czasie jego odwrotu. Później jednak w trakcie wojny z Moskwą, w której decyzją króla nie wziął udziału, zajął się szerzeniem fałszywych informacji mających na celu zdyskredytowanie Jana Kazimierza. Kluczowy jednak jego spór z królem dotyczyć miał czegoś całkiem innego.

Rozważano wtedy przeprowadzenie reform ustrojowych oraz przeprowadzenie elekcji vivente rege Henryka Juliusza de Burbon, księcia d’Enghien, popieranego przez Ludwika XIV. Jerzy Lubomirski był jednym z głównych przeciwników tego planu. Sam miał popierać kandydaturę elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma, podobno nawet sam był brany pod uwagę jako potencjalny kandydat do korony. Został później obwiniony za fiasko tego przedsięwzięcia.

Jerzy Sebastian Lubomirski i sprawa jego procesu, przyczyny rokoszu

Z racji pełnienia wysokich funkcji król nie mógł pozbyć się Lubomirskiego, zdecydował się więc na jego zdyskredytowanie. Hetman miał stanąć przed sądem sejmowym. Próby pojednania się z królem, jak i mediacje nie przyniosły tym razem rezultatu. Proces rozpoczął się 5 grudnia 1664 roku, zresztą sprawie procesu poświęcony został w praktyce cały sejm z przełomu lat 1664 i 1665. Sam Jerzy nie stawił się. W międzyczasie za pośrednictwem sprzyjających mu osób próbował doprowadzić do przełożenia momentu wydania wyroku, z jednej strony próbując przepraszać króla, z drugiej zaś korumpując świadków. Rozprawę wznowiono 9 grudnia, Lubomirskiego oskarżano m.in. o nadużycie władzy, plany detronizacji króla, podburzanie szlachty do rokoszu oraz sabotowanie działań królewskich. Hetmana reprezentował wtedy jego syn.

W dniu 18 grudnia, na tajnej naradzie z udziałem m.in. pary królewskiej, obu kanclerzy oraz co ciekawe posła francuskiego zadecydowano, że wyrok zostanie wydany 22 grudnia. W tym właśnie dniu sąd się zebrał, aby wydać wyrok. W naradzie uczestniczył (wbrew obowiązującemu prawu) sam król. 36 z 55 sędziów głosowało za ukaraniem Lubomirskiego. Wyrok został ogłoszony 29 grudnia: za „obrazę majestatu, zdradę oraz niedbalstwo w pełnieniu urzędów, opiewał na karę utraty czci i życia, konfiskatę majątku ruchomego i nieruchomego oraz pozbawienie wszelkich godności i urzędów, jakie piastował dotąd skazany” (Płaza, s. 59).

Jerzy Lubomirski, zapewne przeczuwając rozwój wypadków, wyjechał już wcześniej na Śląsk. Szukał w tym czasie poparcia za granicą, zarówno na zachodzie (Austria, Brandenburgia, uzyskał od nich wsparcie finansowe), jak i na wschodzie (Moskwa). Przedstawiał się w tym czasie jako ofiara polskiego króla – tyrana, który odbiera mu dobra oraz jako obrońca wolności szlacheckiej. Jednocześnie Lubomirski starał się wpływać na sytuację w Polsce, rękami sojuszników doprowadzając do zerwania zwołanego na marzec sejmu w 1665 roku, który miał się zająć podatkami na żołd oraz kwestią zadłużenia państwa wobec wojska. Król nie pozostał mu dłużny. W tym samym roku wydał dwa uniwersały: nakazujący wykonanie wyroku oraz zakazujący udzielania Lubomirskiemu pomocy. Najechane zostały dobra Lubomirskiego. Planowany był nawet zamach na byłego hetmana. Ten jednak nie miał zamiaru sprzedać tanio skóry. Rozpoczął się rokosz Lubomirskiego. A może zainteresuje cię także ten artykuł na temat rokoszu Zebrzydowskiego?

Rokosz Lubomirskiego: zawiązanie, „taniec goniony”, rezultat, pokój i skutki

Zawiązanie rokoszu, były hetman Jerzy Sebastian Lubomirski i „taniec goniony”

W kwietniu 1665 roku Lubomirski powrócił do Polski na czele 800 żołnierzy zaciężnych. Po drodze wzmocnił jeszcze swoje siły o Ukraińców. W maju wkroczył na Ruś, a pod koniec tego miesiąca zgromadził już około 13 000 zwolenników. Na początku czerwca król wezwał biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego do rzucenia na Lubomirskiego klątwy (biskup prosił później króla o przebaczenie hetmanowi), wydał też 10 czerwca kolejny uniwersał uzasadniający użycie siły przeciwko uczestnikom rokoszu.

