Cichy, ale dziwny

Wład


Władisław Igoriewicz Roslakow urodził się 2 maja 2000 roku w Kerczu, nadmorskim mieście zlokalizowanym na Krymie. Jego rodzice nie byli ludźmi majętnymi, ale również nie klepali biedy. Ojciec pracował jako ślusarz w stoczni, matka była pielęgniarką na oddziale onkologicznym miejscowego szpitala.

Igor Roslakow nadużywał alkoholu. Z czasem jego nałóg stawał się coraz silniejszy. W końcu mężczyzna zaczął zachowywać się agresywnie w stosunku do żony i syna. Gdy chłopiec miał 5 lat jego ojciec uległ poważnemu wypadkowi. Zamroczony alkoholem upadł na chodnik i mocno uderzył się w głowę. Od tamtej pory nie był już tym samym człowiekiem. Nie mógł pracować, dostał rentę. Dalej pił.

Dorastanie w takich warunkach z pewnością miało wpływ na rozwój małego Włada. Chłopiec już w najmłodszych latach przejawiał niepokojące zachowania. Sąsiedzi skarżyli się, że dręczy ich koty. Zasugerowali nawet babci chłopca, która mieszkała w tym samym bloku, żeby wybrała się z wnukiem do psychiatry. Kobieta odpowiedziała, że nie ma się czym martwić, bo dziecko rozwija się prawidłowo.

Barak

Galina Roslakow, zmęczona alkoholowymi wybrykami męża, w końcu postanowiła od niego odejść. Wraz z dziesięcioletnim wtedy Władem zamieszkała na parterze powojennego baraku, mieszczącego w kiepskiej części miasta. Poziom życia kobiety i dziecka drastycznie się obniżył. Okolica, w której stał barak, była przez media opisywana jako depresyjna, smutna i jałowa.

Sytuacji nie poprawiało wyznanie matki Włąda. Galina należała do Świadków Jehowy. W 2017 roku wyznanie to zostało w Rosji zdelegalizowane, nie mogło więc działać oficjalnie. Założenia religii są niezwykle surowe i odcisnęły piętno również na życiu Włada.

Chłopiec nie mógł organizować urodzin, uczestniczyć w zabawach szkolnych, odwiedzać kolegów. Po zajęciach od razu wracał do domu. Czuł się jak odmieniec i w efekcie wyrósł na cichego, małomównego i niezwykle nieśmiałego nastolatka. Był bezwzględnie posłuszny matce, chociaż wewnętrznie narastał w nim bunt.

Columbine

Dorastający Wład z roku na rok stawał się coraz bardziej agresywny. Często przeszkadzał nauczycielom w prowadzeniu lekcji, przez co odsyłano go do oślej ławki. Pewnego dnia rozpylił w klasie gaz pieprzowy. Zapytany dlaczego to zrobił, nie potrafił odpowiedzieć. Nierzadko zwierzał się znajomym, że nienawidzi kolegów ze szkoły i chętnie by ich wystrzelał.

Pomysł strzelania do kolegów nie wziął się znikąd. Wład był bowiem zafascynowany masakrą w szkole w amerykańskim Columbine. 20 września 1999 roku nastolatkowie Eric i Dylan weszli do budynku liceum, do którego uczęszczali, i otworzyli ogień do przypadkowo napotkanych osób. Zabili 13, 24 ranili. Na końcu popełnili samobójstwo.

Bez przyszłości

Nowe pasje

Nastoletni Wład nie miał wielu przyjaciół. Ci, którzy go znali, mówili, że był zamknięty w sobie, tajemniczy. Nie robił planów na przyszłość, nie miał marzeń. Czasem przebąkiwał, że chciałby zostać żołnierzem i brać udział w misjach zagranicznych. Z drugiej strony babcia Włada uważała, że wnuk był pomocnym i miłym chłopcem, chociaż potwierdzała jego introwertyczny charakter.

Nie jest jasne w którym dokładnie momencie Wład zainteresował się strzelectwem. Jedne źródła twierdzą, że było to jeszcze w liceum, inne, że chłopak dołączył do strzeleckiej drużyny sportowej później, w technikum. Matka zapisała go do tej szkoły w 2015 roku. Twierdziła, że jej syn chciał zdobyć zawód elektryka.

Wład zaczął przejawiać niezdrowe zainteresowanie bronią i materiałami wybuchowymi. Czasami przynosił do szkoły bagnety, które ukrywał w plecaku. Odwiedzał strony internetowe poświęcone strzelaninie w Columbine. Dużo myślał o śmierci. Uważał, że Eric i Dylan “zniknęli w cudowny sposób”. Rozważał samobójstwo, ale ostatecznie nie zdecydował się na nie ze względu na matkę.

