Genialny chłopiec

Anatolij

Anatolij Moskwin urodził się 1 września 1966 roku. Całe życie spędził w Niżnym Nowogrodzie, piątym największym mieście w Rosji. Od małego miał talent do języków - uczył się ich niezwykle pilnie. Jego matka uważała go wręcz za geniusza. Skupione na nauce dzieci często nie cieszą się sympatią kolegów, nic więc dziwnego, że ochrzczony kujonem Anatolij wzrastał na odludka.

Jako jedenastolatek chłopak miał przeżyć iście upiorną historię. W źródłach można odnaleźć różne jej wersje. Według jednej Anatolij wraz z kolegami z klasy udał się na zbiórkę makulatury. Chodził od drzwi do drzwi. W końcu trafił na mieszkanie, w którym tuż za drzwiami stała trumna. Jak się okazało - zmarłej niedawno dziewczynki imieniem Natasza.

W innej wersji historii Anatolij szedł pewnego dnia przez cmentarz, gdzie zauważył grupkę ludzi stojącą nad trumną. Jakaś kobieta zaprosiła Anatolija, żeby podszedł bliżej. Chłopiec miał zostać zmuszony do pocałowania leżącej w niej dziewczynki. Następnie założono mu na palec pierścionek. Drugi taki sam włożono na dłoń zmarłej. W taki oto dziwaczny sposób Anatolij został “mężem” nieboszczki.

Psychiatra

Anatolij zaczął mieć nocne koszmary. “Żona” nawiedzała go w snach, rozmawiała z nim. Chłopak nie wiedział co z tym robić. Pod wpływem silnych emocji zaczął dziwnie się zachowywać. Twierdził, że między nim a zmarłą powstała więź. Odczuwał niespodziewane zmiany temperatury. W końcu zaczął mieć halucynacje.

Zmartwieni rodzice zauważyli, że z ich synem dzieje się coś złego. Zabrali chłopca do lekarza (nie wiadomo jakiej specjalizacji), który stwierdził, że za wszystkie anomalia w jego zachowaniu winne są hormony. Gdy burza hormonalna się uciszy - sytuacja z pewnością się unormuje.

Ekscentryczny geniusz

Kariera zawodowa

Anatolij ukończył filologię na Uniwersytecie Moskiewskim. Był znaną postacią w kręgach naukowych - interesował się kulturą celtycką i językoznawstwem. Sam siebie opisywał jako “nekropolistę”, czyli specjalistę i miłośnika nekropolii (cmentarzy). Zgłębiał tajniki pochówków urządzanych w rozmaitych obrządkach. W swoim niewielkim mieszkaniu zgromadził imponującą kolekcję 60 tysięcy książek i dokumentów.

Anatolij Moskwin był opisywany jako ekscentryczny geniusz. Wszyscy wiedzieli, że jest dziwakiem, nikogo specjalnie to nie szokowało. Większość wybitnych umysłów zachowuje się w niecodzienny sposób. Anatolij nigdy się nie ożenił, nie założył rodziny, był wciąż prawiczkiem. Unikał alkoholu i papierosów. Mieszkał z rodzicami, którzy podziwiali go za imponującą karierę naukową.

Opus magnum

W 2005 roku znajomy Moskwina zaproponował mu stworzenie listy wszystkich cmentarzy i nekropolii w obwodzie niżnonowogrodzkim. Anatolij chętnie się na to zgodził. Przez dwa lata włóczył się po cmentarzach, których naliczył w sumie 752.

Poruszał się pieszo, przemierzając dziennie około 30 kilometrów. Spał gdzie popadnie - w stogach siana, opuszczonych wiejskich gospodarstwach, albo pod gołym niebem na samych cmentarzach. Na jednym z nich miał nawet położyć się w trumnie, przygotowanej do pochówku. Pił wodę z kałuż i deszczówkę.

Wielkie dzieło Moskwina nigdy nie ukazało się drukiem, ale jego przyjaciel Aleksiej Yesin, wydawca periodyku “Nekrologi” określił je jako unikatowe, jedyne w swoim rodzaju i bezcenne. Anatolij pisywał do “Nekrologów”. Yesin stanął w jego obronie w trakcie późniejszego procesu.

Pragnienie rodziny

Anatolij mieszkał z rodzicami w Niżnym Nowogrodzie. Państwo Moskwin wiedzieli, że ich syn jest, delikatnie mówiąc, specyficzny. A w dodatku - bardzo samotny. Jak każdy dorosły człowiek mężczyzna miał naturalne potrzeby założenia rodziny i zostania ojcem.

W maju 2003 roku Anatolij pokłócił się z rodzicami. Oświadczył im, że chce adoptować osieroconą dziewczynkę, na co starsi państwo nie wyrazili zgody. Urażony do żywego mężczyzna zagroził, że w wobec tego użyje czarnej magii do kontaktu z duszami zmarłych dzieci, a następnie odkopie ich ciała, zmumifikuje i przyniesie do domu.