Biskup Andrzej Trzebnicki - portret
Biskup Andrzej Trzebnicki - fot. domena publiczna

Do chaosu, jakiego doświadczała wtedy Polska, dołożyła się również konfederacja zawiązana 6 lipca 1655 roku pod Lwowem przez wojsko koronne, które zdecydowało się opuścić Ukrainę. Przyczyny były następujące: przeważające siły nieprzyjaciela, brak zapłaty za służbę, ale i wola dochodzenia należnych Lubomirskiemu zasług, jednakże nie miało to oznaczać, że rokosz Lubomirskiego został przez konfederatów poparty. Dołączyły jednak później do nich i siły Lubomirskiego, który stanął na czele całości tych oddziałów. Rozpoczął się czas wyniszczającej wojny podjazdowej pomiędzy wojskiem królewskim a lojalnymi wobec Lubomirskiego oddziałami. Jerzy Lubomirski unikał walnych bitew, co zostało potem określone jako „taniec goniony”, do którego zaprosił króla. Próbował też dyplomacji, przesyłając np. królowi oświadczenie o wierności. Z drugiej jednak strony połączył swoje siły z zawiązaną w Wielkopolsce konfederacją. Do większej bitwy miało jednak dojść 4 września 1665 roku pod Częstochową. Zwyciężyły w niej oddziały konfederatów, rozbijając nawet kilka chorągwi królewskich.

Pod koniec roku uzgodnione zostały warunki rozejmu. Jego zawarcie stało się możliwe dzięki zaangażowaniu biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego i chełmskiego Tomasza Leżeńskiego. Uczestnikom rokoszu król obiecał amnestię (pod wpływem argumentów o tym, że do konfederacji zamierzały dołączyć najważniejsze województwa, w dużej mierze polska szlachta popierała wtedy rokosz Lubomirskiego) oraz zaległy żołd. Sam Lubomirski miał jedynie wyjechać z Polski po rozjechaniu się jego wojska. W istocie wyjechał do Wrocławia. Kluczowe kwestie pozostawiono do rozwiązania podczas najbliższego sejmu. Kolejny sejm został jednak zerwany.

Data kluczowej bitwy, ostateczny pokój, rezultat i skutki rokoszu

Nie był to zatem jeszcze ostateczny koniec konfliktu. Lubomirski odrzucił skierowany do niego apel senatorów o przyjęcie warunków zaoferowanych mu przez króla. W konsekwencji Jan Kazimierz na mocy uniwersałów z 11 maja i 10 czerwca ponownie wyjął uczestników rokoszu spod prawa i nakazał zbrojne ich zwalczanie. Niecały tydzień później sam Lubomirski miał jeszcze napisać list do króla z prośbą o przebaczenie i pokój, jednakże po powrocie w dniu 19 czerwca do Polski ponownie zebrał wojsko w sile około 12 000 żołnierzy przeciwko liczącej od 17 do 20 000 żołnierzy armii królewskiej. Samemu królowi zależało na jak najszybszej ostatecznej rozprawie. Powód był banalny: tylko do końca lipca podlegli mu żołnierze zostali opłaceni przez Ludwika XIV. Dlatego też Jan Kazimierz oraz wtedy już hetman polny koronny Jan Sobieski zawzięcie ścigali wojska Lubomirskiego. Do spotkania obu sił miało dojść 13 lipca 1666 roku pod Mątwami. Data ta miała okazać się tragiczna.

Wojsko królewskie próbowało przeprawić się przez Noteć. Pokonano drobne oddziały rokoszan, jednakże kiedy część sił już na drugim brzegu zakładała obóz, została niemalże wybita przez kawalerię Lubomirskiego. Sam Sobieski musiał ratować się ucieczką. Doszło wręcz do rzezi. Wojsko królewskie poniosło straty w wysokości 3 – 5 000 zabitych, podczas gdy po stronie rokoszan zginęło jedynie około 150 osób. Jeńców dobijano, ćwiartowano, bezczeszczono ich zwłoki. Rezultat tej bitwy zadziałał jednak w pewien sposób orzeźwiająco nie tylko na Lubomirskiego, ale i na samego króla. Rzeź ta stała się też przyczyną tego, że po części polska szlachta odsunęła się od Lubomirskiego, domagając się zawarcia kompromisu.

W dniu 31 lipca 1666 roku w Łęgonicach nad Pilicą zostało zawarte ostateczne porozumienie. Z jednej strony Jan Kazimierz wyrzekł się planów elekcji vivente rege, z drugiej zaś ponownie oferował uczestnikom rokoszu amnestię, a także miał zająć się ich roszczeniami finansowymi. Sam Jerzy Lubomirski został przywrócony do czci, nie oddano mu jednak jego funkcji. Miał jedynie przeprosić króla, po czym udać się na wygnanie. Formalnie wszystko zostało sfinalizowane pod Jaroszynem, data tego wydarzenia to 8 sierpnia 1666 roku. Potwierdzono zawartą wcześniej ugodę, zaś w namiocie królewskim klęczący przed Janem Kazimierzem Jerzy Lubomirski „ze łzami w oczach” przeprosił króla. (Płaza, s. 64). Zmarł później na wygnaniu we Wrocławiu. Ten akt upokorzenia byłego hetmana był jednak pyrrusowym zwycięstwem polskiego monarchy, którego autorytet mocno w tych latach ucierpiał. Skutki rokoszu były więc poważne dla obu stron.

Autor: Herbert Gnaś

Bibliografia:

  1. M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002.
  2. S. Płaza, Rokosz Lubomirskiego, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1994.
  3. S. Rosik, P. Wiszewski, Wielki poczet polskich królów i książąt, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2007.
ikona podziel się Przekaż dalej