Równia pochyła

Stopniowo życie Włada stawało się coraz bardziej mroczne i ograniczone. Po lekcjach albo szedł na strzelnicę, albo wracał sam do domu i grał w gry - strzelanki typu Doom. Oglądał makabryczne filmiki z egzekucji przeprowadzanych przez bojowników ISIS. W jego wyszukiwarce internetowej często pojawiały się hasła takie jak terror, strzelba, terroryści. Dużo mówił o wierze, śmierci i kwestiach metafizycznych. Uważał, że nie istnieje życie pozagrobowe, nie wierzył w Boga.

18 lipca 2018 roku Wład ukończył kurs strzelecki. Przeszedł ewaluację psychiatryczną i zdobył zaświadczenie o niekaralności. Dzięki tym zabiegom uzyskał pozwolenie na posiadanie broni.

Miesiąc później pełnoletni już chłopak zakupił ośmiostrzałową strzelbę powtarzalną Hatsan i 150 sztuk amunicji. Była to broń typu “pompka” z chwytem pistoletowym, używana do polowania na sarny. Pieniądze na zakup ukradł własnej babci. Wład ukrył broń w opuszczonym budynku, aby matka się o niej nie dowiedziała. Sprawdź także ten artykuł na temat kryminalnej zagadki Sawneya Beana.

Tuż przed tragedią

2 dni przed atakiem na technikum Wład spędził w domu z matką. Oglądał filmy dokumentujące strzelaniny w różnych szkołach. Kiedy Galina pytała dlaczego to robi, syn odpowiadał, że bez szczególnego powodu. Ot, dla zabicia czasu.

W nocy 16 października 2018 roku Wład udał się ponownie do opuszczonego budynku, w którym schował broń. Rozpalił niewielkie ognisko. Wrzucił do niego telefon, laptop, notatniki, rodzinne fotografie oraz Biblię, w której zaznaczył istotne dla siebie fragmenty.

Jak Eric Harris

11:40

17 października Wład poczekał, aż jego matka wyjdzie do pracy w szpitalu. Kiedy został sam, zebrał przygotowany wcześniej sprzęt i ruszył w kierunku technikum. W głównym wejściu do budynku był zainstalowany wykrywacz metali. Urządzenie nadzorowała woźna, która nie zwracała jednak większej uwagi na dobiegające z niego non stop piski. Wład mógłby z niego skorzystać, ale nie chciał ryzykować.

O 11:40 wszedł na teren placówki tylnym, nie pilnowanym przez nikogo wejściem.Jego ubranie łudząco przypominało strój Erica Harrisa, który chłopak miał na sobie podczas masakry w Columbine. Były to czarne spodnie, czarne wojskowe buty i czarna kurtka narzucona na biały t-shirt z napisem “Nienawiść”. Wszystkie późniejsze działania chłopaka zostały nagrane przez kamery monitoringu.

Nastolatek miał przy sobie 2 plecaki, a w nich kilkanaście bomb - samoróbek, strzelbę, zapas amunicji i koktajl Mołotowa. Jego pierwszym celem była zlokalizowana na pierwszym piętrze stołówka. Zamierzał w niej zdetonować pierwszy ładunek wybuchowy.

Patelnia

Kamery uchwyciły Włada idącego spokojnie do stołówki. Po drodze chłopak spotkał kolegę. Przywitał się z nim, a nawet uścisnął dłoń. Po wymianie uprzejmości zamachowiec jakby nigdy nic ruszył przed siebie. Zostawił bombę z zapalnikiem zegarowym w stołówce. Wybuch nastąpił o 11:47.

Budynek zatrząsł się w posadach, ze wszystkich okien poleciały szyby. Ładunek został  zamocowany na teflonowej patelni, co sprawiło, że siła eksplozji rozeszła się głównie w górę i na boki. Gdyby patelni nie było, część fali uderzeniowej poszłaby również w podłogę.

Wład o tym wiedział, dlatego skonstruował bombę tak, by spowodować jak najwięcej szkód. Włożył do jej środka metalowe odłamki, które raziły jak szrapnele. Rannych zostało 50 osób. Jeden ze świadków mówił później dziennikarzowi BBC:

Byłem w kompletnym szoku. Jeden z kolegów zaczął mnie ciągnąć. Nagle usłyszałem kilka strzałów w odstępie dwóch - trzech sekund. Potem nastąpił kolejny wybuch. 

Samobójstwo

Wład ruszył na drugie piętro strzelając do każdego, kogo spotkał na swojej drodze. Na prawej ręce miał rękawiczkę, której zadaniem było poprawienie chwytu w trakcie odrzutu. Chłopak przytroczył do siebie broń specjalnym pasem na wypadek, gdyby ktokolwiek chciałby mu ją odebrać. Był przygotowany na wszystko.

Celem Roslakowa był gabinet dyrektora. Traf chciał, że zarządca placówki był tego dnia w delegacji, pomieszczenie więc stało puste. Zirytowany tym faktem zamachowiec wyładowywał złość strzelając do wszystkiego, co się dało: przygodnie napotkanych ludzi, doniczek z kwiatami stojących na parapetach, drzwiach do klas, gaśnicach, komputerach.