Nikt nie wziął słów Anatolija poważnie. A tymczasem mężczyzna zamierzał wcielić swój plan życie. W trakcie wycieczek po nekropoliach kładł się na grobach niedawno zmarłych dziewczynek, aby rozmawiać z ich duszami. Pytał, czy dzieci chcą iść z nim do domu. Niektóre chciały.

Lalkarz z Niżnego Nowogrodu

Olga

Olga Haradymowa była uroczą dziewczynką o blond włosach i niebieskich oczach. Pewnego dnia rodzice pozwolili jej samodzielnie wybrać się do babci, która mieszkała w bloku obok. Olga była zachwycona - skończyła już w końcu 10 lat, czuła się dorosła. Wyszła z domu zabierając swoją ulubioną zieloną torebkę i parasol.

Niemal natychmiast po tym, jak zamknęła za sobą drzwi, została zaatakowana przez zaczajonego na klatce schodowej narkomana. Mężczyzna kazał dziewczynce iść ze sobą na strych. Tam okradł ją z kolczyków, a następnie zabił uderzając w głowę metalowym prętem. Ciało Olgi zostało odnalezione dopiero 5 miesięcy później.

Rodzice pochowali dziecko na jednym z cmentarzy Niżnego Nowogrodu. Niemal codziennie chodzili na jej grób. Wkrótce przekonali się, że miejsce to odwiedza jeszcze ktoś inny. Intruz przesuwał kwiaty, które rodzice zostawiali na nagrobku, a nawet pisywał do nich listy. W jednym zagroził, że jeśli Haradymowie nie postawią swojej córce okazałego pomnika - on wykopie jej ciało i zabierze ze sobą. Ta dziwaczna korespondencja trwała bez mała 9 lat i obejmowała również kartki z gratulacjami z okazji świąt państwowych czy ukończenia przez Olgę kolejnej klasy. Tak jakby wciąż żyła.

Zrozpaczeni rodzice zgłaszali dziwaczne wydarzenia związane z grobem na policję, jednak funkcjonariusze nie potraktowali ich poważnie. Mieli nawet doradzić, by Haradymowie rozwiązali sprawę we własnym zakresie jeśli tylko złapią niepokojącego ich zwyrodnialca na gorącym uczynku. Nigdy go jednak nie złapali. Jeśli szukasz więcej ciekawostek, sprawdź także ten artykuł o słynnych zniknięciach w niewyjaśnionych okolicznościach.

Pierwsza córka

Rodzice Olgi przez cały ten czas nie mieli pojęcia, że ciała ich dziecka już od dawna nie ma w grobie. Anatolij Moskwin wykopał je niemal tuż po pogrzebie dziewczynki. Po pamiętnej kłótni z rodzicami na temat adoptowania sieroty wybrał się na cmentarz w poszukiwaniu “córki”.

Znalazł świeży grób Olgi. Rozkopał go. Dłutem do drewna wydłubał dziurę w trumnie. Ciało było w daleko posuniętym stanie rozkładu, ale to nie zniechęciło Moskwina. Jako naukowiec posiadał ogromną wiedzę na temat mumifikacji zwłok, który to zabieg był praktykowaną w wielu różnych kulturach.

Anatolij przeniósł doczesne szczątki Olgi do opuszczonego grobu i rozpoczął mozolną procedurę osuszania ciała mieszaniną sody i soli. Gdy cała wilgoć została usunięta, mężczyzna owinął zwłoki starymi ubraniami, schował do plecaka i przyniósł do mieszkania, które dzielił ze swoimi rodzicami.

Na miejscu mężczyzna dokończył dzieło przeobrażenia Olgi w makabryczną lalkę. Wypełnił jej ciało resztkami różnych materiałów, zszył nicią, a twarz pokrył woskiem, który uformował następnie w rodzaj maski. Ubrał lalkę w znalezione w śmietniku ubrania. Zaczął ją traktować jak własne dziecko.

Inne dzieci

Olga Haradymowa była pierwszą ofiarą Moskwina, ale nie ostatnią. Stopniowo w jego makabrycznej kolekcji pojawiały się następne “lalki” - wszystkie, prócz jednej, płci żeńskiej. Mężczyzna trzymał je głównie we własnym pokoju, chociaż jedno z jego “dzieł” - Masza - leżało na półce w pokoju rodziców.

Państwo Moskwin nie mieli pojęcia o okropnym procederze, jakim parał się ich syn. Byli przekonani, że lalki są po prostu ręcznie robionymi zabawkami, które dotrzymują samotnemu Anatolijowi towarzystwa. Nie dziwiło ich nawet to, że mężczyzna traktował je jak prawdziwe dzieci. Świętował z nimi urodziny, oglądał bajki, śpiewał, organizował miniprzyjęcia.

Troskliwy ojciec

26 lalek

Anatolij Moskwin został aresztowany 2 listopada 2011 roku w związku ze śledztwem dotyczącym bezczeszczenia grobów na cmentarzach w Niżnym Nowogrodzie. Funkcjonariusze dokonali przeszukania w mieszkaniu naukowca. W Internecie jest dostępny krótki film dokumentujący sytuację, którą zastali na miejscu.