Przerażeni świadkowie twierdzili później, że morderczy marsz Włada trwał co najmniej 20 minut.. Ostatecznie chłopak skierował swoje kroki do biblioteki. Tam odebrał sobie życie strzałem w usta. Miał przy sobie zapas amunicji i co najmniej 10 niewielkich ładunków wybuchowych wypełnionych gwoździami dla lepszego efektu. Na szczęście nie zdążył ich użyć.

Dlaczego?

Pomoc

Pierwsi funkcjonariusze służb pojawili się na miejscu strzelaniny już około 4 minuty po eksplozji w stołówce. Natychmiast zajęli się udzielaniem pomocy ofiarom. Dwie z nich zmarło już po przetransportowaniu do szpitala, kolejnych 8 trafiło na oddział intensywnej terapii.

Strzelanina w Kerczu wywołana przez Wladislawa Roslakowa oraz okoliczności, kara i przebieg
Służby pod budynkiem szkoły w Kerczu podczas ataku

Galina Roslakow była jedną z osób, które udzielały pierwszej pomocy rannym. Gdy dowiedziała się, że mordercą był najprawdopodobniej jej syn, próbowała popełnić samobójstwo skacząc z okna szpitala. Na szczęście ktoś w porę ściągnął ją z parapetu.

90/15

W wyniku piętnastominutowego, krwawego rajdu Roslakowa zginęło 15 uczniów w różnym różnym wieku i 5 pracowników technikum. 70 osób odniosło rany. Tragedia w Kerczu została tym samym największą szkolną strzelaniną, jaka miała do tej pory miejsce w Rosji.

Sprawa najpierw została określona jako “zamach terrorystyczny”, ale ostatecznie zaklasyfikowano ją jako “zabójstwo dwóch lub więcej osób”. W trakcie śledztwa przesłuchano rodzinę oraz znajomych zamachowca. Ci, kiedy tylko usłyszeli o strzelaninie, zmartwili się o bezpieczeństwo Włada. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, że to on mógłby być zamachowcem.

Pod lupą śledczych znalazł się w szczególności chłopak, który uścisnął dłoń Władowi na korytarzu przed stołówką. Dwie minuty później wyszedł ze szkoły. Policja podejrzewała, że współpracował z Ruslakowem. Okazało się to jednak nieprawdą. Podejrzany, gdy usłyszał wybuch, wrócił do szkoły, aby udzielić pomocy poszkodowanym.

W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że Wład opowiadał niektórym ze swoich znajomych o Columbine i o zamiarze popełnienia samobójstwa. Nikt jednak nie potraktował jego słów poważnie i nie zdecydował się na powiadomienie jakichkolwiek służb. Wszyscy podejrzani o ewentualną współpracę z Ruslakowem przeszli pozytywnie test na wykrywaczu kłamstw.

Pokłosie

Ubolewanie z powodu tragedii oraz współczucie rodzinom ofiar wyraził sam prezydent Federacji Rosyjskiej - Władimir Putin. Stwierdził również, że za masakrę są odpowiedzialne “ideały, które napływają z zachodu” i psują rosyjską młodzież. Premier (zaanektowanego w 2014 r. przez Rosję) Krymu ogłosił trzydniową żałobę narodową.

W mediach dyskutowano konieczność podniesienia poziomu bezpieczeństwa w rosyjskich szkołach. Wkrótce kerczeńskie technikum zmieniło się w twierdzę nie do zdobycia. Brak jednak informacji czy inne tego rodzaju placówki zostały w równym stopniu wzmocnione.

Galina Roslakowa nie udzielała się w mediach. Opuściła mieszkanie w powojennym baraku, zmieniła również nazwisko na panieńskie. Starała się nie rzucać w oczy.

Igor Roslakow również bardzo źle przeżył informację o tym, że jego syn został mordercą. Mężczyzna był wielokrotnie hospitalizowany, bardzo dużo pił. Pod koniec 2019 roku został napadnięty we własnym mieszkaniu i pobity. Zmarł wkrótce potem w wyniku odniesionych obrażeń. Spekulowano, że napastnikami były osoby spokrewnione z ofiarami strzelaniny, ale plotek tych nigdy oficjalnie nie potwierdzono.

Autor: Natalia Grochal

Źródło:

  1. https://www.youtube.com/watch?v=0NduQ8aeuk0&t=3s
  2. https://schoolshooters.info/sites/default/files/roslyakov_profile_1.0.pdf
  3. https://www.kyivpost.com/ukraine-politics/school-shooting-in-kerch-18-people-killed-40-injured.html
  4. https://www.bbc.com/news/world-europe-45891201
Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny?
Oceń
Dla 0,0% czytelników artykuł okazał się być pomocny