Pokój Anatolija zasłany był papierami, książkami i różnymi szpargałami. Przypominał lokum człowieka cierpiącego na chorobę zwaną zbieractwem. Wśród walających się wszędzie przedmiotów znajdują się również lalki. Niektóre ich twórca obdarzył woskowymi maskami odtwarzającymi rysy twarzy. Innym doczepił oczy z guzików, pomalował usta na czerwono.

Każda z lalek zawierała w sobie doczesne szczątki ciał dziewczynek wykopanych z grobów. W sumie naliczono ich 26 (w niektórych źródłach mówi się o 29). Oszacowano również, że Moskwin zbezcześcił w sumie 150 grobów. W jego mieszkaniu znaleziono m.in. metalowe tabliczki z nazwiskami zmarłych, które mężczyzna ukradł z nagrobków.

Wśród papierów i szpargałów odkryto instrukcję preparowania ciał za pomocą sody i soli. Moskwin stworzył ją samodzielnie na podstawie lektury o mumifikowaniu zmarłych. Anatolij nagrywał również filmy i fotografował swoją makabryczną działalność na rozmaitych cmentarzach.

Chciałem je ogrzać

Anatolij Moskwin aktywnie współpracował ze śledczymi. Twierdził, że zanim zdecydował się odkopać dane ciało, najpierw rozmawiał z duchem spoczywającej w grobie dziewczynki. Pytał ją, czy chce z nim pójść do domu. Niektóre nie chciały, inne nie mówiły nic, a jeszcze inne wyrażały zgodę.

Mężczyzna utrzymywał, że chciał zachować ciała dziewczynek po to, by w przyszłości, kiedy nauka posunie się bardziej do przodu, dać im drugie życie. Traktował je jak własne dzieci - ubierał, organizował przyjęcia urodzinowe, rozmawiał z nimi.

W zeznaniach podkreślał, że zaopiekował się dziewczynkami, które czuły się samotne i opuszczone przez własnych rodziców. Nigdy nie traktował swoich lalek jako obiekty seksualne, więc nie można go nazwać nekrofilem. Dziwaczny proceder preparowania zwłok praktykował od 10 lat (pierwsze ciało, które usiłował zmumifikować, nie spełniło jego oczekiwań i Anatolij odniósł je na cmentarz).

Schizofrenia paranoidalna

Znany w Niżnym Nowogrodzie naukowiec został oskarżony z artykułu 244 rosyjskiego kodeksu karnego o bezczeszczenie grobów i spoczywających w nich zwłok. Później do zarzutu dołączono jeszcze zbrodnię z nienawiści, gdyż na cmentarzach doszło również do sprofanowania grobów muzułmańskich. Zarzut ten ostatecznie oddalono.

Za przestępstwo z artykułu 244 groziło Moskwinowi 5 lat więzienia. Mężczyzna został poddany badaniom psychiatrycznym. Lekarze wykryli u niego schizofrenię paranoidalną. Podczas przesłuchania, które miało miejsce 25 maja 2012 roku sąd orzekł, że Anatolij Moskwin nie jest w stanie odpowiadać przed sądem za swoje czyny.

W ramach kary został umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Żadna ze stron nie odwołała się od tego werdyktu. Szpital, w którym mężczyzna przebywał, znajdował się dokładnie naprzeciwko mieszkania rodziców Olgi Haradymowej.

Niezdolny do życia w społeczeństwie

Anatolij Moskwin co roku jest poddawany ewaluacji psychiatrycznej. Póki co lekarze nie uznają go za wystarczająco zdrowego, by mógł wrócić do życia w społeczeństwie. Mężczyzna zdawał sobie sprawę, że popełnia czyn zabroniony, ale jego pragnienie “zaopiekowania się” osieroconymi dziećmi było silniejsze od strachu przed karą.

Natalia, matka Olgi Haradymowej, chętnie opowiadała w mediach o krzywdzie, jaką wyrządził jej rodzinie genialny naukowiec z Niżnego Nowogrodu. Nie mogła zrozumieć co go motywowało. Przez dziewięć lat zostawiał liściki na grobie dziewczynki skierowane do jej rodziców. Zasiał w ich sercach strach, a później rozpacz. “Ja miałam Olgę przez dziesięć lat, on ją miał przez dziewięć”- mówiła Natalia.

Po odnalezieniu w mieszkaniu Moskwina Olga została ostatecznie pochowana na innym, niż pierwotnie, cmentarzu, w nieoznakowanym grobie. Jej matka nie chce, by Anatolij kiedykolwiek wyszedł na wolność. Boi się, że przez niego jej córka nigdy nie zazna spokoju.

Autor: Natalia Grochal

Źródła:

  1. https://www.youtube.com/watch?v=YChRPOxjEas
  2. https://en.wikipedia.org/wiki/Anatoly_Moskvin
  3. https://www.youtube.com/watch?v=U3We0o8vWzA
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 99,1% czytelników artykuł okazał się być pomocny